Wegańskie święta Anny Sudoł: „Najlepsze, co możemy zrobić dla naszej planety, to ograniczyć spożycie mięsa”
Studio Ułanicka

Wegańskie święta Anny Sudoł: „Najlepsze, co możemy zrobić dla naszej planety, to ograniczyć spożycie mięsa”

„Wróćmy do tradycji”, przekonuje Anna Sudoł. I pokazuje, że wegańskie potrawy w niczym nie ustępują tym, które zwykle goszczą na naszych świątecznych stołach.
Hanna Szczesiak
21.12.2020

Sprzedała wszystko, by z partnerem, córką pod pachą i kilkoma plecakami wyjechać w świat – tam, gdzie poprowadzi ją serce. Dziś Anna Sudoł mieszka w Portugalii, rozwija własny biznes, pisze książki kucharskie i uczy miłości: do siebie, ale też do wegańskiej kuchni. Nam zdradza swój przepis na etyczne, ekologiczne i (naprawdę) pyszne święta w wersji roślinnej.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Jak przygotować wegańskie święta?

Hanna Szczesiak: Śledź w śmietanie, ryba po grecku, kutia słodzona miodem. Wielu z nas nie wyobraża sobie świątecznego stołu bez tych potraw, choć chyba dość łatwo przygotować je w wersji roślinnej?

Anna Sudoł: Tradycyjnie świąteczne potrawy są wegetariańskie, z mięs jada się tylko ryby. Akurat wyeliminowanie z menu ryb jest banalne, bo jesteśmy w stanie odtworzyć ich smak przy pomocy nori – to wodorosty wykorzystywane do robienia sushi. Sama ostatnio przygotowałam pastę imitującą tuńczyka, a mój partner – który nie jest weganinem i dobrze zna mięsne smaki – dziwił się, że w tej paście nie ma ryby.

Świąteczne smaki kojarzą nam się jednak z dzieciństwem, z domem. Być może dlatego trudno nam zrezygnować z niektórych świątecznych potraw – boimy się, że ich nie zastąpimy. Albo że tofu zawsze będzie tofu i nigdy nie przygotujemy z niego smacznej „ryby”.

Gdy byłam dzieckiem, w Wigilię zjadałam tylko ziemniaki ze śmietaną ze śledzi. W zeszłym roku odtworzyłam te śledzie w wersji wegańskiej – to smak mojego dzieciństwa. Więc rozumiem, co masz na myśli z tą tęsknotą za smakami. Co do przykładu z tofu, od razu nasuwa mi się odpowiedź: przecież tofu będzie nawet lepsze niż ryba! Przy smażeniu unikniemy charakterystycznego zapachu w całym domu, tofu nie będzie się rozpadać, a w dodatku dzięki nori osiągniemy ten rybny smak.

Lubię też przygotowywać tofu-rybę po grecku. Marchewkowa baza zostaje ta sama, nic w niej nie zmieniamy. Z panierką też nie musimy kombinować. Kiedy pierwszy raz ją przygotowywałam, wzorowałam się na przepisie mojej mamy, a ona zawsze się szczyci, że robi najlepszą rybę po grecku w rodzinie! Wyszło naprawdę dobre! Tofu podobnie jak biała ryba – będzie smakować tak, jak je przyprawimy, więc idealnie nadaje się do tej potrawy.

Czytaj też: Kuchnia roślinna: zupa z glonami i tofu. Gotuj zdrowo w domu!

Czyli powoli zapełniamy nasz świąteczny stół. Mamy już tofu po grecku, tofu imitujące smażoną rybę…

Jeszcze tradycyjna sałatka jarzynowa – wystarczy zrezygnować z jajka. Można przygotować do niej wegański majonez z czarną solą kala namak nadającą jajecznego posmaku albo kupić go w sklepie. Teraz najwięksi producenci majonezów w Polsce robią roślinne odpowiedniki swoich produktów, można je kupić w niemal każdym sklepie, również w dyskontach. Słyszałam nawet historie wegan, którzy liczyli, że te majonezy okażą się niedobre, to nie będą ich tyle jeść. A są pyszne, więc nie mają wyjścia i je kupują. (śmiech)

Do tego pierogi ruskie – wystarczy, zamiast twarogu, wykorzystać do farszu tofu z dodatkiem płatków drożdżowych, które nadają serowego posmaku. Ciasto do pierogów tradycyjnie jest wegańskie. Nie rozumiem, dlaczego teraz wszędzie dodaje się jajka – przecież wiele przepisów kuchni polskiej jest wegańskich, więc wracajmy do tradycji!

