Praca ponad siły, stres, pośpiech. Nasz styl życia funduje nam choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Praca ponad siły, stres, pośpiech. Nasz styl życia funduje nam choroby psychosomatyczne

Nawet dziesięć na sto dolegliwości, z którymi zgłaszamy się do lekarzy, ma podłoże psychosomatyczne. Nie łagodzą ich farmaceutyki, ale otwarta rozmowa z lekarzem i umiejętne radzenie sobie ze stresem.
Katarzyna Podhorecka
12.06.2020

Lekarze zazwyczaj bardzo nie lubią pacjentów z objawami psychosomatycznymi. Z prostej przyczyny – że zwykle nie wiedzą, jak im pomóc. Dlatego bywa, że chorzy z dolegliwościami psychosomatycznymi są traktowani w gabinetach lekarskich jak hipochondrycy, którzy próbują skupić na sobie uwagę, opowiadając o swoich wyimaginowanych dolegliwościach. Albo jeszcze gorzej: jak zwykli naciągacze, którzy próbują wyłudzić zwolnienia lekarskie. Lekarze w takiej sytuacji na odczepnego przepisują suplementy diety w nadziei, że pacjentowi „przejdzie samo”, albo że zmienią lekarza – problem w tym, że ludzie, którzy zmagają się z objawami psychosomatycznymi, nie symulują! Oni naprawdę odczuwają fizyczny ból i potrzebują pomocy. 

– Najczęściej to ból głowy, brzucha, stawów, częste są także bóle w klatce piersiowej, duszności albo uporczywy kaszel, omdlenia, uczucie kołatania serca, zawroty głowy – wymienia dr Anna Plucik-Mrożek, specjalistka chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego Medicover w Warszawie i dyrektor Fundacji Exercise is Medicine Polska.

Rzadziej, ale zdarzają się też szumy uszne czy pogorszenie widzenia. Osobom, które pracują głosem, z powodu nadmiernego napięcia zdarza się go stracić. Muzykom z niewyjaśnionych przyczyn sztywnieją nadgarstki. 

Jeszcze inni pacjenci nie mają konkretnych dolegliwości, ale tracą apetyt, od rana czują się wyczerpani, a wieczorem nie mogą zasnąć. Tym, co łączy ich wszystkich, jest źródło dolegliwości – czyli emocje, najczęściej przewlekły stres, którego doświadczają w związku z pracą czy sytuacją rodzinną. 

– To wcale nie musi być traumatyczne przeżycie, np. nieuleczalna choroba kogoś bliskiego czy utrata pracy – mówi dr Izabela Pawłowska, psycholog zdrowia, psychoterapeuta z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Szkodzi nam nawet stres o niewielkim natężeniu, jeśli tylko sączy się stale. Może powodować obniżenie odporności, które skutkuje podatnością na infekcje, atakami opryszczki, czy zaostrzeniem choroby przewlekłej. U chorych na astmę, łuszczycę, atopowe zapalenie skóry pod wpływem stresu zaostrzenia choroby są zdecydowanie częstsze, trudniej też utrzymać im poprawę. 

Choroby psychosomatyczne to m.in. choroba Hashimoto

Z przewlekłym stresem mają związek także inne choroby przewlekłe, takie jak np. choroba Hashimoto: kiedy układ endokrynny, ciągle stawiany na baczność przez podwyższony poziom hormonów stresu, zaczyna produkować przeciwciała, które niszczą tkanki tarczycy. Udowodniony jest też związek stresu z ryzykiem cukrzycy typu 2. Nadmiar kortyzolu (hormonu stresu) sprzyja odkładaniu się tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej. To z kolei może prowadzić do insulinooporności, czyli utraty wrażliwości tkanek na działanie insuliny. Stąd już prosta droga do cukrzycy typu 2. 

Objawy psychosomatyczne nie są rzadkością. Miewamy je wszyscy. Pamiętasz, jak przed maturą albo rozmową kwalifikacyjną do pracy cały ranek spędziłaś w toalecie? Albo przed ślubem, kiedy zależało ci na tym, żeby ładnie wyglądać, akurat wyskoczył ci paskudny pryszcz na nosie? Takie objawy to efekt działania hormonów stresu, które pojawiają się we krwi pod wpływem napięcia. Większość z nas już nieraz słyszała, że stres może powodować dolegliwości somatyczne. Nie traktujemy jednak tej informacji zbyt poważnie. Może u innych tak, ale nie u mnie! – myślimy. 

