Uzależnienie: dlaczego jedni się uzależniają, a inni nie?
Pexels.com

Uzależnienie: dlaczego jedni się uzależniają, a inni nie?

Popołudniowy drink z przyjaciółkami, wieczorna whisky z partnerem i wino do snu. Kiedy przyjemność staje się uzależnieniem?
Sylwia Arlak
10.11.2020

Stół zastawiony pysznymi potrawami, śmiech, gwar, a do tego nierzadko morze alkoholu. Od zawsze lubimy biesiadować. Lubimy też wyskoczyć na szybkiego drinka po pracy (oczywiście nie w czasie pandemii i lockdownu), a wieczorem zrelaksować się przy winie. Jedni z nas mogą kontrolować sytuację i żyć w ten sposób latami. Nigdy się nie uzależnią. Inni, którzy zaczynali równie niewinnie, nie wyobrażają już sobie innego życia.

Piją, palą, zażywają narkotyki, objadają się (możliwości jest wiele według Narodowej Służby Zdrowia w Wielkiej Brytanii ludzie „są w stanie uzależnić się od wszystkiego, od hazardu po czekoladę”), żeby złagodzić stres, uciec od rzeczywistości. A potem odkrywają, że aby uzyskać ten sam „haj”, muszą zwiększyć dawkę. Co więc sprawia, że jedni ludzie się uzależniają, a inni nie?

Medycyna wciąż nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. To, co możemy zrobić, to wziąć pod uwagę wszystkie czynniki ryzyka.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Uzależnienie. Czynniki biologiczne

Jak czytamy na stronie National Institute On Drug Abuse, należą do nich genetyka (za uzależnienie odpowiada od 40 do 60 procent genetyki. To choroba zachodząca w mózgu i przekazywana z pokolenia na pokolenia), choroby psychiczne i płeć. Dzieci osób uzależnionych są ośmiokrotnie bardziej narażone na uzależnienie niż dzieci rodziców nieuzależnionych. Łatwiej też uzależnią się osoby z chorobami psychicznymi. „Badania sugerują, że ludzie podatni na uzależnienia mogą wykazywać zmiany w obrębie kory przedczołowej. Ta część mózgu odpowiada za podejmowanie decyzji, ważenie plusów i minusów konkretnej czynności” — podkreśla przewodniczący Wydziału Uzależnień na Królewskim College of Psychiatrics dr Owen Bowden-Jones.

Czytaj teżUzależnienie od pornografii to pandemia naszych czasów

Uzależnienie. Czynniki społeczne i psychologiczne

Należą do nich dom i rodzina, wiek, presja rówieśników i stres. Ci, którzy pochodzą z rodziny, w której znęcano się nad nimi psychicznie lub fizycznie, są bardziej narażeni na uzależnienie. Podobnie jak osoby, które żyją w permanentnym stresie. Osoby, które zmagają się z zaburzeniami nastroju, takimi jak lęk i depresja, mogą próbować zredukować napięcie, sięgając po alkohol czy narkotyki.

Łatwiej sięgną po szkodliwe substancje ci, którzy obracają się w gronie uzależnionych przyjaciół. Nie pomaga presja otoczenia, bieda ani niskie wykształcenie.

Czytaj teżWeź odpowiedzialność za swoje życie i… wybierz szczęście

Uzależnienie. Siła zastosowanych substancji

Niektóre narkotyki, takie jak fentanyl czy heroina, są silniejsze i bardziej uzależniające niż inne.

Uzależnienie. Jak przyjmujemy substancję

Wstrzyknięcie substancji powoduje większy przypływ dopaminy, co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo uzależnienia.

