Drewniane zabawki z Beskidów podbijają świat 
fot. Marek Zawadka, Piotr Gęsicki

Drewniane zabawki z Beskidów podbijają świat 

Za górami, za lasami... Tak mogłaby się zaczynać bajka o polskich góralach i ich drewnianych zabawkach, które można kupić m.in. w MoMa Design Store. Ale Wooden Story to nie bajka, tylko prawdziwa historia Gosi Borowy i jej męża.
Aleksandra Szajewska
18.06.2020

Historia Wooden Story – wyjątkowej manufaktury drewnianych zabawek – zaczęła się, kiedy dziadek Borowy, teść Gosi dzisiejszej szefowej, z miłości do lasu i jego największego skarbu – drewna, założył manufakturę i zaczął wytwarzać najpierw meble, a potem zabawki. Wkrótce produkcja mebli okazała się ważniejsza, ale o zabawkach nigdy nie zapomniano. Dzięki pasji i determinacji Gosi i jej męża ręcznie wytwarzane drewniane klocki i układanki, wózki i samochodziki powróciły po latach – już jako Wooden Story. 

Woodenstory
fot. Marek Zawadka

Drewniane zabawki dla dzieci

Gosia i Wiesiek poznali się w ósmej klasie podstawówki. Właściwie od zawsze wiedzieli, że kiedyś będą kontynuować tradycję, bo jak mówią, zabawki są naturalną potrzebą oraz konsekwencją tego, czym od lat zajmuje się rodzina Borowy. – To nasza wielka radość – podkreślają. 

Wiele lat temu Gosia pomagała w stolarni, dzięki temu dobrze rozumie prawa, którymi rządzi się obróbka drewna. Zna jego możliwości i ograniczenia. 

– Tamta praca i tamten czas ukształtowały moje myślenie o specyfice tworzenia w drewnie – wyznaje Gosia. – W naszej firmie jestem trochę sercem, trochę rozumem, a trochę fantazją, taką pszczółką, która lata i zapyla nowe pomysły – wyjaśnia. Inspiracji szuka w otaczającym świecie, bo jak sama mówi: serce posiada ukryte wykrywacze piękna. Kolejne pomysły przeradzają się w realne projekty, ale misją Wooden Story nie jest rewolucja na rynku zabawek, tylko pielęgnowanie tradycji, tego, co dobre i sprawdzone. 

Woodenstory
fot. Marek Zawadka
– Z wielkim podziwem odkrywamy każdy kawałek drewna, który znajdzie się w naszych rękach. Każdy ma inny odcień, fakturę, usłojenie. To takie dary od natury. Wykorzystujemy nawet najmniejsze kawałki drewna – wyjaśnia Gosia. Wszystkie zabawki wytwarzane są ręcznie w manufakturze w Beskidach. W Wooden Story pracują doskonali stolarze, fachowcy, którzy kawałek drewna potrafią zamienić w zabawkę z obrazka.

– Nasze zabawki w dużej mierze zostały zaprojektowane wieki temu – tłumaczy. Wooden Story daje drugie życie klockom, drewnianym układankom, wózkom dla lalek, którymi bawili się nasi rodzice i dziadkowie. Tej wiosny jedną z premier będzie drewniane domino – gra, która ma ponad 1000 lat!

Wooden Story na świecie

Zabawki wytwarzane przez niewielką rodzinną manufakturę z Beskidów sprzedawane są nawet w sklepie MoMa Design Store przy nowojorskim Muzeum Sztuki Współczesnej. 

– Zastanawiam się, czy to Wooden Story pojechało w świat, czy to świat nie przyjechał do Wooden Story – śmieje się Gosia i dodaje, że wszystko potoczyło się błyskawicznie. Najpierw zabawki pokazali polscy influencerzy: whiteplate.com, nanuszka.pl, @sylwiaowl, później zagraniczni: @tessahop, @courtneyadamo, @christine_simplebloom. Australijski sklep internetowy Babylogy napisał, że klocki Wooden Story to jedne z najpiękniejszych drewnianych elementów na świecie, a amerykański portal Inhabitat – że to zestawy do budowania prosto z naszych marzeń. Obecnie drewniane klocki, układanki, sortery, auta i wózki można dostać niemal w każdym kraju Europy, w obu Amerykach, Australii, Nowej Zelandii, Japonii, Korei Południowej, Arabii Saudyjskiej oraz na wielu wyspach świata. Chociaż nie ma jednego najlepiej sprzedającego się produktu na świecie, to z pewnością właśnie klocki najpełniej utożsamiają ducha Wooden Story: ich surowe piękno, prostota formy, wysoka jakość surowców i dbałość o środowisko, z jaką zostały wykonane. 

