„Tegoroczne Święta będą inne, ale mogą nas dużo nauczyć” – mówi psycholożka Joanna Żółkiewska
Kira auf der Heide/Unsplash

„Tegoroczne Święta będą inne, ale mogą nas dużo nauczyć” – mówi psycholożka Joanna Żółkiewska

– Może w końcu się zorientujemy, co jest tak naprawdę najważniejsze: obecność drugiej osoby, a nie to, ile wydaliśmy na prezenty – mówi o zbliżających się Świętach Joanna Żółkiewska, psycholożka i terapeutka.
Kamila Geodecka
13.11.2020

Święta Bożego Narodzenia w 2020 roku będą dla nas trudne. Mogą pojawić się wyrzuty sumienia, żal, poczucie utraconych więzi. Ale możemy też spróbować wykorzystać ten czas na to, by przemyśleć nasze relacje, pomyśleć o naszych bliskich i w końcu bez pędu i zakupowego szału spróbować zacząć budować prawdziwe więzi.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Szał zakupów i szałowe reklamy

Sytuacja ekonomiczna jest trudna. Wiele osób straciło pracę, dochody niektórych są dużo niższe. Prezenty będą musiały być więc nieco skromniejsze lub pod choinką nie pojawią się wcale. To może być jednak dla nas szansa na zyskanie czegoś znacznie ważniejszego niż kolejna para skarpet.

– To będą bardzo trudne Święta, ale mam nadzieję, że po pierwszym momencie lęku i strachu, tego żalu, że jest inaczej, wyciągniemy lekcję: liczy się to, by być razem, być blisko. Może w końcu dowiemy się, czego potrzebują nasi najbliżsi, bo będziemy mieć czas, żeby porozmawiać, a nie biegać po sklepach – mówi Joanna Żółkiewska.

W telewizji, w mediach społecznościowych oraz na bilbordach wciąż jednak pojawiają się reklamy, które pokazują nam magię świątecznych zakupów. Na to nie dajemy się już nabrać. Zdaniem Joanny Żółkiewskiej dopiero w tym roku zrozumieliśmy, co jest iluzją, a co prawdą, co chwytem marketingowym, a co prawdziwą intencją.

 – Teraz wyraźniej widzimy, że te dwa światy, nasz i celebrycki, są zupełnie od siebie oddalone. To już było widać podczas pierwszego lockdownu, w marcu. Nagle się okazało, że pewne działania celebrytów jedynie napędzają koniunkturę, a nie dają nam żadnego wsparcia ani obrazu rzeczywistości. Teraz już wszyscy obśmiewają te reklamy. Nawet się na nie nie złościmy, jest tylko uśmiech pobłażania – tłumaczy mi.

I ten krok w stronę realności jest dla nas bardzo dobry. Być może nauczymy się, że prawdziwa magia Świąt nie tkwi w błyszczących ozdobach, pięknej choince i idealnym zdjęciu na profilu społecznościowym. 

Czytaj też: Manipulacja. 10 technik manipulacji, przed którymi możesz się obronić

Wdzięczność i żal

Brak prezentów to jednak nie wszystko. Wiele osób nie odwiedzi swojej rodziny. Część z nas spotka się z najbliższymi jedynie za pomocą kamer w laptopach, a niektórzy zostaną całkowicie sami. Być może spotkamy się w okrojonym gronie, nie będzie tłumu i gwaru. Chociaż czasem narzekamy na rodzinne spotkania, denerwują nas powtarzające się pytania babci i cioci, być może w samotności poczujemy wdzięczność za to, że mamy rodzinę, nawet jeśli nie jest perfekcyjna.

– Gdy ma nam tego wszystkiego zabraknąć, to nagle widzimy, że to jest właśnie to, co stanowiło istotę Świąt: że wreszcie mogliśmy pobyć razem, wspólnie podyskutować – mówi psycholożka.

 – Człowiek potrzebuje domykania sytuacji, a ta sytuacja nie będzie domknięta. Próbujmy więc zrobić wszystko, co w naszej mocy, by przy sobie być. Chodzimy z telefonem przyklejonym do ręki, a potem w trudnej sytuacji myślimy o tym, czy uda nam się z kimś skontaktować. A przecież mamy komunikatory, możemy się z kimś połączyć – tłumaczy Żółkiewska i dodaje:

– Ale nie róbmy tego tylko w Wigilię, postarajmy się, żeby to było częściej, dłużej, zacznijmy budować te relacje. Wigilia jest bardzo ważnym dniem, ale czy to będzie miało aż takie znaczenie, że akurat tego dnia spotkaliśmy się z kimś, z kim cały rok się nie kontaktowaliśmy? 

Na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy z nas. 

