Sennik egipski. Co oznaczają najpopularniejsze sny według starożytnych Egipcjan?
Pexels.com

Sennik egipski. Co oznaczają najpopularniejsze sny według starożytnych Egipcjan?

Sennik egipski, obok sennika babilońskiego, jest jedną z najstarszych ksiąg opisujących znaczenie snów. Starożytni Egipcjanie wierzyli, że bogowie podczas snu chcą im przekazać najważniejsze wiadomości.
Sylwia Arlak
01.02.2021

Powtarzające się sny budzą naszą ciekawość i wywołują niepokój. Nic więc dziwnego, że próbując zinterpretować to, co dzieje się z nami w snach, sięgamy po senniki. I, mimo że te najstarsze przetrwały tysiące lat, wciąż w nie wierzymy.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Sennik egipski – co to jest?

Sennik egipski z czasów Ramzesa II (a dokładniej około roku 1275 p.n.e.) odnaleziono w osadzie Deir el-Medina (którą zamieszkiwali najzdolniejsi rzemieślnicy i budowlańcy pracujący przy budowie grobowca dla faraonów). Zawiera on aż 108 interpretacji różnych snów, a także opis 78 aktywności i emocji, które pojawiają się w snach. Sennik egipski, obok sennika babilońskiego, jedna z najstarszych (i najbardziej rozpowszechnionych) ksiąg opisujących znaczenie snów.

Sennik egipski do dzisiaj można obejrzeć w British Museum w Londynie.

Czytaj też: Joga na dobry sen. 10-minutowa praktyka, która uspokoi i wyciszy

Sennik egipski – jak powstał?

Starożytni Egipcjanie wierzyli, że bogowie podczas snu chcą im przekazać ważne rady, wskazówki i ostrzeżenia. Spodziewali się, że bóstwa poprzez sen mogą zażądać od nich konkretnego, pobożnego czynu. Sądzili, że senne mary mogą być też przesłaniem wysyłanym im przez któregoś ze zmarłych krewnych. Dlatego tak wiele energii poświęcali na to, by spisywać swoje sny, nauczyć się je odczytywać i interpretować.

Szukając odpowiedzi, jak rozwiązać trapiący ich problem, starali się „wywołać” sen. Udawali się do specjalnie wybudowanych w tym celu świątyń i spędzali w nich noc. Niekiedy na kawałku lnianego płótna (które umieszczane w specjalnej lampie płonęło w świątyni) zapisywali imię konkretnego boga. Liczyli na to, że to właśnie on udzieli im rady. Często odprawiali przy tym modły. Żeby móc odwiedzić świątynie, Egipcjanin musiał najpierw przejść post.

Oto znaczenie najpopularniejszych symboli według sennika egipskiego:

Sennik egipski: jabłka

W starożytnym Egipcie wierzono, że jabłka pojawiające się we śnie są symbolem radości oraz zdrowia. Jedzone jabłko jest symbolem końca nadziei. Słodkie oznacza, że czeka nas wesołe, pozytywne wydarzenie, a kwaśne, że z własnej winy spotka nas coś przykrego. Jabłka na drzewie to zaszczyty.

Kiedy zrywasz jabłka we śnie, możesz spodziewać się, że zrobisz dobry interes. Kiedy je kupujesz, otaczają cię prawdziwi, szczerzy przyjaciele, a kiedy dostajesz, spotka cię coś nieprzyjemnego. Widząc we śnie zgniłe jabłka, uważajmy na niebezpieczne sytuacje, sprzedając je – przypomnij sobie, żeby szanować innych ludzi. Zrywanie jabłka z drzewa może oznaczać, że ktoś cię prześladuje, a krojenie – rozstanie z przyjacielem. Kwitnąca jabłoń to zwiastun dobrej nowiny.

Sennik egipski: pieniądze

Jeśli we śnie dostajemy pieniądze, możemy odczuwać niepokój i pobudzenie. Wydawanie pieniędzy symbolizuje wyzwolenie z ucisku. Znalezienie pieniędzy ma przynieść nam zarobki i dobre perspektywy, a liczenie pieniędzy – szczęście i bogactwo. Patrzenie na pieniądze we śnie symbolizuje pokusę, zagubione pieniądze – kłopoty, a gra o pieniądze – spór.

Sennik egipski: dziecko

Dziecko według sennika egipskiego to zarówno zły, jak i dobry znak. Kiedy widzimy, jak dziecko upada, możemy spodziewać się przeszkody w przedsięwzięciach. Kiedy jest piękne, czeka nas miła znajomość, a kiedy duże – będziemy mieć dobry rok.

Sennik egipski: zęby

Sennik egipski ostrzega przed tym znakiem. Utrata zębów we śnie może oznaczać śmierć przyjaciela albo inne nieoczekiwane katastrofy. Kiedy czyścimy zęby, będziemy harować na rzecz innych. Kiedy widzimy, jak nam wypadają, możemy zachorować.

Sennik egipski: kot

Zadrapanie czy ugryzienie przez kota we śnie symbolizuje dostanie się w niepowołane ręce w prawdziwym życiu. Kiedy go widzimy albo posiadamy, może spotkać nas jakaś przykrość, zdrada w miłości.

Sennik egipski: ryba

Równie niebezpieczny może być symbol ryby. Zgodnie z sennikiem egipskim, kiedy dostajemy rybę, cieszymy się fałszywym szacunkiem. Patrzenie na rybę symbolizuje kłopoty, choroby i straty, a na wędkę – złe czasy. Łowienie ryb oznacza niedbalstwo. Kiedy jednak kupujemy albo posiadamy wielką rybę, możemy liczyć na szczęście i sukces, a kiedy ją pieczemy i jemy – na dobrobyt.

Czytaj też: Lubimy ranne ptaszki, a sowy uważamy za leniwe – i mylimy się. Naturalny sen u każdego jest inny!

Sennik egipski: schody

Kiedy widzimy schody, zgodnie z sennikiem egipskim, możemy liczyć na przyjemność i zysk. Schodząc po schodach w dół, zdobędziemy kochanka.

Sennik egipski: pogrzeb

Dużo bardziej skomplikowana sytuacja jest z pogrzebem. Własny pogrzeb oznacza długie życie, dobre zdrowie i rodzinne szczęście, a cudzy – zdobycie bogactwa. Widok bliskiej osoby pogrzebanej symbolizuje wielkie cierpienie, a obcej – otrzymanie spadku. Cudzy ubogi pogrzeb to znak, że będziesz musiała ciężko pracować, żeby zapewnić sobie godny byt. Bycie pogrzebanym żywcem zwiastuje ogromne nieszczęście i niewolę, a mowa pogrzebowa osobę, która cię pocieszy i przywróci ci nadzieję.

Sennik egipski: muchy

Muchy mają symbolizować nieprzyjemne chwile. Według sennika egipskiego, łapiąc je, poruszasz się poza prawem i możesz mieć problemy.

Czytaj też: „Stres z powodu bezsenności jeszcze pogłębia problem”, mówi dr Adam Wichniak

Sennik egipski: robaki

Robaki to według starożytnych Egipcjan symbol fałszywej przyjaźni. Widząc robactwo we śnie, przez własną lekkomyślność możemy wpakować się w kłopoty. Robaki w jedzeniu oznaczają groźnego wroga.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Koszmary i męczące sny
iStock

Podczas pandemii masz dziwne, intensywne sny? To bardzo dobrze!

Zaraza, katastrofa, głód, spadanie, czy tonięcie. To nasze pandemiczne sny. Ale nie ma powodu do zmartwień – przekonuje psychiatra i neurofizjolog kliniczny, profesor Adam Wichniak.
Magdalena Żakowska
21.05.2020

