„Trzeba mieć nadzieję, że ta okruszynka leżąca w inkubatorze wyrośnie na silną osobę” – mówi założycielka Fundacji Wcześniak
Pexels.com

„Trzeba mieć nadzieję, że ta okruszynka leżąca w inkubatorze wyrośnie na silną osobę” – mówi założycielka Fundacji Wcześniak

Antoś w chwili narodzin ważył 910 g – to mniej niż torebka cukru. Hania przyszła na świat jeszcze drobniejsza: ważyła 630 g, mierzyła 20 cm. Była nieco większa niż dłoń. To właśnie oni – i tysiące innych dzieci – 17 listopada obchodzą swoje święto.
Hanna Szczesiak
17.11.2020

W tym roku już po raz dziesiąty obchodzimy w Polsce Światowy Dzień Wcześniaka. Magdalena Sadecka-Makaruk, założycielka Fundacji Wcześniak i mama przedwcześnie urodzonego dziecka, widzi, że wiele się zmieniło w trakcie ostatniej dekady.

Joanna Luberadzka-Gruca: Najważniejsza dla dziecka jest więź z drugim człowiekiem [ŻYCIOWE ROZMOWY]

Wszystko w fiolecie

– Przede wszystkim zmieniła się świadomość społeczna. W 2011 roku, kiedy pierwszy raz mówiliśmy o Światowym Dniu Wcześniaka, w Internecie czy w szpitalach 17 listopada był zwykłym dniem. Dzisiaj wszyscy, którzy mają kontakt z wcześniakami i ich rodzinami, świętują, wieszając na oddziałach neonatologicznych sznury skarpetek, wśród których 1 na 10 jest mniejsza, gdyż na całym świecie co 10. dziecko jest wcześniakiem – tłumaczy Sadecka-Makaruk.

Już od kilku lat w ośrodkach i grupach wsparcia organizowane są spotkania rodziców wcześniaków, wystawy, prelekcje, a nawet bale. W tym roku, z powodu pandemii, rodzice „małych wojowników” nie mogą świętować tak hucznie, jak jeszcze rok temu. Nie oznacza to jednak, że fety nie będzie w ogóle.

– Zostaje Internet i tu, gdzie nie spojrzę, widzę kolor fioletowy i mnóstwo dobrych słów i życzeń płynących dla rodziców tych najdzielniejszych z najmniejszych dzieci – mówi założycielka Fundacji Wcześniak.

Tak jak Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi kojarzymy z różową wstążką, Światowy Dzień Świadomości Autyzmu – z błękitem, tak kolorem Światowego Dnia Wcześniaków został fiolet. Zdaniem terapeutów zajmujących się wpływem kolorów na nasze samopoczucie, to właśnie fiolet koi nerwy, zmniejsza stres, a przede wszystkim przypisywanym jest osobom wyjątkowo wrażliwym. Takim, jak wcześniaki. To dlaczego co roku na fioletowo zostają podświetlone Empire State Building w Nowym Jorku, Brama Brandenburska w Berlinie czy stołeczny Pałac Kultury i Nauki.

Czytaj także: „Mój synek był dzielniejszy ode mnie”. Co czuje matka, gdy urodzi za wcześnie?

Dotyk rodzica może zdziałać cuda

Zmiany, o których mówi Magdalena Sadecka-Makaruk, widać jednak nie tylko w samym podejściu do dnia 17 listopada. Obecnie rodzice znajdują coraz więcej miejsc, w których mogą szukać wsparcia i pomocy – Fundacja wydaje bezpłatny poradnik „Niezbędnik rodzica wcześniaka”, który można znaleźć na oddziałach neonatologicznych w całej Polsce. Rodzicom wypożyczane są także laktatory, monitory oddechu i wagi, tak potrzebne wcześniakom, które walczą o każdy gram i każdy centymetr.

Na przestrzeni lat rozwinęła się również polska neonatologia. Choć noworodki z wagą urodzeniową 500-700 g mają bardzo niskie szanse na przeżycie, dziś coraz częściej słyszy się o sukcesach lekarzy, którym udaje się uratować nawet tak małe dzieci. Magdalena Sadecka-Makaruk nazywa je „okruszynkami” i zwraca uwagę, że tym, co wspomaga walkę o ich życie, jest stały kontakt z rodzicami.

