Kobiecy zawał serca jest inny! Masz godzinę, żeby go rozpoznać
Adobe Stock

Kobiecy zawał serca jest inny! Masz godzinę, żeby go rozpoznać

Sprawy sercowe u kobiet
Sylwia Niemczyk
28.09.2019

Zdarza ci się słyszeć bicie własnego serca w trudnych sytuacjach? Pod wpływem stresu serce kurczy się szybciej i mocniej po to, żeby lepiej zaopatrzyć organizm w tlen i substancje odżywcze, niezbędne do walki z wrogiem lub ucieczki. 

– Jeśli takie głośne bicie serca zdarza się rzadko i szybko mija, to nie ma powodów do niepokoju – tłumaczy dr n. med. Patrycja Wachowska-Kelly, specjalistka chorób wewnętrznych ze szpitala Medicover w Warszawie. Ale jeśli w ten sposób serce reaguje na najmniejszy stres, to byłoby dobrze, gdyby jego pracy przyjrzał się kardiolog. Takie nerwowe sytuacje fundują sercu dodatkową pracę, a to nie jest dla niego korzystne. Jeśli powtarzają się często, mogą doprowadzić do arytmii, którą potem trzeba leczyć do końca życia. Lepiej zawczasu się zastanowić, co możemy zrobić, żeby uchronić przed nią serce. 

Oczywiście trudno byłoby wyeliminować stres z życia, ale co na pewno możemy zrobić, to nauczyć się lepiej sobie z nim radzić. Pomagają w tym rozmaite techniki relaksacji, specjalne treningi rozbrajania stresu, mindfulness i joga. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Kobiecy zawał serca jest inny

Przesadne reakcje na stres wynikają z nieco bardziej wrażliwej natury kobiecego serca, a konkretnie większej u kobiet niż u mężczyzn aktywnością układu współczulnego odpowiedzialnego za reakcję na stres. Dowodem na to jest typowo kobieca przypadłość, jaką jest przypominający zawał zespół takotsubo, nazywany także zespołem złamanego serca. Jego przyczyną jest nagły skurcz naczyń wieńcowych spowodowany wyrzutem do krwi dużej ilości hormonów stresu. Prawie zawsze zdarza się to pod wpływem silnych emocji, takich jak np. utrata pracy, śmierć bliskiej osoby czy wygrana w totolotka. Skurcz naczyń zmniejsza dopływ krwi do serca i prowadzi do niedokrwienia. 

– Objawy zespołu takotsubo, badanie EKG i obecność we krwi specyficznych enzymów charakterystycznych dla martwicy mięśnia sercowego wskazują na zawał serca – mówi dr Wachowska-Kelly. Jednak w przypadku samego takotsubo niedokrwienie przemija samoistnie, kiedy stres puści, i zwykle nie pozostawia trwałych śladów. Inaczej jest w zawale. Tutaj niedokrwienie nie mija samoistnie i zwykle pozostawia w sercu trwałe ślady. Im dłużej trwa, tym mniejsze szanse, że serce odzyska dawną sprawność.

Kardiolodzy mówią o „złotej godzinie”. Jeśli w tym czasie chory trafi do ośrodka kardiologicznego i zostanie właściwie zdiagnozowany i leczony (często stosuje się angioplastykę wieńcową, która polega na udrożnieniu zatkanego naczynia), ma szansę, że zawał nie będzie miał istotnego wpływu na jego dalsze życie i sprawność. Dlatego, jeśli ból w klatce piersiowej w czasie spoczynku nie mija po 15–20 minutach i nasila się po wysiłku, należy niezwłocznie wezwać karetkę. 

– Niestety, kobiety często bagatelizują ten objaw, gdyż mają wyższy niż mężczyźni próg wrażliwości na ból – zauważa internistka. – Mówią sobie, że to nic takiego, zaraz przejdzie. Tłumaczą: „Przecież nie raz mocniej bolał mnie brzuch, gdy miałam okres”. 