Ale to tylko część prawdy. Istnieje wiele przypadków, których eksperci nie są w stanie wyjaśnić. „Uzależnienie to skomplikowany fenomen z całą kombinacją czynników ryzyka, dlatego też jest rzeczą niemożliwą wskazanie osób najbardziej predysponowanych do uzależnienia. To sprawa ogromnie zindywidualizowana” — podkreśla Harry Shapiro z organizacji charytatywnej Drug Scop.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jak się zrelaksować. Ćwiczenie oddechowe
iStock

Medytacja zmniejsza stres i redukuje napięcie. Wystarczą 3 minuty dziennie

Medytacja jest praktyką, która pomoże nam się zrelaksować, zmniejszyć stres, wyciszyć się i uspokoić. Jeśli obawiasz się, że medytowanie wymaga specjalnego przygotowania, nic bardziej mylnego. Mamy dla ciebie ćwiczenie, które ukoi skołatane nerwy, a wszystko, czego potrzebujesz do jego prawidłowego wykonania, to otwarty umysł i… 3 minuty tylko dla siebie.
Hanna Szczesiak
10.11.2020

Żyjemy szybko, często poświęcając całą swoją uwagę rodzinie, karierze czy przyjaciołom, siebie stawiając na samym końcu. Bywamy przez to rozdrażnione i zestresowane, nie możemy znaleźć sobie miejsca. Mamy problemy ze snem, bo nasz umysł wypełnia gonitwa myśli. W takiej sytuacji ukojenie może przynieść medytacja . Korzyści płynące z medytacji Regularna praktyka medytacji wpływa zarówno na umysł, jak i na ciało. Wśród najważniejszych efektów ćwiczeń wymienia się: obniżenie ciśnienia krwi, zmniejszenie tętna, usprawnienie metabolizmu, wzrost odporności, złagodzenie chronicznego bólu, zmniejszenie częstotliwości występowania migren, zredukowanie stresu. Żeby medytować, wcale nie potrzebujesz kadzidełek, sojowych świec i figurki siedzącego Buddy. Wystarczy, że skupisz się na sobie i dasz sobie szansę. Jeśli jesteś gotowa, wypróbuj to 3-minutowe ćwiczenie dla początkujących. Już po pierwszej praktyce zaobserwujesz płynące z niego korzyści. Czytaj także: Zabiegana, bez tchu? Sprawdź, po co ci medytacja Medytacja. 3-minutowe ćwiczenie dla początkujących Usiądź wygodnie – na krześle, w fotelu lub na podłodze. Jeśli potrzebujesz chwili relaksu w pracy, znajdź miejsce, w którym będziesz mogła się wyciszyć. Zamknij oczy, połóż ręce na kolanach. Wyprostuj plecy. Jeśli trudno ci utrzymać taką postawę, oprzyj się o ścianę. Poczuj ciężar swojego ciała. Skup się na samej czynności siedzenia i bycia tu i teraz. Weź kilka głębokich wdechów. Pamiętaj, by oddychać przez nos. Oddychając, rozluźnij ramiona, mięśnie brzucha i twarzy. Poczuj, jak zmniejsza się napięcie w nogach i rękach. Skup się na oddechu. Wdychaj powietrze nosem. Skoncentruj się na jego przepływie. Zwróć uwagę na ruchy...

Czytaj dalej
Pexels.com

Pandemia, lockdown i… zero sił do życia. Jak przetrwać ten trudny czas?

Kolejne tygodnie w zamknięciu nie napawają nas optymizmem. Ale istnieje kilka sposobów na to, by uczynić lockdown bardziej znośnym.
Sylwia Arlak
05.11.2020

Jeśli po całym dniu pracy macie jedynie ochotę zawinąć się w koc i odpalić Netfliksa, nie jesteście same. Wszystkim nam należy się reset. Szczególnie teraz, gdy niepewne jutra żyjemy w ciągłym napięciu. Aura za oknem też nie pomaga. Piękna polska jesień za chwilę się skończy, a krótsze dni i chłodniejszy klimat to idealna wymówka, by nie robić nic. Warto jednak wykrzesać z siebie nieco energii, tym bardziej że (zapowiadany na miesiąc) minilockdown, może się przedłużyć. Nie chcemy chyba spędzić najbliższych tygodni, zalegając na kanapie? Oto kilka sposobów na to, jak uporać się z jesienno-pandemicznym marazmem: Kontaktuj się z bliskimi Nie zamykaj się na świat. Zawsze znajduj czas dla ludzi, których kochasz. Kiedy nie możesz spotkać się z bliskimi, dzwoń i pisz do nich jak najczęściej. Nawet takie małe gesty, jak poranny SMS z wiadomością „myślę o tobie”, mogą uskrzydlać i budują więź między wami. Nie zapominaj o tych, którzy utknęli sami w domu. Dla ciebie lockdown może być wybawieniem, dla nich — najgorszym koszmarem. Zainwestuj w dobre oświetlenie Czując się zestresowana, zrezygnuj z ostrego fluorescencyjnego światła. Zainwestuj w lampy z ciepłym, pomarańczowym światłem i rozprowadź je po całym domu. Nie tylko są o wiele lepsze dla oczu, ale także, jak udowodniono naukowo, łagodzą stres i tworzą aurę spokoju. Zapal świecę zapachową (lub kilka) Świecie zapachowe nie tylko tworzą przytulny klimat, ale też pozwalają się nam zrelaksować. Świetnie sprawdzi się zapach waniliowy, lawendowy czy rumiankowy. Pij dużo wody Kiedy siedzisz w wełnianym swetrze otulona ciepłym kocem, łyk wody może być ostatnią rzeczą, o której myślisz. Ale codzienne nawodnienie to kluczowa sprawa. Pamiętaj, że kawa i czarna herbata, zamiast nawadniać, odwadniają. Poza zimną...

Czytaj dalej
bojarska
Fot. mat. prasowe

Pomysły na (trochę) lepszą jesień – rozmowa z Mariolą Bojarską-Ferenc

To nie są czasy dla szarych myszek. Wzmacniaj się, dbaj o siebie, spróbuj minimedytacji – proponuje Mariola Bojarska-Ferenc, która niedawno sama przeszła covid.
Agnieszka Dajbor
05.11.2020

Tej jesieni mamy nie tylko sezonowy spadek nastroju czy depresję, ale jeszcze martwimy się o bliskich i o siebie w związku z pandemią koronawirusa. Na wielkie sprawy niewiele poradzimy, ale możemy trochę sobie pomóc, budując, tak potrzebną nam dzisiaj odporność. Poprawiając sobie nastrój. Mariola Bojarska-Ferenc niedawno chorowała na koronawirusa, walczyła też o wyzdrowienie męża. Uważa, że lżej przeszła chorobę dzięki temu, że zawsze dbała o zdrowie. A na kondycji zna się świetnie. Była pierwszą w Polsce promotorką fitness i zdrowego żywienia, należy do międzynarodowych stowarzyszeń  zajmujących się kondycją i zdrowiem. Właśnie wyszła jej nowa książka „Trener życia. Life  balance” (wyd. Świat Książki). Agnieszka Dajbor: Pytałam ostatnio koleżankę, jaką dietą poprawia sobie jesienią samopoczucie. Powiedziała: „Dieta na jesień? Czekolada z orzechami albo serniczek i kawa!”. Pani by się pod tym podpisała? Mariola Bojarska-Ferenc: Jednak nie, chociaż kawałek czekolady można od czasu do czasu zjeść. Dla mnie dieta to styl życia. Dlatego nie jestem za dietami typu jajeczna, Kwaśniewskiego itp. Trzeba się po prostu zdrowo i dobrze odżywiać całe życie. Wybieram takie produkty, które na 100 gramów mają dużo błonnika, witamin i wody, a jak najmniej tłuszczu i cukru. W moim domu kuchnia oparta jest przede wszystkim na warzywach, ale też rybach, białym mięsie, kaszach. Na śniadanie jem zwykle jajko na miękko, pomidora, parę listków sałaty i kromkę chleba pełnoziarnistego. Mam poczucie, że daje mi to intelektualnego kopa. Takie odżywianie wzmacnia odporność? Tak, wiemy już, że odporność buduje się w jelitach. Babcie mówiły nam: „Wyjdź na zimno bez skarpet, bez czapki. Wzmocnisz się”. Ale to niewiele daje. Trzeba się wzmacniać od wewnątrz. Niedawno przeżyłam...

Czytaj dalej