– Już na etapie pobytu w szpitalu rodzic powinien czuć, że jest potrzebny. Jego obecność, głos, dotyk (zwłaszcza podczas kangurowania) mają ogromny wpływ na prawidłowy rozwój i zdrowie dziecka. Dlatego warto im uświadamiać, że są bardzo ważni i potrzebni; że odrobina mleka matki, którą na początku dostaje wcześniak, jest dla niego lekarstwem na wagę złota; że znajdą w sobie siłę, aby poradzić sobie z tym niecodziennym rodzicielstwem, jakim jest bycie rodzicem wcześniaka.

Czytaj także: Mama Małgosi z zespołem Downa: Nie współczujmy im, nie traktujmy inaczej, bo „takie biedne”

Jak wspierać rodziców wcześniaków?

Świeżo upieczonym rodzicom często towarzyszy strach. Boją się, czy sobie poradzą – nie tylko pod względem ekonomicznym. Czy będą umieli nosić takiego malucha? Czy dadzą radę go kąpać, przewinąć, bawić się z nim, zapewnić mu bezpieczeństwo? Czy nigdy niczego mu nie zabraknie? Rodzice wcześniaków mają w głowie tylko jedną myśl: czy ich dziecko przeżyje? Strach ten bywa paraliżujący. Dlatego tak ważne jest, byśmy ich wspierali, nie tylko 17 listopada.

– Wsparcie bliskich, zrozumienie i codzienna pomoc będą ogromnie wartościowe. Co można mówić rodzicom? Ja zawsze powtarzam, że patrząc na przykłady innych dzieci, a także sławnych osób takich jak Einstein, Napoleon czy Isaac Newton, którzy byli wcześniakami, trzeba i warto mieć nadzieję, że ta okruszynka leżąca w inkubatorze wyrośnie na silną i niezwykłą osobę, która jeszcze nieraz zaskoczy świat – radzi Magdalena Sadecka-Makaruk.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
problemy psychiczne nastolatków
iStock

„Codziennie odbieramy po 200–300 telefonów” – rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania

Do Telefonu Zaufania dzwonią najczęściej 15-17-latkowie, choć coraz częściej zdarza się w słuchawce nawet i dziesięciolatek. Dzieci mówią, że chcą się zabić, że nienawidzą swojego życia, że nic dobrego już ich nigdy nie spotka.
Magdalena Felis Igor Nazaruk
22.12.2020

Przejście z roli dziecka w rolę dorosłego to ciężkie wyzwanie. Czasem potwornie boli, szczególnie jeśli dziecko tę drogę w dorosłość pokonuje bez prawdziwego wsparcia kogoś z dorosłych. Rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania 116 111 w Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” Igor Nazaruk i Magdalena Felis: Mówi się, że „kiedyś było jakoś fajniej”. W tych czasach, kiedy byliśmy dziećmi. Nie chodziliśmy do psychologów, nie potrzebowaliśmy telefonów zaufania i jakoś żyliśmy. Anna Morawska: Ale czy faktycznie tak było? Czy to raczej nasza tendencja do idealizowania przeszłości, zwłaszcza dzieciństwa? Z drugiej strony coraz powszechniejsze staje się wśród nas, dorosłych, korzystanie z pomocy psychologa, terapeuty, również psychiatry. Ale może gdybyśmy w dzieciństwie nie musieli sobie ze wszystkim radzić i „brać się w garść”, gdybyśmy mieli możliwość skorzystania ze wsparcia psychologicznego w razie potrzeby, to dziś byśmy go nie potrzebowali aż tak bardzo? Być może mielibyśmy też większą zdolność do wspierania własnych dzieci?  Depresja u nastolatka może wyglądać jak bunt W naszym pokoleniu dzieci wysyłane były do psychologa zazwyczaj za karę. Prawie jak do poprawczaka.  I to przekonanie wciąż, niestety, pokutuje. Co gorsze, ponieważ sami dorastaliśmy z brakami, z których nie zdawaliśmy sobie sprawy, dziś jako rodzice często nie umiemy rozmawiać z naszymi dziećmi, kiedy przechodzą kryzys. I kiedy nie mają w nas oparcia, dzwonią do waszego Telefon Zaufania? Codziennie odbieramy około 200, 300 połączeń.  Kto najczęściej dzwoni? Nastolatkowie od 13. do 19. roku życia, najczęściej w wieku 15–17 lat, ale coraz częściej zdarzają się młodsi rozmówcy, nawet 10-latkowie w kryzysie, z przedłużającym...

