Żeby wejść w „nową normalność”, musisz najpierw opłakać starą. Pozwól sobie na to
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Żeby wejść w „nową normalność”, musisz najpierw opłakać starą. Pozwól sobie na to

W ostatnich tygodniach wszyscy musieliśmy zrewidować nasze plany. Wspominamy czasy sprzed pandemii i boimy się tej „nowej normalności”. Jak przekonują psycholodzy, aby ruszyć dalej, musimy najpierw opłakać nasze stare życie.
Sylwia Arlak
21.05.2020

Ruszyło luzowanie obostrzeń i odmrażanie gospodarki. Nie jest nam łatwo — jednego dnia tryskamy energią i patrzymy w przyszłość z optymizmem, drugiego czujemy się całkowicie wyczerpani i przytłoczeni. To czas, w którym wszyscy musimy nauczyć się żyć w „nowej normalności”. Jaka ona będzie — tego nie wie nikt. A jak to zrobić? Opłakując stare życie i zostawiając je za sobą. Zupełnie jak w procesie żałoby.

Jesienny wieczór z książką? Oto pozycje na każdy nastrój. Jedną z nich szczególnie polecamy!

Wszystkie emocje są po coś

Lucinda Gordon Lennox, psychoterapeutka i specjalistka od traum w The Recovery Center, przypomina, że gdy przeżywamy trudne chwile, nie powinniśmy temu zaprzeczać, nawet same przed sobą. „Smutek jest skomplikowanym procesem — żałoba pojawia się, kiedy coś utracimy. I niekoniecznie musi to być związane ze śmiercią kogoś bliskiego. Myślę, że wielu ludzi tego nie rozumie. A teraz przecież wszyscy ponieśliśmy stratę. Pandemia zabrała nam wiele rzeczy. Możemy je odzyskać, ale nie mamy pewności, czy i kiedy to nastąpi”  — tłumaczy w magazynie „The Stylist”.  

Psychoterapeutka podkreśla, że musimy pozwolić „przepłynąć” naszym emocjom, nawet jeśli sprawiają nam ból. Przekonuje, że jeżeli nie przejdziemy kolejnych etapów żałoby — zaprzeczenia, gniewu czy depresji — możemy utknąć w miejscu. Tylko poprzez szczere przepracowanie trudnych uczuć, zostawimy za sobą wszystkie niezrealizowane przez koronawirusa plany, niespełnione nadzieje i oczekiwania. „Jesteśmy ludźmi, wszystkie emocje, które odczuwamy, są całkowicie normalne. Dajmy sobie czas na ich przetworzenie. Skupmy się na każdej, która się pojawia. Nie przechodźmy obok nich obojętnie” — dodaje. 

Lennox jest zdania, że każdą stratę warto przegadać. Rozmowa z kimś, kto będzie w stanie wczuć się w naszą sytuację — czy to twarzą w twarz z członkiem rodziny, czy też wirtualnie z przyjacielem — będzie nieoceniona. „Różni ludzie radzą sobie z żalem w odmienny sposób. Jedni wolą posiedzieć sami w ciszy, przeczekać trudny czas, podczas gdy inni czują się tym przytłoczeni i potrzebują wsparcia. Zachęcam te osoby, aby porozmawiały z kimś, kto poświęci im czas i kto je naprawdę zrozumie” — radzi ekspertka. 

Jesteśmy w tym razem

Niepewna sytuacja finansowa, obawa o pracę i przyszłość, dyskomfort związany z izolacją, strach o zdrowie— emocje, które towarzyszą nam w czasie pandemii, mogą powodować traumę. Z badania przeprowadzonego właśnie przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że aż 75 proc. Polaków mierzy się obecnie z ogromnym stresem. Ponad połowa zgłasza objawy wskazujące na załamanie funkcjonowania i wykonywania codziennych obowiązków. Niemal 40 proc. z nas zauważyło u siebie nasilone objawy depresyjne, a ponad 60 proc. — nasilone objawy lęku uogólnionego. Okazuje się też, że pandemia wywołuje u 37 proc. z nas objawy stresu pourazowego. Dla części osób jest więc ona zdarzeniem traumatycznym, związanym z zagrożeniem życia i zdrowia. Niemal 70 proc. z nas musi poradzić sobie z nasilonym stresem i zaburzeniami adaptacyjnymi. Lęk towarzyszy badanym każdego dnia.

Eksperci biją na alarm — dbajmy o zdrowie psychiczne swoje i innych ludzi. Autorzy Alertu Społecznego, czyli inicjatywy think tanku Open Eyes Economy i Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie rekomendują jak najszybsze zmniejszanie ograniczeń w swobodnym przemieszczaniu się. Ich zdaniem konieczna jest pomoc państwa w zapewnieniu opieki psychologicznej w miejscach prac i w szkołach. 

„Specjaliści zajmujący się pomocą osobom z uzależnieniami i ofiarom przemocy alarmują, że znacząco zwiększyła się liczba próśb o interwencję. Pracownicy telefonu zaufania w Centrum Praw Kobiet odnotowali 50-procentowy wzrost liczby połączeń w marcu w porównaniu do sytuacji sprzed roku. Znacząco wzrosła także liczba osób dzwoniących na Niebieską Linię czy infolinię Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę”, alarmują eksperci w Alercie Społecznym.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kobieta odpoczywa w domu
Adobe Stock

Zamiast odwlekać i „zabierać się za…”, po prostu rób. Jak zamienić prokrastynację w akcję?

