Wizualizacja pomoże ci zdobyć to, o czym marzysz. Jak działa i od czego zacząć?
Pexels.com

Wizualizacja pomoże ci zdobyć to, o czym marzysz. Jak działa i od czego zacząć?

Wizualizacja jest jedną z technik samorozwoju. Jej zwolennicy przekonują, że tworząc w głowie obrazy, które pobudzają nasz mózg do działania, możemy osiągnąć to, co sobie wyobrażamy.
Sylwia Arlak
17.02.2021

Wizualizacja to narzędzie pomocne przy projektowania sukcesu i spełnieniu nawet najśmielszych marzeń. Wystarczy, że w nią uwierzymy i nauczymy się ją stosować.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Wizualizacja – co to jest?

Wizualizacja, nieodłączna część prawa przyciągania, pozwala realizować nasze plany i kreować rzeczywistość za pomocą obrazu. Polega ona na wykorzystaniu wyobraźni i nastawia nasz mózg na konkretne działanie. Jeśli więc chcemy coś osiągnąć, musimy wyobrazić sobie, że już to mamy (a nie, jak dobrze byłoby to mieć; uczucie pragnienia i braku przyciąga jeszcze więcej braku). Tylko wówczas nasz cel stanie się rzeczywistością. 

Czytaj też: Prawo przyciągania nie działa? Oto 5 błędów, które możesz popełniać

Ważną rolę odgrywa tutaj podświadomość, która nie odróżnia prawdy od fikcji. Właśnie dlatego, gdy mamy zły nastrój, możemy go szybko poprawić poprzez wizualizację i wyobrażenie samych siebie szczęśliwych i spełnionych. Wizualizacja nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności. Jedyna trudność polega na tym, aby naprawdę poczuć to, czego się chce. 

Od czego zacząć wizualizację?

Wizualizację zaczynamy od wybrania określonego celu. Wyobraź sobie idealne życie. Kluczowe są pytania: „Czego tak naprawdę chcę?”, „Co chciałabym robić w życiu?”, „Z kim chciałabym je przeżywać?”. Później wyobrażamy sobie, jak dokładnie ten cel ma wyglądać. Np. jeśli chcemy mieć satysfakcjonujący związek, wyobrażamy sobie idealnego partnera, to, jak się poznajemy i jak wyglądają kolejne etapy naszego związku. Im więcej szczegółów, tym lepiej, ale pamiętaj, że twój wymarzony partner nie może być konkretną osobą. Możesz za to przypisać mu konkretne cechy charakteru (a nawet wyglądu!) i dokładnie określić, jak się przy nim czujesz. 

Najlepiej wizualizować w czasie teraźniejszym. Wejść w obraz tego, czego pragniemy „tu i teraz” i oddać się tej wizji całą sobą. Podczas wizualizacji najlepiej jest wykorzystać jak najwięcej swoich zmysłów. Wyobrazić sobie, jakbyśmy się czuły, mając to, czego pragniemy. Jak to smakuje, jaki ma dźwięk, jakie jest w dotyku? 

Czytaj też: Potrzeba 21 dni, by zmienić nawyk? Niekoniecznie. Naukowcy podają inną liczbę

Można napisać na kartce swoje wyobrażenia, zawsze mieć ją przy sobie i do niej wracać. Można też stworzyć mapę marzeń i zawiesić ją w takim miejscu, w którym będziemy codziennie na nią patrzeć. Pomocna przy wizualizacji jest również medytacja. Pogłębiony stan świadomości, jaki wówczas osiągamy, może zwiększyć jej moc.  

Jak często wizualizować?

Żeby wizualizacja była skuteczna, należy regularnie wyobrażać sobie obrany cel. Im częściej będziemy to robić, tym większą mamy szansę na sukces. Wizualizuj, kiedy masz wolną chwilę i jesteś zrelaksowana. Niech nikt ani nic ci nie przeszkadza. Dobrym momentem na wizualizację jest poranek (tuż po przebudzeniu, kiedy mamy „świeży” umysł), a także wieczór, tuż przed zaśnięciem, gdy wykonałyśmy już wszystkie obowiązki. 

Najważniejsze to być wytrwałą. Realizacja naszych marzeń czasami musi potrwać. Nie warto się poddawać, bo nigdy nie wiemy, na jakim etapie jesteśmy (może byłyśmy już w połowie drogi, gdy zabrakło nam sił?). Czerpmy radość z samej wizualizacji, wystrzegając się jakichkolwiek oczekiwań. 

Kiedy już osiągniemy swój cel, zatrzymajmy się, żeby poczuć wdzięczność. Świętujmy każdy sukces, a dopiero potem przejdźmy do wizualizacji kolejnych celów.