U mnie w domu rodzinnym jadało się też ciasto drożdżowe, w którym teraz zamiast jajek wykorzystuję ugotowane ziemniaki – tak robiło się tradycyjnie, bo było po prostu taniej. Moja rodzina nie odczuwa żadnej różnicy i przygotowujemy je na każde święta.

Anna Sudoł: jak zorganizować wegańskie święta?
Studio Ułanicka

Chyba niektórzy myślą, że bez jajek nic im nie wyjdzie, zwłaszcza wypieki. A przecież jajek nie potrzebujemy nawet do bezy…

No właśnie!

Czyli da się zachować smak naszych ulubionych potraw, a jednak gotować wegańsko – etycznie, ekologicznie.

Czasem dostaję wiadomości od osób, które kupiły moje ebooki lub książkę. Przepraszają mnie, że nie jedzą jeszcze w stu procentach roślinnie, a ja doceniam każdy krok w stronę diety wegańskiej, każdy, najmniejszy! Przecież najlepsze, co możemy zrobić dla naszej planety, to ograniczyć spożycie mięsa!

Poza tym pamiętajmy: my zawsze głosujemy pieniędzmi. Jeśli na coś je wydajemy, tych produktów będzie coraz więcej: jeśli kupujemy więcej warzyw, owoców i chociażby te wegańskie majonezy, producenci będą stawiać na to, co się sprzedaje. W tym roku w ogóle warto jeszcze bardziej wspierać polskich producentów, zasilać polską gospodarkę naszymi pieniędzmi. Zachęcam, żeby zrezygnować z tego smutnego karpia, który się męczy w wodzie – żeby producenci widzieli, że jest na niego mniejszy popyt.

Weganizm to jednak nie tylko kwestia ekologii i gospodarki, ale też zdrowia. Łatwiej trawimy produkty roślinne, czujemy się po nich lżej i mamy więcej miejsca w brzuchach na pyszne roślinne potrawy. No i takie jedzenie jest też bezpieczniejsze, dłużej wytrzyma w lodówce – bo np. nie ma w nim surowych jajek.

A mimo wszystko czasem u naszych bliskich pojawiają się opory przed wegańskim gotowaniem. Jak ich przekonać? Może samemu cos ugotować, żeby pokazać, że roślinne jedzenie może być pyszne?

Ja właśnie tak robię – sama przynoszę na wszelkie imprezy swoje jedzenie, żeby wszyscy mogli go spróbować. Nie należy wymagać, by ktoś coś dla nas zrobił, ale warto jakoś mu zasugerować i wskazać, co może przygotować, jeśli o to poprosi. Teraz dużo osób mi pisze, że kupiło dwa egzemplarze mojej książki – dla siebie i dla kogoś bliskiego, żeby ta osoba wiedziała, co dla nich przygotować. To szczególnie ważne dla wielu mam i babć.

Anna Sudoł: jak zorganizować wegańskie święta?
JJMT Photography

Zwróćmy uwagę na dietę naszych dzieci

Weźmy pod lupę talerze dzieci. Paluszki rybne podczas kolacji wigilijnej to w wielu domach standard. Wielu rodziców podaje je dzieciom, a jednocześnie krytykuje tych, którzy karmią swoje pociechy wegańsko.

Żałuję, że mówi się o diecie wegańskiej u dzieci, a nie o diecie dzieci w ogóle – większość z nich ma kiepsko zbilansowaną dietę. Z badań wynika zresztą, że rodzice, którzy dają dzieciom wegańskie lub wegetariańskie potrawy, lepiej bilansują ich dietę i są bardziej świadomi, co powinno się w niej znaleźć. Oficjalne stanowisko WHO jest takie, że odpowiednio zbilansowana dieta wegańska jest dobra na każdym etapie życie. Tylko pamiętajmy – dobrze zbilansowana.

Twoja córka od urodzenia jest na diecie roślinnej.

Tak, i nie mieliśmy żadnych problemów z jej zdrowiem – choruje dużo rzadziej niż jej rówieśnicy, jest wysoką, zdrową dziewczynką. Myślę – choć już słyszałam, że to szaleństwo – że warto się skonsultować z dietetykiem, gdy nasze dziecko jest małe. Bez różnicy, jaką dietę dla niego wybierzemy. Ja właśnie tak zrobiłam i bardzo dbam o to, co Basia je. Ma wyrobione dobre nawyki, zjada wszystko, co jej przygotuję, je dużo warzyw i owoców.