– Gros moich pacjentów to młodzi ludzie, pracownicy korporacji. Wydaje im się, że świetnie radzą sobie ze stresem i że zawsze tak będzie. Przychodzą zaniepokojeni, gdy któregoś dnia odkrywają, że nie są w stanie pracować na pełnych obrotach, bo siada im koncentracja, zapominają o ważnych sprawach, spotkaniach. Kiedy pytam, jak radzą sobie ze stresem, odpowiadają, że świetnie. A ja swoim lekarskim okiem widzę co innego – mówi dr Plucik-Mrożek. – Tempo, w jakim pacjent wchodzi do gabinetu, postawa ciała, sposób, w jaki odwzajemnia uścisk dłoni, dostarczają mnóstwa informacji. 

Stres jest potrzebny, ale tylko na krótką metę

Stresu doświadcza każdy z nas i całe szczęście, bo bywa, że mobilizuje nas do działania, niejednokrotnie ratując nam życie. Poziom hormonów stresu podnosi się w trudnych dla nas sytuacjach – by po pewnym czasie opaść. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś doświadcza salw kortyzolu i adrenaliny, czyli hormonów stresu prawie cały czas. To kwestia nadmiernej aktywności wegetatywnego układu nerwowego, który interpretuje każdą zmianę czynników środowiskowych jako sygnał o zagrożeniu i staje na baczność. Są wśród nas osoby tak wysoko wrażliwe, że reagują wzrostem poziomu hormonów stresu nawet na słowa krytyki ze strony innych. 

– Czujesz tak, jak myślisz! – tłumaczy dr Izabela Pawłowska. Wyjaśnia, że myśli, emocje, uczucia to elementy funkcjonowania układu nerwowego, który przecież jest integralną częścią organizmu, tak samo jak układ pokarmowy czy oddechowy. Jego funkcjonowanie wpływa na funkcjonowanie reszty organizmu – i odwrotnie. Tak jak możemy świadomie wpływać na nasze uczucia, tak uczucia mogą wpływać na stan organizmu. Układ nerwowy nie działa w izolacji od innych układów, jest ściśle związany z układem immunologicznym, endokrynnym czy pokarmowym. Jeśli z czymś sobie w życiu nie radzimy i jest to dla nas źródłem długotrwałego napięcia, to można się spodziewać, że pojawią się dolegliwości fizyczne. 

– Czasem pacjenci pytają mnie, dlaczego w stresie cierpią na bóle karku, a inni mają biegunki. Nauka nie potrafi tego jednak wyjaśnić – mówi psycholog zdrowia. Wydaje się, że każdy z nas ma własny wzór reagowania somatycznego na odczucia psychiczne. Istnieją jednak pewne prawidłowości: 

– Choroby sercowo-naczyniowe czy choroba wrzodowa żołądka częściej występują u mężczyzn, z kolei migrena i choroby tarczycy u kobiet – tłumaczy dr Pawłowska. – Ponadto zauważono, że do występowania migreny, chorób sercowo-naczyniowych na tle miażdżycowym, u których podłoża leży psychosomatyka, predysponuje typ osobowości A. To osoby nastawione na rywalizację, maksymalną efektywność w pracy. Natomiast osoby z osobowością typu D, które mają dużą skłonność do depresji i niskie poczucie własnej wartości, częściej chorują na chorobę wrzodową oraz przewlekłe choroby skóry, takie jak np. łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry. Osobowość typu C, która charakteryzuje się kontrolowaniem i tłumieniem emocji, duszeniem w sobie stresu, predysponuje do chorób nowotworowych oraz sercowo-naczyniowych. 