„(Be) e your friend”

Dbanie o naszą planetę od zawsze leżało nam na sercu – przekonuje Gosia. Przejawia się to przede wszystkim w szacunku do samego drewna, które pochodzi wyłącznie z certyfikowanych dostaw FSC. W stolarni wykorzystywany jest każdy najmniejszy kawałeczek drewna, a powstałe w wyniku jego obróbki wiórki trafiają do pudełek z klockami jako zabezpieczające je wypełnienie. Do nadania koloru drewnu używane są naturalne barwniki, a na koniec gotowe zabawki pokrywane są woskiem pszczelim i olejami naturalnymi. 

Woodenstory
fot. Marek Zawadka
Do produkcji zabawek używane jest tylko certyfikowane drewno FSC. Pudełka wykonano z papieru pochodzącego z recyklingu, wszystkie taśmy są papierowe. Klocki pakowane są w bawełniane worki, które mogą służyć np. jako plecaki na kapcie do szkoły. – Żyjemy i pracujemy tak, aby nie zaśmiecać naszej planety – mówi Gosia.

Za ten wosk Wooden Story postanowiło się odwdzięczyć pszczołom w wyjątkowy sposób. – Kocham moje grządki z kwiatami i ziołami i bardzo o nie dbam – mówi Gosia. – To mnie relaksuje – dodaje i tłumaczy, że zawsze podczas pracy w ogrodzie towarzyszyły jej pszczoły, motyle, bąki i inne owady. – W zeszłym roku rabatki zakwitły i szybko ucichły. Bardzo mnie to zmartwiło i zaczęłam szukać moich brzęczących przyjaciół – kontynuuje Borowy. Od znajomego pszczelarza dowiedziała się, że wiele rodzin umarło podczas poprzedniej zimy, i dlatego postanowiła pomóc pszczołom. 

– Chcemy usłać świat kwiatami – deklaruje. Wooden Story właśnie rozpoczęło akcję „(Be) e your friend”. Do wszystkich zabawek dołączane są koperty z nasionami miododajnych kwiatów, które wsadzone do ziemi zakwitną i pomogą przetrwać całym pracowitym rodzinom pszczół. 

Takie zachęcanie do wspólnego dbania o przyrodę jest wspaniałym prezentem dla... dzieci. Po pierwsze w pudełku dostają coś więcej niż tylko zabawkę, a po drugie – i to jest zdecydowanie ważniejsze – pamiętajmy, że to o ich przyszłość tu chodzi. 

A czym w przyszłości zaskoczy nas Wooden Story? – Do nowych projektów zaprosiliśmy genialnych grafików polskich i tych zza oceanu. Wierzymy, że nowe zabawki będą angażować całe rodziny do wspólnego spędzania czasu – zdradza Borowy.

***

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 5/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Pamiętajmy o pszczołach – bo bez nich wyginiemy też my sami! 

W Polsce żyje prawie pół tysiąca gatunków pszczół, ale prawie połowa z nich jest zagrożona wyginięciem. A to źle – nie tylko dla nich, ale i dla nas. Bez nich długo nie przetrwamy.
Sylwia Arlak
20.05.2020

