Trumpie, niestety, obaliły cię kobiety!

Trumpie, niestety, obaliły cię kobiety!

Po wyborach w USA hasło, które widujemy na transparentach uczestników Strajku Kobiet, można łatwo sparafrazować. Kamala Harris została pierwszą wiceprezydentką w historii Stanów Zjednoczonych. Gdyby w wyborach głosowały tylko kobiety, Joe Biden wygrałby w większości stanów. Teraz kolej na Polki?
Kamila Geodecka
09.11.2020

Na naszych oczach tworzy się historia, a raczej – herstoria. W Stanach Zjednoczonych został wybrany nowy prezydent – Joe Biden. Wygrał, bo głosowały na niego kobiety. Wygrał, bo kobiety miały dość Donalda Trumpa, który niejednokrotnie traktował je przedmiotowo, wypowiadał się o nich w sposób rasistowski i seksistowski, molestował je i nierzadko pokazywał swoją wyższość nad nimi. Dzisiaj odchodzi, chociaż wciąż wydaje się, że nie pogodził się z tą decyzją. Jeszcze jest rozzłoszczony, jeszcze chce dopiąć swego, jeszcze chce pokazać, że wygrał. Jednak świat przestaje się nim interesować. Oczy wszystkich skierowane są teraz w innym kierunku.

Czytaj też: Jill i Joe Biden, rozwódka i wdowiec. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak”

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Kamala Harris nową wiceprezydentką

Chociaż wybory odbywały się w USA, są przedmiotem żywej dyskusji również w Polsce, jak i wielu innych krajach na świecie. Wszystko za sprawą pierwszej w historii Stanów Zjednoczonych wiceprezydentki – czarnoskórej Kamali Harris. Sceptycy powinni zacząć przyzwyczajać się do żeńskich końcówek, które niektórym sprawiają tyle problemów. Word już na szczęście „wiceprezydentkę” zaakceptował, nie podkreśla błędu.

„Mogę być pierwszą kobietą na tym stanowisku, ale na pewno nie ostatnią. Ponieważ każda mała dziewczynka oglądająca nas widzi, że jest to kraj możliwości” – mówiła w swoim przemówieniu Kamala Harris. Tak tworzy historię. Ubrana w biały garnitur nawiązujący do symbolu amerykańskich sufrażystek, które w 1913 roku założyły Kongresowy Związek na rzecz Praw Kobiet (następnie przekształcony w Narodową Partię Kobiet).

Harris o nich nie zapomina. W swojej przemowie przypomniała walkę Amerykanek o jedno z najbardziej podstawowych praw obywatelskich: do oddania głosu. Mówiła również o ich determinacji i wizji, dzięki którym zmieniły bieg historii.

Kamala Harris nie mogłaby jednak wypowiedzieć tych słów i nie mogłaby stać się pierwszą w historii wiceprezydentką, gdyby nie fakt, że w wyborach wzięły udział czarnoskóre kobiety z całych Stanów Zjednoczonych. I tak rząd Trumpa, dla niego niestety, obaliły kobiety.

Black Lives Matter jeszcze raz

W amerykańskich mediach pojawiają się wykresy oraz pierwsze analizy wyborcze, które pokazują, że większość kobiet w USA głosowała na kandydata Partii Demokratycznej. Co więcej, gdyby w głosowaniu mogły brać udział jedynie kobiety, Joe Biden wygrałby w większości stanów. Podobnie sytuacja wyglądała podczas ostatnich wyborów prezydenckich w 2016 roku. Wtedy aż 94 proc. czarnoskórych kobiet głosowało na Hillary Clinton – reprezentantkę Demokratów. A jednak wygrał Donald Trump. Głos na niego oddali głównie biali mężczyźni.

Dziś już wiemy, że prezydentura Trumpa się kończy w dużej mierze za sprawą czarnoskórych kobiet, których głosy w takich ośrodkach jak Atlanta, Detroit czy Filadelfia odegrały kluczową rolę. Na Demokratów głosowała również większość kobiet pochodzenia latynoskiego. Dopięły swego. A to przecież dopiero początek tej historii.