Podczas pandemii śpimy inaczej niż zwykle. W ciągu dnia możemy nareszcie pozwolić sobie na drzemki. Potem do późnej nocy oglądamy seriale albo śledzimy w telefonie teorie spiskowe na temat koronawirusa i Billa Gatesa. Budzimy się nad ranem na skraju paniki, bo zżera nas stres związany z kryzysem. Wstajemy późno, bo nie musimy się zrywać o świcie, żeby rozwieść dzieci do szkoły. To wszystko ma swoje przełożenie na nasze sny. Ale jak to działa? Marzenia senne w pandemii Nasz sen ma kilka faz. Dwie podstawowe to NREM i REM. Pierwsza to tzw. sen wolnofalowy, który – w zależności od człowieka – trwa od kilkunastu minut do godziny. Ten typ snu występuje u większości ssaków i ptaków. U niektórych, na przykład delfinów, w odpowiedzi na czyhające zagrożenia ewolucja wytworzyła wyjątkową umiejętność zasypiania tylko jednej półkuli mózgu, podczas gdy druga w tym czasie odpowiedzialna jest za czuwanie. Dla człowieka znacznie ważniejsza jest druga faza snu, zwana REM (od ang. rapid eye movements, czyli gwałtownego poruszania gałek ocznych). To w tej fazie mamy marzenia senne – podróżujemy w czasie i przestrzeni, zakochujemy się, odbieramy Oscary i latamy w powietrzu jak ptaki. Tyle że podczas pandemii nasze sny o wiele częściej to koszmary. Lekarze śnią inaczej Nie wiem, jak u was. U mnie dziś w nocy znowu było strasznie – śniło mi się, że dostałam od koleżanki, z którą niedawno się pokłóciłam (w realu) pod opiekę trzy szczeniaki, na oko trzymiesięczne wyżły niemieckie. Miałam się nimi zająć podczas trwającej właśnie imprezy, na której było bardzo dużo dziwnych osób przypominających sopockiego „Krystka”, czarnego bohatera afery w Zatoce Sztuki. Mieszkanie, w którym odbywała się impreza, miało kilka pięter i strome kręte...

Czytaj dalej
Nicole Kidman i Hugh Grant
mat. prasowe

W niedzielę finałowy odcinek „Od nowa”: Kto zabił Elenę Alves? 

Czy wy też nie możecie się już doczekać rozwiązania zagadki morderstwa Eleny? Może to Jonathan (Hugh Grant), a może Grace (Nicole Kidman)? Ale podejrzanych jest więcej. Oto nasz lista.
Magdalena Żakowska
27.11.2020

Już w niedzielę premiera szóstego, ostatniego odcinka „Od nowa” . Miniserial HBO z Nicole Kidman, Hugh Grantem i Donaldem Sutherlandem, na podstawie powieści Jean Hanff Korelitz „Od nowa” z 2014 roku, opowiada historię Grace Fraser, nowojorskiej terapeutki z wyższych sfer, której cały świat załamuje się w jednej sekundzie: brutalnego morderstwa Eleny Alves. Elena jest młodsza od Grace, ma dwójkę małych dzieci, jedno z nich chodzi do szkoły z synem Grace, chociaż Elena należy do niższej klasy średniej i teoretycznie nie stać jej na prywatną edukację. Głównym podejrzanym o morderstwo jest Jonathan, mąż Grace, szanowany onkolog dziecięcy. Okazuje się, że miał romans z Eleną, który trwał kilka lat, a także jest ojcem jej młodszego dziecka. Dowody prokurator są mocne: Jonathan był na miejscu zbrodni i zostawił tam ślady DNA, co więcej – uprawiał seks z ofiarą tuż przed jej śmiercią. Ale tego dowiadujemy się już w drugim odcinku. A później sprawy się komplikują. Jonathan zostaje aresztowany i zwolniony za kaucją dzięki pożyczce ojca Grace. Ona, chociaż rozstaje się z mężem, nie wierzy w to, że mógł zamordować Elenę. Prowadzi śledztwo na własną rękę, ale nawet jej nie możemy z całą pewnością skreślić z listy podejrzanych. Na całym świecie fani serialu przebierają już nogami przed premierą ostatniego odcinka serialu. A spekulacje trwają: kto zabił? Te z was, które czytały powieść Jean Hanff Korelitz znają już odpowiedź na to pytanie. Ale twórcy serialu ostrzegali, że nie zamierzają trzymać się wiernie książki, co widać już wyraźnie po pięciu udostępnionych odcinkach. Postanowiłyśmy więc pospekulować razem z wami. Oto nasza lista potencjalnych morderców.   Jonathan Fraser Za: Miał mocny motyw. Zdradzał żonę i bał się, że...

