Jakim trzeba być człowiekiem, by wrzucić szczeniaki do śmieci? Ich matka skomlała przy kontenerze
Podkom. Justyna Andrzejewska/ Policja

Jakim trzeba być człowiekiem, by wrzucić szczeniaki do śmieci? Ich matka skomlała przy kontenerze

42-letnia kobieta wyrzuciła do śmietnika pięć szczeniaków. Miała 2,5 promila alkoholu we krwi. „Ludzie bezmyślnie biorą psy z hodowli czy ze schronisk, a potem je porzucają” — komentuje behawiorystka, założycielka Fundacji Ducha Leona Sylwia Najsztub.
Sylwia Arlak
25.08.2020

Szczeniaki miały zaledwie jeden dzień życia. Było ich pięć, żywe, zawinięte w reklamówkę. Uratowała je ich matka – suka biegała wokół kontenera, skomlała i wyła. Zauważył ją mężczyzna mieszkający nieopodal. Kiedy wyjął psy z foliowego worka, ich matka odniosła w zębach jednego z nich do domu.

Okazało się, że do śmietnika wrzuciła je pijana 42-letnia mieszkanka Nakła nad Notecią. Kobieta miała 2,5 promila alkoholu we krwi i nie potrafiła wytłumaczyć policji motywów swojego działania. Trafiła do aresztu, gdzie postawiono jej zarzuty za znęcanie się nad zwierzętami. Decyzją prokuratora została objęta policyjnym dozorem. Grozi jej do trzech lat więzienia. Uratowane szczeniaki trafiły do weterynarza i pod opiekę strażników miejskich. Kiedy podrosną, trafią do adopcji.

42-latka już wcześniej była notowana: rok temu usłyszała zarzuty za znęcanie się nad psem. Zwierzę żyło w okropnych warunkach, bez wody i regularnego pożywienia.

Jesienny wieczór z książką? Oto pozycje na każdy nastrój. Jedną z nich szczególnie polecamy!

Nie każdy zasługuje na psa

Wiele się mówi o wrażliwości na cierpienie „braci mniejszych”. Ale czy nie są to tylko puste słowa?

— Jednych obchodzi los zwierzęta, innych zupełnie nie. Jedni traktują ich, jak członków rodziny, a inni wyrzucają na śmietnik. Tak, jak są niektóre matki, które pozbywają się w ten sposób swoich świat. Taki jest świat — mówi w rozmowie z nami Sylwia Najsztub, psia behawiorystka i prezeska Fundacji „Duch Leona”, ratującej zwierzaki. Dodaje: – Czy kary za takie przestępstwa są wystarczające? Na pewno nie. Inna sprawa, że nawet te, które obowiązują, rzadko są respektowane. Obowiązuje np. zakaz trzymania psów na łańcuchach przez dwie godziny, a wiele widzi się takich przypadków i nikt nic z tym nie robi. Psy, które siedzą tyle czasu same mieszkaniach, też nie mają o wiele lepiej. To dla nich bardzo trudne.

Czytaj też: Zaproś na randkę na Tinderze… bezdomnego psa! Masz szansę na miłość na całe życie

Zdaniem Najsztub powinniśmy znacząco zmniejszyć ilość psów w Polsce.

— Jest ich zdecydowanie za dużo. Myślę, że więcej niż o połowę. Dopóki będzie moda na psy, dopóty będziemy mieli takie problemy, jak w przypadku tych porzuconych szczeniaków. Nie kary są tutaj najważniejsze, ale nasz stosunek do czworonogów. Zdaniem naszej rozmówczyni, wielu z nas traktuje zwierzęta przedmiotowo. — Mimo że wciąż mówi się o odpowiedzialności za drugie stworzenie, nic się nie zmieni, jeśli to my się nie zmienimy. Same słowa i wielkie hasła nie wystarczą. Nawet surowe kary nie zdadzą egzaminu — podkreśla Sylwia Najsztub.

Adopcja nie zawsze jest odpowiedzią

Zdaniem behawiorystki powinniśmy wstrzymać hodowlę i rozmnażanie psów przynajmniej na dwa lata. Pod groźbą kar. Ale i to — jej zdaniem — nie rozwiąże problemu:

— Adopcja też nie zawsze jest odpowiedzią na wszystko. Wielu ludzi nie widzi, że nie ma warunków do posiadania psów. A jak już sobie to uświadomią, jest za późno. Prędzej czy później oddają je z powrotem do schroniska, wyrzucają albo usypiają.

