Marzą o zdrowiu, komputerze dla dziecka i ciepłym posiłku. „Najtrudniej, gdy w rodzinie jest choroba"
materiały prasowe Szlachetnej Paczki

Marzą o zdrowiu, komputerze dla dziecka i ciepłym posiłku. „Najtrudniej, gdy w rodzinie jest choroba"

Dla nich bieżąca woda w domu to luksus. Dzieci nie mogą uczyć się zdalnie, bo nie mają komputera. Czasami nawet nie chcą tego robić, bo wciąż myślą o chorobach swoich rodziców. Nie dla wszystkich Święta są magiczne.
Kamila Geodecka
19.11.2020

O tych rodzinach i ich trudnej sytuacji wie dużo Dorota Bugajska, wieloletnia wolontariuszka Szlachetnej Paczki i Menadżerka Zespołu Operacyjnego w Stowarzyszeniu Wiosna. 

Kamila Geodecka: Od lat jest Pani wolontariuszką Szlachetnej Paczki. Co najbardziej utkwiło Pani w pamięci?

Dorota Bugajska: Pamiętam jedną taką sytuację, jedną taką rodzinę. Gdy byłam u nich na rozmowie, to tam praktycznie wszyscy byli chorzy. Mama była po nowotworze, tata też miał wcześniej nowotwór. Był syn, który był niepełnosprawny i miał upośledzenia umysłowe. Była też dziewczynka, w wieku mojej córki, więc szczególnie mnie to ruszyło. Też miała problemy zdrowotne.

Pamiętam, że zapytałam całej rodziny, jakie jest ich największe marzenie. Wtedy zapadła taka cisza i nagle ta dziewczynka powiedziała, że jej największym marzeniem jest to, żeby wszyscy w jej domu byli zdrowi. Żeby ona nie musiała się martwić o to, że będzie ciężko. Ta dziewczynka była dopiero w wieku gimnazjalnym, powinna marzyć o zupełnie innych rzeczach…

Zorganizowaliśmy tej rodzinie pomoc razem z klubem sportowym, do którego należała moja córka. Pamiętam, że wszyscy płakali, gdy przywieźliśmy prezenty. Matka przywitała nas tacą pączków, które usmażyła specjalnie dla nas. Chłopaki z klubu wnosili prezenty i byli w szoku, nie wiedzieli, co powiedzieć. Panowie z klubu sportowego, twardzi faceci, ale mieli łzy w oczach.

Nie zapomnę już chyba nigdy momentu, gdy podałam paczkę temu niepełnosprawnemu chłopakowi i powiedziałam, że to dla niego prezent. Jego mama chciała mu pomóc go rozpakować, a ten pokazał na mnie, że ja mam mu pomóc. Otwierałam z nim tę paczkę i to było tak wzruszające. Wtedy sama się rozkleiłam.

Jak znajduje się rodziny, które potrzebują pomocy?

Pierwszymi instytucjami, z którymi się kontaktujemy, są MOPS lub GOPS. My wiemy, że czasami do takich instytucji pomocowych przychodzą też osoby, które wiedzą, gdzie iść i prosić o pomoc. Wiedzą, że mogą się zgłosić i powiedzieć: „Nie mam pracy, dajcie mi pomoc, mi się należy”. My zawsze przekazujemy pracownikom takich instytucji, jakie są nasze kryteria i jakim rodzinom pomagamy.

Zgłaszamy się także do szkół, kościołów, przychodni lekarskich. Czasami nawet do osób, które sprzątają klatki schodowe w blokach czy do listonoszy. Oni często wiedzą, gdzie możemy znaleźć osoby w trudnej sytuacji. Często sami wolontariusze widzą, że gdzieś wokół nich jest jakaś osoba samotna czy chora. Oni mają już inne spojrzenie na świat.

Co jest najtrudniejsze dla wolontariusza?

Myślę, że choroba w rodzinie, którą odwiedza. W tym roku rozmawiałam z dziewczyną, która była po raz pierwszy wolontariuszką. Powiedziała mi: „Dorota, ja nie wiedziałam, że to jest takie trudne! Ja wracam od tych rodzin i cały czas o tym myślę”. Te wszystkie emocje zostają potem w serduchach wolontariuszy. Dlatego podziwiam osoby, które zostają na drugi rok. Drugi rok jest już łatwiejszy, ale to wcale nie znaczy, że łatwy.

Czytaj także: „Tegoroczne Święta będą inne, ale mogą nas dużo nauczyć” – mówi psycholożka Joanna Żółkiewska

Nie wystarczy dobre serce, żeby być wolontariuszem.

