Maseczki, dezynfekcja i dystans: kobiety częściej przestrzegają zasad, niż mężczyźni, potwierdzają to badania!
Pexels.com

Maseczki, dezynfekcja i dystans: kobiety częściej przestrzegają zasad, niż mężczyźni, potwierdzają to badania!

Wszyscy niezależnie od płci tęsknimy za światem przed pandemią. Ale kobiety są bardziej skłonne do przestrzegania nałożonych restrykcji.
Sylwia Arlak
14.10.2020

Dystans społeczny, noszenie maski w pomieszczeniach czy też na przestrzeni otwartej (w zależności od tego, w jakiej strefie się znajdujemy), dezynfekcja rąk i wiele godzin spędzonych w domu — to w ostatnich miesiącach nasza codzienność. Wszyscy mamy dość. Okazuje się jednak, że to kobiety bardziej dbają o swoje (i innych) bezpieczeństwo. To my częściej wierzymy, że kolejne rządowe obostrzenia mają sens.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Kobiety dbały bardziej o zdrowie także przed pandemią

Z badań opublikowanych na początku października w czasopiśmie „Behavioural Science & Policy” wynika, że kobiety częściej zachowują dystans społeczny, zakładają maski (zakrywając nos i usta, a nie nosząc ją na brodzie) i dokładniej myją ręce. Naukowcy z Yale i Uniwersytetu Nowojorskiego przeprowadzili ankietę wśród 800 osób na temat ich nawyków związanych z COVID-19. Policzyli osoby, noszące maski na ulicach w Nowym Jorku, a także w New Haven, Connecticut i New Brunswick w stanie New Jersey w ciągu dwóch dni. Na koniec przeanalizowali dane GPS z 15 milionów telefonów komórkowych w całych Stanach Zjednoczonych, żeby przekonać się, jak przemieszczają się Amerykanie.

Z pierwszego badania wynika, że kobiety częściej utrzymują dystans społeczny, myją ręce, nie wychodzą, jeśli nie muszą, z domu, unikając spotkań  i rozprzestrzeniania się koronawirusa. 

Drugie wykazało, że spośród 127 kobiet i 173 mężczyzn 55 proc. kobiet i 38 proc. miało prawidłowo założone maseczki.

Trzecie badanie ponownie udowodniło, że to kobiety częściej zachowują dystans społeczny.

Czytaj też: Kobiety zwyciężają w walce z pandemią koronawirusa. Przykład? Sanna Marin

Autorzy badania przewidzieli jego wyniki na podstawie wcześniejszych badań dotyczących różnic w nawykach zdrowotnych pomiędzy płciami. Jeszcze przed wybuchem pandemii to kobiety częściej chodziły do lekarza i stosowały się do ich zaleceń. Zwracają też większą uwagę na potrzeby innych ludzi.

„Nic więc dziwnego, że te tendencje przełożyłyby się na większe wysiłki podejmowane przez kobiety w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się pandemii” — podkreśla Irmak Olcaysoy Okten, badacz z tytułem doktora na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Nowojorskiego i główna autorka badania, dodając:

„Dopracowanie komunikatów zdrowotnych, aby ostrzec mężczyzn, w szczególności o kluczowej roli zachowania dystansu społecznego, higieny i noszenia maski, może być skuteczną strategią ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa”.

Według lekarzy epidemiologów higiena, częste mycie rąk, zachowanie dystansu i noszenie maseczek to trzy podstawowe zachowania, które efektywnie przyczyniają się do zmniejszania transmisji koronawirusa w społeczeństwie. Tymczasem na świecie, a także w Polsce, pojawiły się liczne odruchy buntu przeciwko obowiązkowi noszenia maseczek. Sprzeciw wobec nich jest najczęściej elementem szerszego nurtu kwestionowania epidemii i bagatelizowania choroby COVID-19.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
powrót do szkół
Unsplack Stock

Dzień przed początkiem roku szkolnego wiemy, że nic nie wiemy! Szkoła w epoce koronawirusa

Co ze świetlicami? Kiedy możliwe jest przejście na naukę zdalną? Jak teraz będą wyglądać lekcje i przerwy? Sprawdzamy wytyczne ministerstwa i wyliczamy obawy rodziców.
Sylwia Arlak
31.08.2020