– To jednak nie znaczy, że określony typ osobowości przesądza o tym, w jaki sposób będą manifestowały się objawy psychosomatyczne i czy w ogóle do tego dojdzie – zaznacza dr Pawłowska. Co ciekawe, ważne są także czynniki środowiskowe, czyli warunki, w jakich żyjemy, oraz otoczenie, które może promować lub wygaszać pewne wzorce zachowań. Zauważono na przykład, że u osób wychowujących się w środowisku, w którym ktoś choruje na migrenę, występuje większe ryzyko tej choroby. 

Jak rozpoznać, czy źródłęm choroby jest stres?

– Nie sposób gołym okiem odróżnić objawów psychosomatycznych, czyli tych pochodzących z głowy, od somatycznych, czyli pochodzących z ciała – mówi dr Plucik-Mrożek. – Zwłaszcza jeśli widzi się pacjenta po raz pierwszy w życiu. Lekarz, który twierdzi, że nigdy nie wzywał karetki do pacjenta z podejrzeniem zawału i u którego okazywało się potem, że dolegliwości miały tło psychosomatyczne, kłamie. 

Zdarza się także, że np. chory trafia na stół operacyjny z objawami ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego, jednak po otwarciu jamy brzusznej okazuje się, że z wyrostkiem wszystko jest OK. 

– Każdy z objawów psychosomatycznych może świadczyć o poważnej chorobie, która zagraża życiu – mówi dr Plucik-Mrożek. Dlatego nie wolno ich bagatelizować, nawet jeśli mamy podejrzenia, że nie chodzi o chorobę ciała. Konieczne są badania diagnostyczne. Niestety zwykle ich wyniki nie wskazują na przyczynę dolegliwości. 

– Dość często, kiedy informuję pacjenta, że w jego brzuchu nie znajduję nic niepokojącego, brzuch przestaje boleć, ale za kilka dni lub tygodni ten sam pacjent wraca do mnie z bólem karku lub stawów. Więc znowu robimy badania i znowu są prawidłowe – mówi dr Plucik-Mrożek. – Można tak działać w nieskończoność, ale to nie ma sensu. Uważam, że lepiej otwarcie porozmawiać, powiedzieć, że podejrzewam, iż tło dolegliwości ma związek z psychiką, że pacjent powinien odpocząć, skonsultować się z psychologiem lub zapisać na trening radzenia sobie ze stresem. 

Jednak nie wszyscy lekarze mają odwagę powiedzieć pacjentowi, że źródłem dolegliwości jest prawdopodobnie psychika i że powinien udać się po pomoc do psychologa lub psychiatry. Bo nie wszyscy pacjenci są gotowi na taki komunikat. Większość zaprzecza, twierdząc, że nie doświadczają istotnych stresów, a w ich życiu osobistym i zawodowym wszystko układa się pomyślnie. Niektórzy obrażają się i natychmiast zmieniają lekarza, a wtedy machina diagnostyczna rusza od nowa. 

– Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy pacjent i lekarz odbierają na całkowicie różnych falach i nie są w stanie się dogadać. Wówczas rzeczywiście powinniśmy poszukać kogoś bardziej empatycznego. Ale w pozostałych przypadkach warto zainwestować w relację – mówi dr Plucik-Mrożek. – Brytyjskie badania mówią, że pacjenci, którzy pozostają przez dłuższy czas pod opieką jednego lekarza, żyją dłużej. To dlatego, że na każdej kolejnej wizycie specjalista ma szansę dowiedzieć się czegoś więcej o swoim pacjencie i jego otoczeniu. Zbudować relację, zaufanie, autorytet. Ponadto kiedy znam człowieka, z jego zachowania mogę wywnioskować, że nie jest w najlepszej kondycji psychicznej, i większą śmiałość, by mu o tym powiedzieć.

Jak sobie radzić ze stresem?