Jeśli wyginą pszczoły, to zaraz po nich wyginą ludzie – tak powiedział Albert Einstein i miał rację. Nie chodzi tutaj o miód i pierzgę (czyli superzdrowy pyłek kwiatowy) – pszczołom zawdzięczamy dużo więcej! Właściwie prawie cała produkcja żywności na świecie zależy od tych pracowitych owadów, więc jeśli zabraknie pszczół, to czeka nas głód, jakiego nie jesteśmy sobie dziś w stanie wyobrazić. 20 maja obchodzimy Światowy Dzień Pszczół ustanowiony przez ONZ na wniosek pszczelarzy słoweńskich. Wybór tego dnia jest nieprzypadkowy (to data urodzin Antona Janšy'ego, XVIII-wieczny słoweńskiego pioniera nowoczesnego pszczelarstwa). Światowy Dzień Pszczół  to wspaniała inicjatywa, ale ważne jest, abyśmy pamiętali o pszczołach przez cały rok. Tymczasem na całym świecie – w tym także w Polsce –dochodzi do masowego wymierania pszczół, szacuje się, że w naszym kraju co sekundę ginie ponad 100 tych pożytecznych owadów. Do tego aż 222 z około 470 gatunków pszczół żyjących w Polsce jest zagrożonych wyginięciem. Co możemy dla nich zrobić? Np. nie spalać w ogródkach suchych łodyg ani zeszłorocznych kwiatów. Możemy sadzić rośliny, które zawierają odpowiednio dużo nektaru i pyłku, np. lawendę czy macierzankę, a na działce nie stosować sztucznych nawozów oraz środków ochrony.  I nawet jeśli nie czujemy się na siłach, żeby własnoręcznie zbudować domek dla dzikich pszczół, to przynajmniej możemy nie kosić trawnika albo – jeśli jednak marzymy o zielonym dywanie – to chociaż zostawić kawałek ogrodu na tzw. kwietną łąkę.  Na ratunek pszczołom Na świetny pomysł wpadli sadownicy z powiatu Hanyuan w chińskim Syczuanie. Co roku na wiosnę zastępy...

Czytaj dalej
Anna Jagodzińska Bynamesakke Zrób to dla pszczół lato 2020
Instagram @annajofficial

Polskie modelki i aktorki walczą o lepszą przyszłość dla pszczół. Ty też możesz!

Między innymi Anna Jagodzińska, Julia Bijoch i Monika Mrozowska w koszulkach marki Bynamesakke wspierają akcję „Zróbmy to razem dla pszczół”.
Zuzanna Szustakiewicz
16.06.2020

Gdy czytałam „Farmagedon” poruszył mnie fragment poświęcony pszczołom na plantacjach migdałowców w Kalifornii. W wyniku gospodarki monokulturowej oraz całego wachlarza środków chemicznych stosowanych na tych terenach, naturalnie nie występuje tam już ani jedna pszczoła. Dlatego owady, potrzebne do zapylenia migdałowców (bez czego nie byłoby ani jednego owocu) przywożone są w swoich ulach tirami, w określonych z góry terminach. Takie obwoźne pasieki są rozwiązaniem stosowanym na terenie całego USA, a pszczelarze w sezonie mają zapełniony swój kalendarz co do godziny i wysoko cenią swoje usługi. Oczywiście także dlatego, że ani oni, ani ich pszczoły nie mają łatwego życia, a wiele owadów podczas pracy oraz transportu umiera. Wymieranie pszczół to problem całego świata – jeden ze skutków kryzysu klimatycznego. Bez pszczół zginiemy i my. Potrzebne są rozwiązania w skali globalnej, ale warto też działać lokalnie. Zrób to po swojemu dla pszczół! Niedawno Diana Dyba (@jestem_w_lesie) autorka bloga „Zrób to po swojemu” zainicjowała akcję #zrobmytorazemdlapszczol. Poprosiła bohaterów swoich tekstów, twórców polskich niezależnych marek i manufaktur by stworzyli przedmioty specjalnie na licytację dla pszczół.         View this post on Instagram                   Jedz miód będziesz...no właśnie jacy będziemy? ? Pomożecie mi dokończyć to zdanie? Spośród wszystkich komentarzy wybiorę jeden, do kogo wyślę mały miodzik od @roisie.pl ? W poniższych # znajdziecie trochę podpowiedzi, ale liczę, iż już to wiecie ?￰゚ミン?...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Jane Fonda w domku na drzewie! 82-letnia aktorka w nowej eko-kampanii Gucci

Nowa kolekcja „Gucci Off The Grid” Alessandro Michele wykonana jest w całości z organicznych materiałów z recyklingu. Promuje ją m.in. znana z zaangażowania w ekologię Jane Fonda.
Sylwia Arlak
17.06.2020