Czytaj też: Prawdziwa wdzięczność nie jest łatwa – jak się jej uczyć?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pexels.com

Psycholog Joanna Żółkiewska o toksycznych Świętach z rodziną: „Jeśli trzeba, odetnij się. Czasem to pomaga”

„Jedziemy na Święta, bo chcemy usłyszeć coś, na co od dawna czekamy. Albo mamy nadzieję na jakiś gest. A potem, jeśli nic nie idzie po naszej myśli, jesteśmy rozczarowani i zaczyna się awantura” — mówi nam psycholog Joanna Żołkiewska.
Sylwia Arlak
18.12.2020

Pytania, które uwierają jak za ciasne buty: „Czy ty w końcu wyjdziesz za mąż?” albo „Kiedy dzieci”? Te – i dużo podobnych wiele z nas co roku słyszy przy wigilijnym stole. Tak samo jak słyszymy niechciane opinie na temat Strajku Kobiet, rządu, pandemii, szczepionek zmieniajacych DNA i spisku Billa Gatesa. Czy można się jakoś na nie przygotować? Albo uodpornić na niechciane rady, opinie i pytania? Porozmawiałyśmy o tym z psycholożką Joanną Żółkiewską. Sylwia Arlak: Znowu usiądziemy przy wigilijnym stole i znowu padną te same niewygodne pytania: o ślub, dzieci, zarobki, dodatkowe kilogramy. Można nauczyć się tym nie przejmować? Joanna Żółkiewska: To wszystko zależy od tego, jak mocno zależy nam na osobach, z którymi siadamy do wigilijnego stołu, na ich opinii. Jak to wyglądało do tej pory, jak dalece nas wspierały, a w jakim stopniu raniły. Ważne jest też jak bardzo temat, który poruszają, jest dla nas istotny. Czy można nauczyć się sobie z tym radzić? Pewnie tak, ale niestety nie jest to proste. Przede wszystkim musimy się zastanowić, czy ktoś ma w ogóle prawo pytać o pewne rzeczy. W jakim stopniu jest to moja osobista sprawa, a w jakim stopniu pozwalam komuś wkraczać w moje życie prywatne. Często mamy poczucie, że pewne pytania wynikają z troski o nas. Nie zakładamy, że są złośliwe, że ktoś chce nam zrobić krzywdę. Wydaje nam się, że to normalne, bo jesteśmy do tego przyzwyczajone. A przecież nikomu na ulicy nie pozwoliłybyśmy zapytać nas o zarobki, czy o to, kiedy zajdziemy w ciąże. A nasi bliscy sobie na to pozwalają. To, na co komu pozwalamy i gdzie stawiamy granice, jest indywidualną sprawą każdego z nas. To kwestia asertywności. A jak sobie radzić z takimi pytaniami? Udawać, że nie słyszymy, zmienić temat, a może… w ogóle zrezygnować ze Świąt z osobami,...

Czytaj dalej
Świąteczna reklama Coca-Coli
materiały prasowe Coca-Cola/YouTube

Świąteczną reklamę Coca-Coli trzeba zobaczyć. Wzruszyła już miliony

Tegoroczna reklama Coca-Coli pokazuje nam, że w czasie Świąt najważniejsza jest bliskość. Przesłanie krótkiego filmu jest proste. I dobrze.
Kamila Geodecka
04.12.2020

W ostatnim czasie niemal wszystkie marki starają się, by ich reklamy były wyjątkowe i miały w sobie ważny przekaz. Kilka lat temu wzruszaliśmy się dziadkiem z reklamy Allegro, ostatnio IKEA chciała pokazać nam, że w domu powinniśmy czuć się bezpiecznie – a nie zawsze tak jest. W tym roku jedną z najbardziej wzruszających reklam zaprezentowała Coca-Cola. Nie zabrakło kultowej ciężarówki i prostego, ale bardzo ważnego przekazu. Jeśli jeszcze nie widziałaś tej reklamy, musisz to nadrobić! Czytaj też: Reklama, która wywołuje ciarki. IKEA pokazuje, że nie każdy dom jest bezpiecznym miejscem Reklama Coca-Coli: liczy się bliskość W ponad dwuminutowej reklamie możemy obejrzeć historię ojca, który przed Świętami wyjeżdża do pracy. Mężczyzna dostaje od swojej córki list do świętego Mikołaja, który ma mu wysłać. Niestety o tym zapomina. Gdy orientuje się, że list nie został wrzucony do skrzynki, szybko postanawia wyruszyć na biegun północy i dostarczyć list osobiście. Przedziera się przez cały świat tylko po to, by móc dotrzymać słowa danego córce. Jest już jednak za późno. Wtedy pojawia się ciężarówka Coca-Coli... Morał, który płynie z reklamy, jest prosty do odczytania. I dobrze, bo nic nie działa na nasze emocje tak, jak prostota. Zwłaszcza w tym roku, kiedy jest nam wyjątkowo trudno, a wyczekiwane przez nas Święta mogą tak bardzo różnić się od tych, które przeżywaliśmy w poprzednich latach. Będzie inaczej, będzie ciszej, będzie nas mniej. Dopiero w momencie, gdy zabrano nam  możliwość odczuwania bliskości i świętowania razem z rodziną, zaczęliśmy doceniać tę podstawową wartość okresu bożonarodzeniowego. Sama Coca-Cola tak mówi o przesłaniu płynącym z tegorocznej reklamy: „Osobiście, podczas rozmowy wideo lub krótkiej...

