Wydma Łącka, czyli morze, jezioro i pustynia w jednym
bew

Wydma Łącka, czyli morze, jezioro i pustynia w jednym

W tym roku większość z nas zaplanuje urlop w Polsce. I świetnie, bo jest to okazja, aby docenić nasz kraj. Czy wiesz, że w Słowińskim Parku Narodowym znajduje się jedna z największych wydm w Europie?
Irena Razowiec
04.06.2020

Fenomen Wydmy Łąckiej, potocznie zwanej też Łączką, można określić jako trzy w jednym: morze, jezioro, pustynia. Do tego zestawu szczodra natura dorzuciła jeszcze bory sosnowe i olchowe, bagna, torfowiska i – rzecz jasna – szerokie piaszczyste plaże. Wszystko to uczyniło otoczenie wydmy unikatem na skalę europejską. Choć rekordzistką na kontynencie jest La Dune du Pyla (Wydma Piłata) nad akwitańskim wybrzeżem Oceanu Atlantyckiego (110 m wysokości, 3 km długości i pół kilometra szerokości), nasza Łączka, która rozciąga się na obszarze ponad 500 hektarów, nie powinna mieć kompleksów: liczy sobie ok. 40  m wysokości, a czasem nawet 42  m – wszystko zależy od pory roku. Po jesiennych i zimowych sztormach akumulacja piasku może być większa. Choć przy Piłacie, który z lotu ptaka wygląda jak wieloryb, nasza Łączka może uchodzić jedynie za fokę, to z całą pewnością nie ustępuje mu pięknem. Także pod względem różnorodności przyrodniczej nadbałtycka Łączka wznosi się wyżej od nadatlantyckiego Piłata. 

Weekend nad Bałtykiem

Zatem wybieramy się na weekend do Łeby. To  będzie nasz punkt wypadowy. Łatwo się do  niej dostać: z Trójmiasta drogą krajową nr  6 do Lęborka, a potem drogą powiatową nr 214 – to ok. 100 km. Albo pociągiem do Lęborka, a potem szynobusem do Łeby. Podróż z Gdańska zajmie nie więcej niż dwie godziny. Pieszą wycieczkę na ruchome piaski zaczynamy w malowniczym łebskim porcie, długo przed świtem. Pamiętajmy, że przy dobrej pogodzie, niezależnie od pory roku, na Łączkę wybierają się tłumy turystów (rocznie ok. 300 tysięcy!). Warto tam być przed nimi. Jako że nie będzie to spacerek, tylko całodniowa wyprawa (łącznie ok. 20 km na nogach), której celem jest teren pustynny, potraktujmy ją poważnie, załóżmy wygodne buty i zabierzmy ze sobą prowiant: termos z kawą lub herbatą, kanapki i dużo wody. Z portu kierujemy się ulicą Turystyczną na północny-zachód. To krótki, półtorakilometrowy odcinek drogi do wybrzeża. Do XVI wieku była tam Stara Łeba, którą pochłonęła wielka powódź w  czasie sztormów w 1570 roku, a jedynym materialnym świadectwem po jej mieszkańcach są ruiny gotyckiego, jednonawowego kościoła św. Mikołaja.

Foki szare

Zaraz za ruinami kończy się pas lasu sosnowego i wychodzimy na zdumiewająco szeroką plażę. Nawet w szczycie sezonu wystarczy oddalić się kilkaset metrów na zachód w stronę Rowów, a możemy zostać na plaży zupełnie sami. Dlatego właśnie tu, na plażach Słowińskiego Parku Narodowego, rekonwalescentki z fokarium Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu są wypuszczane z  powrotem do wód Morza Bałtyckiego. Mogą liczyć na niczym niezmącony spokój i dużą ilość ryb. Przyrodnicy oczekują, że w przyszłości powstanie tu kolonia fok szarych. Dotychczas największe stado zaobserwowano na Mewiej Łasze u ujścia Przekopu Wisły – liczyło 294 osobników. To spory sukces, zważywszy na to, że do końca lat 80. XX wieku na południowym Bałtyku człowiek je całkowicie wytępił.

Bermudy na 5 sposobów!