Być może i my w następnych wyborach powinniśmy wziąć przykład z USA? Naszą kobiecą wojnę już rozpoczęłyśmy. Jej rozstrzygnięcie wciąż leży w naszych rękach.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Alexandria Ocasio-Cortez
Fot. East News

Alexandria Ocasio-Cortez: Od kelnerki do najmłodszej kongresmenki w historii USA

Szturmem zdobyła Kongres. Nikt nie spodziewał się, że 28-letnia latynoska aktywistka pobije w wyborach jedną z najgrubszych ryb Partii Demokratycznej. A to był dopiero początek!
Magdalena Żakowska
11.07.2020

Jeszcze trzy lata temu serwowała koktajle za barem restauracji meksykańskiej na nowojorskim Manhattanie. „Kobiety, takie jak ja, nie powinny startować w wyborach” – mówiła w swoim pierwszym spocie wyborczym. Ale Alexandria Ocasio-Cortez nie tylko wystartowała, ona wygrała wybory. Jej drogę od nikomu nieznanej lewicowej aktywistki do najmłodszej kongresmenki w historii Ameryki możecie poznać w dokumencie „Podbić Kongres” na platformie Netflix. W 2018 roku rekordowa liczba kobiet wystartowała w USA w wyborach do Senatu, Izby Reprezentantów i na stanowiska gubernatorskie. Większość z nich nie miała doświadczenia w polityce, większość z nich przegrała, ale wszystkie razem pokazały, że w amerykańskiej polityce na naszych oczach dokonuje się ważna przemiana. W filmie poznajemy cztery z nich. Kobiety idą po władzę Cori Bush z Missouri jest pielęgniarką i pastorką. Mieszka nieopodal Ferguson, gdzie w 2014 roku policjant zastrzelił czarnoskórego nastolatka Michaela Browna. Wybuchły protesty, ale nie przyniosły oczekiwanych zmian. Dlatego Cori zdecydowała się startować w wyborach. Paula Jean Swearengin mieszka w Wirginii i jest córką górnika. Region, w których mieszka, został zdewastowany przez przemysł górniczy, przyroda może się tam już nigdy nie odrodzić, a jej sąsiedzi cierpią na choroby związane z degradacją środowiska, w tym nowotwory. Dlatego Paula zdecydowała się startować w wyborach.  22-letnia córka Amy Vilely z Nevady dostała zatoru płuc i zmarła, bo nie była ubezpieczona i szpital odmówił przeprowadzenia jej badań. Podobny los spotyka co roku setki młodych i starych mieszkańców Ameryki. Dlatego Amy zdecydowała się startować w wyborach.    Ale największą gwiazdą dokumentu Netfliksa jest 28-letnia kelnerka Alexandria Ocasio-Cortez z...

Czytaj dalej
East News

Jill i Joe Biden, rozwódka i wdowiec. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak”

Ich historia miłosna nie przypomina romansu jak z bajki. Joe był wdowcem, Jill po rozwodzie. A jednak mało która para może pochwalić się takim stażem.
Sylwia Arlak
09.11.2020

Joe dostał telefon, gdy przebywał w Waszyngtonie. Jego żona i trójka dzieci robili świąteczne zakupy, kiedy traktor z przyczepą uderzył w ich kombi. Neila Biden i roczna córeczka Naomi zginęły na miejscu. Dwaj synowie spędzili długie miesiące w szpitalu. Lekarze długo nie byli pewni, czy przeżyją. „Sześć tygodni po mojej elekcji (na senatora Delaware; Biden był piątym najmłodszym senatorem w historii Stanów Zjednoczonych oraz najdłużej urzędującym senatorem w Delaware – przyp. red.) cały mój świat runął. Niesamowita więź z moimi synami jest darem, którego mógłbym nie otrzymać, gdybym nie przeszedł przez to, co przeszedłem” — mówił Joe Biden w swoim przemówieniu inaugurującym rok akademicki w Yale. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak” Trzy lata później, w 1975 roku, brat Bidena przedstawił go 24-letniej rozwódce Jill Jacobs. „Byłam na ostatnim roku studiów i spotykałam się z chłopakami w dżinsach, T-shirtach i chodakach. Kiedy podszedł do mnie Joe ubrany w sportowy płaszcz i mokasyny, pomyślałam: »Boże, to nigdy się nie uda « ” — wspominała Jill w wywiadzie dla „Vogue’a”, dodając: „Poza tym był ode mnie dziewięć lat starszy. Ale poszliśmy do kina i naprawdę dobrze się bawiłam. Kiedy wróciliśmy do domu, uścisnął mi rękę na dobranoc. Poszłam na górę, zadzwoniłam do matki o 1 w nocy i powiedziałam: »Mamo, w końcu poznałam dżentelmena « ”. Biden uważał, że w jakiś sposób połączyła ich jego była żona. Oświadczał się pięć razy, zanim Jill w końcu powiedziała „tak”. „Mówiłam mu: „Jeszcze nie. Jeszcze nie. Jeszcze nie. Zakochałam się w jego synach i czułam, że to...

