Życie po śmierci – koncepcje, teorie i wierzenia
unsplash.com

Życie po śmierci – koncepcje, teorie i wierzenia

Chociaż wiele osób nie wierzy w życie po śmierci, większość religii daje nadzieję na to, że gdy serce człowieka przestaje bić, jego dusza może być wciąż żywa.
Kamila Geodecka
20.01.2021

Śmierć to temat tabu. Nie lubimy, a często nawet nie umiemy o niej rozmawiać. Co się dzieje po śmierci? Czy życie po śmierci istnieje? Oto najczęstsze koncepcje życia pośmiertnego.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Życie po śmierci – judaizm

Żydzi wierzą w nieśmiertelną duszę oraz Boga, który będzie karał człowieka za wszystkie jego wybory dokonane w czasie życia ziemskiego. Co dokładniej dzieje się później z duszą? Tutaj jest wiele koncepcji wywodzących się z wielu szkół rabinackich. Niektórzy rabini dopuszczają istnienie reinkarnacji duszy, inne mówią o tym, że dusza idzie do raju lub czyśćca (gehinom).

W judaizmie odrzuca się koncepcję piekła. Dusza, która nie może iść do raju lub czyśćca, umiera. Wyznawcy judaizmu wierzą w zmartwychwstanie ciał, które ma się dokonać wraz z nadejściem Mesjasza. Następnie ma się odbyć Sąd Ostateczny.

Czytaj także: Temat śmierci stał się dla nas tabu – nie umiemy o tym rozmawiać, nie chcemy myśleć

Życie po śmierci – chrześcijaństwo

Większość chrześcijan wierzy w to, że śmierć człowieka jest związana z oddzieleniem się duszy od ciała. Po śmierci na duszę czeka sąd szczegółowy, w którym szatan będzie oskarżycielem. Bezpośrednio po nim dusza może wejść do nieba, czyśćca lub piekła (miejsca wiecznego potępienia). Chrześcijanie wierzą, że wraz z ponownym przyjściem Jezusa wszystkie ciała zmartwychwstaną, a następnie tajemnica życia pośmiertnego dopełni się wraz z Sądem Ostatecznym. Po nim ci, którzy żyli w miłosierdziu, pójdą na „zmartwychwstanie życia”, a reszta – na „zmartwychwstanie potępienia”.

Warto tu zaznaczyć, ze niektóre chrześcijańskie związki wyznaniowe odrzucają jakąkolwiek koncepcję życia po śmierci. Wymienić można tu na przykład świadków Jehowy, którzy uznają śmierć za przeciwieństwo życia, dlatego osoba, która zmarła, istnieje jedynie w pamięci Boga.

Życie po śmierci – buddyzm

Buddyzm odrzuca koncepcję jednej i niezmiennej duszy człowieka. Gdy człowiek umiera fizycznie, jego umysł ponownie kształtuje się, ale już w nowej istocie – człowieku, zwierzęciu, roślinie, bóstwie… Wędrówka z istoty do istoty może trwać w nieskończoność. Buddyści wierzą, że każdy ich uczynek wpływa na ich przyszłość. To prawo to karma.

Cykl ciągłej wędrówki z ciała do ciała nazywa się samsarą i może zostać przerwany jedynie ostateczne wyzwolenie, nazywane także nirwaną.

Życie po śmierci – islam

Muzułmanie wierzą, że po śmierci dusza człowieka spotyka dwóch aniołów: Nakira i Munkara, którzy zadają pytania o przebieg życia zmarłego. Dusze osób, które były bogobojne, będą zwrócone do ciała i zostawione w spokoju. W takim stanie mogą oczekiwać na Sąd Ostateczny. Grzesznicy będą poddawani torturze grobu. Osoby, które umarły jako męczennicy, mogą bezpośrednio trafić do raju.

