Dyrektor murem za uczennicami i uczniami. Odważnie odpowiedział kuratorium
East News

Dyrektor murem za uczennicami i uczniami. Odważnie odpowiedział kuratorium

„Czy można sobie wyobrazić piękniejszy przykład edukacji obywatelskiej w praktyce?” – pisze w swoim liście do warszawskiej kurator oświaty dyrektor jednego z liceów. To odpowiedź na strajki uczniów, które miały miejsce w minioną środę.
Kamila Geodecka
04.11.2020

Strajki w Polsce wciąż trwają, na ulicach miast nieprzerwanie zbierają się ludzie, którzy chcą protestować w związku z kontrowersyjnym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października. Przypomnijmy, że orzeczono wtedy, że aborcja wykonywana w przypadku, gdy płód ma wady letalne, jest niezgodna z konstytucją.

Protestujących są tysiące. Do strajku przyłączyli się także rolnicy, taksówkarze, wielu lekarzy, prawników, nauczycieli, a nawet kibiców. O swoje prawa chcieli zawalczyć też uczniowie.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Szkoła to dziewczyna – młodzi też mają głos

Od ponad tygodnia wszystkie media informują nas o protestach na ulicy. Ale swoich praw można się domagać także z domu. Taką strategię przyjęli uczniowie warszawskich liceów, którzy postanowili stworzyć inicjatywę o nazwie „Szkoła to dziewczyna”. W ramach protestu w ubiegłą środę w wielu szkołach młodzież nie wzięła czynnego udziału w lekcjach prowadzonych zdalnie. Zaraz po sprawdzeniu listy obecności przewodniczący klasy miał poinformować nauczyciela o tym, że dziś jest dzień uczniowskiego strajku. Za każdym razem padały również słowa: „Bardzo prosimy o zrozumienie naszej postawy i przyłączenie się do niej. Przyszłość uczennic jest dla nas niezmiernie istotną wartością”. Następnie zapadała cisza i żaden z uczniów nie brał czynnego udziału w lekcji.

Przeprowadzenie takiej akcji wymagało od organizatorów dużego wysiłku i zaangażowania. W szkołach przeprowadzane były m.in. referenda. Przyjęto założenie, że protest może się odbyć w tych placówkach, w których minimum połowa uczniów się na to zgodziła. Na Facebooku mogliśmy odnaleźć informacje dotyczące akcji, a każda szkoła mogła dołączyć do inicjatywy.

Na reakcję władzy nie trzeba było czekać długo. Warszawska kurator oświaty wysłała list do podległych jej szkół, wymagając od dyrektorów placówek „pilnego zdiagnozowania sytuacji” oraz „podjęcia stosownych działań wychowawczych”. Poinformowano także, że taka postawa uczniów jest „niezgodna z prawem”. Na stanowcze wezwanie kuratora odpowiedział w liście dyrektor Marcin Konrad Jaroszewski – dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie.

Czytaj także: „Jestem niepełnosprawna i jestem za aborcją. Moja mama miała wybór”

List dyrektora szkoły do kuratorium

Marcin Konrad Jaroszewski swój list zaczyna od przytoczenia konkretnych praw, które rzekomo miały zostać złamane. „Pani troska, jak sądzę, na pewno dotyczy art. 12, 13, 14 i 15 Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r. (Dz. U. z 1991 r. Nr 120 poz. 526)” – pisze dyrektor szkoły. O czym konkretnie mówią wspomniane przez pedagoga artykuły? Między innymi o tym, że państwo ma zapewniać dzieciom prawo do wyrażania swoich poglądów. Dziecko może także swobodnie się wypowiadać oraz poszukiwać i rozpowszechniać informacje i idee. Państwa, które podpisały Konwencję o prawach dziecka, zobowiązane są także do respektowania swobody myśli, sumienia i wyznania dziecka.

Na takim wypunktowaniu konkretnych praw się jednak nie kończy. Przecież kurator wyraźnie wezwała do podjęcia stosownych działań wychowawczych. Dyrektor odpowiada także i na to. „(...) oprócz oczywistych wyrazów uznania dla inicjatywy Zarządu Samorządu Uczniowskiego oraz pochwał za mądre i odpowiedzialne wzięcie udziału w aktualnych wydarzeniach życia społecznego i obywatelskiego (z przyjemnością zrobię to także w Pani imieniu), warto zapewne rozważyć włączenie analizy tych wydarzeń do bieżącej realizacji programów nauczania czy też przeprowadzania dyskusji w ramach zajęć z wychowawcą”. Jak pisze Marcin Konrad Jaroszewski, ostatnie wydarzenia związane z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego mogą rozpocząć dyskusję na temat poszanowania praw człowieka czy respektowania prawa Rzeczpospolitej Polskiej. Na innych zajęciach można porozmawiać np. o bezpieczeństwie podejmowania tak kontrowersyjnych decyzji w czasie pandemii.