Czytaj dalej
Król Tygrysów/ Mat. prasowe Netfliks
Król Tygrysów/ Mat. prasowe Netfliks

Powstaną nowe odcinki „Króla Tygrysów” i kolejny serial o Joe Exoticu

Powstaną kolejne odcinki popularnego serialu dokumentalnego od Netflixa, „Król Tygrysów”. Wyjawił to jeden z bohaterów produkcji.
Sylwia Arlak
29.05.2020

Serial dokumentalny „Król Tygrysów” opowiada o podziemnym świecie amerykańskich właścicieli prywatnych zoo i hodowców dzikich kotów, pełnym okrucieństwa, przestępstw i patologii. Jego premiera odbyła się 20 marca 2020 roku w serwisie Netflix. Serial mocno podzielił widzów, ale przyniósł twórcom ogromne zyski, dlatego już wiadomo, że powstaną jego kolejne odcinki. O tym, że serial doczeka się kontynuacji, poinformował na łamach brytyjskiego dziennika „The Mirror”, jeden z bohaterów produkcji, John Reike, który w zoo należącym do bohatera serialu, Joe Exotica, spędził 14 lat. „Nagraliśmy setki godzin materiału. Netflix zastanawia się nad emisją dwóch, a może trzech nowych odcinków. Wezmę w nich udział. Kontaktowali się już ze mną w tej sprawie” — mówił mężczyzna. Na początku maja w innym wywiadzie, Reinke przyznał, że nie zapłacono mu za udział w słynnym serialu. „Filmowałem to, co działo się w zoo przez pięć czy sześć lat, a ja nie zarobiłem na tym ani grosza. Netflix zgarnął wszystkie pieniądze. To trochę irytujące” — mówił. Joe Exotic jest na ustach całego świata „Króla tygrysów” zaledwie w ciągu pierwszych 10 dni od premiery obejrzały ponad 34 miliony widzów na całym świecie. Serial zyskał większą popularność niż niekwestionowany hit Netflixa, „Stranger Things”. Widzowie byli oburzeni zachowaniem bohaterów, którzy jawnie łamią prawa zwierząt, ale znalazła się spora grupa tych, którzy uważają Joego Exotica i jego kolegów za najbarwniejsze, najbardziej szalone postaci od lat. „Joe jest nieprzewidywalny — z jednej strony pełen odwagi i naiwności, z drugiej...

Czytaj dalej
Cate Blanchett
mat. prasowe

Cate Blanchett w roli zdrajczyni kobiet w nowym serialu HBO

W „Mrs. America” Cate Blanchett gra kobietę, którą feministki chciały spalić na stosie. „By zrozumieć Phyllis Schlafly, musimy zrozumieć, ile miała uroku”, mówi aktorka.
Anna Zaleska
14.04.2020

Na wszystkich zdjęciach promiennie się uśmiecha, z jednym wyjątkiem – to fotografia zrobiona zaraz po tym, jak ktoś rzucił jej jabłecznikiem w twarz. Wtedy uśmiech na ułamek sekundy zniknął, ale Phyllis Schlafly nie straciła zimnej krwi. Całe zajście skwitowała stwierdzeniem: „Ten dzień okazał się bardziej ekscytujący, niż się spodziewałam. Chciałabym też podziękować moim politycznym oponentom za to, że nie wybrali ciasta wiśniowego, bo miałabym plamę na sukience”. Ulubienica Donalda Trumpa Kiedy Cate Blanchett dostała propozycję zagrania kobiety, którą amerykańskie gospodynie domowe nazywały swoją Joanną D'Arc, usiadła przy biurku, by jak najwięcej dowiedzieć się o swojej bohaterce. Czytając jej artykuły i przemowy, wertując książki (napisała ich 20) utwierdzała się w przekonaniu, że wchodzi do umysłu kogoś, kogo poglądy są fundamentalnie sprzeczne z jej własnymi. Ale też, że ta sympatycznie i krucho wyglądająca kobieta musiała być osobą niesłychanie wpływową, skoro w 2016 roku sam Donald Trump wygłosił mowę na jej pogrzebie. Phillis Schlafly swoje wystąpienia lubiła zaczynać od zdania: jestem tu dzisiaj, bo mąż pozwolił mi przyjść. Ale to była tylko taktyczna zagrywka. W swoim notesie miała numery telefonów do najbardziej wpływowych polityków Ameryki lat 70. O jej poparcie zabiegali kandydaci na prezydentów – oprócz Donalda Trumpa, Richard Nixon i Ronald Reagan. Phillis Schlafly jak nikt rozumiała bowiem konserwatywnego ducha Ameryki, miała też niesłychaną intuicję polityczną. „Zszkowała mnie jej zdolność do inspirowania i mobilizowania ludzi – zauważa Cate Blanchett. – I to, jak różne taktyki stosowała. Była prawdziwą samicą alpha, miała w sobie naturalną siłę. Pod tym względem jesteśmy do siebie podobne”. Amerykanki są prawdziwymi...

Czytaj dalej