W islamie wyróżnia się piekło, raj oraz niebiosa, których jest siedem. Osoba, która za życia była wierzącym grzesznikiem, ma szansę na wyjście z piekła i przejście bezpośrednio do raju lub do niebios. Osoby niewierzące będą wiecznie potępione.

Czytaj także: O ostatnim etapie życia, czyli znane cytaty o śmierci

Życie po śmierci – dowody naukowe?

Co jakiś czas dochodzą do nas informacje o tym, że naukowcy wreszcie znaleźli dowody na życia po fizycznej śmierci. Między innymi dr Sam Parnia i naukowcy skupieni w Projekcie AWARE badali pacjentów, u których doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Okazało się, że połowa osób, która przeżyła,  zachowała wspomnienia z okresu, gdy była w śmierci klinicznej. Badania były przeprowadzone w USA, Australii i Wielkiej Brytanii.

Z drugiej strony niektórzy naukowcy nie dają nam żadnych nadziei na to, że po śmierci może nas cokolwiek czekać. Taki pogląd popiera między innymi dr Carroll z California Institute of Technology, który wprost mówił, że znamy już prawa fizyczne rządzące naszym światem i nie ma w nich miejsca ani duchy, ani na dusze. Jest wielu ateistów i naturalistów, którzy mówią, nie możemy jasno stwierdzić, czy istnieje życie pozagrobowe. „Otóż możemy, przykro mi”– podsumowuje dosadnie dr Carroll.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Dia de Muertos - Święto Zmarłych w Meksyku, Uroda Życia
Getty Images

Meksykańskie Zaduszki – kolorowe, roztańczone i rozśpiewane. Skąd się wzięła ta tradycja?

Dzień Zmarłych w Meksyku jest kolorowy, huczny i wesoły.
Ola Synowiec
01.11.2020

Día de los Muertos, odpowiednik naszych Zaduszek, w Meksyku obchodzi się wesoło, hucznie i kolorowo. Dla „Urody Życia” o meksykańskich zwyczajach w noc z 1 na 2 listopada pisze Ola Janowiec, autorka bloga: mexicomagicoblog.blogspot.com: 1 listopada w Meksyku na dworcach, w restauracjach, a nawet w supermarketach wyrastają ołtarzyki dla zmarłych. Najbardziej imponujące można oglądać na głównym placu miasta Zócalo, kolejne – przy deptaku Francisco Madero, a te najsłynniejsze na tutejszym uniwersytecie, UNAM-ie. Szkoły organizują też konkursy na najpiękniejsze ołtarzyki, każda klasa przygotowuje jeden.  W piekarniach sprzedaje się pan de muerto, „chleb zmarłego”, czyli słodkie bułeczki drożdżowe. Cukiernie serwują zaś małe, kolorowe czaszki. – Tradycyjne robione były z cukru, teraz coraz częściej odchodzi się w stronę tych czekoladowych – wyjaśnia Sirani, moja meksykańska koleżanka. Sama kupuje kilka, tych z czekolady właśnie. – Na czole wypisuje się imię członka rodziny, kolegi lub koleżanki, a potem taką czaszeczkę daje się w prezencie w dowód sympatii – opowiada.  Miasto Meksyk – Parada masek na Dia de Muertos Już na tydzień przed właściwymi obchodami Święta Zmarłych w mieście Meksyk odbywa się z tej okazji parada. Jak na meksykańską historię jest to zwyczaj dość nowy, w 2019 roku parada odbędzie się dopiero po raz czwarty.  Zaczęto ją organizować po kolejnym filmie o Jamesie Bondzie, taka uroczystość pojawiła się bowiem w „Spectre” i pierwotnie nie miała nic wspólnego z meksykańskimi obchodami Día de los Muertos. – Musieliśmy stworzyć dodatkowe obchody z okazji Dnia Zmarłych, bo po Bondzie turyści zaczęli przyjeżdżać specjalnie na karnawał, jaki widzieli w filmie – wyjaśnia meksykański sekretarz...