Poza tym objawy kobiecego zawału bywają nietypowe. Zamiast bólu w klatce piersiowej może na niego wskazywać ból szyi czy karku promieniujący do żuchwy. Czasami jest to ból pleców i ramion. Kobiety często nie kojarzą tych objawów z zawałem z tej prostej przyczyny, że spodziewają się go u ojca lub męża, ale nie u siebie. Mówi się przecież, że kobiece hormony chronią serce przed zawałem. 

– To prawda, ale tylko w odniesieniu do młodych kobiet, które mają estrogenów pod dostatkiem – wyjaśnia internistka. – Po 45–50. roku życia, gdy jajniki produkują coraz mniej estrogenów, zagrożenie zawałem wzrasta, a po menopauzie jest już tak samo duże, jak u mężczyzn. 

Waga ciała wpływa na ryzyko zawału

Kobiety w drugiej połowie życia z powodu naturalnego spowolnienia metabolizmu często tracą kontrolę nad wagą. Odkładająca się w okolicy brzucha tkanka tłuszczowa wytwarza substancje prozapalne, które nasilają procesy miażdżycowe. 

– Pacjentki ok. 50. roku życia zauważają, że cholesterol, który dotychczas utrzymywał się w normie, po menopauzie nagle zaczyna rosnąć, podobnie jak ciśnienie i poziom cukru – zwraca uwagę dr Wachowska-Kelly. Wszystkie te zmiany są niebezpieczne dla serca. Dlatego kobieta w tym czasie powinna szczególnie uważnie obserwować swój organizm i być pod dobrą opieką lekarską. 

Wysoki cholesterol, a przede wszystkim sytuacja, kiedy wysoki jest „zły” cholesterol, czyli LDL, a niski „dobry”, czyli HDL, to poważne czynniki ryzyka miażdżycy, czyli odkładania się blaszki miażdżycowej na wewnętrznych ścianach naczyń. Blaszka może w każdej chwili pęknąć i niesiona prądem – zatkać naczynie wieńcowe, powodując wtedy zawał serca, lub naczynie mózgowe, powodując udar mózgu. Jak do niego nie dopuścić? 

– Ryzyko poważnych konsekwencji może obniżyć i to znacząco, rzucając palenie, zmieniając dietę i zwiększając aktywność fizyczną – mówi dr Wachowska-Kelly. Nikotyna powoduje skurcz naczyń i sztywnienie ich ścianek, a także nasila procesy miażdżycowe, nie tylko u osób, które wypalają paczkę dziennie! Jeśli chodzi o dietę, to w codziennym menu trzeba przede wszystkim ograniczyć spożycie tłuszczów zwierzęcych, czyli tłustych wędlin, mięs i tłustego nabiału, oraz węglowodanów prostych – nie tylko słodyczy, lecz także przetworów z białej mąki. Warto za to zwiększyć ilość warzyw w diecie, bo zawierają błonnik, który wiąże cholesterol i zmniejsza jego wchłanianie w jelitach. 

Sojusznikiem serca jest też nasza aktywność fizyczna. Wystarczy co drugi dzień wybrać się na energiczny 30-, 40-minutowy spacer, basen albo poćwiczyć na bieżni. Dobrze jest kontrolować przy tym tętno. Powinno być lekko podwyższone w porównaniu ze spoczynkowym – optymalnie 110–130 uderzeń na minutę. Bardziej intensywny i dłuższy niż 45 minut trening nie przynosi sercu dodatkowych korzyści zdrowotnych. 

Jeśli zmiana stylu życia nie spowoduje dostatecznego obniżenia ciśnienia, poziomu cholesterolu i cukru, trzeba wdrożyć leczenie farmakologiczne. Przyjmowanie leków nie oznacza wcale, że możemy już spokojnie wrócić do wcześniejszych przyzwyczajeń kulinarnych, zrezygnować z aktywności fizycznej i wrócić do palenia. Same leki – bez zmiany stylu życia – chronią serce mniej skutecznie. Nie lekarstwa, ale dopiero wdrożenie nowych, zdrowszych przyzwyczajeń pozwoli nam pozbyć się nadwagi i otyłości – a każdy zgubiony kilogram odciąży serce. U osób otyłych pracuje ono znacznie ciężej niż u szczupłych, bo musi zaopatrzyć w krew większą ilość tkanek. 