Czytaj dalej
Agnieszka Stein o wychowaniu dzieci
getty images

Agnieszka Stein: Nastolatek zaufa nam wtedy, kiedy na to sobie zasłużymy

Zakazy i nakazy szkodzą wychowaniu, bo burzą zaufanie między dzieckiem a rodzicem. A bez zaufania nie można mówić o prawdziwej relacji.
Karolina Morelowska-Siluk
04.11.2020

Pragniemy, aby dzieci nam ufały, a my chcemy ufać im. To trudna sztuka, ale możliwa do opanowania. Obie strony uczą się jej od pierwszego wspólnego dnia. A nie, jak często myślimy, od momentu, kiedy dziecko wychodzi na pierwszą imprezę. Co robić, czego nie robić i jak naprawiać błędy popełniane po drodze –mówi psycholog Agnieszka Stein, psycholog, autorka m.in. książki „Dziecko z bliska idzie w świat”. Pracuje z dziećmi i rodzicami w warszawskim Ośrodku Polana. Lekcja wychowania Karolina Morelowska-Siluk: Kiedy dziecko się rodzi, ufa nam w sposób naturalny. A w wieku 16 lat nie chce powiedzieć już nam nic. Czy to jest tak, że przychodzi czas, kiedy na to zaufanie musimy zacząć pracować od nowa? Agnieszka Stein: Na zaufanie dziecka pracujemy cały czas, każdego dnia. Ale kiedy ono ma 16 lat, to powodem, dla którego nie mówi o czymś rodzicom, nie musi być to, że im już nie ufa, tylko może po prostu zaczyna traktować pewne obszary jako swoją prywatną sferę. I tyle.   Oczywiście, ale są sytuacje, w których pomoc, rada rówieśników nie wystarczą, aby rozwiązać problem. Potrzebna jest pomoc dorosłego, ale wcześniej ten dorosły musi dowiedzieć się, co się dzieje. Człowiek w pewnym wieku, kiedy czuje się już dorosły, a to właśnie ten etap, potrzebuje – i to bardzo dobrze – doświadczyć i zwyczajnie sprawdzić, z którymi sytuacjami da sobie radę sam, a z którymi nie. Rodzic musi wiedzieć, że w pewnym momencie pójście do mamy czy taty nie jest już naturalnym kierunkiem, bo kojarzy się dorastającemu człowiekowi z byciem dzieckiem. A tego nie chce. I dodam, aby otrzeć łzy zdesperowanym rodzicom, że jest to dobry znak.   Ale nadal jesteśmy w punkcie wyjścia, bo wciąż nic nie wiemy. Powiedziała pani, że na zaufanie dziecka pracujemy...

Czytaj dalej
homoseksualne dziecko
iStock

„Moje dziecko nie jest hetero” – rodzice na coming out swojego dziecka LGBT reagują żałobą

Dyskusja o osobach LGBT (lesbijkach, gejach, osobach biseksualnych i transpłciowych) wciąż nie prowadzi do większej tolerancji i akceptacji. Nieheteronormatywne osoby często boją się powiedzieć o swojej orientacji seksualnej własnym rodzicom – a rodzice na taką wiadomość często nie wiedzą, jak zareagować.
Anna Zych
17.06.2020