Czytaj dalej
Duchowość w XXI wieku
Getty Images

Jaka jest nasza duchowość w XXI wieku? Pomyśl o tym podczas tej Wielkanocy

Tegoroczna Wielkanoc na pewno zostanie w naszej pamięci. W tym roku wielu z nas spędza ją bez najbliższych, katolicy nie mogli uczestniczyć w mszy rezurekcyjnej w kościele. Ale paradoksalnie, w tym roku więcej czasu spędzamy na refleksji.
Karolina Morelowska-Siluk
12.04.2020

Niezależnie od tego, czy jesteśmy wierzącymi ludźmi, czyli zakładamy, że wyszliśmy spod rąk wielkiego garncarza, czy jesteśmy ateistami i wiemy, że nasza istota wyłoniła się z shakera ewolucji, wszyscy potrzebujemy duchowości. Bo wszyscy potrzebujemy wiedzieć, kim jesteśmy – tłumaczy dr hab. Bartłomiej Dobroczyński. Co z tą duszą? Karolina Morelowska-Siluk: Po co nam dusza? Dr hab. Bartłomiej Dobroczyński: Człowiek sobie ją kiedyś, tysiące lat temu, wyśnił. Bo to właśnie marzenia senne skłoniły prehistorycznych ludzi do przekonania, że mają duszę, która może podróżować i przeżywać przygody także wtedy, gdy ich ciało pozostaje uśpione i nieruchome. Kiedy inni widzą, że leżymy i nie zmieniamy położenia, a nam się jednak wydaje, że polujemy na mamuty albo latamy nad lasami i wodami. I człowiek pierwotny uznał, że właśnie dzięki duszy żyjemy – a więc oddychamy i poruszamy się. Dlatego w wielu językach słowo dusza powiązane jest z oddechem – tak jest np. w języku polskim. A angielskie słowo „animated”, czyli ożywiony, pochodzi od łacińskiej „animy” oznaczającej właśnie duszę. Wraz ze wzrostem refleksji człowieka nad sobą dusza otrzymywała coraz to nowe atrybuty: nie tylko ożywiała, ale też myślała, czuła, a nawet zaczęto przypisywać jej boskie pochodzenie, jak to zrobił Platon. I wtedy stała się naszą prawdziwą tożsamością, tym, czym jesteśmy w istocie – w odróżnieniu od śmiertelnego i przemijającego ciała. Ale w czasach Platona uważano też, że wszystko, co się rusza, musi mieć duszę.  Bo ciało bez duszy jest martwe.  Więc duszę mieli nie tylko ludzie, ale i zwierzęta, a także planety, bo się poruszały po niebie w sposób harmonijny i rozumny. Astrologowie zaczęli nawet przypisywać planetom coś na kształt cech osobowości....

Czytaj dalej
Ekstrawertycy
Adobe Stock

Ekstrawertycy mają łatwiej w życiu niż introwertycy? Nie zawsze.

Na pewno trudniej niż introwertycy znoszą ograniczony kontakt z ludźmi. A gdzie mają przewagę?
Aleksandra Nowakowska
08.05.2020