Czytaj też: Przestań zadręczać się myślami! Oto 5 sposobów na to, jak to zrobić

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kobieta siedzi w oknie
Adobe Stock

Świat wewnętrzny – to ty decydujesz, jakie emocje chcesz odczuwać

Wszystko, co robimy a, zwłaszcza jak to robimy, płynie albo z miłości, albo z lęku – mówi terapeutka Joanna Godecka.
Aleksandra Nowakowska
21.04.2020

Kiedy mniej mamy kontaktów z innymi, bliżej nam do siebie. Specjaliści od rozwoju osobistego mówią, że to idealny czas, żeby spotkać się ze sobą. Poczuć trudne emocje, żeby je uwolnić i transformować. Ale to wcale nie musi być łatwe w obecnych warunkach. Jak sobie pomóc? Skup się na własnych emocjach Aleksandra Nowakowska: Podczas pandemii i izolacji społecznej pojawiają się emocje, których zazwyczaj nie witamy chętnie. Należą do nich między innymi smutek, bezradność, rozczarowanie, nieufność. Sprawiają, że życie traci blask, a my – kiedy je czujemy – zwykle desperacko szukamy sposobu, by poczuć się lepiej. Przed pandemią łatwiej nam było odwrócić od nich uwagę różnymi aktywnościami i kontaktami z innymi. Podczas izolacji społecznej trochę nie ma gdzie przed nimi uciec. Z drugiej strony nie mamy bodźców, żeby szybciej wzbudzić w sobie radość, podekscytowanie, wdzięczność, ufność, wesołość, satysfakcję, czułość. Być może tęsknimy do tych chwil, kiedy czuliśmy się wspaniale i chcieliśmy dzielić się dobrym nastrojem z całym światem. Obecnie może być ich mniej, ale teraz możemy się przekonać, że to, jak się czujemy naprawdę zależy tylko od nas, a nie od okoliczności.   Teoretycznie mamy władzę nad swoimi emocjami. Możemy wybierać, co czujemy. Tak, to my zawsze wybieramy, chociaż najczęściej nieświadomie. Zauważmy, że choć najrozmaitszych odcieni uczuć jest bardzo wiele, wszystkie mają dwa główne źródła. Te, z którymi jest nam dobrze, wypływają z szeroko pojętej miłości. Kiedy odczuwamy radość czy wdzięczność, poddajemy się swobodnemu przepływowi energii, możemy nawet odczuwać błogie przepełnienie miłością do siebie, innych, świata. Natomiast te uczucia, z którymi nie czujemy się komfortowo, mają swoje źródło w lęku,...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak dzisiaj radzić sobie ze stresem? Wyobraź sobie… wiadro albo zlew

Weź głęboki oddech i daj swoim zmartwieniom czas na to, by odpłynęły.
Sylwia Arlak
26.10.2020

Nawet jeśli zazwyczaj jesteś opanowana i odporna na stres, to rok 2020 mógł dać ci mocno w kość. Lęk związany z epidemią koronawirusa, niepokój o bliskich, strach związany z niepewną przyszłością, ciągłe poczucie niepewności – to wszystko może prowadzić do przygnębienia i wyczerpania. Czujemy to wszystkie coraz wyraźniej. Jak sobie poradzić z narastającą paniką? Jednym ze sposobów, które mogą zadziałać, jest wizualizacja swojego stresu.  Wyobraź sobie, że masz przed sobą zlew lub wiadro z dziurawym dnem i za każdym razem, gdy coś powoduje niepokój lub stres, one zaczynają się wypełniać wodą. Woda nie znika natychmiast. Potrzeba czasu, aby spłynąć. A jeśli zaczniesz swój zbiornik zbyt szybko ponownie napełniać i nie zadbasz – sama! – o to, by woda spłynęła, w końcu zaleje ci całą kuchnię.  Wygraj ze stresem W psychologii już od dawna istnieje pojęcie „dziurawego wiadra stresu” – to jedno z popularnych porównań, gdzie wiadrem jest twój system nerwowy, a stresem: woda.  Wszyscy każdego dnia mamy do czynienia ze stresowymi sytuacjami. I dobrze, bo stres w niewielkich dawkach jest nam potrzebny do działania i rozwoju. Jeżeli jednak będzie go za dużo, jeśli w naszym zlewie czy wiadrze woda zacznie przelewać się górą – to będzie oznaczało, że straciliśmy kontrolę nad swoimi emocjami.  Spróbuj wyobrazić sobie, ile wody jest już w twoim zlewie. Już samo to pozwoli ci się odrobinę rozluźnić. Jeśli w twojej wizualizacji zlew będzie pełen po brzegi, zastanów się, jak możesz go opróżnić. Zapal świeczkę i popatrz przez chwilę w mrugający płomyk. Włącz ulubioną piosenkę – jeśli energetyczną, to poskacz przy niej przez chwilę, jeśli spokojną, połóż się i wysłuchaj z zamkniętymi...

Czytaj dalej
Postanowienia noworoczne: jak się rozwijać?
Unsplash.com

Najlepsze postanowienia noworoczne: jak się rozwijać?