Oczywiste jest to, że dzieci potrzebują szkoły: towarzystwa rówieśników, bezpośredniego kontaktu z nauczycielami, ram, w których mogą działać. Jednak dziś rano epidemiolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, prof. Jarosław Drobnik bez ogródek w radio Tok FM powiedział, że rozpoczynanie roku szkolnego w obecnej sytuacji to „jeden wielki eksperyment społeczny”. Lekarze są przekonani, że powrót do szkół spowoduje większą liczbę zarażeń koronawirusem. Choroby obawiają się nie tylko rodzice, ale też nauczyciele, którzy każdego dnia będą stykali się nie tylko z innymi nauczycielami, lecz przede wszystkim z uczniami. Jeśli założymy, że nauczyciel polskiego w liceum prowadzi 5 lekcji dziennie, to średnio styka się nawet z 150 uczniami.  Mimo że Ministerstwo Edukacji Narodowej uspokaja, rodzice, uczniowie i nauczyciele się niepokoją. Wszyscy zadają sobie pytanie – czy powrót do szkoły w momencie, gdy notujemy codziennie ponad pół tysiąca (a czasem i 700 czy 800) przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce, jest bezpieczny? Jak będzie wyglądała nauka od 1 września 2020? Oto co wiemy do tej pory: Nauka w pandemii koronawirusa Do szkoły mogą uczęszczać wyłącznie uczniowie bez objawów koronawirusa, gdy ich domownicy nie przebywają na kwarantannie lub w izolacji. Zdrowi muszą być też opiekunowie przyprowadzający i odprowadzający uczniów. Po wejściu do budynku konieczna będzie dezynfekcja rąk. Szkoła ma za zadanie zapewnić odpowiednie środki – jednak już dziś dyrektorzy alarmują, że nie mają wystarczającej ilości płynów do dezynfekcji, co nie dziwi, zważywszy na to, że przed pandemią w wielu szkołach publicznych brakowało nawet zwykłego mydła i ręczników jednorazowych.  Każda osoba z zewnątrz, która...

Czytaj dalej
Pexels.com

Rok 2021 jeszcze gorszy niż 2020? ONZ nie ma dla nas dobrych wiadomości

„Jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań, w najbliższych miesiącach może nas czekać klęska głodu o biblijnych rozmiarach” – ostrzega David Beasley, szef Światowego Programu Żywnościowego.
Sylwia Arlak
18.11.2020

2020 rok wszystkim nam dał w kość. Jak nigdy wcześniej wyglądamy końca grudnia. A co, jeśli 2021 wcale nie będzie lepszy? Przestrzega przed tym uhonorowana w tym roku Pokojową Nagrodą Nobla agencja ONZ. Jeszcze większy głód i ubóstwo „W 2020 roku świat zmagał się z pandemią koronawirusa, a równocześnie był na krawędzi pandemii głodu. Póki co udało nam się temu zapobiec, ponieważ światowi przywódcy odpowiedzieli pieniędzmi, pakietami stymulacyjnymi, odroczeniem zadłużenia” — podkreśla David Beasley, szef Światowego Programu Żywnościowego (WFP) w wywiadzie dla agencji The Associated Press, dodając: „Bez podobnego wsparcia i natychmiastowych działań w ciągu kilku miesięcy możemy mieć do czynienia z klęską głodu o biblijnych rozmiarach”. WFP potrzebuje w przyszłym roku aż 15 miliardów dolarów. 5 miliardów miałoby zostać przeznaczone na uniknięcie głodu, a 10 na realizację globalnych programów (m.in. na wsparcie dla niedożywionych dzieci). Agencja obawia się jednak, że przez pandemię COVID-19 państwa dotknięte wirusem nie będą w stanie wesprzeć funduszu tak, jak to miało miejsce w 2020 roku. „W tej chwili musimy skupić się na górach lodowych, a góry lodowe to głód. Głód, destabilizacja i migracja” — stwierdza Beasley, porównując nadchodzący kryzys do katastrofy Titanica. Z danych agencji wynika, że na całym świecie jest 135 milionów ludzi dotkniętych głodem. Nowe analizy pokazują, że przez pandemię COVID-19 do końca 2020 roku niedożywionych będzie kolejnych 130 milionów. Krytyczny poziom głodu po latach konfliktu lub innych wstrząsów osiągnęły m.in. północno-wschodnia Nigeria, Burkina Faso, Jemen i Sudan Południowy. Inne kraje, które wymagają pilnej pomocy to Afganistan, Kamerun,...

Czytaj dalej
iStock

Masz już serdecznie dość wiadomości o koronawirusie i COVID-19? Zobacz, co robić!

