7 nawyków z dzieciństwa, które tłamszą kobiety i odbierają im głos
Pexels.com

7 nawyków z dzieciństwa, które tłamszą kobiety i odbierają im głos

„Uczymy dziewczynki bezsilności, nieistnienia, niewidzialności, niebycia sobą, a chłopców – sięgania po władzę i autorytet” – mówi uznana socjolożka Deepa Narayan. 
Sylwia Arlak
12.02.2021

Kochający rodzice dziewczynki chcą dla niej jak najlepiej. A jednak – jak mówi podczas konferencji TED socjolożka Deepa Narayan – często ograniczają córkę, hamują i tłamszą. W ten sposób przygotowują ją do bycia ofiarą.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Równouprawnienie to mit

Tak dzieje się nie tylko w Indiach, kraju, w którym Deepa Narayan działa na rzecz kobiet. Te szkodliwe nawyki są uniwersalne. Dziewczynki bywają tak wychowywane na całym świecie. „W Indiach nazywamy to »dostosowywaniem się«. Na pewno to słyszeliście. »Kochanie, nieważne, co się stanie, po prostu dostosuj się«. »Dostosowanie się« uczy dziewczynki bezsilności, nieistnienia, niewidzialności, niebycia sobą, a chłopców uczy sięgania po władzę i autorytet. A w międzyczasie ciągle mówimy o równości płci i równouprawnieniu kobiet” – tłumaczy socjolożka podczas swojego wystąpienia.

Deepa Narayan wysłuchała ponad 600 kobiet, mężczyzn i dzieci. Wszystkim zadała to samo proste pytanie: „Co dziś znaczy być dobrą kobietą/dobrym mężczyzną?”. Wyniki tych badań – jak sama przyznaje – bardzo ją zaskoczyły: „Myślimy, że świat się zmienił, ale te zewnętrzne zmiany są bardzo mylące, bo wewnątrz jesteśmy tacy sami. Ciągle powtarzamy, że gdy kobiety są wykształcone, gdy są zatrudnione i zarabiają na życie, są równouprawnione i wolne. Nie są. Dlaczego?”.

Socjolożka wyróżnia siedem szkodliwych nawyków zakorzenionych w dzieciństwie, które odbierają kobietom głos i sprawiają, że stają się one niewidzialne. „Z jednej strony kochamy nasze córki, a z drugiej strony tłamsimy je” – tłumaczy Deepa Narayan.

Czytaj też: Joanna Luberadzka-Gruca: Najważniejsza dla dziecka jest więź z drugim człowiekiem

Siedem nawyków, które odbierają kobietom głos

Pierwszy nawyk: nie masz ciała. W wielu rodzinach w ogóle nie rozmawia się o ciele. Ciało nie istnieje, dopóki ktoś z zewnątrz go nie skrytykuje. Wtedy przestaje się je lubić. „Kiedy dziewczyna odrzuca swoje ciało, odrzuca swój jedyny dom, a niewidoczność i niepewność stają się jej bardzo chwiejnym fundamentem” – podkreśla ekspertka.

Drugi nawyk: bądź cicho. Dziewczynka nie ma ani ciała, ani głosu. Nie ma prawa kłócić się i walczyć o swoje. Z czasem zaczyna się wycofywać i bać. Po co mówić, skoro i tak nikt nie słucha?

Trzeci nawyk: bądź miła dla innych. Wszyscy lubią dziewczynki (a potem kobiety), które zawsze się uśmiechają, nigdy nie są złe i nigdy nie odmawiają. Dziewczynki, które dogadzają innym i próbują uszczęśliwić wszystkich dookoła, boją się podejmować decyzje. Stają się takie, kim inni chcą, żeby były. Rezygnują z własnych marzeń i planów. Nikt ich nie zauważa.

Czwarty nawyk: nie masz potrzeb seksualnych. Seksualność kobiet jest tłamszona. „Jak kobieta, która nie ma pozwolenia na posiadanie ciała, której nie wyedukowano na temat własnego ciała, która mogła być molestowana seksualnie, która nie może odmówić i która została wypełniona wstydem, może uznawać swoje pożądanie seksualne?” – pyta retorycznie socjolożka.

Czytaj też: Agata Komorowska poszła na wojnę z domem dziecka. Uratowała życie 16-letniemu Michałowi

Piąty nawyk: nie ufaj kobietom. Kultura wzmacnia stereotypy dotyczące płci, bo znacznie łatwiej jest zniszczyć samotną kobietę. Efekt? Zamiast być wobec siebie solidarne, tworzymy kolejne podziały. Mówimy: „Nie ufam kobietom, bo są zazdrosne i plotkują”.