– Dążenie do życia całkowicie wolnego od stresów i napięć to utopia – mówi psycholog zdrowia. – Chodzi raczej o to, by nauczyć się lepiej sobie z nim radzić. Pomóc może psychoterapia, podczas której staramy się zidentyfikować czynniki podtrzymujące niezdrowe przekonania i zachowania oraz staramy się je zmodyfikować. Jeśli mam przed sobą perfekcjonistę, to próbuję zaszczepić w nim przekonanie, że jednak nie musi być najlepszy absolutnie we wszystkim. Wystarczy, żeby ograniczył się do sfer dla niego najważniejszych. Niech będzie perfekcyjnym szefem, ale nie musi biegać jak zawodowiec czy gotować jak mistrzowie kuchni. Osobom, które nie radzą sobie z codziennym stresem, polecam wszelkie formy relaksacji od jogi, przez tai-chi, medytację czy trening oddechowy. Wszystkie te techniki pozwalają choć na chwilę uwolnić się od obsesyjnych myśli o tym, co nas stresuje. Udowodnione naukowo działanie w redukcji stresu ma także mindfulness, czyli trening uważności. Polega na nauce skupiania uwagi na tym, co tu i teraz. Chodzi o to, by zostawić za sobą przeszłość i nie wybiegać myślami w przód. Umiejętność skupienia na tym, co aktualnie przeżywamy i jakie towarzyszą temu emocje, pomaga zachować spokój i nie wpadać w błędne koło stresu. 

Niestety, nie wszyscy pacjenci dają się namówić na wizytę u psychologa. Jak można im wtedy pomóc? 

– Proponuję sama, by pacjent spróbował zmienić coś w swoim życiu albo znalazł hobby. Najlepiej, aby było to coś, co wykracza poza obszar dotychczasowych doświadczeń zawodowych i osobistych – mówi dr Plucik-Mrożek. – Jedną ze skutecznych form samopomocy w takiej sytuacji jest także odpowiednia dawka snu i zwiększenie aktywności fizycznej. Wystarczy godzina średnio intensywnego ruchu, by uruchomić w organizmie kaskadę reakcji biologicznych, które skutkują m.in. wydzieleniem endorfin. Badania naukowe potwierdzają, że aktywność fizyczna ma podobne działanie terapeutyczne, jak leki przeciwdepresyjne.

Kojąco na naszą psychikę działa także kontakt z naturą, który zyskał nawet swoją nazwę: ekoterapia. Energiczny spacer po lesie nie tylko zatem nas dotlenia, ale też w pewnej mierze może zapobiegać chorobom psychosomatycznym – i to fakt potwierdzony badaniami. Chorzy, którzy na co dzień obcują z naturą, szybciej wracają do zdrowia, mają niższe ciśnienie krwi i tętno, a także rzadziej sięgają po leki przeciwbólowe. Naukowcy przekonują, że kiedy patrzymy na zieleń, w naszej krwi pojawiają się endorfiny, czyli hormony odpowiadające za odczuwanie przyjemności i szczęścia, a nasze fale mózgowe przechodzą w stan alfa, który wiąże się z głębokim relaksem, koncentracją i zdolnością do przyswajania wiedzy.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Choroby psychosomatyczne: poznaj „chicagowską siódemkę” najczęstszych chorób ze stresu

Zgłaszamy się do lekarza z bólem brzucha, a ten odsyła nas do psychoterapeuty. Niektóre choroby, mimo że dają realne fizyczne objawy, swoje źródło mają w emocjach. Kiedy możemy mówić o chorobie psychosomatycznej?
Karolina Morelowska-Siluk
07.09.2020

Choroby psychosomatyczne to dolegliwości, których pochodzenia nie można do końca wyjaśnić. W języku angielskim określane są terminem Medically Unexplained Symptoms, czyli objawami medycznie niewytłumaczalnymi. Chicagowska siódemka chorób psychosomatycznych O chorobie psychosomatycznej mówimy wtedy, gdy w jej powstawaniu bierze udział nasza psychika. Schorzenia te mogą obejmować w zasadzie każdy narząd. Naukowcy zajmujący się psychosomatyką wyróżnili jednak kilka chorób, w których najczęściej zauważalny jest związek pomiędzy ich występowaniem a stanem ludzkiej „głowy”. Określone zostały one  jako „chicagowska siódemka”.  Lista siedmiu schorzeń, w których powstawaniu znaczącą rolę odgrywają przeżywane przez pacjenta emocje, została stworzona w 1950 roku przez F. G. Alexandra, lekarza i psychoanalityka. Zalicza się do nich następujące choroby: choroba wrzodowa żołądka, nadciśnienie tętnicze, astma oskrzelowa, reumatoidalne zapalnie stawów, zapalne choroby jelita grubego, nadczynność tarczycy atopowe zapalenie skóry .  Do czynników wywołujących choroby psychosomatyczne zaliczany jest przede wszystkim stres najróżniejszego pochodzenia. Lekarze podkreślają, że nie jest im łatwo „walczyć” z chorobami psychosomatycznymi, bo pacjenci dość często nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że ich psychika ma aż tak duże oddziaływanie na ich ciało. Większość stawia więc opór, nie wierzy, kiedy po serii badań, które nic nie wykazują, sugeruje się im, że ich dolegliwości mają podłoże psychiczne.  Mechanizmy powodujące choroby psychosomatyczne do dziś nie są do końca znane. Jednak naukowcom udało się zaobserwować pewne  prawidłowości,...