Ale temat weganizmu u dzieci wzbudza kontrowersje. Słyszałam wypowiedź popularnej youtuberki, która, choć sama jest na diecie roślinnej, nie miałaby problemu z tym, żeby jej dziecko zjadało coś niewegańskiego – np. czekoladowe jajko, które dostało w prezencie od dziadków.

Dziecko powinno jeść to, co jego rodzice. Nie wyobrażam sobie, że gotuję wegańsko, a dziecku podaję coś niewegańskiego. Dużo czasu zajęło mi wytłumaczenie moim rodzicom, żeby nie dawali mojej córce słodyczy. Choć raz na jakiś czas można sobie pozwolić na coś słodkiego – moja córka uwielbia gorzką czekoladę.

A pod choinką dzieci często znajdują czekoladowe jajka, mleczne czekoladki…

W tym roku Basia dostała Mikołaja z gorzkiej czekolady, bardzo jej smakował. Możemy też przygotować w domu czekoladę z ulubionymi dodatkami – ja często robię orzechową. Prażę orzechy laskowe, obieram z łupinek, zalewam je roztopioną gorzką czekoladą i wstawiam do lodówki na godzinę – to najlepsza czekolada na świecie, znika od razu!

Można też kupić żelki bez cukru. Basia uwielbia lizaki z ksylitolem. To nie jest tak, że całkowicie wykluczamy słodycze. Dbajmy jednak o to, żeby nie dawać dzieciom wielkich worów słodyczy. Jak dziecko zjada przez cały dzień tylko cukier, to nie zje nic innego.

Czytaj także: „Nie wstydźmy się prezentów z drugiej ręki”, przekonuje Ania Gemma

Zakazany owoc lepiej smakuje.

Ja staram się podchodzić do tego z głową. Gdy Basia dostanie czekoladowego Mikołaja, skacze z radości pod sufit. Mamy też kalendarz adwentowy z wegańskimi czekoladkami – wiem, że niektóre dzieci chcą otworzyć od razu wszystkie okienka. Basia czasem w ogóle o nim zapomina, a ja te czekoladki pakuję jej do pudełka do przedszkola i zjada je po obiedzie.

Przy diecie wegańskiej nie powinniśmy też zapominać o suplementacji – nie tylko u dzieci. Już słyszę te głosy: zjedz rybkę, jest zdrowa, ma kwasy omega-3!

My stosujemy suplementy – właśnie kwasy omega-3 oraz witaminę B12. To bardzo ważne. Suplementowaliśmy też witaminę D3, ale teraz mieszkamy w Portugalii i nie musimy tego robić, bo tu jest bardzo słonecznie. Zrobiłam nawet badania – odkąd tutaj mieszkam i nie stosuję suplementów, mam wyższy poziom witaminy D3 niż kiedykolwiek wcześniej! Warto jednak skonsultować się najpierw z lekarzem, zrobić badania i dobrać odpowiednią dawkę.

Anna Sudoł: jak zorganizować wegańskie święta?
Studio Ułanicka

Nie urabiajmy się po łokcie, zamiast tego: odpocznijmy

W tym roku spędzisz święta w Portugalii, z partnerem i córką. Mam wrażenie, że mamy tendencję do przygotowania jedzenia w ogromnych ilościach – nieważne, czy przygotowujemy kolację dla trzech, czy dla dziesięciu osób. Potem wiele potraw trafia do kosza. Masz jakieś sposoby, by tego uniknąć?

Przede wszystkim staram się za dużo nie gotować. Przygotowuję bardzo proste potrawy, takie, które mogę zrobić w przerwie między jednym a drugim świątecznym filmem. Dlatego np. kupuję już ugotowane buraki, z których błyskawicznie zrobię „śledzie” pod pierzynką. Kupuję też chleb, który kroję i mrożę – przed podaniem wyjmuję tyle kromek, ile potrzebuję, i podgrzewam je w tosterze.

Najważniejsze jest właśnie planowanie i to, żeby mieć pod ręką uniwersalne składniki – jeśli z czegoś zrezygnujemy, możemy zrobić coś innego. Pamiętajmy też o przechowywaniu – ja korzystam z pojemników, które zamykam próżniowo przy pomocy blendera ze specjalną końcówką. Dzięki temu jedzenie pozostanie dłużej świeże.

