Świąteczną reklamę Coca-Coli trzeba zobaczyć. Wzruszyła już miliony
materiały prasowe Coca-Cola/YouTube

Świąteczną reklamę Coca-Coli trzeba zobaczyć. Wzruszyła już miliony

Tegoroczna reklama Coca-Coli pokazuje nam, że w czasie Świąt najważniejsza jest bliskość. Przesłanie krótkiego filmu jest proste. I dobrze.
Kamila Geodecka
04.12.2020

W ostatnim czasie niemal wszystkie marki starają się, by ich reklamy były wyjątkowe i miały w sobie ważny przekaz. Kilka lat temu wzruszaliśmy się dziadkiem z reklamy Allegro, ostatnio IKEA chciała pokazać nam, że w domu powinniśmy czuć się bezpiecznie – a nie zawsze tak jest. W tym roku jedną z najbardziej wzruszających reklam zaprezentowała Coca-Cola. Nie zabrakło kultowej ciężarówki i prostego, ale bardzo ważnego przekazu. Jeśli jeszcze nie widziałaś tej reklamy, musisz to nadrobić!

Czytaj też: Reklama, która wywołuje ciarki. IKEA pokazuje, że nie każdy dom jest bezpiecznym miejscem

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Reklama Coca-Coli: liczy się bliskość

W ponad dwuminutowej reklamie możemy obejrzeć historię ojca, który przed Świętami wyjeżdża do pracy. Mężczyzna dostaje od swojej córki list do świętego Mikołaja, który ma mu wysłać. Niestety o tym zapomina. Gdy orientuje się, że list nie został wrzucony do skrzynki, szybko postanawia wyruszyć na biegun północy i dostarczyć list osobiście. Przedziera się przez cały świat tylko po to, by móc dotrzymać słowa danego córce. Jest już jednak za późno. Wtedy pojawia się ciężarówka Coca-Coli...

Morał, który płynie z reklamy, jest prosty do odczytania. I dobrze, bo nic nie działa na nasze emocje tak, jak prostota. Zwłaszcza w tym roku, kiedy jest nam wyjątkowo trudno, a wyczekiwane przez nas Święta mogą tak bardzo różnić się od tych, które przeżywaliśmy w poprzednich latach. Będzie inaczej, będzie ciszej, będzie nas mniej.

Dopiero w momencie, gdy zabrano nam  możliwość odczuwania bliskości i świętowania razem z rodziną, zaczęliśmy doceniać tę podstawową wartość okresu bożonarodzeniowego. Sama Coca-Cola tak mówi o przesłaniu płynącym z tegorocznej reklamy: „Osobiście, podczas rozmowy wideo lub krótkiej wiadomości tekstowej – to znalezienie czasu dla tych, których kochasz, sprawia, że Boże Narodzenie jest naprawdę wyjątkowym okresem w roku”.

Czytaj także: „Tegoroczne Święta będą inne, ale mogą nas dużo nauczyć” – mówi psycholożka Joanna Żółkiewska

Reklama Coca-coli wzruszyła nas najbardziej

Reklama została wykreowana przez Taikę Waititiego – reżysera, który w tym roku odebrał Oscara za film „Jojo Rabbit”. W rolę główną wcielił się Cohen Holloway, który pojawił się w filmie „Thor: Ragnarok”  – także wyreżyserowanym przez Waititiego. Być może fakt, że panowie znali się już wcześniej, wpłynął na to, że reklama odniosła taki sukces? W ciągu dwóch pierwszych dni reklama została obejrzana ponad milion razy! Komentarze były właściwie jednogłośne. „Ale wzruszające, popłakałam się jak dziecko” – w taki lub podobny sposób brzmiała większość z nich.

Krótki film Coca-Coli oficjalnie nazwano najmocniejszą i najbardziej działającą na publiczność reklamą świąteczną tego roku.

Czytaj także: Jak i dlaczego powinnaś ćwiczyć wdzięczność? Po pierwsze — bądź cierpliwa

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Ikea - reklama świąteczna
Kadr ze spotu reklamowego Ikea

Krótki film z przesłaniem. Świąteczna reklama IKEA dotyka ważnego tematu!