Fundacja „Duch Leona” stawia na edukację. „Możemy to osiągnąć, jedynie zwiększając świadomość pojedynczych osób, a co za tym idzie, zwiększając świadomość społeczeństwa. Wierzymy, że wiedza w połączeniu z empatią sprawi, że ludzie nie będą bezmyślnie oddawali psów do schronisk, wyrzucali z samochodów i pozbywali się ich w przeróżne sposoby, a zrozumienie ich zachowań, potrzeb i odpowiedzialności za wzięte zwierzę, poprawi znacznie jakość naszego wspólnego życia” — czytamy na stronie organizacji na Facebooku.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
psi behawiorysta
Unsplash

Pies na kozetce u psychologa: w czym może mu (i nam!) pomóc psi behawiorysta?

„Przychodzą pacjenci i chcą, żeby zwierzak przestał gryźć lub szczekać. Dlaczego nie pytają, co on czuje? Jak funkcjonuje?” – mówi Aneta Awtoniuk, zoopsycholożka.
Paweł Sulik
04.08.2020

Pies albo kot to nie zabawka, którą można włączyć, wyłączyć albo oddać komuś innemu, kiedy już sie nam znudzi. Banał? A jednak wciąż trzeba o nim przypominać. Wychowanie domowego zwierzaka nie zawsze jest łatwe: zdarza się, że kot sika, pies wyje, szczeka, jest agresywny… – w takich sytuacjach pomoże psi behawiorysta. Dużo możemy też od niego dowiedzieć się o sobie samych. Paweł Sulik: Kim jest behawiorysta? Czy to osoba zajmująca się tresurą zwierząt? Aneta Awtoniuk: Behawiorysta to specjalista od zachowań. Wie, jakie zachowania są typowe, a jakie odbiegają od normy, potrafi je zmodyfikować. Szkolenie to domena treserów. Nie znoszę jednak tego słowa – treserzy są w cyrkach, wolę nazywać siebie trenerką. Szkolę bowiem nie tylko zwierzę, ale i człowieka. Podobnie w  przypadku terapii behawioralnej moimi pacjentami są zarówno zwierzęta, jak i ich opiekunowie. W 90 procentach kłopoty, których przysparzają zwierzęta, są wynikiem tego, co niewłaściwego w  relacji z  nimi robi człowiek. Z jakimi problemami styka się pani w pracy najczęściej? Jesteśmy otoczeni zdjęciami ślicznych piesków i kotków umieszczonymi na portalach społecznościowych, ale moi pacjenci przychodzą naprawdę sfrustrowani. Najczęściej słyszę, że pies gryzie kanapę, kot sika na pościel itd. Zdarza się, że koty są agresywne wobec gości w domu, polują na stopy, kiedy tylko ktoś zdejmie buty. Właściciele wierzą, że istnieje szybka i skuteczna metoda, żeby skorygować uciążliwe zachowania zwierząt. Myślą, że wystarczy sięgnąć po odpowiednią pastylkę, którą ja, behawiorystka zwierzęca, zalecę, a zwierzę momentalnie przestanie sprawiać problemy. Nikt nigdy nie przyszedł do mnie dowiedzieć się, co czuje i jak funkcjonuje jego pies czy kot, zawsze przychodzą pacjenci, którzy...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Felinoterapia – najmilszy sposób na stres! Spokoju i relaksu uczymy się od kotów

Koty to nasi najlepsi nauczyciele. Pozwalają nam spojrzeć na życie z dystansu i działają antydepresyjnie. Felinoterapia to najmilszy sposób na stres, nerwy i codzienny niedoczas.
Sylwia Arlak
20.08.2020

