„Takiej, jak ja, nie zechce nikt”. Boimy się być sobą, bo boimy się odrzucenia
Pexels.com

„Takiej, jak ja, nie zechce nikt”. Boimy się być sobą, bo boimy się odrzucenia

Uczymy się, jak zabiegać o sympatię i podziw. Dopasowujemy się do innych, zapominając, jak wiele mamy do zaoferowania.
Sylwia Arlak
11.03.2021

Słyszymy: „Po prostu bądź sobą”. Z drugiej strony od dziecka mówiono nam: „Jak będziesz się tak złościć, nigdy nie znajdziesz męża”, „Z takimi wyrazistymi poglądami nikt cię nie polubi”. Uczono nas definiować swoją wartość poprzez sympatię i aprobatę innych osób. Nic dziwnego, że w dorosłym życiu często nieświadomie zaczynamy uznawać opinie otoczenia za główny wyznacznik naszych wad i zalet. Wydaje nam się, że o naszej wartości ma świadczyć liczba znajomych, nie to, jakimi jesteśmy ludźmi.  

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Świat, w którym żyjemy, próbuje nas zmienić

Ukrywamy własne poglądy, słabości, cechy, bo chcemy być lubiane i podziwiane. Udajemy, bo uważamy, że nie jesteśmy dość interesujące, wartościowe czy ładne, żeby się komuś spodobać. Udajemy, bo towarzyszą nam lęk przed odrzuceniem (tzw. nullofobia) i lęk przed samotnością.

Nie mówimy tego, co naprawdę myślimy, bo boimy się braku akceptacji. Często nieświadomie dostosujemy swoje gesty, sposób wypowiadania się oraz zachowania do osób, z którymi przebywamy. To naturalne, że chcemy podobać się innym (potrzebujemy ludzi w swoim życiu), ale nie warto zatracać siebie.

Czytaj też: Od strachu do odwagi. Metoda dwuetapowego radzenia sobie z lękiem

Jak być sobą i nie przejmować się opiniami innych ludzi?

  • Żeby żyć w zgodzie ze sobą i nie zatracić własnej wyjątkowości, zerwij ze szkodliwymi przekonaniami.
  • Przede wszystkim (choć może to zabrzmieć banalnie) popracuj nad pewnością siebie i samoakceptacją. Nie możesz liczyć na to, że inni szczerze cię polubią, jeśli nie lubisz samej siebie. Zdrowa pewność siebie jest jak magnes. Przyciągnie do ciebie odpowiednich ludzi. Kiedy przyłapiesz się na samokrytyce, zadaj sobie pytania: „Dlaczego mnie to obchodzi?”, „Czy wiem, dlaczego to robię?”.
  • Pamiętaj, że nie musisz niczego ani nikogo udawać. Nie musisz nikomu niczego udowadniać. Nie żyjesz dla innych.
  • Nie bój się chwil samotności. Nie zagłuszaj własnych myśli telewizją, internetem i innymi rozrywkami. W obawie przed byciem samą nie zapraszaj do swojego życia przypadkowych ludzi. Pamiętaj, że najważniejszy związek, jaki tworzymy, to ten, który mamy same ze sobą. Naucz się czerpać przyjemność z chwil spędzonych w odosobnieniu. Poświęć je na poznanie siebie.
  • Podążaj za swoją intuicją. Zadaj sobie pytanie: „Czy to, czego się tak boję, jest prawdziwe?”. Zastanów się: „Czyimi opiniami się martwię? Kto to mówi? Po co? Czy są w stanie mnie zrozumieć?”. Nasze obawy to nasze przekonania, które bardzo często nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Inni ludzie uwielbiają wydawać opinie na różne tematy, ale to nie znaczy, że zawsze mają rację.
  • Udawanie kogoś, kim nie jesteś, kosztuje wiele energii. Jeśli stworzyłaś nowy obraz siebie dla bliskiej ci osoby, zastanów się, czy będziesz w stanie prowadzić tę grę do końca waszej znajomości. Maski nie działają. Niektórzy ludzie przejrzą cię od razu, inni nie polubią tej wersji ciebie. Nie ma sposobu, żeby zadowolić wszystkich. Zawsze znajdą się tacy, którzy się z tobą nie zgadzają, nie akceptują cię lub nie lubią (bez względu na to, ile wersji siebie pokażesz). Dlaczego więc nie być po prostu sobą?