Reklamy świąteczne mogą nas bawić i wprowadzać w ciepły, rodzinny nastrój. Ta reklama IKEA jest jednak inna. Zamiast wywoływać uczucie ciepła, wskazuje na poważny problem.
Kamila Geodecka
15.12.2020

Ile jedzenia marnuje się w sezonie świątecznym? O to pyta nas IKEA już w tytule nowej reklamy. Niech pyta, bo może dzięki temu nie zabłądzimy w szale kupowania kolejnych ciast, gotowania następnych potraw czy przygotowywania niezliczonej liczby przystawek. Czas na zmianę – mówią twórcy reklamy. I my się z tym zgadzamy! Świąteczna reklama IKEA – czas na zmianę W krótkim filmie widzimy chłopca, który beztrosko bawi się w śniegu. Chce rzucić śnieżką i rozpocząć śnieżną bitwę, ale nagle zaczyna na niego spadać jedzenie, które dosłownie ożywa i parokrotnie powiększa swoje rozmiary. Jedzenie, mimo tego, że jest ogromne, wygląda niemal idealnie: dojrzałe winogrona, obrana pomarańcza, przypieczone wędliny, kawałki dziurawego sera – wszystko jak z wystawy sklepowej. Chłopiec zaczyna uciekać przed atakującym go pożywieniem, muzyka zaczyna być wręcz przerażająca. Chociaż słyszymy wyśpiewane „Marry Christmas”, nie widzimy, by rzeczywistość miała cokolwiek wspólnego z ciepłym klimatem bożonarodzeniowym. Chłopcu udaje się jednak uciec i zasapany wbiega do domu. Widzi salon, w którym właśnie skończyło się rodzinne przyjęcie, ale na stole wciąż widać wiele przystawek i niedojedzonych potraw. Zaraz obok stołu stoi mama chłopca, która… wyrzuca jedzenie. Dopiero mina przerażonego syna sprawia, że kobieta wygląda przez okno i widzi, co się dzieje. Za produkcję spotu odpowiedzialny jest Alfa Film i CGF. Za kreację odpowiada Yaroslav Orlov i Roman Firainer. Adaptacją do wersji polskiej zajęła się agencja VMLY&R. Czytaj także:   Święta bez resztek – 5 rad Jagny Niedzielskiej Marnowanie jedzenia „Wierzymy, że dzięki naszej kampanii zainspirujemy ludzi do bardziej świadomego i rozważnego zastawiania świątecznych...

Czytaj dalej
Reklama IKEA przeciw przemocy domowej
materiały prasowe IKEA/YouTube

Reklama, która wywołuje ciarki. IKEA pokazuje, że nie każdy dom jest bezpiecznym miejscem

Potłuczone talerze i szklanki, pieniądze „znikające” z portfela, trzaskające drzwi. Do tego paraliżujący strach i wrażenie, że ktoś cały czas nas obserwuje i tylko czeka, by zrobić nam krzywdę. To wszystko to nie zwiastun horroru, a najnowsza reklama IKEA.
Hanna Szczesiak
26.11.2020

Każdy dom powinien być bezpiecznym miejscem – to hasło przyświeca najnowszej kampanii reklamowej sieci IKEA. Jej twórcy odchodzą od konwencji znanej z reklam meblowego giganta. Tym razem, zamiast jasnych kolorów, wesołej muzyki i radosnego przesłania, serwują nam spot, który ma nas uwierać, ma wywołać dyskomfort, może nawet przerażenie. Przede wszystkim ma jednak zwrócić uwagę na problem przemocy wobec kobiet, która czasem wydaje się niewidzialna. Nowa reklama IKEA przypomina horror W najnowszej reklamie – do tej pory powstało kilka wersji, m.in. czeska i węgierska – meble i dodatki IKEA schodzą na dalszy plan. Na pierwszy wysuwają się emocje bohaterki spotu: lęk, poczucie samotności, niepewność jutra. Kobieta spędza czas w domu, gdzie cały czas nawiedza ją „duch”. Znajduje rozbity flakon perfum w łazience, ktoś oblewa ją wodą ze szklanki i zrzuca ze stołu talerz, zabiera jej pieniądze z portfela, zamyka ją w pokoju. Ten niewidzialny duch w końcu przybiera realną postać: oprawcy, który znęca się nad swoją partnerką. Czytaj także: Katarzyna Tubylewicz: „Ofiary przemocy nie są słabe i bezwolne” Przemoc zmienia dom w więzienie W filmie skupiono się na kilku rodzajach przemocy: fizycznej – o której zwykle mówi się najwięcej, ale też psychicznej i ekonomicznej. Reklama IKEA ma uświadomić nam, że problem przemocy wobec kobiet jest powszechny, a często niezauważalny lub ignorowany. Dlatego tak ważna jest pomoc ofiarom: uświadomienie im, że mają w sobie siłę, która pozwoli im odejść, ale też wsparcie w znalezieniu mieszkania czy psychologa, który pomoże w walce z traumą. „Przemoc domowa jest prawdziwa, nawet jeśli nie zawsze jest widoczna” – podsumowują twórcy reklamy. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Madonna: królowa, skandalistka, rekordzistka! Czego o niej nie wiecie?

