Peeling kawitacyjny – jaki daje efekt i czy można przeprowadzić go w domu? Wyjaśnia kosmetolożka
Adobe Stock

Peeling kawitacyjny – jaki daje efekt i czy można przeprowadzić go w domu? Wyjaśnia kosmetolożka

Dogłębnie oczyszcza twarz, usuwa zaskórniki, zamyka rozszerzone pory skóry. Jest też jednym z niewielu zabiegów, który – mając odpowiednie urządzenie do kawitacji – można wykonać samodzielnie. Jak zrobić peeling kawitacyjny w domu?
Aleksandra Szajewska
06.08.2020

Podstawą każdego zabiegu pielęgnacyjnego, czy to w domu, czy w gabinecie, jest odpowiednie przygotowanie skóry. Nakładanie nawet najlepszych kosmetyków na nieoczyszczoną twarz jest jak ustawianie dekoracji na zakurzonej półce. Tym „kurzem” na naszej skórze są nie tylko zanieczyszczenia, ale również zrogowaciały naskórek. Oczywiście możemy go usunąć w domu, wykonując tradycyjny peeling ziarnisty lub enzymatyczny, ale one nigdy nie dadzą takiego efektu głębokiego złuszczenia jak kawitacja. Jej dodatkową przewagą jest to, że jest bardzo łagodna.

– Inne zabiegi w większym lub mniejszym stopniu najpierw drażnią skórę, żeby potem poprawić jej stan – mówi nasz ekspertka, kosmetolożka z wieloletnim doświadczeniem, Agata Zaliwska z Lustré Beauty Boutique (www.lustre.pl, ul. Kruczkowskiego 4, Warszawa, tel. 530 000 466).

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Peeling kawitacyjny – co to jest?

Peeling ultradźwiękowy to bezbolesna metoda głębokiego oczyszczania skóry twarzy. Bazuje na zjawisku kawitacji, które polega na tym, że pod wpływem zwiększonego ciśnienie – tu wywołanego ultradźwiękami – dochodzi do gwałtownej zmiany stanu skupienia cieczy w gaz. Powstałe w ten sposób mikroskopijne pęcherzyki powietrza są rozbijane za pomocą fali dźwiękowej.

– Na powierzchni skóry dochodzi do takich „mikrowybuchów”, które momentalnie usuwają zrogowaciały naskórek i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry – mówi Agata Zaliwska. Do kawitacji zawsze niezbędna jest ciecz, dlatego zabieg wykuje się z zastosowaniem kosmetyku w płynie. – To może być modny teraz hydrolat, czyli woda kwiatowa, woda termalna, lub po prostu tonik, którego używamy na co dzień – radzi ekspertka. 

Po wykonaniu takiego peelingu skóra jest oczyszczona, rozjaśniona (ponieważ to zrogowaciały naskórek odpowiada za jej szarawy odcień), lepiej dotleniona.

– Natomiast tutaj działanie kawitacji się kończy – wyjaśnia kosmetolożka. Nie jest tak, jak zdarza się pisać producentom urządzeń do kawitacji, że skóra po niej stanie się młodsza, albo że możemy w trakcie tego zabiegu spłycić zmarszczki.

– To jest zabieg stricte oczyszczający i przygotowujący skórę do dalszych etapów pielęgnacji – dodaje kosmetolożka.

Peeling kawitacyjny w domu

Tu dochodzimy do tego, czy peeling kawitacyjny możemy samodzielnie wykonać w domu.

– Odpowiedź brzmi: „tak”  – mówi Agata Zaliwska. I dodaje: – To jeden z niewielu zabiegów, które z powodzeniem możemy zrobić same.

Warunek? Musimy mieć odpowiedni sprzęt. Urządzenia do peelingu kawitacyjnego są szeroko dostępne, a ich ceny wahają się od 100 do kilkuset złotych. Warto pamiętać, że koszt pojedynczej kawitacji w salonie to minimum 50 zł, a peeling ultradźwiękowy należy wykonywać co 5-6 tygodni, więc zakup takiego urządzenia szybko się zwróci.