Czytaj dalej
Ikea - reklama świąteczna
Kadr ze spotu reklamowego Ikea

Krótki film z przesłaniem. Świąteczna reklama IKEA dotyka ważnego tematu!

Reklamy świąteczne mogą nas bawić i wprowadzać w ciepły, rodzinny nastrój. Ta reklama IKEA jest jednak inna. Zamiast wywoływać uczucie ciepła, wskazuje na poważny problem.
Kamila Geodecka
15.12.2020

Ile jedzenia marnuje się w sezonie świątecznym? O to pyta nas IKEA już w tytule nowej reklamy. Niech pyta, bo może dzięki temu nie zabłądzimy w szale kupowania kolejnych ciast, gotowania następnych potraw czy przygotowywania niezliczonej liczby przystawek. Czas na zmianę – mówią twórcy reklamy. I my się z tym zgadzamy! Świąteczna reklama IKEA – czas na zmianę W krótkim filmie widzimy chłopca, który beztrosko bawi się w śniegu. Chce rzucić śnieżką i rozpocząć śnieżną bitwę, ale nagle zaczyna na niego spadać jedzenie, które dosłownie ożywa i parokrotnie powiększa swoje rozmiary. Jedzenie, mimo tego, że jest ogromne, wygląda niemal idealnie: dojrzałe winogrona, obrana pomarańcza, przypieczone wędliny, kawałki dziurawego sera – wszystko jak z wystawy sklepowej. Chłopiec zaczyna uciekać przed atakującym go pożywieniem, muzyka zaczyna być wręcz przerażająca. Chociaż słyszymy wyśpiewane „Marry Christmas”, nie widzimy, by rzeczywistość miała cokolwiek wspólnego z ciepłym klimatem bożonarodzeniowym. Chłopcu udaje się jednak uciec i zasapany wbiega do domu. Widzi salon, w którym właśnie skończyło się rodzinne przyjęcie, ale na stole wciąż widać wiele przystawek i niedojedzonych potraw. Zaraz obok stołu stoi mama chłopca, która… wyrzuca jedzenie. Dopiero mina przerażonego syna sprawia, że kobieta wygląda przez okno i widzi, co się dzieje. Za produkcję spotu odpowiedzialny jest Alfa Film i CGF. Za kreację odpowiada Yaroslav Orlov i Roman Firainer. Adaptacją do wersji polskiej zajęła się agencja VMLY&R. Czytaj także:   Święta bez resztek – 5 rad Jagny Niedzielskiej Marnowanie jedzenia „Wierzymy, że dzięki naszej kampanii zainspirujemy ludzi do bardziej świadomego i rozważnego zastawiania świątecznych...

Czytaj dalej
Pexels.com

Samotne święta. Jak przetrwać Boże Narodzenie bez bliskich?

Samotne święta nie muszą być źródłem stresu i bólu. Zamiast rozmyślać nad czym, co stracisz, skup się na tym, co zyskujesz.
Sylwia Arlak
21.12.2020

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia będą inne niż te, które znamy. Z powodu pandemii koronawirusa wiele z nas zrezygnuje z wizyt rodzinnych, zostając w domu z najbliższymi. Wiele singielek — z obawy o zdrowie własne i innych — zdecyduje się na samotne święta. To trudne decyzje, które mogą podzielić rodziny. Jedni uważają, że najważniejsza w tej chwili jest odpowiedzialność, drudzy nie wyobrażają sobie świąt bez spotkań, jedzenia i prezentów. Chcą żyć zgodnie z tradycją, nawet jeśli w tym roku będą musieli zachować odległość czy siedzieć przy stole w maskach. Samotne święta — konieczność czy przywilej? Dla części z nas samotne święta (albo te spędzone jedynie z partnerem) to norma. Nie każdy ma z kim się spotkać, ale też nie każdy chce uczestniczyć w spotkaniach rodzinnych. Jeśli przez lata święta były pełne kłótni i wzajemnych oskarżeń, nic dziwnego, że potrzebujemy spokoju. Decyzja o tym, by odciąć się od rodziny w tym szczególnym czasie, nie jest łatwa, ale często konieczna. Czasem wystarczą jedne samotne święta (spędzone na kanapie przed telewizorem czy na egzotycznych wakacjach), żeby nabrać dystansu i kolejne spędzić już z rodziną. Czytaj też:   Psycholog Joanna Żółkiewska o toksycznych Świętach z rodziną: „Jeśli trzeba, odetnij się. Czasem to pomaga” Samotne święta — jak przetrwać? Samotne święta kojarzą się ze smutkiem i bólem. W reklamach telewizyjnych czy w mediach społecznościowych widzimy uśmiechnięte rodziny, które wspólnie ubierają choinkę, a potem dzielą się prezentami. I też tak chcemy. Jesteśmy rozczarowane swoim życiem. Wydaje nam się, że już nigdy nie będziemy szczęśliwe. Świat nie spełnił naszych oczekiwań. Jeśli marzymy o świętach spędzonych w dużym gronie rodzinnym, a zostajemy same w domu,...

Czytaj dalej