Do tego dbajmy o porządek w lodówce – to, co ma najdłuższą datę ważności, trzymajmy z tyłu, a to, co musimy zużyć, postawmy w zasięgu wzroku.

Warto też wspierać lokalne restauracje i zamawiać od nich jedzenie – tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść. My w tym roku zamawiamy tradycyjne portugalskie potrawy, które zostały zweganizowane.

Czytaj też: Po pierwsze: nie wyrzucaj, nie marnuj – mówi Sylwia Majcher, promotorka zero waste

W ten sposób odejmiemy też sobie sporo stresu związanego z przygotowaniami.

Chciałabym, żebyśmy podchodzili do wszystkiego bez stresu. Pamiętajmy, żeby odpocząć, spędzić miło czas z bliskimi, zrelaksować się – to powinien być nasz priorytet. Pomyślmy o gotowaniu wcześniej, zaplanujmy wszystko, żeby nie spędzić kilku dni w kuchni. Ten rok był wystarczająco ciężki, teraz przyszła pora na odpoczynek.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jagna Niedzielska
Archiwum domowe

Święta bez resztek – 5 rad Jagny Niedzielskiej

Kupujemy za dużo, gotujemy za dużo i… marnujemy. Magia Świąt, którą tak bardzo staramy się pielęgnować, trafia do kosza na śmieci razem z resztkami jedzenia. Jagna Niedzielska radzi, jak tego uniknąć.
Hanna Szczesiak
08.12.2020

Suto zastawiony stół, wręcz uginający się pod ciężarem wigilijnych potraw, to w wielu polskich domach stały element świątecznego wystroju. Wystroju, bo najczęściej na podziwianiu wypełnionych po brzegi półmisków się kończy. Nie mamy ani ochoty, ani miejsca w brzuchach, by zjeść wszystko to, co udało nam się przygotować. Jak tego uniknąć? Jagna Niedzielska, propagatorka idei zero waste w kuchni i autorka książki „Bez resztek”, podzieliła się z nami swoimi przedświątecznymi trikami. Dzięki nim uda nam się zminimalizować przedświąteczny stres związany z zakupami i jedzeniem. Z korzyścią dla planety, ale też dla naszego portfela. Czytaj także: Zero waste w kuchni: jem resztki, nie wyrzucam! Jak nie marnować jedzenia? Świąteczne rady Jagny Niedzielskiej – Porad dotyczących odpowiedzialnych Świąt jest wiele, dlatego ciężko będzie mi wskazać jedną. Z pewnością najważniejsza jest prewencja, czyli takie planowanie, które pozwoli na cieszenie się ze Świąt bez spiny – mówi Jagna Niedzielska. I wymienia: Lista potraw i zakupów powinna być przygotowana przez kilka, a nawet kilkanaście dni. Kartkę z listą zawieśmy na drzwiach lodówki i zapisujmy na niej ważne informacje za każdym razem, gdy coś nam wpadnie do głowy. Nie róbmy takich list 15 minut przed wyjściem na zakupy! Część potraw możemy przygotować znacznie wcześniej. Na przykład pierogi i bigos nawet 3 miesiące wcześniej. Tak przygotowane powinniśmy przechowywać w zamrażalniku. Kolejna porada dotyczy miejsca w lodówce i zamrażalniku. Przez cały grudzień należy przygotowywać miejsce w zamrażalniku, a tydzień przed Świętami w lodówce. To tak zwane czystki. Żeby o tym nie zapomnieć, warto zawiesić kartkę na drzwiach lodówki z przypominajką. Pamiętajmy też, że syty posiłek dla dorosłego...

Czytaj dalej
Prezenty na święta Bożego Narodzenia
Unsplash.com

„Prezent powinien powodować, że ciepło rozlewa się w środku człowieka”, mówi Blimsien

O tym, jak w jednym świątecznym prezencie zamknąć swoją miłość i tęsknotę za drugim człowiekiem, a przy tym zadbać o planetę, opowiada Nina Kokoszenko znana jako Blimsien.
Hanna Szczesiak
09.12.2020

