Olimpijki od zawsze pokazują jak konkurować i wygrywać. Jak wygląda kobieca historia Igrzysk Olimpijskich?
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Olimpijki od zawsze pokazują jak konkurować i wygrywać. Jak wygląda kobieca historia Igrzysk Olimpijskich?

Nikt nie traktował ich poważnie. Mówiono, że nie są w stanie rywalizować na tak długich dystansach i że jest to niebezpieczne dla ich zdrowia. Pierwsze zawodniczki, które zdobyły złoto na Igrzyskach Olimpijskich, zadziwiły świat.
Sylwia Arlak
14.08.2020

Igrzyska Olimpijskie nie odbędą się zgodnie z planem po raz szósty w historii. W 1916, 1940 i 1944 odwołano je ze względu na toczącą się wojnę. Z powodu zimnej wojny zbojkotowano je w 1980 i 1984 roku. W 2020 roku pokonał je koronawirus. Ale to nie oznacza, że nie możemy z sentymentem spojrzeć wstecz, wspominając sportowców, o których mówił cały świat. I sportsmenki.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Kobiety mają moc

Pierwsze oficjalne współczesne Igrzyska Olimpijskie wystartowały w 1870 roku, ale dopiero 30 lat później (i to w atmosferze skandalu!) wzięły w nich udział pierwsze kobiety. W Paryżu wystartowały wówczas 22 zawodniczki i… 975 zawodników. Jedną z tych kobiet była Hélène de Pourtalès. Obywatelka amerykańsko-szwajcarska, startowała w szwajcarskiej drużynie żeglarskiej jako członek załogi na łodzi Lérina. 22 maja wzięła udział w regatach żeglarskich w klasie 1-2 ton, na 19-kilometrowym torze. To właśnie jej załoga, jako pierwsza dotarła do mety. De Pourtalès była pierwszą kobietą, która zdobyła medal i pierwszą kobietą, która zdobyła złoto na igrzyskach olimpijskich.

W tym samym roku o zwycięstwo walczyła także Charlotte Cooper. Według komitetu olimpijskiego angielska tenisistka była znana z tego, że „świetnie grała i rzucała się do siatki przy każdej okazji”. 11 lipca 1900 udowodniła całemu światu, jak jest dobra. Rywalizując z Amerykanką Marion Jones, wygrała finał tenisa kobiet 6: 1, 6: 4. Stała się pierwszą przedstawicielką płci pięknej, która zdobyła złoto olimpijskie w indywidualnym konkursie. Pierwszą Brytyjką, która zabrała do domu medal. Stała się jedną z najlepszych (i najbardziej docenianych) tenisistek XIX wieku. Między 1895 a 1912 była rekordzistką Wimbledonu. Dopiero w 1994 roku dorównała jej Martine Navratilov.

Watykan mówi kobietom „nie”

W 1928 roku igrzyska odbyły się w Amsterdamie. Wówczas po raz pierwszy w historii wydarzenia kobiety dopuszczono do startu w konkurencjach lekkoatletycznych. I to spotkało się z ogromną krytyką na świecie, m.in. ze strony… Watykanu.

Do programu włączono pięć nowych żeńskich konkurencji: skok wzwyż, rzut dyskiem, bieg na 100 m, sztafetę 4×100 m i bieg na 800 m. Przeciwnicy tego pomysłu podkreślali, że kobiecy organizm nie jest zdolny do tak wytężonego wysiłku fizycznego. Tymczasem w biegu finałowym wszystkie zawodniczki (łącznie 25) znacznie pobiły poprzedni rekord świata.

Ogromny wysiłek okupiły ogromnym zmęczeniem. Przeciwnicy zacierali ręce. Światowe media rozpisywały się, że to najlepszy dowód na to, iż kobiety są nie w stanie rywalizować na tak długich dystansach. Ustalono, że nie będą startować na olimpijskich biegach na dłuższych dystansach (ponad 200 m). Zmieniło się to dopiero podczas Olimpijskich w Rzymie w 1960 r. Po 32 latach zawodniczki znów mogły rywalizować w biegu na 800 m.

A co z Polkami? Polska bierze udział w igrzyskach od 1924 roku. Wówczas do Paryża wyruszyła 75-osobowa reprezentacja z 74 mężczyznami i jedną kobietą, florecistką Wandą Dubieńską. W następnych zawodach wzięło udział 79 Polaków i już pięć Polek (Rozalia Kajzer-Piesiur, Genowefa Kobielska, Otylia Tabacka, Gertruda Kilos i Halina Konopacka). Pierwszy złoty medal zdobyła dyskobolka, Konopacka. Od tej pory Polki brały udział we wszystkich olimpiadach. 14 z nich zostało multimedalistkami. Sama lekkoatletka Irena Szerwińska może pochwalić się zdobyciem trzech złotych medali olimpijskich, dwóch srebrnych i dwóch brązowych. Szerwińska, jako jedyna Polka, zasiadła też w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim.