Czytaj też: 3 fakty na temat lęku. Zrozum swój strach

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Najlepszy sposób na rozwój osobisty? Nie traktuj życia – i siebie! – aż tak serio

Wiesz, co najbardziej utrudnia ci rozwój osobisty? Strach przed porażką albo ośmieszeniem. Boisz się, jak wypadniesz przed innymi, dlatego nie próbujesz nowych rzeczy. Sprawia, że nasze życie staje się nudne i powtarzalne.
Sylwia Arlak
31.07.2020

Wiesz, co się stanie, gdy poprosisz dziecko o narysowanie czegoś pięknego? Pobiegnie po kredki i zacznie rysować. A jeśli poprosisz je do tańca? Zacznie tańczyć. Jeśli jednak na miejscu dziecka będzie dorosły, zazwyczaj odpowie: „Nie umiem” albo „Nie wiem jak”. Zamiast wkroczyć do akcji, zacznie się zastanawiać, czy się nadaje, czy się nie ośmieszy, czy ktoś nie pomyśli o nim w krytyczny sposób. I nie zrobi nic, przez co nie dowie się nawet, że w rysowaniu, tańcu czy innych naszych życiowych działaniach chodzi po prostu o samo działanie – o to, żeby próbować, starać się i rozwijać. A nie o to – jak wyglądamy z boku.  Strach kradnie całą naszą zabawę  Dorośli desperacko szukają aprobaty. Strach przed zawstydzeniem czy ośmieszeniem uniemożliwia nam robienie tego, na co mamy ochotę. Dzieci rysują i tańczą (zostańmy przy tych przykładach) nie dlatego, że są w tym dobre. Bawią się, przyjmują nowe wyzwania i robią to, na co mają ochotę, a przez to uczą się nowych rzeczy.  Kiedy boimy się, że ktoś na wyśmieje, przestajemy: Robić to, co chcemy Bawić się Uczyć  Na tym polega problem z traktowaniem siebie zbyt poważnie. Wolimy nie wychylać się, nie próbować, zamiast uczyć się nowych rzeczy. Strach sprawia, że nasze życie jest nudne i powtarzalne.  Skąd bierze się strach przed ośmieszeniem? Strach jest emocjonalną odpowiedzią na zagrożenie. To naturalna reakcja na atak (faktyczny lub domniemany). Bojąc się ośmieszenia, martwimy się czymś, co może się wydarzyć.  Wszystko zaczyna się, gdy pozwalamy, by cudze oczekiwania określały to, jak żyjemy. Zaczynamy traktować siebie zbyt poważnie, a potem szukamy aprobaty. W ten sposób inni ludzie stają się naszymi sędziami. Musimy jednak pamiętać, że próbując zadowolić...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Szlachetna rola ofiary: dlaczego godzimy się na to, by inni nas krzywdzili?

Prawdopodobnie nigdy się do tego nie przyznasz, ale mentalność ofiary może być dla ciebie wygodna. Choć nie da ci szczęścia, czerpiesz z niej korzyści. Udowodnimy ci, że warto przejąć kontrolę nad własnym życiem.
Sylwia Arlak
30.06.2020

Będąc ofiarą, nie osiągniesz sukcesu, ani nie będziesz szczęśliwa. Nie wykorzystasz w pełni swojego potencjału. Nie warto, prawda? Stajemy się ofiarą, gdy przestajemy brać odpowiedzialność za nasz sposób działanie, słowa, które wypowiadamy i zobowiązania, których nie przestrzegamy. Wolimy obarczyć winną i odpowiedzialnością innych. To dużo łatwiejsze, ale na dłuższą metę prowadzi donikąd. Każda z nas była kiedyś przez kogoś zraniona. Ból, który nosimy z poprzednich doświadczeń, często towarzyszy nam przez całe życie. To ważny element kształtujący to, kim się stajemy. Bywa częścią naszej tożsamości. Dlatego tak kurczowo się go trzymamy. Przejmując kontrolę nad własnym życiem, nie zaprzeczasz, że odczuwasz ból z przeszłości ani nie bierzesz odpowiedzialności za okoliczności, na które mogłaś nie mieć wpływu. Oznacza to, że decydujesz się być w 100 proc. odpowiedzialna za swoje życie. Jak rozpoznać osobę z syndromem ofiary? Łatwo się denerwuje i obraża. Nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje działania. Łatwo ocenia i krytykuje innych. Zawsze uzasadnia swoje działania czynnikami zewnętrznymi. Szuka usprawiedliwienia, gdy mówi, że nie jest w stanie osiągnąć zamierzonych celów. Otwarcie obwinia innych i narzeka na cały świat. Jakie masz korzyści z bycia ofiarą? Wszystkie negatywne emocje przynoszą krótkotrwałe korzyści. W roli ofiary: Nie musisz ponosić żadnej odpowiedzialności. Nie musisz podejmować żadnych działań Dostajesz dużo uwagi i współczucia Czujesz się dobrze, ponieważ wina nie leży po twojej stronie Bycie ofiarą wymaga od nas niewiele pracy. Oczekujemy, że to świat będzie służył nam. Jak przestać być ofiarą? Przede wszystkim uznaj, że bycie ofiarą to twój...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Porównujesz się do innych? Przestań, to pułapka, którą zakładasz sama na siebie