– Aby sprostać temu zadaniu, serce musi się mocniej kurczyć. W konsekwencji tego zachowuje się jak każdy nadmiernie obciążony mięsień, czyli rozrasta się, dlatego u osób otyłych obserwujemy często powiększenie lewej komory serca, czyli kardiomiopatię przerostową – tłumaczy internistka. 

Otyłość sprzyja też zaburzeniom rytmu serca, np. migotaniu przedsionków, chorobie wieńcowej i nadciśnieniu – bo ono wynika właśnie z mocnych skurczów serca. Zbyt wysokie ciśnienie krwi powoduje, że napiera ona mocniej na ściany naczyń krwionośnych. Wtedy rośnie ryzyko pęknięcia i oderwania blaszki miażdżycowej, a więc zawału serca i udaru mózgu. Nadciśnienie powoduje także poszerzenie tętnic. I tak jak w pompowanym coraz bardziej balonie, staną się one coraz cieńsze. 

– Z nadciśnieniem naprawdę nie ma żartów! Jeśli utrzymuje się nawet po zmianie diety i stylu życia na bardziej aktywny, bezwzględnie trzeba je leczyć – uczula dr Wachowska-Kelly. A najlepiej, gdyby udało nam się do niego w ogóle nie dopuszczać: w miarę możliwości trzymać w ryzach swoją wagę i zmniejszyć ilość soli w diecie maksymalnie do jednej łyżeczki na dobę, bo jony sodowe powodują wzrost ciśnienia. 

Kobieta z żelaza – uwaga na niedokrwistość

Poważnym problemem dla serca może być też częsta wśród kobiet niedokrwistość. Na pierwszy rzut oka jedno z drugim nie ma za dużo wspólnego, ale dr Wachowska-Kelly tłumaczy, że jest wprost przeciwnie: 

– Niedokrwistość oznacza zbyt niski poziom hemoglobiny, czyli czerwonego barwnika krwi, który ma zdolność wiązania tlenu. Dzięki niej krew transportuje ten życiodajny pierwiastek do każdej komórki organizmu. I jeśli we krwi będzie zbyt mało hemoglobiny, aby zaopatrzyć tkanki w odpowiednią ilość tlenu, serce będzie musiało pompować ją szybciej. Dlatego musi bić szybciej, a to oznacza więcej skurczów. Serce, które kurczy się znacznie szybciej, niż powinno, pracuje znacznie ciężej, niż powinno. Po latach może to doprowadzić do powiększenia serca, a nawet jego niewydolności – mówi. 

Abyśmy mogły niedokrwistość skutecznie leczyć, najpierw musimy ustalić jej przyczynę – bo możliwych jest kilka. Najczęściej jest to niedobór żelaza spowodowany zbyt obfitymi miesiączkami, nieprawidłową dietą albo zaburzonym wchłanianiem tego pierwiastka. To ostatnie może być np. związane z nadużywaniem przez nas dostępnych bez recepty leków przeciwbólowych. 

– Tego typu leki uszkadzają błonę śluzową żołądka i powodują mikrokrwawienia oraz zaburzenia flory bakteryjnej jelit – mówi dr Wachowska-Kelly. 

Jeśli równowaga między „dobrymi” a „złymi” bakteriami żyjącymi w przewodzie pokarmowym zostanie naruszona (a tak się może stać nie tylko poprzez leki przeciwbólowe, lecz także np. częste i długie stosowanie antybiotyków albo popularnych i tylko pozornie bezpiecznych preparatów na zgagę), na powierzchni błony śluzowej żołądka i jelit rozwija się stan zapalny. Wtedy wchłanianie ważnych substancji odżywczych, w tym żelaza, może być upośledzone. 