Postanowienia noworoczne są dla wielu z nas jak senny koszmar. Mamy w głowie dziesiątki tych z przeszłości – żadnego nie udało się dotrzymać! Na szczęście można to zmienić.
Karolina Morelowska-Siluk
21.12.2020

Co roku to samo – kolejne postanowienia noworoczne , a potem poczucie klęski, rozczarowanie samą sobą. Jesteśmy przekonane, że to wynik naszego braku konsekwencji, motywacji, a to oznacza, że jesteśmy do niczego…  Próbowałyśmy już wszystkiego z tym samym marnym efektem. Jak osiągnąć wyznaczony cel? Postanowienia noworoczne: SMARTcel Przez długi czas naukowcy przekonywali, że świetną metodą, by osiągnąć cel, jest coś, co nazwano SMART. Skrót ten odnosi się do sposobu wyznaczania celów właśnie. Koncepcja polega na określaniu celów jako: S – simple, czyli prostych, jasno określonych, M – measurable, czyli mierzalnych, A – ambitious, czyli ambitnych, R – realistic, czyli realnych, oraz T – timed, czyli określonych w czasie. Ten schemat miał gwarantować sukces, jednak najnowsze badania dotyczące  efektywności człowieka wskazują, że ten sposób wyznaczania celów wcale nie jest tak dobrym pomysłem. Wszelkie badania wyraźnie dowodzą bowiem, że nakreślenie dużego, ambitnego celu przynosi jednocześnie dwa efekty: z jednej strony wywołuje w nas niepokój, prawdopodobnie związany z presją,  a z drugiej wyzwala w nas kreatywność, przyczynia się do efektywności. Świetnie obrazuje to badanie przeprowadzone w firmie Motorola. Kiedy zaplanowano wielkie cele, pracownicy potrzebowali dziesięć razy mniej czasu na wynalezienie nowych produktów niż wtedy, kiedy poprzeczka nie była postawiona tak wysoko. Ambitny cel wyzwala siłę i energię, ale ponieważ równocześnie przytłacza swoim ciężarem, należy go sensownie podzielić na kawałki, etapy. Najbardziej skuteczni są ci, którzy dzielą „olbrzyma” na małe odcinki i koncentrują się na bieżąco na każdym z nich, nie zapominając o tym, co jest metą, czyli tym zasadniczym celem. To on motywuje nas do działania, to...

Czytaj dalej
Jak stres pomaga nam osiągać cele.
Adobe Stock

Jak możesz kontrolować swój stres i sprawić, by stał się twoim sprzymierzeńcem?

Oskarżamy stres o najgorsze: że tuczy, rujnuje zdrowie, odbiera radość życia. A jednak okazuje się, że bez niego nie zaszłybyśmy daleko. O tym, jak pomaga osiągać cele, rozmawiamy z psycholożką Ewą Jarczewską-Gerc.
Aleksandra Więcka
10.08.2020

Każdą stresującą sytuację możemy potraktować albo jak wyzwanie, albo zagrożenie. Pierwszy, ważny choć paradoksalny krok do oswojenia stresu, to docenić i przestać się go bać. Badania pokazały, że wizualizacja  zagrożenia pozwala np. szybciej schudnąć i działa lepiej niż wyobrażanie sobie przyszłej świetnej sylwetki. O sposobach, które pomagają zmienić stres w wyzwanie, opowiada psycholożka, dr Ewa Jarczewska-Gerc.  Motywujący stres Aleksandra Więcka: Wie pani, jaka grupa kobiet jest najbardziej zestresowana? Ewa Jarczewska-Gerc:  Słucham. Gospodynie domowe. Z badań amerykańskiej profesor psychiatrii Georgii Witkin wynika, że najbardziej zestresowane nie są pracujące matki, które same wychowują dzieci, tylko niepracujące kobiety z problemami w związku.  Wcale mnie to nie dziwi. Utrata kontroli nad życiem jest jedną z najsilniejszych przyczyn stresu i źródłem napięcia kobiet, które z różnych względów wycofały się z rynku pracy. A praca to przecież nie tylko wysiłek, ale cała sieć relacji społecznych, satysfakcja z osiągnięć. Każdy człowiek niezależnie od płci potrzebuje też samorealizacji, rozumianej jako wykorzystanie swojego unikalnego potencjału, poza rolą żony czy matki. Ale wystarczy poprawa sytuacji w związku, żeby ryzyko depresji było tylko nieznacznie wyższe niż u kobiet zadowolonych i z pracy, i z małżeństwa. Jak wynika z ustaleń psychologii pozytywnej, wsparcie bliskich jest najważniejszym czynnikiem redukującym stres. Szczególnie dla kobiet, bo to one częściej wybierają sposoby łagodzenia napięcia polegające na rozmowie czy dotyku. I to jest bardzo konstruktywne działanie, o ile – uwaga! – nie przesadzimy. Bo nieustanne opowiadanie innym o swoich problemach, przynosi...

Czytaj dalej