Jaki jest najlepszy, w stu procentach skuteczny sposób na to, aby poczuć się źle ze samą sobą? Porównywanie się do innych.
Sylwia Arlak
23.06.2020

Przeglądasz Instagram i nawet nie wiesz kiedy tracisz humor. Włączasz telewizję i czujesz się jak największa przegrana. Wystarczy jeden przycisk, jedno kliknięcie i cała twoja pewność siebie gdzieś ulatuje. Tak właśnie działa porównywanie się z innymi – czynność, której często same sobie nie uświadamiamy i przez co nad którą często nie umiemy zapanować. Oto powody, dla których musisz przestać i najlepszy sposób, jak to zrobić. 1. To, co widzisz, to kłamstwo Ksiądz Tischner mówił, że na świecie są trzy prawdy: „świento prawda, tys prawda i gówno prawda”. Instagramowe zdjęcia raczej należą do tej trzeciej kategorii. I niby wszystkie to wiemy, a jednak ciągle o tym zapominamy. To, co ludzie publikują w mediach społecznościowych, nie jest ich prawdziwym życiem. Twoja przyjaciółka pokazała zdjęcia z partnerem z pięknej wyspy, ale zapomniała dodać, że przez cały wyjazd ciągle się kłócili. Twój kolega z pracy chwali się nowym mieszkaniem, ale nie przyzna, że teraz tonie w długach. Jeśli Selena Gomez, jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób na świecie, aktorka i piosenkarka, przyznaje, że Instagram wpędza ją w kompleksy, żadna z nas nie może czuć się bezpieczna. Zanim porównasz swoje życie z kimś, kogo widujesz w mediach społecznościowych, pamiętaj — często to niewiele więcej niż ładne obrazki. 2. Każda z nas miała inny start Nie wszyscy urodziliśmy się w bogatej (albo kochającej się, szczęśliwej) rodzinie. Jedni chodzili do prestiżowej szkoły, albo mieli korepetytorów, a inni w ogóle nie mogli liczyć na porządną edukację. Nie wszyscy mamy równe szanse, a pewne rzeczy (czy raczej: wiele rzeczy!) są poza naszą kontrolą. Pamiętaj też, że nie możesz porównywać się z kimś, o kim tak naprawdę...

Czytaj dalej
Pexels.com

Jak zmotywować się do ćwiczeń? Przede wszystkim nie oczekuj cudów

Rok 2020 nie sprzyja byciu aktywnym. Nie powinnyśmy jednak traktować tego jako wymówki.
Sylwia Arlak
26.11.2020

Wylegiwanie się na kanapie często wydaje się nam znacznie bardziej atrakcyjne niż choćby minimalny wysiłek. Szczególnie teraz, w czasach pandemii, gdy wręcz zachęca się nas do tego, by siedzieć w domu, tracimy motywację. Często obiecujemy sobie, że poćwiczymy w porze lunchu albo wieczorem, po pracy, a kiedy nadchodzi czas, szykujemy sobie całą listę wymówek. Zignorowanie tych opornych głosów w naszych głowach jest trudne. A przecież prawdopodobnie żadna z nas nie żałowała czasu spędzonego na siłowni. Gdy jesteśmy aktywne, czujemy się lepiej. Jak ruszyć się z kanapy? Znajdź w sobie motywację „Zadaj sobie pytanie, dlaczego chcesz więcej się ruszać” — sugeruje psycholog sportowy dr Victor Thompson w rozmowie z portalem Psychologies.co.uk i dodaje: „Nikt z nas nie jest leniwy przy robieniu rzeczy, które chcemy wykonywać”. Może nie jesteśmy wielkimi fankami biegania, ale docenimy, jak zmienia się nasze samopoczucie, gdy jesteśmy w ruchu. Ćwicz swoje emocje Warto też zrozumieć emocje stojące za tym, dlaczego nie ćwiczymy. Wiele osób ma głęboko zakorzenione poczucie winy napędzane strachem przed porażką. Jeśli nie mogą zrobić czegoś idealnie, wolą tego nie robić w ogóle. „Jednym z najlepszych narzędzi jest codzienne zapisywanie swoich myśli i uczuć” — podkreśla Christine Elvin, doradczyni i terapeutka sportowa. Bądź dla siebie łagodna Nie ma nic złego w wyznaczaniu sobie kolejnych celów. Ważne, żeby były realne. Jeśli będziemy od siebie zbyt wiele wymagać, szybko stracimy pewność siebie. Formę buduje się całe życie, małymi krokami. I pamiętaj, że relaks jest równie ważny, co wysiłek. Czytaj też:   Świadomy oddech. W praktyce jogi i aktywności fizycznej to podstawa Znajdź swoją ulubioną aktywność Nie ma sensu męczyć...

Czytaj dalej