– W takiej sytuacji może pomóc kuracja odpowiednimi szczepami bakterii probiotycznych: udowodnione działanie kliniczne w poprawianiu wchłaniania żelaza ma szczep Lactobacillus plantarum 299v. 

Kuracja powinna trwać jednak co najmniej kilka tygodni i powinna jej towarzyszyć zdrowa, bogata w błonnik dieta – tłumaczy lekarka. 

Zaburzenia flory bakteryjnej również z innego powodu są ryzykowne dla naszego serca. Sprzyjają zaburzeniom metabolicznym, np. insulinooporności oraz tyciu, a większa waga, jak już zostało wspomniane wcześniej, wymusza na naszym sercu cięższą pracę. 

– Patogenne szczepy w jelitach mają zdolność trawienia resztek pokarmowych, które w normalnych warunkach są usuwane wraz z kałem – tłumaczy dr Wachowska-Kelly. Co to konkretnie oznacza? Ano to, że kiedy „złych” bakterii jest za dużo, organizm może pozyskiwać na dobę nawet 200 dodatkowych kcal. W skali roku to może oznaczać nawet kilka dodatkowych kilogramów. Co więcej, odpowiednie probiotyki obniżają poziom hormonów stresu w stresowych sytuacjach, pomagają organizmowi lepiej sobie z nimi radzić i w ten sposób unikać napędzanych stresem sercowych perturbacji.

Przez całe twoje życie ten mięsień pracuje bez wytchnienia. Nie dokładaj mu dodatkowej pracy: nie pal, lecz nadciśnienie, kontroluj swoją wagę i stres. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
choroby psychosomatyczne
Getty Images

Boli dusza, boli ciało. Choroby psychosomatyczne zaczynają się w głowie!

Wszystko zaczyna się w głowie. Stres, codzienne problemy… Cierpi wtedy nie tylko psychika, ale i ciało. Czujemy się źle, więc martwimy się jeszcze bardziej. 
Aleksandra Karelin
22.09.2020

Stres i choroby to częsty duet. Przeplatają się ze sobą, łączą, wspierają. Zobacz, co możesz zrobić, by się ich pozbyć. Z umysłu i serca. Zawał serca ze stresu Specjaliści twierdzą, że coraz częściej za zawały odpowiada właśnie stres. Kiedy pojawi się ból serca, boimy się najgorszego. Tymczasem kłucia w klatce piersiowej mogą mieć wiele przyczyn, w tym nerwy. Wydzielane w zestresowanym organizmie hormony powodują wzrost ciśnienia krwi i poziomu złego cholesterolu, a przez to prowadzą do odkładania się na ściankach naczyń krwionośnych płytki miażdżycowej. Pojawia się zwolnienie lub przyspieszenie czynności serca, częstoskurcze lub inne zaburzenia rytmu, skurcze naczyń wieńcowych. Czasem też ból. Zawał bywa trudny do rozpoznania, szczególnie u kobiet manifestuje się różnymi objawami, jak choćby bólem brzucha. Albo zwykłym zmęczeniem. Zawsze powinien nas niepokoić ból za mostkiem promieniujący do żuchwy, do zębów, do lewej ręki, trwający kilka lub kilkanaście minut. Większość niepokojących objawów, jak kołatanie, silne i nierówne bicie serca, ból, ma jednak podłoże w psychice. Jeżeli lekarz nie stwierdza żadnych niepokojących zmian w budowie mięśnia ani naczyń sercowych, oznacza to nerwicę, dolegliwość najczęściej dopadającą ludzi młodych, między 20. a 40. rokiem życia. Niektórym pomaga uzmysłowienie sobie, że to nie serce pracuje wadliwie. Innym przyda się wsparcie psychiatry, który może dobrać leki niwelujące objawy lękowe. Bardzo pomocne w napadzie nerwicy jest też oddychanie. Podczas stresującej sytuacji oddychamy szybko i płytko. A okazuje się, że zmniejszenie liczby oddechów do sześciu w ciągu minuty zamiast 12 czy 18, powoduje szybkie zmniejszenie bólu.  Ból pleców z napięcia psychicznego Zaczyna się od sztywnienia...