Dyrektor dumny ze swoich uczniów 

Marcin Konrad Jaroszewski nie kryje również, że był dumny, gdy dotarła do niego informacja o tym, że uczniowie w XXX Liceum Ogólnokształcącym w Warszawie dołączyli do akcji „Szkoła to dziewczyna”. „Bo na pewno Pani nie zaprzeczy, że oddolna inicjatywa uczniów, polegająca na wyrażeniu swoich poglądów i przekonań, stanowi piękny przykład postawy obywatelskiej, a jeśli dodamy do tego fakt, że uczniowie w ten sposób wsparli walkę o godność i prawa człowieka, to również Panią, jako Mazowieckiego Kuratora Oświaty, z pewnością rozpiera duma — czyż nie jest to właśnie realizacja celów kształcenia w zakresie wiedzy o społeczeństwie, takich jak: rozumienie zasad i form demokracji oraz konsekwencji ich łamania, rozumienie specyfiki praw i wolności człowieka oraz podstawowych mechanizmów ich ochrony czy też umiejętność interpretacji życia społecznego? Czy można sobie wyobrazić piękniejszy przykład edukacji obywatelskiej w praktyce?”.

Na zakończenie dyrektor wyraził nadzieję, że Mazowiecka Kurator Oświaty, także jako pedagog i kobieta, nie będzie biernie przyglądała się apelom tysięcy polskich kobiet.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Fot. East News, Reporter

Murem za kobietami  – mężczyźni, którzy wspierają Strajk Kobiet

W przeciwieństwie do tych, którzy pod pretekstem „obrony kobiet i rodziny” atakują uczestniczki demonstracji, ci mężczyźni naprawdę stoją murem za kobietami, wspierając Strajk Kobiet. Ich wystąpienia są pełne emocji.
Anna Zaleska
03.11.2020

Protesty Strajku Kobiet mają poparcie ponad 60 procent Polaków – tak wynika z badań przeprowadzonych przez IBRiS dla Wirtualnej Polski. Na pytanie: „Czy w obecnej sytuacji epidemicznej protesty powinny dalej trwać?” pozytywnie odpowiedziało 58 proc. kobiet i aż 63 proc. mężczyzn! Mężczyźni są obecni na protestach, ale też w mediach społecznościowych udzielają strajkującym kobietom silnego poparcia. Często nie przebierając w słowach. Przemysław Kossakowski Dziennikarz i podróżnik prowadzący program „Down the Road. Zespół w trasie” 28 października napisał na swoim profilu na Instagramie: „Kobiety powinny mieć prawo do wyboru. Strajk kobiet. Popieram”. Jego wpis dostał ogromne poparcie, ale niektórzy komentatorzy zarzucili mu hipokryzję, twierdząc, że osoba, która robi program z osobami z Zespołem Downa, nie powinna propagować takich poglądów. Kossakowski odpowiedział na to: „ Uważam, że każdy porządny człowiek powinien wspierać ludzi niepełnosprawnych i ich rodziny. Ale to nie oznacza, że mamy prawo zmuszać kobiety do rodzenia trwale i nieodwracalnie uszkodzonych płodów. Kobiety powinny mieć prawo wyboru. Mam nadzieję, że ci, którzy mają inne zdanie, zamiast trwonić energię kanalizowaną w internetowych komentarzach, zainwestują ją, angażując się w wolontariat lub inną pomoc ludziom niepełnosprawnym. Jestem wolontariuszem od ponad roku. To doświadczenie ostatecznie nauczyło mnie, że nie mamy prawa nakazywać kobietom, aby poświęcały swoje życie dla jakiejkolwiek wizji świata ”. A na koniec dodał: „Domy dziennej pomocy, warsztaty terapii zajęciowej, stowarzyszenia i fundacje czekają. Może, zamiast klepać w klawiatury, zróbcie dla odmiany coś, co zmieni świat na lepsze”. Wojciech Chmielarz „Miałem kilka pomysłów, w jaki...