Czy igrzyska są równe?

Dopiero w 2012 roku każdy konkurujący kraj wysłał na Igrzyska Olimpijskie kobiecą delegację. W tym samym roku kobiety zaczęły rywalizować ze sobą w boksie, a więc są już obecne we wszystkich tych samych dyscyplinach, co mężczyźni. Ale wciąż jest więcej wydarzeń sportowych dla mężczyzn niż dla kobiet. Igrzyska w Rio w 2016 roku obejmowały 161 wydarzeń dla mężczyzn i tylko 136 dla kobiet (oraz dziewięć wydarzeń mieszanych). W 2020 świat sportu wciąż należy bardziej do mężczyzn.

Kobiety w piłce nożnej nie zarabiają tych samych pieniędzy, co piłkarze. Relacje telewizyjne z kobiecych wydarzeń sportowych nigdy nie cieszą się takim zainteresowaniem, jak te z męskich. Jak podaje BBC, Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał, że udział kobiet w igrzyskach jest „niski”

I właśnie się to pięknie zmienia. W 2016 roku najbardziej utytułowanymi sportowcami była kobieca drużyna ze Stanów Zjednoczonych. Gdyby w 2021 r. odbywały się igrzyska, po raz pierwszy zobaczylibyśmy m.in. brytyjską drużynę piłkarską kobiet. Sport będzie naprawdę równy, kiedy oglądanie rywalizacji kobiet stanie się tak samo popularne, jak oglądanie mężczyzn. Kibicujmy bez względu na płeć.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jakie jest naprawdę twoje poczucie własnej wartości? Odpowiedz na te pytania i sprawdź.

Niska samoocena hamuje nas przed działaniem, dlatego warto budować prawidłowe poczucie własnej wartości. Jak to robić? Zacznij od uważnego przyjrzenia się sobie.
Sylwia Arlak
12.08.2020

Zawsze i wszędzie: w pracy i w domu, w relacjach z dziećmi, partnerem i z przyjaciółmi, a nawet jeśli chodzi o nasz wygląd — chcemy być perfekcyjne. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo te nasze własne wygórowane oczekiwania wpływają negatywnie na naszą samoocenę. Zdrowa samoocena pomaga nam skupić się na pozytywnych aspektach życia i nas samych. Dzięki niej tworzymy zdrowe relacje. Od czasu do czasu wszyscy doświadczamy chwil zwątpienia. Zaczynamy kwestionować własne umiejętności, wydaje nam się, że każdy poradziłby sobie lepiej od nas. Jeśli jednak stale siebie krytykujesz, prawdopodobnie borykasz się z niską samooceną. Jak to sprawdzić? Odpowiedz na poniższe pytania: Czy masz niską, czy wysoką samoocenę: Czy często wątpisz w siebie i swoje umiejętności? Szukasz otuchy u innych, by poczuć się lepiej? Masz negatywne nastawienie do życia? Doświadczasz nadmiernego wstydu, lęk, smutku? Czujesz się bezwartościowa lub niekompetentna? Masz problem z wyrażaniem swoich potrzeb? Odczuwasz silny strach przed porażką lub złym samopoczuciem? Masz problem z przyjmowaniem komplementów? Wierzysz, że inni ludzie są lepsi od ciebie i w rezultacie wycofujesz się? Jeśli na większość pytań odpowiedziałaś: Tak, nadszedł czas, aby cofnąć się o krok i zmienić sposób myślenia o sobie/mówienia do siebie. Jakie są częste powody niskiej samooceny? Częstym powodem niskiej samooceny jest brak wiary w siebie. U źródła problemu mogą leżeć własne niepowodzenia życiowe, niezdrowe kontakty z innymi, ale też  trudne doświadczenia z dzieciństwa. Rodzice mogli nam stawiać zbyt wysokie wymagania, albo wręcz przeciwnie, wszystko robić za nas. Doświadczenia z wczesnego dzieciństwa Jeśli byłaś zastraszana, znęcano się nad tobą, albo często byłaś świadkiem...

Czytaj dalej
do slow
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”: 1. Wstań wcześniej. 2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności. 3. Zjedz ciepłe śniadanie. 4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.
 5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.
 6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.
 7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.
 8....

Czytaj dalej