Czytaj dalej
joga na stres
Adobe Stock

Joga pomoże opanować stres i niepokój – pisze jogin Piotr Künstler

Napięcie w barkach, bóle głowy, poczucie wyczerpania, drażliwość, bezsenność – brzmi znajomo? To tylko niektóre z typowych objawów stresu. Doświadczyłem ich dotkliwie, na szczęście z pomocą przyszła joga i medytacja.
Piotr Künstler
01.07.2020

Mechanizm działania stresu na poziomie fizjologicznym jest znany: pod wpływem stresorów, czyli czynników wywołujących stres, następuje natychmiastowa mobilizacja organizmu. Szybka reakcja ma chronić przed zagrożeniem życia. I dobrze. Bo stres krótkotrwały jest potrzebny do przeżycia: stymuluje do działania, wzmacnia odporność i wytrzymałość. Nie bez przyczyny poddawanie sportowców kontrolowanemu stresowi jest podstawą treningów – to jeden z warunków osiągnięcia sukcesu w sytuacji podwyższonej presji na zawodach. Taki stres zwiększa koncentrację i pomaga przekraczać własne ograniczenia. Adrenalina – raz przyjaciel, raz wróg Pierwotnie mobilizacja organizmu związana była z ucieczką przed zagrożeniem, walką o życie lub wysiłkiem zdobycia pożywienia. Ale zawsze po tym następował okres odpoczynku. Organizm usuwa wówczas produkty przemiany materii wytwarzane pod wpływem stresu, wraca właściwe ciśnienie i krążenie krwi oraz normalne procesy metaboliczne. Dzięki temu człowiek jest przygotowany do stawienia czoła kolejnym wyzwaniom. Katastrofa następuje wtedy, gdy ta krótka mobilizacja organizmu przeradza się w przewlekły i stały stan napięcia. Dwa główne hormony stresu: adrenalina i kortyzol, sprzymierzeńcy w sytuacji zagrożenia życia, stają się nagle największymi wrogami. Przyspieszona akcja serca, wzrost ciśnienia, spowolnione trawienie, wzrost stężenia glukozy we krwi, odpłynięcie krwi z kończyn w kierunku mięśni, serca i mózgu, działanie hormonów – stawia organizm w stanie ciągłego pobudzenia. Efektem jest obniżenie odporności, nadmierne obciążenie układu krwionośnego, zwiększone ryzyko nadciśnienia i zawału. To na poziomie fizycznym, ale stres zmienia także nasze zachowania. Stajemy się agresywni i rozchwiani emocjonalnie. Może pojawić się brak apetytu albo...

Czytaj dalej
dieta nowotworowa
Unsplash

„Nie odżywiaj raka” Onkolog o diecie po diagnozie nowotworowej

Głodówki, dieta wegańska albo popularne teraz wśród chorych na raka przyjmowanie uderzeniowych dawek wit. C nie pomogą w chorobie nowotworowej, a nawet mogą zaszkodzić.
Katarzyna Pinkosz
04.01.2019