Jane Fonda stoi na schodkach domku na drzewie, ubrana cała na biało w rzeczy uszyte z materiałów pochodzących z recyklingu. W nowej kampanii Gucci: „Gucci Off The Grid” moda idzie pod rękę z ekologią! To kolejna odsłona ekologicznej polityki marki – już cztery lata temu Gucci zaczęło używać materiałów pochodzących w 100 procentach z recyklingu. Teraz idzie o krok dalej. Włoski dom mody, pod przewodnictwem dyrektora kreatywnego Alessandro Michele wprowadza na rynek swoją pierwszą zrównoważoną kolekcję „Gucci Off The Grid”.  Jane Fonda i Gucci razem w trosce o środowisko Twarzą kampanii jest Jane Fonda oraz japoński wokalista Miyavi, brytyjski ekolog David Mayer de Rothschild, raper Lil Nas X i piosenkarka King Princess. W wideo wyreżyserowanym przez samego Allesandro Michele widzimy jak gwiazdy budujące domek na drzewie w samym sercu miasta.  — Kolekcja jest efektem pracy zespołowej. Każdy wniósł coś od siebie. W tej kampanii promujemy ideę dialogu pomiędzy ludźmi, którzy tworzą coś na nowo. Wyobraziłem sobie, że wspólnie zbudujemy dom na drzewie w centrum miasta, jak dzieci bawiące się w parku. Każdy z nas powinien zbudować taki dom, aby zrozumieć, że nasza planeta istnieje — mówi dyrektor kreatywny Gucci.         View this post on Instagram                   @janefonda leads the cast of the campaign for the first Gucci sustainable line which also includes David Mayer de Rothschild @thelostexplorer, @lilnasx, @kingprincess69 and @miyavi_ishihara. They each wear pieces from the #GucciOffTheGrid collection, standing and...

Czytaj dalej
Marheri Crafts, makramy
fot. Barbara Bogacka Fotografia

Makrama, czyli sztuka wiązania sznurków może być sposobem na życie

Makramy – piękne dekoracje ze sznurka – Marta Zakrzewska odkryła na urlopie macierzyńskim. Potem wszystko poszło jak po sznurku. Dziś prowadzi warsztaty makramy, a także blog: Marheri Crafts i sklep Fabryka Sznurka.
Aleksandra Szajewska
25.05.2020

Makrama to technika plecenia sznurków bez użycia narzędzi. – Wystarczy znać kilka węzłów, aby wyczarować trwały i mocny wzór – mówi Marta Zakrzewska, która w makramie zakochała się już kilka lat temu. Technika makramy jest prawie tak stara, jak nasza cywilizacja. Inkowie korzystali z pisma węzełkowego. Pierwsi żeglarze pletli łańcuszki – talizmany, które wieszali na czubku masztu. W Europie bogaci mieszczanie ozdabiali makramami wnętrza – wyplatali serwety, narzuty na łoża i fotele.  Teraz kiedy wszystkie dekoracje możemy kupić, a większość przedmiotów w domu została wyprodukowana w Chinach, jeszcze większą radość daje zrobienie czegoś własnymi rękami. Zdaniem Marty to prostota techniki sprawia, że jest tak popularna. Wystarczy znać na początek dwa węzły! Chociaż jak sama przyznaje,  jej pierwsza makrama powstawała w mękach, przez trzy tygodnie, była krzywa i dziwaczna, to jednak jej tworzenie sprawiło Marcie ogromną radość.  Aby zacząć przygodę z wyplataniem, trzeba naprawdę niewiele. – Oczywiście najważniejszy jest sznurek, poza tym ostre nożyczki i miarka. Przyda się też odpowiedni stelaż, na którym będziemy tworzyć naszą pracę. W przypadku makramowych dekoracji wystarczy drewniany patyk z lasu lub profil z marketu budowlanego – tłumaczy blogerka. Na pewno warto mieć też sporo cierpliwości, bo efekty wyplatania widać dopiero po kilku godzinach, a nawet dniach pracy.  – Staram się pokazywać w mediach społecznościowych i na blogu, że samodzielne tworzenie dekoracji ze sznurka do sypialni czy lampy do salonu to nic trudnego. Wystarczy ciekawość i trochę cierpliwości – zachęca autorka Marheri Crafts. Marta prowadzi warsztaty wyplatania makram. Podczas spotkania, które trwa zazwyczaj około trzech godzin, jest w stanie przekazać...

Czytaj dalej