Szósty nawyk: obowiązek ważniejszy od pragnienia. Dobra dziewczyna ma być miła, łagodna, uprzejma, kochająca, opiekuńcza, szczera, posłuszna, ma szanować starszych i bezwarunkowo pomagać wszystkim. Ma wypełniać obowiązki, a swoje pragnienia odłożyć na dalszy plan. Wkrótce już sama nie wie, czego tak naprawdę chciałaby od życia.

Siódmy nawyk: bądź zależna. Wszystkie te nawyki sprawiają, że kobiety czują się przygniecione i zastraszone. Stają się całkowicie zależne od mężczyzn.

Czytaj także: „Wzmacnianie i wspieranie dziewczynek i kobiet to jedno z głównych globalnych wyzwań” – mówi Eliza Durka

Potrzebujemy dialogu

Potrzeba zmiany. Tylko jak to zrobić? „Każdy nawyk jest wyuczony, więc można się go oduczyć, a ta osobista zmiana jest niezwykle ważna. Ale to nie zmienia systemu, który przygniata miliony kobiet. Musimy zmienić definicję tego, co znaczy bycie dobrą kobietą i dobrym mężczyzną, bo to fundament społeczeństwa. Nie potrzebujemy elastycznych kobiet, potrzebujemy elastycznych definicji, też dla mężczyzn, a ta wielka zmiana społeczna nie nastąpi bez zaangażowania tych drugich” – tłumaczy Deepa Narayan. Do zmiany niezbędny jest dialog.

Czytaj też: Być może twoje dziecko nie odniesie sukcesu – i nie ma w tym twojej winy!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
pewność siebie u kobiet
Adobe Stock

Pewności siebie możesz się nauczyć! Poznaj sposoby, które działają

Poczucie własnej wartości w dużej mierze zależy od tego, jak zostałyśmy wychowane. Ale nawet jeśli w dzieciństwie zabrakło nam wsparcia, w dorosłym życiu możemy budować pewność siebie – mówi coach, Magdalena Malicka.
Sylwia Niemczyk
29.10.2018

Pewność siebie to cecha dana nam raz na zawsze, jak kolor oczu albo kształt uszu? Nic bardziej mylnego! Po pierwsze, pewność siebie to raczej nasza umiejętność, a nie cecha osobowości. Po drugie – nawet jeśli nie została w nas zaszczepiona w dzieciństwie, możemy zacząć ją budować na każdym etapie życia, i to z dużą szansą na powodzenie. Żeby jednak tak było, musimy zmienić nasze nawyki myślowe, a to ciężka praca: – Mówiąc:  »Nie uda mi się« albo: »Inni są mądrzejsi«, odbieramy sobie moc – mówi coach, Magdalena Malicka w rozmowie z Anną Maruszeczko („Uroda Życia” 11/2018) i wyjaśnia: – Gdy dopytuję, co ludzie rozumieją przez pojęcie pewności siebie, mówią zwykle, że brakuje im pewności siebie, bo ich nie pochwalono, bo ich skrytykowano, bo ktoś jest w czymś wyraźnie lepszy. Jakby istniał czynnik zewnętrzny, jakaś magiczna siła, która sprawi, że będą pewni siebie. Pewność siebie zewnętrzna, wewnętrzna i… fasadowa Taką pewność siebie, która zależy od okoliczności: np. ludzi, w jakich otoczeniu przebywamy, stanowiska pracy, jakie zajmujemy itd, możemy nazwać zewnętrzną pewnością siebie. Chociaż daje nam poczucie komfortu, to jednak kiedy zostaniemy pozbawieni naszych zewnętrznych atrybutów, szybko się ulatnia.  – Bardziej pożądana jest ta wewnętrzna pewność siebie. Tylko ona daje wolność emocjonalną i jesteśmy pewni siebie niezależnie od tego, co ktoś o nas powie lub pomyśli. Emocjonalna wolność od naszych wyobrażeń i czynników zewnętrznych – to jest wartość – tłumaczy coach w „Urodzie Życia”.  Istnieje także trzeci rodzaj pewności siebie: fasadowa, którą pokazujemy poprzez nasze gesty, głos, słowa, jakie wypowiadamy.  – Ta...

Czytaj dalej
Jak pomóc osobie z depresją?
Adobe Stock

Toksyczna matka może naznaczyć psychikę córki na całe życie

Relacja matka-córka to jeden z najczęstszych tematów w gabinetach terapeutycznych. Dorosłe córki cierpią, ale często nie potrafią mówić o tym otwarcie. Więź dorosłej córki z matką może utrudniać życie.
Karolina Morelowska-Siluk
23.09.2020

Gabinety pełne są kobiet, które budują obronny mur dla swoich matek, choć terapeuta próbuje pokazać inne oblicze ich matki”, mówi Agnieszka Iwaszkiewicz, psychoterapeutka. – „Robią to, bo przyznanie, powiedzenie głośno przed samą sobą: »Moja matka jest zła«, to ogromne wyzwanie. Ono, w pierwszym momencie, niejako burzy podstawy psychicznego funkcjonowania, odbiera poczucie bezpieczeństwa i wyzwala ogromne poczucie winy, podważa korzenie, uderza także w poczucie kobiecości. Świat wali się na wielu płaszczyznach, bo relacja między dwoma kobietami – relacja córki z matką, silnie determinuje tożsamość tej pierwszej. Kwestionując kobietę – matkę, kwestionujemy też często siebie”, dodaje. Krytyka, a naśladowanie Z badań wynika, że istnieje powiązanie między poczuciem spełnienia, zadowoleniem kobiet w dorosłości a tym, jak oceniają one swoją relację z matką: czy to ocena pozytywna, czy raczej negatywna. Matka jest pierwszym wzorem do naśladowania, obiektem do identyfikacji dla dziewczynki, a potem kobiety. Córki swoją dorosłość, bycie kobietą, matką, żoną często budują albo na podobieństwo, albo w opozycji do matek. Sporo jest też w tych relacjach rywalizacji. W ujęciu psychoanalitycznym bowiem matka i córka są w rodzinie naturalnymi rywalkami o ojca. To jest niejako wpisane w ich relacje. Zatem temu związkowi od samego początku towarzyszą intensywne emocje. To niesamowicie silna, naznaczająca więź. Judith Arcana, amerykańska pisarka, autorka m.in. dwóch książek dotyczących tematu macierzyństwa przeprowadziła wywiady ze 120 kobietami. Córki, w przeważającej części, były krytyczne w stosunku do swoich matek i bardzo wiele energii wkładały w to, by być inne niż one, a mimo to – nie zdając sobie sprawy – naśladowały je… Siła i specyfika tej więzi...

Czytaj dalej
czarny protest kobiet w sprawie aborcji
getty images

Czarny protest to sprawa również facetów, mówi Jacek Masłowski, psychoterapeuta

"Nie możemy udawać, że aborcja dotyczy tylko kobiet”.
Anna Maruszeczko
04.01.2019

Niemęska sprawa? Rozmowa Anny Maruszeczko z psychoterapeutą Jackiem Masłowskim w Urodzie Życia 1/17 z psychoterapeutą Jackiem Masłowskim.   Jacek Masłowski - psychoterapeuta i filozof. Prowadzi warsztaty rozwoju osobistego dla mężczyzn, prezes Fundacji Masculinum. Pracuje w Warszawskim Ośrodku Psychoterapii i Psychiatrii. Czarny protest to sprawa nie tylko kobiet Anna Maruszeczko: Co mężczyźni myślą o czarnych protestach kobiet? Jacek Masłowski: Zależy jacy – to po pierwsze. A po drugie, mężczyźni w większości nic na ten temat nie mówią. Ten temat trochę nie żyje w męskim świecie.   Jak to możliwe? Oczywiście są tacy, którzy się angażują i mówią tym samym głosem, co kobiety.   I idą też na demonstracje? Różnie bywa z tym chodzeniem. Myślę, że więcej jest tych mówiących o poparciu, niż popierających. Oczywiście są też mężczyźni, którzy trzymają stronę, nie powiem władzy, ale zwolenników chronienia życia za wszelką cenę. Jednak w znakomitej większości mężczyźni w ogóle się tym nie zajmują.   To wnioski z obserwacji codzienności, z rozmów w gabinecie? Spotykam się z różnymi mężczyznami, w różnych miejscach i rolach, i ten temat jest prawie nieobecny.   Z czego to może wynikać? Jest pewnie kilka źródeł. Zacznę od takiego, że narracja, w której media informują o tej sprawie, zawiera się w takim zdaniu: "Moja pochwa, moja sprawa" czy "Mój brzuch, moja sprawa". Dla świata mężczyzn to nie są hasła zapraszające, tylko raczej wykluczające. Poza tym, moim zdaniem dosyć nieszczęśliwie, podczas tych demonstracji pojawiają się hasła, które generalizują: "Stop dyktaturze mężczyzn!" albo "Wkurza mnie to, jak...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej