Szczęście się nie „przytrafia”, można się go nauczyć i je pielęgnować
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Szczęście się nie „przytrafia”, można się go nauczyć i je pielęgnować

Szczęśliwi ludzie żyją dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem. Wszyscy chcemy być szczęśliwi, ale nie wszyscy wiemy, jak się za to zabrać.
Sylwia Arlak
05.06.2020

Choć często wolimy myśleć w ten sposób – bo tak jest nam zwyczajnie łatwiej – szczęście nie jest czymś, co nam się przytrafia. Każda z nas może o nie zwalczyć, bo pochodzi z wewnątrz. Naucz się oswajać negatywne myśli i zacznij podchodzić do życia w bardziej optymistyczny sposób. Oto cała recepta. Tak, to właśnie takie proste.

Bermudy na 5 sposobów!

Pokonaj negatywne myśli

Większość z nas ma tendencję do przeżywania swoich porażek. Wolimy skupiać się na tym, co nam nie wyszło niż przyznać, w czym jesteśmy naprawdę dobrzy. Ma to zresztą swoje uzasadnienie — ucząc się na własnych, negatywnych doświadczeniach, łatwiej unikniesz ich w przyszłości. Jest duża szansa, że następnym razem w sytuacji kryzysowej zareagujesz inaczej, szybciej.

Powstrzymywanie negatywnych myśli nie ma sensu. Kiedy mówisz sobie „muszę przestać o tym myśleć”, myślisz o tym jeszcze więcej. Uświadom sobie jednak, że to tylko myśl – i że to ty możesz nad nią zapanować. Zamiast „przeżuwać” w kółko słowa wewnętrznego krytyka i biczować się za błędy i porażki, powiedz sobie, że każdy człowiek ma gorsze okresy. Bądź dla siebie dobra. Jaką radę dałabyś przyjaciółce? No właśnie – teraz spróbuj zastosować ją do siebie.

Pamiętaj, że większość naszych negatywnych myśli nie ma potwierdzenia w faktach. To jedynie nasze przypuszczenia, ogląd na daną sytuację. Zamiast mówić sobie „jestem porażką”, powiedz „tak, tym razem mi się nie udało, ale jedno niepowodzenie nie robi ze mnie gorszej osoby”. Jutro też jest dzień, a człowiek uczy się przez całe życie.

Oddychaj świadomie

Nauka dopiero zaczyna dostarczać nam dowodów na korzyści płynące z kontrolowanego oddychania. Jak pisze „New York Times”, z najnowszych badań wynika, że ćwiczenia oddechowe mogą nam pomóc zmniejszyć objawy związane z lękiem, bezsennością, zespołem stresu pourazowego, depresją i zaburzeniami deficytu wagi. Przez całe stulecia jogini używali tej praktyki, aby poprawić witalność i nauczyć się koncentracji. Budda zalecał medytację oddechu, jako sposób na osiągnięcie oświecenia. Spróbuj i ty.

Pisz, będziesz szczęśliwsza

Zacznij prowadzić dziennik: zdaniem psychologów już 15 minut dziennie może zwiększyć ogólne poczucie szczęścia i poprawić samopoczucie. To nie magia. Dzieje się tak dlatego, że dzięki pisaniu wyrażamy emocje. Często dopiero sięgając po długopis, uświadamiamy sobie o ich istnieniu. Możesz pisać o tym, co ostatnio zaprząta ci głowę, albo skupić się jednym, konkretnym wyzwaniu, przed którym stoisz. Pisząc, masz szansę rozpoznać przeszkody, które stoją na drodze do twojego szczęścia. To też świetna okazja, aby lepiej się poznać albo nawet radykalnie zmienić nasze postrzeganie samych siebie.

Ruszaj się

Ruch to zdrowie i… szczęście. Poranna rozgrzewka wpłynie na całą resztę dnia (jest niemal tak samo ważna jak zdrowy, zbilansowany posiłek). Ruszajcie się nawet jeśli nie macie kondycji, a ze sportem nigdy nie było wam po drodze. Pisząc o ruchu, nie mamy na myśli męczących maratonów. Nie oczekujemy, że przepłyniesz kilka basenów, albo staniesz się nagle zapaloną miłośniczką jogi. Wystarczy, że pójdziesz pospacerować po lesie albo pokręcisz się po domu w rytm ulubionej piosenki. Oczywiście nie wiadomo, czy sam ruch uszczęśliwia, czy po prostu szczęśliwi ludzie ruszają się więcej. Wiemy jednak na pewno, że większa aktywność idzie w parze z lepszym zdrowiem i lepszym samopoczuciem.