Gdybyś mogła znaleźć pod choinką smartfon nowej generacji, wymarzony (ale zawsze za drogi) zestaw biżuterii lub pudełko ciastek, które piekła twoja babcia, gdy byłaś dzieckiem – co byś wybrała? Choć wizja nowego telefonu i błyskotek jest kusząca, wiele z nas oddałoby wszystko, żeby jeszcze raz poczuć smaki i zapachy, które kojarzą nam się z naszymi bliskimi. Z ciepłem rodzinnego domu, beztroską, miłością. Mamy nie to, co trzeba Szczególnie teraz, gdy z jednej strony żyjemy w czasach konsumpcjonizmu i nadmiaru: mamy za dużo ubrań, za dużo aplikacji, za dużo jedzenia, które koniec końców i tak trafia do kosza. Z drugiej strony – w czasach braku. Braku czasu, braku snu, braku prawdziwych więzi i relacji, o które można dbać. Czytaj także: Eko święta 2020. Po pierwsze: nie wyrzucaj, nie marnuj – mówi Sylwia Majcher, promotorka zero waste W okresie świątecznym tę walkę nadmiaru z brakiem odczuwamy jeszcze bardziej – nawet w prezentach, którymi obdarowujemy bliskich. Nagle okazuje się, że nasz bratanek ma już wszystko, mama mówi, że niczego nie potrzebuje, a przyjaciółka sama może kupić sobie to, na co ma ochotę. Kupujemy więc kartę do sieciówki i mamy z głowy. A przecież można inaczej. O tym, jak nie zwariować w przedświątecznym szale zakupów i czym obdarować bliskich z korzyścią dla planety, opowiada Nina Kokoszenko, dziennikarka, pomysłodawczyni „osiędbania”, autorka bloga Blimsien.com. Święta w duchu eko okiem Blimsien – Kiedy byłam dzieckiem i nie miałam własnych pieniędzy, Święta i urodziny były upragnionym czasem, by dostać coś, o czym marzyłam i co było mi potrzebne. Dziś, kiedy jestem dorosła i sama zarabiam na swoje zachcianki oraz potrzeby, radość sprawiają mi zupełnie inne prezenty. Uwielbiam dostawać od bliskich...

Czytaj dalej
Katarzyna Kędzierska
simplicite.pl

„W Święta róbmy to, co chcemy, a nie to, co wypada!”, mówi Katarzyna Kędzierska, minimalistka

Czasem warto odpuścić, bo mniej znaczy tak naprawdę więcej – mówi o przygotowaniach do Świąt Katarzyna Kędzierska, minimalistka.
Kamila Geodecka
07.12.2020

Wpadamy w wir świątecznych przygotowań: kupujemy prezenty, sprzątamy domy, oglądamy kolorowe reklamy. W tym szale zapominamy często o tym, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Gubimy się i wpadamy w pułapkę robienia tego, co wypada, a nie tego, co chcemy. W odzyskaniu równowagi może nam pomóc minimalizm, o którym od lat pisze Katarzyna Kędzierska. Kamila Geodecka:  Święta kojarzą się z nadmiarem jedzenia, toną prezentów. Pani pokazuje, że można inaczej. Katarzyna Kędzierska: Od lat rozmawiam na ten temat z moimi czytelnikami. Oczywiście każdy to robi po swojemu, wprowadzając te elementy, które uznaje za bardziej minimalistyczne niż te zakorzenione w tradycji. Wiele osób w bardzo fajny sposób potrafi w swoich rodzinach wyważyć elementy tradycji i minimalizmu, czyli docenić to, co faktycznie jest dla nich ważne, i uprościć całą resztę. Jak to zrobić? Pamiętam, że jedna z moich czytelniczek umówiła się z domownikami, że każdy z członków rodziny wybiera swoją ulubioną potrawę. Potem w czasie przygotowań robili tylko te wybrane dania. Mamy więc tutaj hołd dla tradycji, która dla tej rodziny jest ważna,  ale każdy wybrał sobie z niej to, co jest najbliższe jego sercu, i żołądkowi w tym przypadku. Resztę sobie odpuścili. Sporo osób upraszcza sobie też Święta poprzez rodzinne wyjazdy. Niektórzy wyłączają też z tradycji tę część materialną, czyli dawanie sobie prezentów. Wiele osób nie wyobraża sobie, żeby pod choinką nie było prezentów. U mnie ta tradycja wręczania prezentów jest bardzo żywa i pożądana, nie chcemy z niej rezygnować. Przez wiele lat próbowałam pokazać, że można do prezentów podejść inaczej i przyznam, że przez długi czas zauważałam opór. Natomiast w tym roku niesamowite było dla...

Czytaj dalej