Czy wykonanie zabiegu samemu jest trudne?

– Nie, jest to stosunkowo proste. Czasem, jak widzę, że dziewczyny próbują same powiększać sobie usta wypełniaczami i filmiki z tych praktyk wrzucają jako tutoriale na Youtube'a, to mnie to martwi. Przecież do wykonywania zabiegów z użyciem igły trzeba mieć odpowiednią wiedzę, przygotowanie, praktykę i sterylne warunki,  dlatego stanowczo odradzam takie pomysły. Natomiast kawitacji jak najbardziej możemy się nauczyć – wyjaśnia ekspertka. 

Pamiętać należy tylko o tym, że zawsze wykonujemy ją „na mokro”: przecieramy skórę wacikiem nasączonym hydrolatem lub tonikiem, przykładamy głowicę do skóry i przesuwamy ją po twarzy (trochę jakbyśmy prasowały skórę żelazkiem). Najpierw oczyszczamy czoło, następnie okolicę oczu (omijając powieki), peelingujemy nos (nie zapominając o jego nasadzie), policzki i brodę i wreszcie często pomijaną przez nas szyję.

– Tam, gdzie możemy, głowicę zawsze przesuwamy od dołu ku górze, tak żeby utrwalać dobre nawyki i na każdym etapie przeciwdziałać grawitacji – radzi ekspertka. 

Kawitacja i manualne oczyszczanie skóry oraz mikrodermabrazja

Jakie są zalety wykonania kawitacji w salonie?

– Doświadczony kosmetolog potrafi operować głowicą tak, że nie tylko za pomocą ultradźwięków, ale również mechanicznie jest w stanie usunąć głębsze zaskórniki. Poza tym, może zaproponować oczyszczanie metodą łączoną, to znaczy wykonać najpierw peeling kawitacyjny, a następnie manualnie usunąć zaskórniki i wągry lub połączyć kawitację z mikrodermabrazją, która polega na złuszczaniu zrogowaciałego naskórka przy pomocy strumienia mikrokryształów.

Z porządkami na skórze jest tak, jak z tymi w domu, nie każde zanieczyszczenie da się usunąć jednym środkiem, dlatego warto je łączyć.

– Peeling kawitacyjny jest w ogóle bardzo często rekomendowany jako jeden z etapów dalszych zabiegów pielęgnacyjnych i przeciwstarzeniowych – wyjaśnia kosmetolożka. 

Należy również pamiętać, szczególnie wykonując peeling kawitacyjny w domu, że jest to metoda polecana osobom ze zdrową skórą, a więc przeciwwskazaniem do zabiegu będą stany zapalne, egzema, rumień, trądzik różowaty

Sonoforeza na dodatek 

Wielkim plusem urządzenie do kawitacji jest to, że za jego pomocą i przy wykorzystaniu dokładnie tych samych ultradźwięków, które emituje, poza peelingiem możemy wykonać sonoforezę, czyli wtłoczyć składniki aktywne kosmetyku w głąb skóry. Korzystamy z tego samego urządzenia, tylko zamiast ściętą stroną przykładamy je całą powierzchnią i przełączamy z trybu peelingu na sonoforezę. W ten sposób w głąb skóry możemy przetransportować składniki nawilżające, odżywcze, przeciwstarzeniowe.

– Pamiętajmy tylko, żeby to był świeżo otwarty kosmetyk. Nie możemy tak nakładać serum, które stoi na naszej półce od kilku dni, czy nawet tygodni, bo mogą się w nim rozwinąć bakterie. I o ile zaaplikowane bezpośrednio na twarz, nie pokonają bariery naskórkowej, to na pewno nie chcielibyśmy ich sobie „podać” w głąb skóry. Polecam kupienie pojedynczej ampułki np. rozjaśniającej lub dotleniającej. Możemy je dostać w Rossmannie, to nie musi być koniecznie produkt gabinetowy – wyjaśnia ekspertka.