Czytaj dalej
Choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Przewlekły stres prowadzi do chorób psychosomatycznych. Poznaj jego mechanizm!

Stres mobilizuje nas do działania, podnosi poziom energii i stymuluje rozwój. Sytuacja odwraca się, gdy zaczynamy żyć w chronicznym stresie. Jakie procesy zachodzą wówczas w naszym organizmie i do czego mogą prowadzić?
Karolina Morelowska-Siluk
11.09.2020

Jak dyskomfort psychiczny może doprowadzić nas do chorób fizycznych? Gdy jesteśmy zestresowani, nasz organizm produkuje kortyzol, który jest substancją produkowaną w wyjątkowych sytuacjach. Kiedy takie sytuacje zdarzają się nam nagminnie, nasze ciało w szybkim tempie zaczyna na ten proces odpowiadać. A my zaczynamy zapadać na rozmaite choroby, w tym choroby psychosomatyczne. Biologiczny mechanizm stresu  Biologiczny mechanizm stresu w dużym skrócie to po prostu reakcja organizmu na działanie bodźca, który: w pierwszej kolejności pobudza podwzgórze i produkuje substancję sygnalizującą, że przysadka mózgowa musi zacząć wydzielać do krwi więcej hormonu adrenokortykotropowego (ACTH). Pod jego wpływem zewnętrzna część nadnerczy, czyli kora zaczyna wydzielać kortykoidy. Natomiast rdzeń nadnerczy wydziela adrenalinę i noradrenalinę. Co się wtedy z nami dzieje? Wzrasta ciśnienie tętnicze, zwężają się nasze naczynia, wzrasta poziom trójglicerydów i cholesterolu w krwi, a także napięcie mięśni. Oddech w stanie stresu jest dwukrotnie szybszy. Podwyższony w czasie stresu poziom cukru we krwi wpływa na dodatkowe uwalnianie insuliny. Zupełnie inaczej w stanie napięcia funkcjonuje także nasz układ trawienny – zmniejsza się wydzielanie soków żołądkowych i spowolnieniu ulegają ruchy robaczkowe jelit. Może to doprowadzić do nieżytu żołądka, nudności bądź zaparć. Ponadto wydzielane glikokortykoidy zwiększają kwasowość żołądka, co powodować może nadkwaśność i wrzody. Kortyzol jest substancją, która produkowana powinna być w wyjątkowych sytuacjach, jednak kiedy te „wyjątkowe sytuacje” zdarzają się codziennie, czyli kiedy żyjemy w chronicznym stresie, a to współcześnie niestety coraz częstsze zjawisko, nasz organizm stale produkuje kortyzol, i w...

Czytaj dalej
trening jogi

Joga przy chorobach psychosomatycznych: uwolnij myśli i ulecz ciało

Nerwica, otyłość, migreny, zaburzenia snu i apetytu. Coraz częściej choroby ciała są związane z naszą psychiką. Zobacz, jak joga może pomóc w zaburzeniach i chorobach psychosomatycznych.
Kamila Geodecka
12.11.2020