Szok, niedowierzanie. Rodzice osób LGBT często mówią, że podczas coming outu swojego dziecka czuli się tak, jakby nastąpił koniec świata, jakby spotkała ich jakaś kara. Złoszczą się, zamykają w sobie, zaprzeczają. Nie zdają sobie sprawy, że syn czy córka nie obudzili się pewnego dnia z takimi słowami na ustach: „Jestem gejem”, „Jestem lesbijką”. Oni przeszli wiele trudnych chwil, załamań, czuli się inni. Z terapeutką Paulą Chmielewską rozmawia Anna Zych. Coming out dziecka Anna Zych: „Mamo, tato, muszę wam coś powiedzieć…”. I rodzic słyszy, że jego dziecko jest homoseksualne. Co teraz?  Paula Chmielewska: Gdy dziecko ujawnia nieheteronormatywną tożsamość, w rodzicu przelewają się różne emocje. Pierwszymi reakcjami najczęściej są złość, niedowierzanie, szok, potem smutek, żal, nawet żałoba.  Żałoba? Brzmi strasznie. Tak. Rodzic nagle dowiaduje się, że w ogóle nie zna swojego dziecka. Zdarza się oczywiście, że coś podejrzewał, widział, że syn czy córka odróżniają się od rówieśników, ale mimo wszystko ta informacja zaskakuje, bo najczęściej sygnały były bagatelizowane. Mogą pojawić się wyrzuty sumienia, poszukiwanie winy w sobie. Rodzic zaczyna analizować sposób wychowania dziecka, postępowania z nim. I zastanawia się, gdzie popełnił błąd? Tak. W przestrzeni publicznej funkcjonuje dużo stereotypów na temat tego, skąd bierze się orientacja inna niż heteroseksualna. Jest dużo teorii zupełnie nieprawdziwych, np. że przyczyną mógł być nieobecny ojciec czy nadopiekuńcza mama. A to nie ma wpływu na tożsamość dziecka, ona warunkowana jest biologicznie. Czyli nie da się dziecku zaszczepić homoseksualności czy transpłciowości. Albo w drugą stronę: nie da się zaszczepić...

Czytaj dalej
wielkanocne pisanki
Adobe Stock

Wielkanoc w czasach pandemii. Jakie będą te święta?

Nie udawajmy, że nie jest ciężko. Bo jest. Trudne są ograniczone kontakty, ale naprawdę warto zostać w domu  – mówi psycholog Dorota Szymczak.
Aleksandra Nowakowska
10.04.2020

Jak z perspektywy gabinetu psychologicznego po miesiącu izolacji społecznej wyglądają rodziny?  Rodzice bywają wieczorami tak zmęczeni, jak nigdy dotąd. Małe dzieci zadają trudne pytania, bo boją się o życie dziadków. Nastolatki buntują się przeciw restrykcjom. Pewne więzi w bliższej i dalszej rodzinie się aktywują, bo martwimy się o siebie nawzajem. Na światło dzienne wychodzą problemy w związkach. Jakie będą w tym roku święta? Inna Wielkanoc Aleksandra Nowakowska: Jak pandemia wpływa na rodziny?  Pandemia przeszyła wszystkie rodziny na wskroś. Niezależnie od tego, co było tematem dotychczasowych sesji, rozmawiamy teraz z klientami o tym, jak izolacja wpływa na uczucia ich oraz najbliższych. Tego tematu nie da się pominąć, bo ludzkie emocje zostały przez pandemię całkowicie przejęte. Można powiedzieć, że żyjemy w stanie wojennym. Wszystko nam się zmienia – życie rodzinne, realia zawodowo-finansowe. I tym nowym wyzwaniom musimy sprostać. Jednym z nich jest to, że większość rodzin przebywa teraz ze sobą 24 godziny na dobę.   Tak. Rodzice muszą przez całe dnie opiekować się dziećmi, a są przyzwyczajeni do codziennej pomocy pracujących w przedszkolach i szkołach pedagogów. To nie są wakacje. Rodzice pracują w trybie home office a dzieci, nawet przedszkolaki, dostają zadania domowe do wykonania. Dzieciom, zwłaszcza, we wczesnych klasach podstawówki trzeba dużo pomagać w lekcjach. Jeśli do tego dochodzi praca zdalna oraz codzienne domowe obowiązki, wieczorem tacy rodzice są zmęczeni jak nigdy dotąd. A jeśli mają dzieci z trudnościami rozwojowymi – na przykład rozkojarzone czy nadpobudliwe – zostali teraz z nimi zupełnie sami. Inni nadal wychodzą do pracy, nawet mając dzieci w wieku szkolnym, ponieważ boją się straty źródła utrzymania. 30 i 31 marca sporo klientów...

Czytaj dalej