Tego nie rób po rozstaniu. Oto błędy, które popełnia wiele z nas
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Tego nie rób po rozstaniu. Oto błędy, które popełnia wiele z nas

Kiedy rozpada się nasz związek, często obwiniamy się za wszystko, co poszło nie tak. Rozpamiętujemy, rozpaczamy. Ale w ten sposób nie ruszymy dalej ze swoim życiem.
Sylwia Arlak
19.06.2020

Rozstania nigdy nie są łatwe, niezależnie od tego, czy związek trwał dwa miesiące, czy dwa lata. Jak podkreśla coacherka Ericka Ettin w magazynie „Business Insider”, w czasie tuż po rozstaniu rodzi się w nas mnóstwo sprzecznych uczuć: jednych się spodziewamy, innych zupełnie nie.

„Musimy poradzić sobie z negatywnymi emocjami i ze zwątpieniem. Wydaje nam się np. że już zawsze będziemy sami, albo że już nigdy nie spotkamy kogoś takiego, jak nasz ekspartner. Te uczucia nie znikną ot, tak. Trzeba dać sobie czas” — podkreśla ekspertka.

Jesienny wieczór z książką? Oto pozycje na każdy nastrój. Jedną z nich szczególnie polecamy!

1. Nie sprawdzaj, co u niego słychać.

Typowym błędem, jaki popełniamy po rozstaniu z partnerem albo po rozwodzie, jest próba utrzymywania kontaktów. Często – jednostronnych. Chcemy zachować się „dorośle” i z miłości przejść w przyjaźń: to oczywiście jest możliwe, ale rzadko tuż po zakończeniu związku, kiedy pełno w nas jeszcze złości i żalu. Zamiast odciąć się od dawnego życia, śledzimy byłego partnera w mediach społecznościowych, wypytujemy wspólnych znajomych. Chcemy wiedzieć, co dzieje się w jego życiu: co robi? Z kim się spotyka? Czy jest szczęśliwy? Czy już znalazł sobie kogoś nowego? Nawet jeśli rozstanie było naszą inicjatywą, często nie umiemy emocjonalnie pożegnać myśli, że już z tym człowiekiem nie łączy nas żadna relacja. Rozdrapujemy rany i żyjemy przeszłością.

Taka „niewinna” ciekawość to już tylko krok od prześladowania i stalkingu – świetnie opisuje to australijska pisarka Liane Moriarty, autorka „Wielkich kłamstewek” w świeżo wydanej w Polsce książce: „Miłość i inne obsesje”.

2. Nie obwiniaj się i nie katuj tym, co by było, gdyby...

Doskonale znasz wady swojego eks, ale od kiedy nie jesteście razem, wydaje ci się, że był partnerem idealnym. Wspominasz wasze najlepsze chwile, a to może doprowadzić cię do tego, że uwierzysz, że to ty ponosisz całą odpowiedzialność za rozpad związku. 

To częsty błąd porzuconych żon: w pewnym momencie zaczynają sobie wyrzucać, że rozwód jest ich winą, bo przestały się starać, pozwoliły mu odejść, nie walczyły, nie dały kolejnej szansy… Rozstanie zawsze jest ciosem – rani naszą dumę, obniża naszą pewność siebie i samoocenę. Ale, aby ruszyć dalej, nie możemy pławić się w smutku, poczuciu winy i niszczyć swoje poczucie własnej wartości. 

3. Nie śpiesz się z nowym życiem.

Jednak zanim ruszysz do przodu, zawsze najpierw musisz opłakać, to, co straciłaś. To bardzo ważna zasada, tymczasem często o niej zapominamy albo nie chcemy wziąć jej pod uwagę.  Po rozstaniu jak najszybciej chcemy znaleźć kogoś nowego. Wydaje nam się, że w ten sposób złagodzimy ból, samotność, albo udowodnimy sobie, że wciąż jesteśmy czegoś warte. To jednak jest złe rozwiązanie. Jeżeli nie jesteśmy gotowe na nowy związek, to rzucając się w wir randek z Tindera, wcale nie poczujemy się lepiej.

„Aby dojść do siebie po rozpadzie związku, potrzebujemy czasu, a dopiero potem — nowego partnera. Niestety w dzisiejszych czasach, gdy aplikacje randkowe są tak łatwo dostępne, chcielibyśmy wszystko przyspieszyć. Dajmy sobie czas na uzdrowienie” — mówi Ericka Ettin. Dobrze jest po rozstaniu poświecić chwilę na przyjrzenie się sobie. „Zajmij się sobą, a przyjdzie czas, w którym poczujesz się lepiej. I nie, prawdopodobnie tak szybko nie spotkasz osoby swoich marzeń. Ale nie czekaj na to. Żyj tu i teraz” — dodaje coach.