Koty miauczą, drapią, wskakują na stół i lubią nas budzić nas o nieludzkich (bo kocich!) porach. Ale te, przyznajmy szczerze, drobne niedogodności to nic w porównaniu z korzyściami, jakich doświadczamy, żyjąc z kotem pod jednym dachem. Koty – i to fakt zbadany naukowo, a nie tylko opinia kociarzy i kociar – mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Nic dziwnego, że felinoterpia (rodzaj zooterapii, o którym zaczęło się mówić w latach 80. polegający na kontaktach z kotem) wciąż zyskuje na popularności. Opiekunowie kotów żyją dłużej Naukowcy z Uniwersytetu w Minesocie udowodnili, że opiekunowie kotów żyją dłużej. W czasie dziesięcioletnich badań odkryli też, że ci, którzy mają kota, są o ok. 30 proc. mniej narażeni na wystąpienie zawału serca. Zbawienny wpływ ma na nas kocie mruczenie, bo obniża ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu (mruczenie ma niską częstotliwość pomiędzy 25 a 50 Hz, czyli taką samą, która jest wykorzystywana przez ortopedów i rehabilitantów oraz w medycynie sportu w leczeniu urazów kości, mięśni oraz procesie zabliźniania się ran). To właśnie dlatego koty wspomagają osoby niepełnosprawne fizycznie w okresie rehabilitacji.   Pozytywnie wpływają także na nasz stan psychiczny. Pomagają osobom chorym na depresję, z nerwicą, zaburzeniami lękowymi i uzależnionym. Obcując z nimi, relaksujemy się i czujemy spokojniejsi. Właściciele kotów są mniej samotni i bardziej zadowoleni z życia, a nawet...lepiej śpią. Mruczeniu towarzyszy głęboki dźwięk, który uwalnia w organizmie kota serotoninę.   Koty najlepszym przyjacielem człowieka? Istnieje nawet taki termin, jak „mruczoterapia”. Jego pomysłodawcą jest weterynarz z Tuluzy, Jean-Yves Gauchet. Stworzył on 30-minutowe nagranie CD z zarejestrowanym...

Czytaj dalej
Olga Tokarczuk
East News

„Nie strzelajcie do nich” — apeluje noblistka Olga Tokarczuk

15 sierpnia rozpoczął się sezon polowań na ptaki. „Przestańcie to robić. To okrutne i niebezpieczne”  — mówi noblistka Olga Tokarczuk, która od lat wspiera inicjatywę ornitologów i ekologów Niech Żyją!
Sylwia Arlak
19.08.2020

Koalicja Niech Żyją! złożyła niedawno do ministra środowiska Michała Wosia wniosek o wprowadzenie moratorium. Ornitologowie i ekolodzy walczą o zawieszenie na 5 lat polowań na ptaki.  Ich działania wspiera noblistka Olga Tokarczuk. „Nazywam się Olga Tokarczuk i od lat wspieram inicjatywę Niech Żyją! I także teraz chciałabym wesprzeć moratorium na zabijanie dzikich ptaków na pięć lat. Zabijanie ptaków jest okrutne i niepotrzebne” —  mówi w opublikowanym filmie. 15 sierpnia rozpoczął się sezon polowań na ptaki. W Polsce można polować na 13 gatunków: łyski, jarząbki, bażanty, kuropatwy, gęsi gęgawe, gęsi zbożowe, gęsi białoczelne, krzyżówki, cyraneczki, głowienki, czernice, gołębie grzywacze i słonki. Jak podają członkowie Niech Żyją!, na podstawie danych z GUS i PZŁ, w sezonie 2019/2019 myśliwi odstrzelili aż 216 tys. ptaków. „Nie godzimy się na strzelanie do ptaków. To chora tradycja. Niektórzy nazywają ją nawet sportem. Jednak żaden sport nie zakłada śmierci tych, którzy biorą w nim udział” — czytamy na stronie Niech Żyją! Koalicja ostrzega, że przez polowania na ptaki do środowiska trafia trujący ołów. Powołując się na źródła naukowe, piszą, że co roku w Polsce wystrzeliwuje się od ok. 300 ton do ok. 600 ton ołowiu. To — jak podkreślają — więcej niż emituje ołów do atmosfery cały polski przemysł i transport. „Tymczasem polowania na ptaki dopuszczają metody okrutne, wiążące się z wielkim cierpieniem zwierząt, często konających przez wiele godzin, dni, a w przypadku zatrucia ołowianym śrutem nawet tygodni i miesięcy. Niektóre zachowania wobec ptaków łownych wydają się graniczyć z sadyzmem”  — apeluje koalicja. Zabijane są także gatunki chronione...

Czytaj dalej