Łączka

Po prawie dwugodzinnym marszu plażą (cały czas kierujemy się na zachód zielonym szlakiem) docieramy do celu. Uwaga! Chociaż grzbiet Łączki jest w skali polskiego wybrzeża kolosem, łatwo przeoczyć samo wejście na wydmę rekordzistkę. Jeszcze w  XVI wieku w tym miejscu na Mierzei Łebskiej, między morzem a Jeziorem Łebsko, istniała niewielka osada rybacka Lontzko. Bezlitosne wędrowanie piasku wygoniło stąd rybaków. Po osadzie nie został żaden ślad, wszystko istnieje do dziś, ale jest przysypane grubą, kilkumetrową warstwą piasku. Samo wejście na szczyt Łączki nie zajmie nam więcej niż kilkanaście minut. Odrobina wysiłku, a przed naszymi oczami ukaże się widok zapierający dech w piersiach – z jednej strony głęboki błękit sięgającego po horyzont Bałtyku, z drugiej – zielona tafla ogromnego Jeziora Łebsko (trzecie pod względem wielkości w Polsce), a wokoło nas biel piaskowych barchanów. Warto zostać na grzbiecie wydmy do wschodu słońca, poczekać, aż zacznie wiać od morza i piaski rozpoczną swój występ. Śpiew wydm to efekt przesypywania się najmniejszych drobinek piasku przez ich grzbiety. Warunek: prędkość wiatru musi przekroczyć 20 km/h. Rozłóżmy koc, wyjmijmy termos, popijajmy poranną kawę i delektujmy się chwilą. Przed nami droga powrotna do Łeby. Tym razem czerwonym szlakiem przez bór nadmorski. 

Trasa rowerowo po Słowińskim Parku Narodowym

Siedząc w jednej z knajpek łebskiej mariny, możemy wieczorem spokojnie zaplanować drugi dzień weekendowego wypadu. Tym razem wypożyczymy rowery, bo pętla do objechania będzie dwa razy dłuższa. Polecamy jazdę brzegiem morza (zielony szlak) aż do plaży w Czołpinie (łatwo ją poznać po wystających z  piasku ogromnych pniach). Potem szlakiem czerwonym do Jeziora Dołgie Małe, które jest ścisłym rezerwatem biosfery. Wracając, wjedziemy na szlak rowerowy EuroVelo10, który poprowadzi do miejscowości Kluki nad Jeziorem Łebsko, gdzie znajduje się Muzeum Wsi Słowińskiej. W skansenie zachowały się autentyczne zagrody Słowińców, północnokaszubskiej mniejszości etnicznej, która jeszcze przed II wojną światową zamieszkiwała te tereny. Charakterystyczne domy o  zabudowie szachulcowej są wizytówką regionu, dlatego czasami pas środkowego wybrzeża Bałtyku nazywany jest Krainą w Kratę. Zachowało się tu przeszło 1500 zabytkowych wiejskich budynków z szachulca, czyli drewnianego szkieletu wypełnionego gliną zmieszaną z przeróżnymi dodatkami, np. sieczką. Po wizycie w skansenie już nie powinniśmy nigdy więcej pomylić rodzimego szachulca z murem pruskim.

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 4/2018

1\7
Wydma Łącka
Wydma Łącka
bew

Zwana Łączką leży ok. 10 km na zachód od Łeby. Przesuwa się na wschód i południowy wschód w tempie od jednego do trzech metrów rocznie, czasem więcej. I nie ma litości dla niczego, co spotka na drodze. Do przesypywania się piasku wystarczy wiatr o sile 5 m/s (ok. 17 km/h).

2\7
Foka szara
Foka szara
PAP

Na szerokich plażach Parku te urocze drapieżniki z fokarium w Helu stawiają po kuracji pierwsze kroki, a raczej robią pierwsze wślizgi do Bałtyku.

3\7
Jezioro Dołgie Małe
Jezioro Dołgie Małe
bew

To ścisły rezerwat przyrody. Otoczone jest borem nadmorskim. Obserwujemy tu i torfowisko, i oczeret, i las dochodzący do samego brzegu. Ciekawostka: w jeziorze występuje gąbka słodkowodna.

4\7
Mewa
Mewa
East News

Mewa srebrzysta jest symbolem Słowińskiego Parku Narodowego. W Polsce jest gatunkiem chronionym częściowo.