Madonna, a właściwie Louise Veronika Ciccone. Bez niej nie ma opowieści o muzyce popi show-biznesie.
Sylwia Arlak
18.09.2020

Ruszyły właśnie prace nad filmową biografią Madonny o początkach jej sławy, pierwszych sukcesach i porażkach. Jednym z producentów filmów będzie Michael De Luca („Pięćdziesiąt twarzy Greya”). To świetna okazja, aby przypomnieć mniej znane fakty o artystce: 1. Zaczynała od zera Madonna dorobiła się imponującej fortuny. Ale kiedy porzuciła studia w 1977 roku i przeniosła się do Nowego Jorku (gdzie chciała rozpocząć karierę), miała tylko 35 dolarów w kieszeni. 2. Pierwszy sukces osiągnęła dopiero po trzech latach W 1980 roku Madonna i jej ówczesny chłopak założyli mały zespół. Po trzech latach skromnego życia w Nowym Jorku i wielu niepowodzeniach jej pierwszy singiel w końcu ujrzał światło dzienne. 3. Trafiła do Księgi Rekordów Guinessa Według Księgi Rekordów Guinessa z 2007 roku Madonna jest najlepiej zarabiającą piosenkarką w historii muzyki pop (ponad 400 milionów dolarów). Sprzedała ponad 200 milionów płyt na całym świecie. „Sticky & Sweet Tour” (promująca album „Hard Candy” znalazła się z kolei w księdze w kategorii „najbardziej dochodowej kobiecej trasy koncertowej wszech czasów”. Madonna pobiła swój własny rekord — „The Confessions Tour” z 2007 roku. Czytaj więcej:  Kate Winslet żałuje pracy z Polańskim i Allenem. „Muszę wziąć za to odpowiedzialność” 4. Ma na koncie same hity Madonna mogłaby uczyć młode gwiazdy, jaki jest przepis na muzyczne hity. Odkąd zaczęła wydawać płyty każdego roku (z wyjątkiem 1988, 2004 i 2007) zawsze jeden z jej singli regularnie znajdował się szczycie brytyjskich list przebojów. 5. Od zawsze wzbudzała kontrowersje Teledysk do piosenki „Like a Prayer” nie spodobał się wielu fanom Madonny....

Czytaj dalej
Przemoc domowa wobec kobiet
iStock

„Ustawa izolacyjna może dodać ofiarom trochę siły”, mówi psycholożka

30 listopada weszła w życie tzw. ustawa izolacyjna, która może być ratunkiem dla wielu ofiar przemocy domowej. – To jest bardzo dobry pomysł, bo zrzuca odpowiedzialność na sprawcę – mówi psycholożka Katarzyna Kucewicz.
Kamila Geodecka
02.12.2020

Ustawa izolacyjna w praktyce polega na tym, że funkcjonariusze policji, którzy zostali wezwani przez ofiarę przemocy domowej, będą mogli nakazać oprawcy opuścić mieszkanie w trybie natychmiastowym na okres 14 dni. Wcześniej takie prawo miał jedynie sędzia lub prokurator, a jak wiemy, przejście przez wszystkie procedury sądowe jest bardzo czasochłonne. Ofiary przemocy w strachu musiały więc same opuszczać miejsce zamieszkania i szukać schronienia dla siebie, a często także i dla dzieci. Zdarzało się, że nie miały dokąd uciec, więc zostawały w piekle. Skala problemu jest ogromna. Szacuje się, że w Polsce przemocy domowej doświadcza nawet 90 tys. osób, a 70 tys. z nich to kobiety. Trudno jednak wierzyć w to, że ofiar jest tylko tyle. Kobiety często nie zgłaszają sprawy na policję w obawie, że nikt im nie uwierzy lub ze strachu przed konsekwencjami ze strony oprawcy. Czytaj także:   Reklama, która wywołuje ciarki. IKEA pokazuje, że nie każdy dom jest bezpiecznym miejscem Ustawa izolacyjna – kara dla oprawcy, nie ofiary – To jest bardzo dobry pomysł, bo przenosi odpowiedzialność za zdarzenie i konsekwencje na sprawcę, a nie na ofiarę. Z mojej perspektywy to jest zapewnienie ofierze przemocy pewnego poczucia bezpieczeństwa. Dla sprawcy to będzie jasny sygnał, że już nie tak łatwo uniknie konsekwencji swojego brutalnego zachowania. Bo jednak przymus opuszczenia domu będzie dla wielu katów domowych czymś dotkliwym i problematycznym – mówi Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka. Przestrzega jednak, że wprowadzona ustawa nie jest globalnym rozwiązaniem problemu przemocy domowej. Ofiarom może jednak bardzo pomóc. – Myślę, że ta ustawa może też dodać ofiarom siły. Dzięki tym 14 dniom odizolowania ofiara stanie na  nogi, będzie mogła przyjrzeć się dokładniej swojej sytuacji, zasięgnąć...

Czytaj dalej