Nasze myśli niszczą nam ciało, a cielesny ból oddziałuje na psychikę. Które objawy były pierwsze i kiedy się zaczęły? Czasami trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale jeśli nie potrafimy odnaleźć konkretnej przyczyny schorzenia, warto przynajmniej złagodzić powstały już ból. W chorobach psychosomatycznych ukojenie może przynieść nam joga, która idealnie łączy trening ciała z ukojeniem nerwów. Choroby psychosomatyczne Zacznijmy jednak od tego, czym są choroby psychosomatyczne. Z samej nazwy wiemy, że są to takie zaburzenia, które wynikają z połączenia tego, co psychiczne z tym, co fizyczne. Początkowo medycyna zakładała, że częściej to nasza ciało może wpływać na nasz stan psychiczny, dziś już jednak wiemy, że ta relacja jest wzajemna. Do chorób psychosomatycznych może zaliczać się np. bezsenność , z którą walczy coraz więcej osób, nerwicę lub uciążliwe tiki nerwowe czy brak apetytu. Oprócz tego są to także niektóre choroby serca, migreny, chroniczne bóle głowy, wrzody żołądka. Do listy możemy dodać też otyłość, astmę, bóle kręgosłupa, atopowe zapalenie skóry czy nadczynność tarczycy. Jak widzimy, są to choroby, o których w dzisiejszych czasach mówi się coraz więcej. Z zaburzeniami i chorobami psychosomatycznymi można sobie jednak radzić np. z pomocą jogi. Czytaj też:  Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi! Korzyści płynące z praktyki jogi Asany, czyli pozycje, które wykonuje się podczas treningu jogi, są bardzo dobrze przemyślane. Każdą z nich udoskonalano przez setki lat tak, by była perfekcyjnie harmonijna. Wszystko po to, by podczas poszczególnych ruchów i przejść z jednej pozycji w drugą uruchamiały się odpowiednie neurony, wydzielanie hormonów...

Czytaj dalej
Choroba hashimoto
IStock

Chorujemy na chorobę Hashimoto i celiakię, bo… jesteśmy kobietami?

Hashimoto, celiakia, stwardnienie rozsiane. Choroby immunologiczne są kobiecą domeną. O tym, dlaczego chorujemy na nie znacznie częściej niż mężczyźni, i jak się przed nimi bronić, z doktorem Wojciechem Sydorem rozmawia Katarzyna Podhorecka.
Katarzyna Podhorecka
30.07.2020

Choroba Hashimoto to jeden z typów zapalenia tarczycy, a jej przyczyną jest to, że mówiąc najprościej, organizm zaczyna zwalczać jeden ze swoich organów: tarczycę, co prowadzi do stanu zapalnego. W poczatkowej fazie może nie dawać żadnych niepokojących objawów, bywa, że chora dowiaduje się o chorobie podczas badania kontrolnego tarczycy. Z czasem pojawia się senność, zaczyna łuszczyć się skóra, wypadaja włosy, problemy z koncentracją, ciągła senność i uczucie rozbicia, a nawet depresja. O tym, jak leczyć Hashimoto i inne choroby z autoagresji mówi dr n. med. Wojciech Sydor, specjalista w zakresie chorób wewnętrznych, immunologii klinicznej oraz angiologii ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Katarzyna Podhorecka: Dlaczego kobiety częściej niż mężczyźni chorują na choroby autoimmunologiczne? Wojciech Syd or: Nie na wszystkie. Na łuszczycę i na cukrzycę typu 1 choruje więcej panów. Na wrzodziejące zapalenie jelita grubego chorujemy mniej więcej po równo. Ale rzeczywiście, jeśli chodzi o takie choroby, jak reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń układowy, choroba Hashimoto czy Gravesa-Basedowa, to kobiety stanowią nawet 75 proc. chorych. Przyczyną tego prawdopodobnie są hormony płciowe. Wahania poziomu estrogenów i progesteronu u kobiet wpływają na pobudzenie ich układu odpornościowego i osłabienie tolerancji immunologicznej. Tak samo np. antykoncepcja hormonalna lub hormonalna terapia zastępcza nieco zwiększa ryzyko niektórych chorób autoimmunologicznych. Przykładem burzy hormonalnej jest też ciąża. Jak wpływa na przebieg chorób autoimmunologicznych? Ciąża to rodzaj transplantacji, bo płód rozwijający się w ciele matki tylko w połowie składa się z jej komórek. Druga połowa to obce białko – silnie immunogenne antygeny ojcowskie. Aby...

Czytaj dalej