Odpowiednie żywienie jest ważną częścią leczenia i profilaktyki choroby nowotworowej –  mówi prof. Stanisław Kłęk, chirurg onkolog. Kłopot w tym, że popularne opinie dotyczące diety antyrakowej nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą. Głodówki, dieta wegańska albo przyjmowanie uderzeniowych dawek wit. C nie pomogą w chorobie, a nawet mogą zaszkodzić. Pytamy specjalistę, co jeść by nie zachorować, a także jak układać dietę w terapii nowotworowej, aby zwiększyć szansę jej powodzenia. Katarzyna Pinkosz: Coraz bardziej jesteśmy pewni, że dieta może w dużym stopniu zapobiegać nowotworom. Jak ją układać, żeby zmniejszyć ryzyko zachorowania? Prof. Stanisław Kłęk: Rzeczywiście, wiemy już, że za około 70  proc. nowotworów odpowiada nasz styl życia. Ważne jest niepalenie papierosów, aktywność fizyczna oraz właściwa dieta. Nie musimy jej jednak specjalnie układać, powinna być po prostu zgodna z piramidą zdrowego żywienia. U jej podstawy są warzywa, których powinniśmy jeść jak najwięcej. Następnie: owoce, produkty zbożowe, mleko i  jego przetwory, mięso, ryby, jajka. Warto zwrócić uwagę na to, czy jemy produkty bogate w błonnik, bo ten składnik zapobiega np. rakowi jelita grubego. Poza tym pamiętajmy, że czynnikiem ryzyka np. raka piersi, trzustki, wątroby jest otyłość.  Często dopiero gdy pojawi się choroba, zaczynamy myśleć o zdrowym żywieniu i zmieniamy dietę. Na co wtedy powinnyśmy zwrócić uwagę? Chory potrzebuje diety właściwie zbilansowanej, jeśli chodzi o ilość oraz jakość kalorii. Nie ma jednak jednej uniwersalnej diety dla każdego chorego. Jadłospis zależy od zaawansowania choroby oraz etapu leczenia: czy chory jest przed operacją, w trakcie chemioterapii, czy może już skończył leczenie. Zależy też od  płci, wieku, chorób...

Czytaj dalej
jak zahamować miesiączkę
Istock

„Dzisiaj mamy ok. 450 miesiączek w życiu, nasze babki miały ich tylko 100”

„Rzadko spotykam w swoim gabinecie pacjentki, które chcą na stałe zablokować miesiączkę. Ale współczesna medycyna rzeczywiście oferuje taką możliwość” – o mówi dr Małgorzata Bińkowska, ginekolożka, w rozmowie z Katarzyną Podhorecką.
Katarzyna Podhorecka
29.05.2020

Słowo miesiączka dzisiaj najczęściej kojarzy się z bólem brzucha, PMS-em i obniżoną odpornością. Coraz częściej współczesne kobiety zastanawiają się, jak bezpiecznie zahamować miesiączkę i zmniejszyć krwawienie. Tymczasem comiesięczny okres to objaw – i jednocześnie warunek – równowagi hormonalnej. Medycyna oferuje sposoby, dzięki którym menstruacja będzie mniej uciążliwa. Katarzyna Podhorecka: Niektóre kobiety, a nawet niektórzy ginekolodzy uważają, że miesiączka to… przeżytek. Stosując środki hormonalne, możemy pozbyć się jej na wiele miesięcy. Jakie jest pani zdanie w tej sprawie? Dr Małgorzata Bińkowska: Natura nie bez przyczyny skonstruowała organizm kobiety tak, że dopóki jest zdolna do zajścia w ciążę, ma comiesięczne krwawienia. Regularne miesiączkowanie jest oznaką równowagi hormonalnej, ale także ważnym znakiem dla kobiety, że nie jest w ciąży. Obliczono jednak, że współcześnie statystyczna kobieta ma w ciągu życia około 450 miesiączek, podczas gdy nasze babki czy prababki miały ich zaledwie około stu. To dlatego, że później dojrzewały, więcej razy były w ciąży i długo karmiły piersią. Część lekarzy uważa więc, że comiesięczne krwawienie nie jest konieczne dla zdrowia. Biorąc pigułki antykoncepcyjne i nie zachowując siedmiodniowej przerwy między kolejnymi opakowaniami, możemy zahamować je na wiele miesięcy. Są nawet preparaty, które powodują, że miesiączka pojawia się raz na kwartał czy raz na rok. Czy sięgając po nie, mamy gwarancję, że po ich odstawieniu miesiączka wróci? Zwykle wraca, ale stuprocentowej gwarancji, że tak będzie, nie daje żaden producent. Większość hormonalnych preparatów antykoncepcyjnych naśladuje cykl kobiecy tak, aby nie zaburzać zegara biologicznego kobiety i umożliwiać regularne...

Czytaj dalej