Czytaj dalej
miłość w związku
iStock

Jak kochać długo i szczęśliwie? Prof. Bogdan Wojciszke: „Miłość to nie połówki jabłka, ale wspólna wyboista droga”

Sylwia Niemczyk
09.10.2020

Gonimy w życiu za miłością, a jednocześnie niewiele o niej wiemy i rzadko się nad nią tak naprawdę zastanawiamy. Tymczasem tak jak rozwijamy swoje umiejętności w pracy, tak samo możemy uczyć się, jak lepiej kochać i dbać o miłość – przekonuje prof. Bogdan Wojciszke, psycholog, autor „Psychologii miłości”. Sylwia Niemczyk: Panie profesorze, zawsze chciałam o to zapytać: skąd właściwie u pana wzięło się zainteresowanie miłością? Wrodzony romantyzm? Prof. Bogdan Wojciszke: To było tak strasznie dawno temu, już prawie 30 lat temu, że sam dobrze nie pamiętam. Ale na pewno więcej niż mojego romantyzmu było w tym mojej przekory. W latach 90., kiedy zaczynałem swoje badania, w polskiej psychologii kompletnie nikt się miłością nie zajmował, co bardzo mnie dziwiło, bo przecież to jedna z najważniejszych spraw w życiu człowieka. Więc pomyślałem, że może ja spróbuję. Dzisiaj sytuacja jest już zupełnie inna, współcześnie miłość jest intensywnie uprawianym polem badawczym.  I co już o niej wiemy? Że jest nieuchwytna, różnorodna i wyjątkowo trudna do zbadania. Okazuje się, że badać ją to trochę tak, jakby badać naturę wiatru na postawie tego, co się nam udało zamknąć w słoiku. Ale dla mnie właśnie ta nieuchwytność i różnorodność miłości jest najciekawsza.  Naprawdę nie możemy o niej powiedzieć trochę więcej? Gdyby na przykład jutro na Ziemi wylądował kosmita i zapytał: „Czym jest ta wasza miłość?”, to co by pan mu odpowiedział? Pewnie zacząłbym od tego, że miłość to pewna nasza emocja, czyli bardzo zmienna rzecz, ale też pewien stosunek do drugiego człowieka. Który też jest zmienny: inny będzie na początku związku, inny po 20 latach bycia razem – ale już w jaki sposób będzie się zmieniał, nie umiemy powiedzieć. Jeszcze do niedawna...

Czytaj dalej
pożądanie
magnum photo/photo power

W łóżku z kompleksami? Atrakcyjność seksualna nie zależy od wyglądu

Psychoterapeuta, Wojciech Kruczyński przekonuje, że pożądanie, jakie budzimy, nie ma wiele wspólnego z tym, jak wyglądamy. Najbardziej podniecające w nas jest zupełnie co innego.
Krystyna Romanowska
20.02.2020

Patrzenie, jak komuś na nasz widok podniecenie odbiera rozsądek i każe robić szalone rzeczy, jest jedną z największych przyjemności na tym świecie. I największym afrodyzjakiem. Czego potrzebujemy, żeby tak było? Mówi Wojciech Kruczyński, psycholog oraz psychoterapeuta. Krystyna Romanowska: Seksuolodzy mówią, że kobiety uważają się za niezbyt sexy: obsesyjnie liczą fałdki i mierzą cellulit. Mężczyźni z kolei boją się oceny długości i twardości. Potem spotykamy się w łóżku i zamiast czerpać z tego samą przyjemność, boimy się, co jest w nas nie tak. Tymczasem dobrze by było, gdybyśmy powiedzieli sobie… No właśnie, co?  Wojciech Kruczyński:  Mogę powiedzieć każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie: „Masz już wszystko, czego potrzeba, żeby ktoś stracił dla ciebie głowę. Zadbała o to natura”.  Czyli żeby stać się dla kogoś czystym obiektem seksualnym.  Patrzenie, jak komuś na nasz widok podniecenie odbiera rozsądek i każe robić szalone rzeczy, jest jedną z największych przyjemności na tym świecie. Co nas najbardziej podnieca u kogoś innego? Właśnie świadomość tego, że on lub ona czuje podniecenie na nasz widok.   Kompleksy to nieporozumienie Jedna z moich znajomych, która często zmienia partnerów seksualnych, usłyszała kiedyś od koleżanki: „Nie martwisz się, że ci wszyscy mężczyźni oceniają twoje ciało?”. Odpowiedziała: „To nie ma dla mnie znaczenia”. I nie powinno mieć. Kompleksy to w  większości nieporozumienie, pogoń za Świętym Graalem w postaci płaskiego brzucha, sterczących piersi czy czegoś w  tym rodzaju. Nie trzeba posiadać wszystkich cech idealnego obiektu seksualnego – zwłaszcza że taki ideał nie istnieje – żeby być odebraną jako pociągająca i seksowna. Partnerowi seksualnemu...

Czytaj dalej