W ten sposób same możemy dogłębnie oczyścić, a następnie zrewitalizować skórę twarzy i osiągnąć efekt jak po zabiegu w gabinecie. Oczywiście zawsze warto, jest wybrać się do profesjonalisty, który oceni stan naszej skóry, przeprowadzi zabieg do niej dedykowany lub doradzi zakup odpowiednich kosmetyków. Dlaczego? Bo kondycja naszej skóry nie jest nam dana raz na zawsze, ona się zmienia. Czasem myślimy, że mamy tłustą skórę (bo błyszczy nam się nos), a jest wręcz przeciwnie: nadmiernie ją przesuszyłyśmy, albo wydaje nam się, że będziemy wyglądać lepiej, jak „złapiemy trochę słońca”, a nasza twarz wcale nie jest blada, tylko poszarzała, bo od dawna jej nie złuszczałyśmy i zamiast opalać zrogowaciały naskórek, należy go po prostu usunąć. Oczywiście w ten sposób skóra nadal pozostanie jasna, ale przy tym pełna blasku i po prostu wyglądająca zdrowo. Ja po dzisiejszym peelingu kawitacyjnym i sonoforezie dotleniającej postanowiłam w ogóle się nie malować (przynajmniej przez kilka dni). I czuję się z tym świetnie! Uwaga na koniec: z podkładu możemy zrezygnować, ale już z kremu z filtrem nie. Skóra pozbawiona zrogowaciałego naskórka jest też pozbawiona swojej naturalnej warstwy ochronnej.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Przebarwienia
Adobe Stock

Przebarwienia na twarzy: są na nie sposoby! Zobacz, jakie kremy na przebarwienia i zabiegi poleca ekspertka

Mimo stosowania kremów z filtrem z wakacji wracamy z przebarwieniami, które z uroczymi piegami nie mają nic wspólnego. O tym, dlaczego na ich powstawanie wpływ ma promieniowanie UV i hormony oraz jak je usunąć m.in. dzięki kosmetykom z witaminą C, peelingom i zabiegom laserowym, rozmawiamy z dermatolożką, dr Aleksandrą Jagielską.
Aleksandra Szajewska
02.07.2020

Latem, nawet kiedy pamiętamy o ochronie słonecznej i wiemy, że kremy z filtrem to nie wszystko , często i tak po wakacjach zauważamy, że na naszej twarzy pojawiły się przebarwienia. Najpierw mamy nadzieję, że „same znikną”, po pewnym czasie zauważamy, że wciąż mają się świetnie, a z roku na rok przybywa ich coraz więcej. Aby nie dopuścić do ich powstanie, ważne jest by znać mechanizm ich powstawania i prawidłowo chronić skórę, ale też np. unikać niektórych leków , które mogą mieć właściwości światłouczulające lub nie stosować bezpośrednio przed ekspozycją słoneczną perfum z alkoholem. A co zrobić, kiedy już przebarwienia się pojawią? Są na to trzy sposoby: kremy rozjaśniające – głównie z witaminą C, peelingi  z kwasami i zabiegi laserowe . Ale po kolei. Aleksandra Szajewska: Czy plamy pigmentacyjne i przebarwienia to ten sam rodzaj zmian? dr Aleksandra Jagielska: Plamy pigmentacyjne to niekoniecznie to samo co przebarwienia. Plamą pigmentacyjną w dermatologii określamy grupę wykwitów skóry związana ze zmianami zabarwienia w obrębie danego fragmentu skóry, co wiąże się z odkładaniem barwnika w jej obrębie. Plamy pigmentacyjne to np. oprócz przebarwień, piegi, plamy soczewicowate czy plamy starcze. Jak powstają przebarwienia? Przebarwienie, czyli ciemniejsze plamy na skórze powstają, gdy nieprawidłowo działają melanocyty – komórki wytwarzające barwnik skóry melaninę. Czasem jest ich w niektórych miejscach za dużo, mogą być też nadmiernie aktywne np. przy ekspozycji na słońce, stanach zapalnych, uszkodzeniach skóry lub zaburzeniach hormonalnych w stosowaniu niektórych leków i produkować tego barwnika zbyt dużo. Przebarwienia na twarzy zależą od fototypu skóry...