Czytaj dalej
Dominik Przerwa, Kreska, Joanna Musiał, Krystyna Engelmayer - Urbańska, Anna Brzostek, Patrycja Podkościelny. www./pogotowie.tumblr.com

Strajk kobiet? Jaki strajk kobiet? Halo! Tu jest Polska, tu się milczy o ważnych sprawach

To nie będzie kolejny tekst o tym, co może zgotować nam nasz rząd. To tekst o tym, co robimy same sobie.
Sylwia Arlak
03.11.2020

Burza na ulicach, burza w Internecie. Odpalam media społecznościowe i jestem przerażona. Instagramerka X prowadząca własną firmę wzięła udział w proteście. „Jak możesz promować to wydarzenie swoim nazwiskiem? Już nic u ciebie nie kupię” — czytam pod jej zdjęciem. Youtuber Y, który na co dzień zajmuje się ocenianiem knajp, nie wziął udziału w początkowych protestach. Na początku podawał jedynie informacje, które inni wrzucali do sieci. „W ten sposób niczego nie zdziałasz. Tak nie można. Dlaczego nie ma cię wśród tłumu?” — dopytywali jego obserwatorzy. Instagramerka Z, fotografka, przez dłuższy czas w ogóle nie komentowała sprawy. Potrzebowała czasu, żeby „wszystko przetrawić, przemyśleć”. Ośmieliła się za to wstawić swoje zdjęcie z porannego joggingu w lesie. A potem jeszcze jedno, z parku, z kawą w ręku. „Jak możesz teraz zajmować się tak prozaicznymi tematami? To nie wypada. Trwają strajki” — pisano. Nie przekonała ich odpowiedź fotografki, że owszem, w Polsce wiele się teraz dzieje, ale ona musi promować swój kontent. W końcu na tym polega jej praca. Nie pisałabym o tym, gdyby chodziło o pojedyncze komentarze. Ale były ich setki. Strajk kobiet — albo z nami, albo przeciwko nam Anna Lewandowska stała się obiektem hejtu, bo długi czas nie zajmowała zdecydowanego stanowiska w sprawie. Część internautów odetchnęła z ulgą, gdy trenerka wstawiła zdjęcie z protestu w Monachium. Hejtowane są osoby, które zmieniły zdjęcie profilowe na Facebooku (dodając piorun — symbol protestów) i te, które tego nie zrobiły. I nieważne, czy dlatego, że nie wspierają wydarzenia, czy dlatego, że nie wierzą w tego typu internetowe inicjatywy i wolą działać „w realu”. Czytaj też:   Dramatyczne opowieści kobiet po opinii TK:...

Czytaj dalej
Vedrana Rudan
Vedrana Rudan. Fot. Kamil Szkopik

Vedrana Rudan: Podziwiam Polki, jestem z wami, wspieram Strajk Kobiet!

Nikt nie pisze o piekle kobiet tak bezkompromisowo i sugestywnie, jak ona. Zna je na wylot, bo sama przez nie przeszła. „Podziwiam Polki. Kiedy mężczyźni was wkurzą, wychodzicie na ulice” – mówi pisarka Vedrana Rudan.
Magdalena Żakowska
27.10.2020

Chorwacka pisarka Vedrana Rudan mówi o sobie, że wychowała się w typowej chorwackiej rodzinie.  Pierwszy raz pobiła mężczyznę, kiedy miała 12 lat. Chciał ją zgwałcić i chociaż był od niej wyższy o głowę, to i tak dosyć długo leżał później w szpitalu. 10 lat później próbowała zabić ojca , a później przez lata żyła w przemoc owym związku ze swoim pierwszym mężem. Na szczycie listy jej wrogów znajdują się mężczyźni, a zaraz za nimi politycy i kler. Nie oszczędza nikogo, ale najbardziej okrutna jest wobec samej siebie. Vedrana Rudan tnie językiem jak brzytwą.   Magdalena Żakowska: Pani kolejne książki to różne rozdziały pani życia. Zaczęło się od „Ucho, gardło, nóż”, gdzie opisała pani okropieństwa wojny na Bałkanach i dramatyczną sytuację kobiet w powojennej rzeczywistości. Vedrana Rudan: Ta wojna zmieniła wszystko. Także dla mnie. Zanim wybuchła byłam dziennikarką radiową. Z dnia na dzień straciłam pracę, bo mój drugi mąż jest Serbem. Potem większość oszczędności straciłam na to, aby uchronić syna przed poborem do armii. Z dnia na dzień zostaliśmy bez środków do życia. Po wojnie długo ciągnęła się za mną ta „zła Chorwatka”, która wyszła za Serba. Nie mogłam znaleźć pracy, nie mogłam pisać w gazetach, a bez pisania nie potrafiłam żyć. Napisałam więc książkę pełną gniewu na świat. Bicie kobiet to nasz sport narodowy Narratorką „Ucha…” jest 50-letnia kobieta, która w radykalnym, nabitym wulgaryzmami monologu rysuje gorzki obraz otaczającego ją świata. W Polsce pani powieść wystawiła w Teatrze Polonia Krystyna Janda. Jej monodram nie schodził z afisza przez dwa sezony.  W Chorwacji publikacja tej książki wywołała skandal. Wojna to u nas nadal...

Czytaj dalej