5\7
Plaża w Czołpinie
Plaża w Czołpinie
East News

Podczas sztormów w 2016 roku Bałtyk odsłonił pozostałości puszczy dębowo-bukowej sprzed ok. 3 tys. lat. Majestatyczne!

6\7
Kluki
Kluki
bew

Skansen wsi słowińskiej. Szachulcowe domy, np. chata Charlotty Klück z XVIII wieku, ujmują prostotą, a zarazem funkcjonalnością.

7\7
Bataliony
Bataliony
Adobe Stock

Przy odrobinie szczęścia, pod koniec marca lub na początku kwietnia, możemy zobaczyć tokowisko batalionów. Samce są bojowo nastroszone, w charakterystyczny sposób kłaniają się swoim wybrankom.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Algarve, Lagos
Adobe Stock

Algarve – odkryj portugalskie wybrzeże Oceanu Atlantyckiego i daj się uwieść!

Portugalia to nie tylko melancholia fado i słodycz porto. A Algarve to nie tylko raj dla surferów i wielbicieli golfa. Zachwyci cię jego południowy luz i zapach eukaliptusa.
Aleksandra Szajewska
18.05.2020

Najbardziej relaksujący zapach? Do niedawna bez wahania powiedziałabym: lawenda. Ale już pierwszego dnia pobytu w portugalskim Algarve zmieniłam zdanie. Po wyjściu z busa w górach Serra de Monchique zaskoczył mnie unoszący się wokół aromat. Świeży, intensywny, nieoczywisty. – To eukaliptus! Nie rozpylamy sztucznego zapachu – zaśmiała się Magda, menedżerka pięciogwiazdkowego hotelu, Polka, która jakiś czas temu zamieniła Londyn na portugalską prowincję. Opuściła rozpędzoną metropolię i postawiła na tutejszy slow life. Zobaczymy, czy w ciągu kilku dni każdy może złapać tu trochę luzu i dystansu.  Algarve szczyci się niemal dwustu kilometrami pięknego wybrzeża nad Atlantykiem i ma opinię najbardziej turystycznego regionu Portugalii. Latem ściągają tutaj masowo nie tylko zagraniczni turyści, ale zjeżdża, jak twierdzą miejscowi, cała Lizbona. Jednak nie dajmy się zwieść – „najbardziej turystyczny region” w wydaniu portugalskim ma się nijak do wizji, która staje nam przed oczami: wybrzeża obsianego hotelami molochami i dudniących muzyką plaż z tysiącami barów.  Cordoama Beach Niektórym tego komercyjnego klimatu brakuje, jak parze Polaków, spotkanych na jednej z najpiękniejszych plaż Algarve, Cordoama Beach. – Potencjał jest, ale zupełnie niewykorzystany – stwierdził rezolutnie nasz rodak, patrząc na ciągnącą się kilometrami malowniczą piaszczystą plażę, z której wyrastają potężne, stumetrowe klify. Żadnej muzyki, straganów z pamiątkami made in China ani zasieków z parawanów. Tylko kojący szum i bezkres oceanu. Jedyna ingerencja w naturalny krajobraz to drewniana budka szkoły surferskiej, w której schną pianki i deski. Cordoama to jedno z ulubionych miejsc surferów z całej Europy. Ich mekką jest wieś Sagres, oddalona...

Czytaj dalej
Islandia, podróże, Wodospad Seljalandsfossto
Sime/Free

Islandia jest kobietą!

A gdyby mogła mieć drugie imię, z pewnością nazwano by ją Naturlandią. To, co urzeka, to bezmiar przestrzeni oddany w twórcze ręce natury. Przyroda jest tu wszystkim.
Kamila Morgisz 
10.04.2020