Z jednej strony masz już naprawdę dość śledzenia kolejnych wiadomości o koronawirusie, z drugiej chcesz jak najlepiej chronić siebie i swoich bliskich. To stresujące i wyczerpujące.
Sylwia Arlak
04.09.2020

Wszyscy jesteśmy w tym razem. Na bieżąco śledzimy informacje dotyczące koronawirusa. Najchętniej zapomnielibyśmy o pandemii, ale wciąż towarzyszy nam strach o własne zdrowie i zdrowie bliskich. Światowa ekspertka w dziedzinie zdrowia publicznego Allana Shakish w wystąpieniu TED tłumaczy, jak radzić sobie z tym nadmiarem informacji, zachowując bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek. Skup się na najważniejszych informacjach Kiedy docierają do ciebie kolejne wiadomości na temat  COVID-19, zadaj sobie pytanie: „Czy posiadanie tych informacji przyniesie korzyści mojemu życiu? Czy pozwoli mi podejmować bardziej przemyślane decyzje?”. Gromadzenie masy informacji, których nie możesz w żaden sposób wykorzystać, nic ci nie przynosi. Czy naprawdę musisz śledzić postępy poszczególnych badaczy, pracujących nad szczepionką? Chociaż sama myśl o przyszłej szczepionce, może dać ci poczucie nadziei, szczegóły mogą nie być tak ważne. Dla większości z nas najważniejszą informacją, którą należy śledzić, jest sposób przenoszenia wirusa. Tak samo wg lekarzy ważna jest nie sama liczba zarażonych – bo dziś wiemy, że większość z nich przechodzi chorobę w łagodny lub nawet bezobjawowy sposób – ale liczba osób, które z powodu COVID-19 znajdują się w szpitalach, bo dopiero te dane pokazują nam, jak poważna jest sytuacja.  Przeglądaj zaufane źródła COVID-19 jest mocno upolityczniony. Niektóre główne źródła wiadomości opierają swoje treści bardziej na opiniach niż na nauce. Ponadto organizacje medialne i publikacje (nieakademickie i akademickie) są pod ogromną presją. Nie czytaj tekstów napisanych przez samozwańczych analityków  i znawców-celebrytów.  Jeśli naprawdę chcesz pogłębić wiedzę o koronawirusie, czytaj...

Czytaj dalej
Dystans społeczny. Jak sobie z nim radzić
Pexels.com

„Mały lockdown” zabiera nam chęci do życia. Oto 4 strategie, które pomogą przetrwać

Ostatnie miesiące nieźle dały nam wszystkim w kość – mamy prawo być zmęczone, sfrustrowane i niepewne tego, co przyniesie jutro. Jak sobie radzić w tym trudnym czasie? Co zrobić, by „mały lockdown”, który będzie obowiązywał jeszcze przynajmniej przez najbliższe tygodnie, nie był tak wyczerpujący?
Hanna Szczesiak
12.11.2020

Nie bez powodu mówi się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Na co dzień potrzebujemy interakcji z innymi ludźmi, potrzebujemy bliskości, kontaktu fizycznego, rozmowy – czasem nawet zwykłego „dzień dobry” z ust sąsiada czy kasjerki w supermarkecie. Dziś nie możemy sobie na to pozwolić. Podczas „małego lockdownu ” po raz drugi większość czasu spędzamy w domach, a jeśli już wychodzimy, nasze twarze zasłaniają maski. Ta nowa rzeczywistość może być obciążająca psychicznie nawet dla osób, której do tej pory uważały się za introwertyków uwielbiających spędzać czas w domowym zaciszu. Jak zatem sobie z nią poradzić? Zamiast „dystans społeczny”, myśl „dystans fizyczny” Jedną z najbardziej podstawowych rzeczy, jakie możemy zrobić, jest zaprzestanie używania sformułowania „dystans społeczny”. To określenie od razu kojarzy się z samotnością i odizolowaniem, choć tak naprawdę powinniśmy się dystansować wyłącznie fizycznie. W końcu to zachowywanie bezpiecznej odległości od innych ludzi i zostawanie w domu, jeśli mamy taką możliwość, może pomóc zmniejszyć transmisję koronawirusa . Choć nie możemy spędzać długich godzin w ulubionej kawiarni, sączyć wina z przyjaciółkami, a czasem nawet zjeść niedzielnego obiadu z rodziną, nie oznacza to, że jesteśmy skazani na samotność. Wręcz przeciwnie, podtrzymujmy kontakt przy pomocy środków, które są w zasięgu naszych rąk: łączmy się na Zoomie, rozmawiajmy godzinami przez telefon, a może nawet piszmy listy? Dzieli nas dystans fizyczny, jednak myślami i sercem możemy być ze sobą bliżej niż kiedykolwiek. Czytaj także: Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo” Zrób coś dobrego dla innych Izolacja...

Czytaj dalej