Bardzo podziwiam wszystkich wolontariuszy Szlachetnej Paczki. To jest trudny i bardzo odpowiedzialny wolontariat. To my, idąc do rodziny, musimy zadecydować, czy taką rodzinę włączamy do akcji, czy nie. To jest trudne, bo nigdy nie chcemy skrzywdzić żadnej z rodzin. Niektórzy czasami potrafią kłamać i młodzi wolontariusze mogą nie rozpoznać dobrze ich intencji. Darczyńcą z kolei ma być osoba zupełnie nieznana ani wolontariuszowi, ani potrzebującej rodzinie, dlatego jest to bardzo odpowiedzialne zadanie.

Ale potem przychodzi czas, kiedy można obdarować rodziny prezentami. To chyba też są ogromne emocje – tym razem pozytywne.

Weekend Cudów wynagradza bardzo nam wszystkim te trudne emocje, trudne rozmowy. Darczyńcy są obcymi osobami, które chcą pomóc i robią takie prezenty, takie wspaniałe rzeczy! Zbierają znajomych i przygotowują pomoc dla nieznanych ludzi, tak naprawdę ufając tylko wolontariuszom, czytając opis rodziny i rozmawiając z nimi o sytuacji, jaka w tej rodzinie jest.

Dla mnie pierwszy cud jest wtedy, gdy spotyka się tego darczyńcę, który przyjeżdża do magazynu Szlachetnej Paczki, by przekazać prezent. Gdy już zawozimy paczki do rodziny i widzimy tę radość, wiemy, że ich potrzeby zostały spełnione... Tak, to jest wtedy to uczucie, które nam pomaga przezwyciężać wszystkie te trudności.

Znamy już tegoroczną Bazę Rodzin Szlachetnej Paczki. W tym trudnym 2020 roku coś się zmieniło?

Niewiele. Wciąż bardzo duże grono potrzebujących to osoby samotne osoby starsze lub starsze małżeństwa. Pandemia jeszcze bardziej tę samotność pogłębiła. Do potrzebujących dołączyły również osoby, które są wykluczone cyfrowo. To są rodziny, w których dzieciaki uczą się teraz zdalnie, a nie mają komputerów. Korzystają z telefonów, ale to naprawdę nie są telefony wysokiej jakości, dlatego jest im tak trudno.

Ale komputery nie są tylko dla dzieci?

Komputery potrzebne są teraz do normalnego funkcjonowania. Rodzice też mają pracę zdalną i dzięki temu mają możliwość zajmowania się dzieciakami. Nie każda firma jest na tyle bogata, by zagwarantować kolejne sprzęty dla każdego pracownika. Największa trudność jest wtedy, gdy rodzina jest duża, jest na przykład czworo dzieci, i każde z tych dzieci ma swoją klasę, swoje godziny zajęć. Mało kogo stać na to, by mieć minimum cztery laptopy.

Jak my możemy pomóc?

Każda z osób, która pomyśli o tym, że chciałaby wesprzeć kogokolwiek w tym roku i wziąć udział w akcji Szlachetna Paczka, powinna wejść na naszą stronę internetową, otworzyć województwo, w którym mieszka, następnie wybrać najbliższe miasto bądź rejon swojego miejsca zamieszkania i przeczytać historie rodzin.

Dotarli to nich nasi wolontariusze, udało im się z nimi porozmawiać. Sprawdzili, jakie są potrzeby oraz jak dana rodzina walczy o swoją przyszłość – bo tylko takie rodziny włączamy do naszej akcji. Samo przeczytanie tych opisów i wybranie rodziny to pierwszy, ale najważniejszy krok do tego, by iść dalej.

Jeśli historia jakiejś rodziny złapie was serducho i pomyślicie sobie: „Tak, chce tej rodzinie pomóc”, to wejdźcie i zobaczcie, co jest jej potrzebne. Pomyślcie, czy dacie radę pomóc sami, a jak nie, to zorganizujcie grupę. I pomagajcie!

Paczkę możemy przygotować wspólnie z innymi osobami, prawda?

Tak, wcale nie trzeba robić tego samemu, w końcu potrzeby są różne. Mamy znajomych, kolegów z pracy możemy ich zaprosić do wspólnego stworzenia paczki. Jak sobie pomyślę o tych wszystkich osobach, które pomagają nam już od 10 czy 12 lat – bo takich wolontariuszy też mamy – to myślę, że oni co roku dziękują za to, że mają, to co mają i że mogą pomagać. To jest ogromna lekcja empatii.

Czytaj także: Uważasz się za empatyczną? Sprawdź, czy naprawdę taka jesteś

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG