Wysłuchaj, zrozum, uszanuj. Jak być dobrym słuchaczem? 
unsplash.com

Wysłuchaj, zrozum, uszanuj. Jak być dobrym słuchaczem? 

Słuchanie drugiej osoby to sztuka, która jest nie mniej wymagająca niż przygotowywanie najlepszych retorycznych wystąpień. Oto rzeczy, o których powinnaś pamiętać, gdy chcesz kogoś wysłuchać ze zrozumieniem.
Kamila Geodecka
08.01.2021

Chcemy się wygadać, wyżalić, po ludzku ponarzekać. To normalne, wszyscy jesteśmy w trudnej sytuacji. Rzeczywistość dookoła nas wydaje się bardzo niepewna i czasami zostaje nam jedynie rozmowa, w której możemy powiedzieć, co leży nam na sercu. Chcemy też wypowiadać swoje zdanie, mówić, co sądzimy o danej sytuacji. Mówimy również o naszych lękach i niepewnościach, o tym, co nas boli i jakie mamy problemy.

Czasami jednak to my powinnyśmy być słuchaczkami – i to słuchaczkami dobrymi, czułymi i wyrozumiałymi. Same chcemy być w taki sposób traktowane podczas rozmowy, więc w taki sam sposób traktujmy innych.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Chcesz przerwać wypowiedź? Poczekaj

Za każdym razem, gdy naprawdę słuchasz drugiej osoby, uruchamiasz swoją empatię. Starasz się zrozumieć sytuację drugiej osoby i wejść w jej świat. Jeśli jesteś dobrym słuchaczem, będziesz także mogła wczuć się w emocje drugiej strony, zrozumieć jej sposób działania. Żeby móc w pełni wykazać się aktem empatii, musisz jednak pamiętać o pewnej zasadzie: nie oceniaj. To wcale nie jest takie łatwe.

Za każdym razem, gdy chcesz przerwać komuś jego wypowiedź, najpierw zastanów się, dlaczego chcesz coś powiedzieć. Czy chcesz okazać komuś wsparcie? A może twoja wypowiedź ma być jedynie oceną zachowania drugiej osoby? Być może byłaś w podobnej sytuacji i chcesz się podzielić doświadczeniem, ale w gruncie rzeczy zależy ci na tym, by się pochwalić? Takich pułapek jest naprawdę wiele.

Czytaj także: Jak NIE rozmawiać z osobą chorą na depresję? Zamiast „weź się w garść” lepiej „słyszę, co mówisz”.

Zadawaj pytania

Gdy ktoś dzieli się z tobą swoją sytuacją życiową, normalne jest, że będziesz zadawać pytania. Zawsze staraj się jednak podchodzić rozważnie do tego, jakich słów używasz. O czym szczególnie warto pamiętać?

Przede wszystkim uważaj z pytaniem „Dlaczego?”. W taki sposób możesz sprawić, że twój rozmówca będzie czuł się zmuszony do wyjaśnień. Czasami powody różnych decyzji są bardzo skomplikowane, innym razem w ogóle ich nie ma lub nie są jasne. Zdecydowanie lepszym pomysłem będzie zadawanie pytań: „Jak to się stało?” lub „Jak się wtedy czułeś/czułaś?”.

Słuchaj aktywnie – czyli jak?

Z pewnością spotkałaś się kiedyś z terminem „słuchanie aktywne”. Dla niektórych może się to wydawać niezrozumiałe, ponieważ intuicyjnie wydaje się nam, że słuchanie z założenia jest działaniem pasywnym. Okazuje się jednak, że słuchać można naprawdę bardzo aktywnie.

Gdy rozmawiasz z kimś, staraj się używać swojej mowy ciała. Każdy z nas ma inną ekspresję, jednak nawet najmniejsze sygnały pokażą naszemu rozmówcy, że jest wysłuchiwany. Raz na czas pokiwaj głową, czasami to nawet lekkie pochylenie do przodu pokazuje zaangażowanie. Aktywny słuchacz nigdy nie będzie siedział w bezruchu.

Czytaj takżePoznaj 5 najważniejszych gestów podczas rozmów z innymi

Nie dawaj rad

Nikt z nas nie lubi nieproszonych rad, a jednak tak często same lubimy je dawać, gdy ktoś dzieli się z nami własnym problemem. Pamiętaj, że ludzie zazwyczaj chcą się po prostu wyżalić, wyrzucić z siebie swoje emocje, podzielić się trudami swojego życia. Jeśli ktoś będzie chciał twojej rady, zapyta cię o to, mówiąc na przykład: „Co ty zrobiłabyś na moim miejscu?”.

Jeśli zaczniesz starać się rozwiązać czyjś problem, istnieje możliwość, że osoba, która otwarła się przed tobą, z powrotem się zamknie – w końcu cała uwaga teraz przeszła na ciebie i twoje pomysły.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
uszy słuchającego

4 uszy słuchającego. Czy na pewno słyszysz to, co ktoś do ciebie mówi?