Zawalasz terminy, opóźniasz pracę, bo „nie możesz się zabrać”? Prokrastynacja, czyli odkładanie na później, jest trudne do przezwyciężenia, ale są na nią sposoby.
Aleksandra Nowakowska
19.05.2020

Julia Cameron, amerykańska nauczycielka, pisarka, dziennikarka i autorka bestsellera: „Droga artysty”, pisze: „Nauczyłam się praktycznej zasady, żeby nigdy nie pytać, czy mogę coś zrobić. Lepiej powiedzieć, że już to robię. Wtedy pozostaje zapiąć pasy, a później dzieją się najbardziej niezwykłe rzeczy”. Nie musisz wszystkiego wiedzieć, żeby ruszyć. Nie musisz być perfekcyjnie przygotowana. Nie musisz przestać się bać. Odwaga to zresztą nic innego jak wiara, że potrafisz rozwiązywać rzeczy na bieżąco. Najważniejszy jest pierwszy krok, a potem konsekwencja. Zasady są uniwersalne, bo dotyczą zabrania się zarówno za szukanie pracy czy pisanie książki, jak i za domowe porządki, zadania, które mamy w danym dniu do wykonania w pracy, czy zapisanie się na portal randkowy. Łatwo napisać, trudniej zrobić. Można się jednak zainspirować. Taką inspirację oferuje Leo Babauta w książce „Zen to done”. Autor podpowiada, jak wypracować nowe nawyki, żeby prokrastynacja, czyli odkładanie działania na później, zamieniła się w akcję, podejmowaną z przyjemnością, ale metodycznie i najważniejsze – prowadzącą do wytyczonego celu. Zaczynaj od Dużych Kamyków Leo Babauta i nie on jeden uczy, że zanim zaczniemy działać, należy mieć plan tego działania. Warto nadawać strukturę swoim dniom, bo z nich składa się życie. Autor zenhabits.net radzi co tydzień wypisywać listę Dużych Kamyków, którymi chcemy się zająć i każdego dnia od nich zaczynać. Najlepiej, żeby nasze listy składały się od jednego do trzech Najważniejszych Zadań, które musimy koniecznie wykonać (jego zasada jest zgodna z myślą Lina Yutanga, chińskiego uczonego i pisarza, który twierdził, że mądrość życia tkwi w wykluczeniu tego, co zbędne). Prosta zasada brzmi: Najważniejsze...

Czytaj dalej
Beata Sadowska
Beata Sadowska

Piątak dla zwierzaka – nowa akcja, której kibicujemy z całego serca!

Beata Sadowska, Bartek Jędrzejak i inne gwiazdy wsparły akcję „Dasz piątaka dla Zwierzaka?”, która ma pomóc schroniskom i organizacjom prozwierzęcym w czasie pandemii. „Możemy pomóc, nawet jeśli mamy puste portfele. Czasem wystarczy przewietrzyć nasze szafy” — zachęca inicjatorka akcji, Monika Dąbrowska.
Sylwia Arlak
19.05.2020

Przez pandemię koronawirusa cierpimy wszyscy, także nasi czworonożni przyjaciele. Schroniska dla zwierząt zostały zamknięte, wstrzymano adopcję. Wolontariusze nie mogą na razie wspierać czworonogów, a i darczyńców jest coraz mniej. Jak możemy pomóc? Dołączając do akcji „Dasz piątaka dla Zwierzaka?” organizacji „Bieg na sześć łap”. – Widziałam, jak w ostatnim czasie angażujemy się, aby pomagać innym. Wszystkie te inicjatywy były bardzo potrzebne, ale dotyczyły nas, ludzi. Nie znalazłam ani jednej, która wspierałaby bezdomne zwierzęta. Musiałam coś z tym zrobić. Bramy schronisk zamknęły się z dnia na dzień, a ludzie, którzy do tej pory wspierali czworonogów, tracąc pracę czy zdrowie, sami często potrzebują pomocy – mówi nam inicjatorka akcji, Monika Dąbrowska. Od 15 maja do 26 czerwca w każdy piątek facebookowe konto „Biegu na sześć łap” zostaje przekazane w ręce wybranego schroniska czy organizacji prozwierzęcej, która dzięki temu może dokładnie opisać, czego aktualnie najbardziej potrzebuje i w jaki sposób możemy im pomóc. – Możemy pomóc nawet jeśli mamy puste portfele. Może się przecież okazać, że placówka, która działa w naszej miejscowości, potrzebuje koców, kołder, czy ręczników. Czasem wystarczy przewietrzyć nasze szafy. Może my nie potrzebujemy rzeczy, które dla innych okazałyby się niezbędne — zwraca uwagę Monika Dąbrowska. Oferować możemy także swój czas. Wiele schronisk potrzebuje silnych rąk do pomocy. Ale to nie wszystko. W ramach pierwszego filaru każde ze schronisk publikuje zdjęcie jednego zwierzaka, które najpilniej potrzebuje domu. To automatycznie zwiększa szansę na jego adopcję. Kudłate randki online Druga odsłona akcji...

Czytaj dalej