Koncepcję introwersji i ekstrawersji po raz pierwszy spopularyzował w 1920 roku Carl Gustav Jung, znany szwajcarski psychiatra i twórca psychologii głębi. Za decydujący czynnik, uważał miejsce, skąd czerpiemy energię i gdzie ją kierujemy. Jej źródłem dla introwertyków tym miejscem będzie wnętrze, dla ekstrawertyków odwrotnie – świat zewnętrzny. Pierwsi koncentrują się na swoich emocjach, myślach, przeżyciach, drudzy – na interakcji z innymi. Którym jest łatwiej w życiu? Ekstrawertyk: przebojowy, optymistyczny, szczęśliwy… Na pierwszy rzut oka ekstrawertykom zawsze jest łatwiej. Także badania wskazują, że ekstrawertycy to najwięksi optymiści, którzy deklarują wyższy poziom odczuwania szczęścia.  Brytyjscy naukowcy z University of Southampton odkryli, że cechy ekstrawertyczne u ludzi w wieku 16–26 lat przekładają się na wyższą satysfakcję z życia oraz odporność psychiczną w… szóstej dekadzie życia. Wywnioskowali też, że introwertycy są bardziej podatni na depresję, niestabilność emocjonalną i choroby fizyczne, a to przekłada się na ogólny dobrostan psychiczny. Ekstrawertycy z pewnością są towarzyscy, otwarci na nowe relacje – to są ich niewątpliwe atuty. Utrzymują kontakty z wieloma osobami, a ich domeną jest działanie. Wiodą bogate życie towarzyskie, rozwijają się i spełniają dzięki zaangażowaniu społecznemu. Przynosi im w życiu określone korzyści: mają sieć znajomości, dzięki czemu mogą szybciej niż bardziej wycofani introwertycy dotrzeć do ludzi i miejsc, których właśnie potrzebują. Poziom ich umiejętności społecznych jest wyśrubowany, co ćwiczą w różnych okolicznościach i kontekstach. Nawiązanie kontaktu z nieznajomą osobą, utrzymanie konwersacji, lekkie prowadzenie rozmowy, szybka zmiana tematu? Żaden problem....

Czytaj dalej
Transplatologia
Getty Images

„Zabieramy nasze narządy do nieba, choć moglibyśmy nimi ratować ludzi” – mówi prof. Magdalena Durlik, transplantolog

Transplantacja to więcej niż zabieg medyczny. To dzielenie się życiem, nawet po śmierci. Ale liczba oczekujących na przeszczep rośnie z roku na rok. Dlaczego tak się dzieje ? Rozmawiamy z prof. Magdaleną Durlik.
Tamara Wilk
01.08.2020

Z badań wynika, że jesteśmy raczej dobrze nastawieni do dzielenia się naszymi organami. Ludziom wierzącym nie zabrania tego religia, nawet Jan Paweł II popierał idee transplantologii. Dlaczego więc czas oczekiwania na przeszczep tak się wydłuża?  Może jest to po prostu światowy trend:  ludzie dłużej żyją i w coraz starszym wieku można im przeszczepiać serce, wątrobę czy nerki. Rośnie więc liczna potrzebujących. A może w naszych warunkach sprawy są jeszcze bardziej skomplikowane? Tamara Wilk: Jest coś takiego, jak „oświadczenie woli”. Podpisując je, godzimy się na pobranie po śmierci naszych narządów. Lekarze nie muszą już pytać krewnych o zgodę. Załóżmy, że rozważam podpisanie takiego dokumentu, jednak się waham. Co by mi pani powiedziała, nie tylko jako transplantolog, ale tak od serca? Magdalena Durlik: Żeby się pani nie wahała. Bo życiem można się podzielić, nawet po śmierci. W niebie te narządy nie będą pani potrzebne, a tu, na ziemi, paru osobom przedłużą albo uratują życie. Ilu? Policzmy: dwie nerki to już dwie osoby. Serce, wątroba, trzustka… kolejne trzy. Czasem jest potrzeba, żeby przeszczepić komuś rękę, więc pani prawą i lewą ręką też ktoś może w życiu jeszcze coś dobrego zdziałać. Ktoś inny może odzyskać wzrok, jeśli da się pobrać od pani rogówkę. A jakbyśmy się uparli, to można by przeszczepić komuś pani twarz. Myślę, że to niemało… Twoje narządy, twoja wola A pani podpisała oświadczenie woli? Nie. Pewnie zapyta pani dlaczego. Dla moich bliskich jest absolutnie oczywiste, jaki jest mój stosunek do tej sprawy. Jeśli jakiś mój organ mógłby komuś pomóc, chciałabym, by tak się stało. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. To prawda, że na przeszczep w Polsce czeka dziś więcej osób niż przed 20 laty?...

Czytaj dalej