Czytaj dalej
Azjatycka pielęgnacja rozjaśniająca
Adobe Stock

Azjatycka pielęgnacja rozjaśniająca krok po kroku

Od Azjatek nauczyłyśmy się już stosować toniki z kwasami, kremy z filtrem UV na co dzień i maski w płachtach. Teraz przekonajmy się, że zdrowa i piękna skóra to ta rozjaśniona i lekko błyszcząca.
Aleksandra Szajewska
23.06.2020

Paradoks, że przy naszym tempie życia, kiedy każdy dzień przypomina wyścig: dom-dzieci-praca, coraz częściej zwracamy się w stronę filozofii Wschodu. I nie mam tu na myśli, tylko jogi i medytacji, ale również podpatrzone u Azjatek rytuały pielęgnacyjne. Chociaż w pełne wersji mogą składać się nawet z 10 kroków, znajdujemy czas na to, aby zadbać o naszą skórę, z troską. Wiemy, że to inwestycja w jej zdrowie, piękny wygląd i przedłużoną młodość.   Demakijaż i złuszczanie Wystarczyło kilka lat, żebyśmy przekonały się do wieloetapowego demakijażu (olejek, produkt na bazie wody), częstego złuszczania – pilingami lub tonikami z kwasami , stosowania 2-3 razy w tygodniu dużo skuteczniejszych od klasycznych masek płachtowych  oraz co najważniejsze – nakładania każdego dnia kremów z filtrami UV.  Teraz najtrudniejszy krok – same musimy się przekonać, że piękna i zdrowo wyglądająca skóra, to nie ta z ciężkim podkładem, matowa i ciemniejsza o dwa tony od naszego naturalnego kolorytu cery, ale jasna (a nawet rozbielona), pozbawiona niedoskonałości i przebarwień  i przede wszystkim pełna naturalnego zdrowego blasku, czyli tzw. healthy glow. Nawilżanie i rozjaśnianie Aby skóra była błyszcząca, jednolita, bez zmian pigmentacyjnych, cieni i zaczerwienień, musi przede wszystkim być idealnie nawodniona. Tu warto zwrócić uwagę na nowość na naszym rynku – hydratory w kroplach, które stosować można wielokrotnie w ciągu dnia (nawet na makijaż), po których twarz wygląda na lekko wilgotną, wręcz zroszoną, ale dzięki temu zdrową i odświeżoną. Poza tym piękny, rozjaśniona skóra powinna  odbijać światło – co jest są związane z jej prawidłowym napięciem i elastycznością (to również wynik właściwego...

Czytaj dalej
toniki z kwasami
Adobe Stock

7 toników z kwasami, za które twoja skóra ci podziękuje

Boimy się zaczerwienień i podrażnień, nie chcemy „męczyć” twarzy. Nic bardziej mylnego. Złuszczanie to jedyna szansa na prawdziwą regenerację skóry!
Aleksandra Szajewska
05.05.2020

Mają same zalety – szybko dodają skórze blasku, przywracają jej przyjemną miękkość i gładkość, stymulują skórę do samoregeneracji  oraz ułatwiają działanie składników zawartych w kosmetykach stosowanych na co dzień. Toniki z kwasami AHA warto stosować regularnie przy każdym typie cery, bo ich działanie jest na tyle delikatne, że nie powoduje intensywnego podrażnienia ani widocznego złuszczania. W przypadku cery bardzo wrażliwej lub naczyniowej wystarczy po prostu stosować je rzadziej lub wybrać kosmetyk z łagodnymi kwasami PHA (glukonolaktonem lub kwasem laktobionowym). Najbardziej uniwersalny jest jednak kwas glikolowy , który nie tylko wygładza, wyrównuje koloryt skóry i dodaje jej blasku, ale w niewielkim stężeniu ma dodatkowo silne działanie nawilżające. Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 12/2019

Czytaj dalej