Postaw siebie na pierwszym miejscu

Szczęśliwa, zdrowa osoba przyciąga osoby, które pomagają jej wzrastać. Ktoś, kto obawia się porażki i nie wierzy w siebie, ma większą „szansę”, aby wejść w toksyczną relację. Ale nauka stawiania siebie na pierwszym miejscu trwa latami. „Zadaj sobie pytanie, jaki partner będzie dla mnie dobry? Co mogę zrobić, aby moje życie było lepsze, będąc singielką? Co mogę zaoferować partnerowi? I wreszcie — czy umówiłabym się z kimś, takim jak ja sama?” — radzi coach i dodaje: „Pamiętaj, że życie nie toczy się tak, jak sobie to zaplanowaliśmy w naszej głowie. Zamiast skupiać się na tym, co będzie, żyj w momencie, w którym teraz jesteś”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Związek starsza-młodszy
Getty Images

On młodszy, ona starsza: kobiety-kuguarzyce burzą stereotyp „normalnego związku”

„Mamy dość poukładanego związku, w którym czasem nie możemy już na siebie patrzeć. Bo tak, niestety, czasami wyglądają związki, gdy jesteśmy w średnim wieku. Wtedy może pojawić się pragnienie, żeby spotkać kogoś młodszego, otwartego na nasze potrzeby”, mówi dr Alicja Długołęcka, seksuolożka.
Karolina Rogalska
14.06.2020

Związek premiera Francji Emmanuela Macrona z jego byłą nauczycielką od lat budzi sensację. O wiele większą niż małżeństwo Donalda Trumpa z młodszą o 24 lata Melanią. Relacja: starszy-młodsza jest w naszych oczach „normalna”, na miłość starszej kobiety i młodszego mężczyzny patrzymy podejrzliwie albo z politowaniem. Tymczasem dr Alicja Długołęcka, seksuolożka, przekonuje, że takie związki często są bardzo szczęśliwe i mimo różnicy wieku świetnie dobrane, zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Karolina Rogalska: Starsza kobieta plus młodszy partner to konfiguracja, która nie ma w naszej kulturze dobrej prasy. Takie związki, choć coraz częstsze, obarczone są masą negatywnych stereotypów. Dr Alicja Długołęcka: Na szczęście powoli to się zmienia. Od kilku lat w naszym języku funkcjonuje termin „kuguarzyca”, określający dojrzałą, atrakcyjną kobietę, która dobrze radzi sobie zawodowo, jest niezależna i prowadzi satysfakcjonujące życie seksualne, często z młodszym partnerem. Są to przeważnie osoby dobrze wykształcone, znające swoją wartość i układające sobie życie na własnych zasadach. Dzięki temu mogą mieć w nosie to, co inni mówią na ich temat. Zresztą kobiety niezależne od zawsze robiły to, co chciały. Żyjące we wcześniejszych epokach arystokratki, artystki, kobiety wyzwolone też często miały znacznie młodszych kochanków, czasami wielu. Moim zdaniem w tym kontekście mamy problemem już na poziomie rozumienia pojęcia „związek”. Bo zwykle, jak myślimy o miłości, to takiej do końca życia, a jak o relacji, to „na zawsze”. I rzeczywiście, kiedy zaczynamy dorosłe życie i zakładamy rodzinę, planujemy dzieci, wspólny dom, kredyt itd. to ta kategoria jest dla nas bardzo ważna. Czasami bywa tak, że mijają lata i nasz związek się...

Czytaj dalej
psychologia rozwój osobisty
Adobe Stock

Wzmacniaj, co mocne, czerp z tego, co już masz. To na tym polega rozwój osobisty 

„Byłoby szkoda, gdybyśmy spędzili życie, skupiając się na swoich słabościach. Rozwój wcale nie polega na tym, żeby nadrabiać braki, ale na tym, by mądrze czerpać z tego, co mamy”, mówi dr Joanna Heidtman, psycholog i coach.
Sylwia Niemczyk
12.06.2020

Rozwój osobisty często rozumiemy jako nadrabianie braków albo przełamywanie swoich słabości. Ale to słaba strategia – przekonuje psycholożka i coacherka dr Joanna Heidtman. O wiele łatwiej budować na mocach, czyli korzystać w  rozwoju osobistym z tego, co mamy: zdolności, pasje, umiejętności. Braków i tak nigdy nie nadrobimy, więc skupianie się głównie na nich to zwykła strata czasu. Sylwia Niemczyk: Kiedyś powiedziała mi pani, że rozwój nie jest obowiązkowy i że można bez niego żyć, ale już czerpać satysfakcję z życia – raczej nie. Zastanawiam się więc, na czym ten mój rozwój ma polegać? Joanna Heidtman: Jeszcze do niedawna sądzono, że głównie na wypełnianiu tak zwanej luki kompetencyjnej. Panowało przeświadczenie, że rozwój to dążenie do idealnego wzorca: matki, żony, przyjaciółki, liderki w pracy itd. Ocenialiśmy więc, jak daleko nam od tego ideału, a nasza strategia rozwojowa polegała na nabywaniu brakujących cech i umiejętności.  A co w tej strategii było złego? Kilka rzeczy, np. założenie, że na świecie istnieje tylko jeden wzorzec: matki, żony, przyjaciółki, liderki w pracy itd. Kiedy próbujemy się wpasować w jeden gotowy wzór, to skupiamy się na tym, czego nam brakuje. Przez to narażamy się nie tylko na ogromną frustrację i spadek motywacji, lecz także na to, że przegapimy to, co mamy w sobie dobrego.  Druga rzecz to efektywność. Jeśli nasze działanie polega głównie na przezwyciężaniu naszych słabych stron, to najpewniej przy bardzo dużych nakładach energii i koncentracji osiągniemy jedynie przeciętne rezultaty. I oby aż takie! Jak w takim razie powinniśmy się rozwijać, jeśli nie poprzez nadrabianie braków? Zawsze zachęcam moje klientki do prostej rzeczy: „Buduj na swoich mocach”. I...

Czytaj dalej