Kobiecy wypad na Islandię planowałyśmy od ponad roku. My, trzy przyjaciółki ze szkolnej ławy, odwiedzamy tę czwartą, która najpierw na Islandię lubiła wpadać, a potem przeniosła tam całe swoje życie. Jej profil Islandia-love na Instagramie tylko podsycał naszą ciekawość. Wreszcie się udało! Islandzkie linie zabierają pasażerów z Okęcia do Keflaviku – cztery godziny lotu i widać mgły znad gorących źródeł. Panuje przekonanie, że pierwsi na Islandii byli wikingowie, jednak najwcześniej, już w VIII wieku, dotarli tam irlandzcy mnisi. Wyspa była ich samotnią i miejscem modlitwy. Refleksyjna aura pozostała do dziś. Niewielka liczba ludzi, izolacja od świata, poczucie zespolenia z naturą sprzyjają uważnej podróży. Uważność jest czymś, co dostajemy na Islandii w prezencie. To fascynująca wędrówka do wnętrza własnej duszy. Stolica Północy Islandia jest prosta i praktyczna. Gotówka jest zbędna, za wszystko (z toaletą włącznie) płaci się kartą. Lotnisko zapewnia częsty i szybki transport autokarowy do oddalonej o 50 kilometrów stolicy. Trasa wiedzie przez zasnute mgłą pola lawy, pokryte seledynowym mchem. Czasem pojawiają się björki – islandzkie brzozy, od których pochodzi imię słynnej wokalistki. Robi się z nich niezłe likiery i choć nie należą do najtańszych, są warte grzechu. Poza oceanem i wulkanami wszystko na Islandii wydaje się małe. Nawet stolica – Rejkiawik. W tym kameralnym mieście wśród łagodnych wzgórz mieszka 120 tysięcy osób. Na tutejsze warunki to metropolia: ponad jedna trzecia populacji całej wyspy, kolorowe domki i niska zabudowa, nad którą góruje odlany z betonu kościół – dobry punkt orientacyjny w zwiedzaniu tej najdalej na północ położonej stolicy świata. Na Islandii dominuje luteranizm, ale to elfy i trolle...

Czytaj dalej
Bułgaria, podróże, róże damasceńskie
FORUM

Wakacje w rytmie slow? Bułgaria to kierunek dla ciebie!

Bułgaria to nie tylko kurorty nad Morzem Czarnym i wycieczki do Sofii. To również majestatyczne góry, dzika przyroda i malownicze bezdroża. Tu warto zejść z wytyczonego szlaku.
Kamila Morgisz 
29.04.2020

Niby oblegana przez turystów, a jednak Bułgaria to do dziś kraj w dużej mierze turystycznie nieodkryty. O wielu miejscach, których piękno zapiera dech, mało kto wie, bo nie znajdziemy ich w popularnych przewodnikach. I myślę, że właściwie to dobrze, bo dzięki temu Bułgaria zachowała swoją tajemnicę i piękno: momentami chropowate i nieoczywiste, innym razem olśniewające już od pierwszej sekundy. Strandża – szlak wędrownych ptaków, wino mavrud i róża Chanel Aby poznać tę mniej znaną Bułgarię, warto wybrać się poza przetarte szlaki. Na przykład na południowy wschód kraju, gdzie na styku granicy bułgarsko-grecko-tureckiej rozpościera się Strandża – chroniony obszar przyrodniczy i łańcuch górski. Miękko pofalowane, pokryte gęstymi lasami wzniesienia Strandży sięgają aż do wybrzeża, po czym miękko zstępują w morze. Drzewa w Strandży mają nawet kilkaset lat, a ich historię widać po pniach i splątanych konarach przybierających niekiedy przedziwne, fantastyczne kształty. Możemy tu zobaczyć rośliny, jakich nie ma nigdzie indziej w Europie, a także mnóstwo gatunków ptaków, m.in. pelikana kędzierzawego, wąsatkę czy czaplę białą. Właśnie nad Strandżą przebiega drugi co do wielkości w Europie szlak wędrowny ptaków – Via Pontica. Jedną z miejscowości osłoniętych przez bukowe lasy Strandży i zarazem otwartych na morski horyzont jest wioska Sinemorec z dwiema plażami. Z pobliskich wzgórz roztacza się wspaniały widok na Morze Czarne, do którego wpływają słodkie wody rzeki Weleki. To właśnie Welece, najczystszej rzece w Bułgarii, roślinność Strandży zawdzięcza swój przepych. Weleka przedostaje się do morza przez piaszczystą mierzeję, tworząc przy okazji turkusową lagunę, która jest znakiem rozpoznawczym nadmorskiej miejscowości. Sinemorec zamieszkuje...

Czytaj dalej