Ćwicz optymizm

Optymizm jest po części genetyczny, ale po części wyuczony. Dlatego nawet jeśli urodziłaś się najbardziej pesymistycznej rodzinie na świecie, nadal możesz świecić wewnętrznym blaskiem. Pamiętaj, że optymizm nie oznacza ignorowania problemów. Po utracie pracy wiele z nas może poczuć się tak, jakby miał nastąpić koniec świata. Łatwo możesz pomyśleć: „Nigdy z tego nie wyjdę”. Optymista porażkę nazwałby wyzwaniem: „To trudne doświadczenie, ale daje mi szansę na przemyślenie moich celów życiowych i znalezienie pracy, która mnie naprawdę uszczęśliwi”. O ile przyjemniej myśleć w ten sposób, prawda?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
maciag aga
Robert Wolański

Agnieszka Maciąg: „Ja nie przekwitam, ja się rozwijam”

To od nas zależy, jaki będzie czas naszej dojrzałości, czy będziemy nosić koronę złotą, czy cierniową – pisze Agnieszka Maciąg. Właśnie ukazuje się jej książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości".
Agnieszka Maciąg
03.06.2020

Menopauza to trudny czas w życiu każdej kobiety. Może dlatego obrosła mnóstwem negatywnych stereotypów i kojarzy się nam się zwykle z definitywnym końcem młodości, utratą kobiecości i seksapealu,  spadkiem sił witalnych. Menopauza na pewno przynosi zmianę, ale czy na gorsze?  Agnieszka Maciąg podchodzi do niej w sposób spokojny  i naturalny, traktuje ją jako kolejny rozdział w życiu, rozdział który służy naszemu rozwojowi, pozwala bowiem jeszcze lepiej i głębiej poznać siebie samą. Nasze życie jest naprawdę w naszych rękach, a to, jak będziemy się czuły i jak spędzimy następne lata w ogromnym stopniu zależy od nas – naszych nawyków jedzeniowych, aktywności fizycznej, dbałości o dobry sen, relacje z bliskimi. Ale też od nastawienia. „Nie wiedziałam dlaczego tak dobrze się czuje, skoro ta menopauza jest taka okropna" – pisze Agnieszka Maciąg.   24 czerwca ukaże się jej nowa książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości"( Wydawnictwo „Otwarte”, Kraków, 2020). Bowiem, jak tłumaczy  postanowiła zjawisko menopauzy „przytulić do serca" i naprawdę zgłębić. Agnieszka Maciąg i jej „Zaskakujące odkrycie"                   W pewien jesienny dzień – pisze Agnieszka Maciąg , pachnący liśćmi i wiatrem, mój mąż rozpalał ogień w kominku, a ja zaparzyłam herbatę z pomarańczą i cynamonem. Ukroiłam świeżo upieczone ciasto z dyni o barwie intensywnej jak zachodzące słońce. Usiedliśmy przy stole, a obok nas nasi dawno niewidziani przyjaciele. Zaczęliśmy opowiadać, co u każdego z nas się wydarzyło. Nasze ścieżki rozeszły się na kilka lat, aby tego dnia spleść się ponownie w serdecznym uścisku przyjaźni.          ...

Czytaj dalej
krytyka w pracy
Adobe Stock

„Jestem beznadziejna, leniwa, gruba, głupia…”.  Twój wewnętrzny krytyk to ty.

Perfekcjonista, zadaniowiec, zawstydzacz. Twój wewnętrzny krytyk może mieć różne twarze. Jak go nie słuchać i robić swoje – mówi psychoterapeutka Anna Pilecka.
Aleksandra Nowakowska
22.05.2020

Życie wymaga uważności na to, co dzieje się w naszej głowie. Może ją zamieszkiwać spora grupka wewnętrznych krytyków, którzy często bywają odpowiedzialni nie tylko za nasze odkładanie życia na później, ale także za depresję albo nerwicę. Jak z nimi postępować? Aleksandra Nowakowska: Kim jest krytyk wewnętrzny? Anna Pilecka: Można powiedzieć, że jest to pewien zbiór postaw i przekonań o zabarwieniu emocjonalnym, najczęściej negatywnym. Krytyka wewnętrznego łatwiej sobie wyobrazić, jeśli myślimy o nim jako o postaci. Jest jedną z wielu figur, które zasiedlają naszą psychikę, ale aktywnością może przewyższać inne. Sprawia nam zazwyczaj więcej kłopotów niż działa rozwojowo. Krytyk może być prawdziwym szkodnikiem. Jeśli go słuchamy, możemy na przykład sabotować swoje cele, pasje czy w ogóle wyjście ze sobą do świata. W efekcie stoimy w miejscu, a krytyk trzyma nas w cuglach. Chociaż z drugiej strony można na krytyka spojrzeć w ten sposób, że jego pierwotne intencje są dobre, ale forma w jakiej to komunikuje, sprawia, że jest to działanie przeciwskuteczne. Zawsze warto dowiedzieć się, o co mu chodzi, wchodzić z nim w dialog, pracować, żeby jego przekaz nie był dla nas destruktywny, tylko przydatny i budujący. Ale krytyk przecież może nam wyrządzić wiele szkód. Jeśli krytyka nie namierzymy, nie będziemy z nim negocjować i nie przetransformujemy go, rzeczywiście może dać nam nieźle popalić. Samokrytycyzm nie wiąże się jedynie z dyskomfortem codziennego życia, kiedy jakiś głos w głowie mówi nam, że wszystko robimy źle i torpeduje nasze działania i pomysły. Krytyk wewnętrzny może przyczynić się do pojawienia zaburzeń psychicznych, takich jak na przykład depresja. Wieloletnie badania prowadzone nad samokrytycyzmem na 107 pacjentach przez Davida M. Dunkey’a...

Czytaj dalej
pewność siebie u kobiet
Adobe Stock

Pewności siebie możesz się nauczyć! Poznaj sposoby, które działają

Poczucie własnej wartości w dużej mierze zależy od tego, jak zostałyśmy wychowane. Ale nawet jeśli w dzieciństwie zabrakło nam wsparcia, w dorosłym życiu możemy budować pewność siebie – mówi coach, Magdalena Malicka.
Sylwia Niemczyk
29.10.2018

Pewność siebie to cecha dana nam raz na zawsze, jak kolor oczu albo kształt uszu? Nic bardziej mylnego! Po pierwsze, pewność siebie to raczej nasza umiejętność, a nie cecha osobowości. Po drugie – nawet jeśli nie została w nas zaszczepiona w dzieciństwie, możemy zacząć ją budować na każdym etapie życia, i to z dużą szansą na powodzenie. Żeby jednak tak było, musimy zmienić nasze nawyki myślowe, a to ciężka praca: – Mówiąc:  »Nie uda mi się« albo: »Inni są mądrzejsi«, odbieramy sobie moc – mówi coach, Magdalena Malicka w rozmowie z Anną Maruszeczko („Uroda Życia” 11/2018) i wyjaśnia: – Gdy dopytuję, co ludzie rozumieją przez pojęcie pewności siebie, mówią zwykle, że brakuje im pewności siebie, bo ich nie pochwalono, bo ich skrytykowano, bo ktoś jest w czymś wyraźnie lepszy. Jakby istniał czynnik zewnętrzny, jakaś magiczna siła, która sprawi, że będą pewni siebie. Pewność siebie zewnętrzna, wewnętrzna i… fasadowa Taką pewność siebie, która zależy od okoliczności: np. ludzi, w jakich otoczeniu przebywamy, stanowiska pracy, jakie zajmujemy itd, możemy nazwać zewnętrzną pewnością siebie. Chociaż daje nam poczucie komfortu, to jednak kiedy zostaniemy pozbawieni naszych zewnętrznych atrybutów, szybko się ulatnia.  – Bardziej pożądana jest ta wewnętrzna pewność siebie. Tylko ona daje wolność emocjonalną i jesteśmy pewni siebie niezależnie od tego, co ktoś o nas powie lub pomyśli. Emocjonalna wolność od naszych wyobrażeń i czynników zewnętrznych – to jest wartość – tłumaczy coach w „Urodzie Życia”.  Istnieje także trzeci rodzaj pewności siebie: fasadowa, którą pokazujemy poprzez nasze gesty, głos, słowa, jakie wypowiadamy.  – Ta...

Czytaj dalej