Wydaje nam się, że słowa to tylko słowa. Ktoś je wypowiada i w taki sam sposób druga strona je odbiera. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę mamy aż czworo uszu. Którym z nich słuchasz najczęściej?
Kamila Geodecka
19.11.2020

Tak często rodzą się konflikty: ktoś coś do nas powiedział, a my zrozumiałyśmy to zupełnie inaczej. Dzieje się tak, ponieważ tak naprawdę możemy usłyszeć wszystko przy pomocy naszych czterech uszu: ucha rzeczowego, ucha wzajemnej relacji, ucha ujawniania siebie i ucha apelu. Zazwyczaj jedno z tych psychologicznych uszu mamy szczególnie wytężone. Warto je u siebie rozpoznać i zacząć kontrolować. W taki sposób nie tylko łatwiej będzie nam się porozumiewać z innymi ludźmi, ale także oszczędzimy sobie stresu wynikającego z ciągłych niedomówień i emocjonalnych reakcji. Ucho relacyjne Gdy mamy wyczulone ucho relacyjne, będziemy w każdym komunikacie słyszały coś o stosunku drugiej osoby do nas. Będziemy wyczuwały, że padające w naszym kierunku słowa są pochwałą, akceptacją lub wprost przeciwnie – lekceważeniem i odrzuceniem. Spróbujmy wytłumaczyć to na pewnym przykładzie. Wyobraź sobie, że jedziesz ze swoim partnerem samochodem i ten mówi ci: „masz zielone światło, możemy jechać”. Osoby, które mają szczególnie wyczulone ucho relacyjne, mogą zrozumieć, że ich partner np. krytykuje ich umiejętności prowadzenia samochodu lub nie ufa im, gdy te siedzą za kierownicą. Najczęściej jest to jedynie nasza interpretacja, nie zmienia to jednak faktu, że czasami takie sytuacje potrafią doprowadzić do emocjonalnych reakcji i konfliktów. Czytaj także:  Otwarcie okazujesz emocje? Prawdopodobnie jesteś bardziej kreatywna Ucho apelu Zostańmy jeszcze na chwilę w samochodzie, przy sytuacji z zielonym światłem. Gdy mamy skłonność do słuchania głównie uchem apelu, za każdym razem w podobnej będziemy zastanawiały się, czego dokładnie ktoś od nas chce i oczekuje. W przypadku, gdy nasz partner powie nam „zielone światło, możemy jechać”, nasze wyczulone ucho apelu...

Czytaj dalej
Adobestock

Mowa ciała osoby zakochanej

Słyszeliście kiedyś, że zauroczone kobiety robią maślane oczy i trzepoczą rzęsami?
Katarzyna Pielech - Łakoma
11.02.2013

Słyszeliście kiedyś, że zauroczone kobiety robią maślane oczy i trzepoczą rzęsami? To nie mit! Naukowcy dowiedli, że w stanie zakochania nasze oczy wyglądają nieco inaczej... Amerykański psycholog Albert Mehrabian odkrył, że kiedy mówimy o swoich uczuciach, to w przekazie komunikatu liczą się: w 7 % nasze słowa, w 38 % ton głosu i jego modulacja, aż w 55 % sygnały niewerbalne – czyli gesty i mimika twarzy! W odczytywaniu „mowy ciała” zdecydowanie lepsze są kobiety! W ich mózgu znajduje się aż 14–16 obszarów służących do oceny zachowania innych (w męskim mózgu jest ich trzy razy mniej). Kobiety są mistrzyniami w odgadywaniu komunikatów niewerbalnych, a wiele z nich uważa nawet, że są w stanie „czytać z oczu innych ludzi” . A co kryje się w oczach osoby zakochanej? Zobaczcie, co pokazały badania! Zakochani robią wielkie oczy Pod wpływem podekscytowania rozszerzają się nasze źrenice. Za zmianę ich średnicy odpowiadają mięśnie autonomiczne, nad którymi nie mamy świadomej kontroli. Kiedy patrzymy na kogoś, kto nam się podoba, nasze źrenice mogą być nawet cztery razy większe. Można powiedzieć, że ujawniają siłę uczucia partnerów: im bardziej są rozszerzone, tym większe podniecenie i potrzeba bliskości. Zakochani robią maślane oczy Dlaczego zakochane oczy są maślane? Otóż oczy zakochanych błyszczą jak posmarowane masełkiem! Silne emocje powodują, że powierzchnia oczu pokrywa się wydzieliną z gruczołów łzowych. Gdy jesteśmy kimś oczarowani, nasze oczy wilgotnieją, przez co wydają się bardziej błyszczące i promienne. Flirtujące kobiety trzepoczą rzęsami Zarówno kobiety jak i mężczyźni w stanie zauroczenia częściej mrugają! Ruchy powiek wyrażają pobudzenie organizmu - są częstsze w momencie silnego...

Czytaj dalej
Pozytywne myślenie
Adobe Stock

Pozytywne myślenie: kiedy brakuje ci nadziei, zadaj sobie te pytania

Są takie chwile w życiu, kiedy marzymy, żeby znaleźć się w każdej innej rzeczywistości, byle nie tej, w której tkwimy obecnie. Zaczynamy wtedy „gdybać”: co by było gdybyśmy schudli, znaleźli nową pracę, innego partnera... A czy jest coś, co może zmienić twoją rzeczywistość już teraz? Zacznij od zadania sobie poniższych pytań!
Karolina Morelowska-Siluk
28.09.2020

Każdy z nas miewa takie momenty, kiedy wydaje się, że już nic dobrego na pewno się nie wydarzy. A to co mamy, życie jakie wiedziemy to zupełnie nie to, czego chcieliśmy. Jesteśmy zrezygnowani, nie mamy siły, by walczyć, bo towarzyszy nam przekonanie, że i tak nic z tego nie będzie. Zwykle słyszymy wtedy od bliższych i dalszych nam osób: „Nie poddawaj się”, „Głowa do góry”, czy legendarne: „Myśl pozytywnie”. Tylko co to właściwie znaczy myśleć pozytywnie i jak to zrobić, kiedy nie ma w nas żadnej nadziei? Oto bardzo konkretna rada, poniżej znajdziesz kilka pytań. Odpowiedz na nie szczerze i uczciwie – to warunek. Jeśli go spełnisz, masz gwarancję, że nadzieja do ciebie wróci. Przekonasz się, że nie jest tak czarno jak sądzisz, jak czujesz, masz się czego chwycić! 7 pytań, które warto sobie zadać, kiedy brakuje ci nadziei 1. Spotkała cię ostatnio jakaś przykrość? Nie wierzysz, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło? Zastanów się, czy na pewno nie ma ani jednej dobrej, pozytywnej rzeczy, którą możesz wynieść z tej lekcji? Nauka? Ostrzeżenie? Może wniosek na przyszłość?  2. To pytanie zadaj sobie, kiedy położysz się wieczorem do łóżka. Za co dziś możesz być wdzięczny? Znajdź przynajmniej trzy powody. 3. Czy w ciągu ostatnich trzech dni ktoś zrobił dla ciebie coś miłego, okazał życzliwość choćby w drobnej sprawie? 4. Czy jest wśród znanych ci osób jedna taka, na której nigdy się nie zawiodłeś? 5. Czy jest coś, o czym marzysz? 6. Za co cenią cię inni? Przypomnij sobie to, co powtórzyło się w wypowiedziach o tobie u przynajmniej dwóch osób. 7. Czy jest coś, tylko jedna rzecz, którą robisz naprawdę dobrze, a wręcz bezbłędnie?

Czytaj dalej
Czego nie mówić przy świątecznym stole
Jarek Ceborski/Unsplash.com

„Przytyłaś?” i 10 innych pytań, których nigdy nie należy zadawać przy świątecznym stole

Magia świąt kończy się tam, gdzie zaczynają się nieproszone komentarze i pytania członków rodziny. Choć zwykle pytający nie ma złych intencji, efekt niemal zawsze jest ten sam: pojawia się ucisk w żołądku i chęć ucieczki u tego, kto na pytanie ma odpowiedzieć.
Hanna Szczesiak
09.12.2020

Święta – nawet jeśli obchodzimy je z przywiązania do tradycji i nie mają one religijnego wymiaru – mogą przypominać pole bitwy. Przeciwnikami stają się nasi najbliżsi, którzy bez ogródek wytaczają najcięższe działa: pytania, na które wcale nie chcemy odpowiadać. Oto 11 pytań, które nigdy nie powinny paść. I dziesiątki możliwych odpowiedzi. Przytyłaś, kiedy zamierzasz coś z tym zrobić? Wiem, że przytyłam – żyję w swoim ciele, widzę, że się zmieniło, mam lustro. Przytyłam, bo jestem tak zestresowana pracą, że zaczęłam zajadać emocje. Przytyłam, bo zaczęłam brać leki, które zatrzymują wodę w organizmie. Przytyłam, bo ostatnie miesiące były dla mnie tak trudne, że zaczęłam szukać pocieszenia w jedzeniu. Przytyłam, bo jestem w ciąży, ale nie chcę jeszcze o tym nikomu mówić, bo ciąża jest zagrożona. Przytyłam, bo mam dość diet odchudzających, dzięki którym mam się wpasować w kanon. Przytyłam, bo tak, po prostu. Jaka depresja? Przecież każdy ma jakieś problemy Nie widzę sensu we wstawaniu z łóżka. Jestem przytłoczona rzeczywistością, trudno mi się w niej odnaleźć. Mam myśli samobójcze. Któregoś dnia mogę zrobić sobie krzywdę. Przez trudności z koncentracją mogę stracić pracę. Od tygodni nie zmrużyłam oka. Cały czas towarzyszy mi lęk. Depresja to choroba, nie widzimisię. Czytaj także: 5 „wsparciowych” zdań, które zupełnie nie pomagają osobom w depresji Masz już swoje lata, kiedy w końcu sobie kogoś znajdziesz? Jestem samotna i nie mogę się doczekać, aż się zakocham – po prostu nie spotkałam jeszcze właściwej osoby. Zostałam zraniona w przeszłości i nie jestem gotowa, by znów komuś zaufać. Jestem w związku, ale nie chcę jeszcze o tym mówić. Jestem w jednopłciowym związku, ale boję się, że...

Czytaj dalej