Safari w języku suahili znaczy podróż – jedziemy do Kenii!
East News

Safari w języku suahili znaczy podróż – jedziemy do Kenii!

Ale zamiast do słynnego rezerwatu Masai Mara wyruszamy na północ. Tam, gdzie akacje rzucają ażurowy cień, stada słoni ciągną ku rzece, a wszystko to oglądamy, leżąc w hamaku.
Beata Lewandowska-Kaftan
28.05.2020

Najpierw sądziłam, że to mi się śni: potężny ryk tuż za ścianą naszego namiotu. Rankiem rangersi – uzbrojeni strażnicy rezerwatu – pokazali nam na piasku wielkie odciski łap. Duży samiec nawoływał lwicę. Gdy odpowiedziała, pobiegł w jej kierunku. Poszliśmy jego tropem przez busz wprost nad rzekę. Lwów nie zobaczyliśmy, ale ślady miłosnej schadzki były wyraźne. Samca i jego partnerkę spotkaliśmy jeszcze tego samego dnia. Podczas popołudniowego safari ujrzeliśmy, jak pochrapują pod akacją. Obok nas zatrzymał się samochód z grupką młodych Angielek. Podekscytowane trzaskały zdjęcia. Dwie z nich mimo protestów przewodnika wyszły na dach auta. W ułamku sekundy lwica znalazła się tuż za ich samochodem gotowa do skoku, a obie dziewczyny równie szybko umknęły do środka. Zastygliśmy z przerażenia. Nasz przewodnik, by rozładować napięcie, rzucił: „Pokazała, kto tu rządzi!”. Zasady obowiązujące w rezerwatach są jasne: na safari, gdzie żyją drapieżniki, nie wolno wychodzić z auta. 

Parady słoni

Samburu National Reserve to niewielki rezerwat w porównaniu z kenijskimi olbrzymami: Tsavo czy Masai Mara, liczy zaledwie 165 kilometrów kwadratowych. Leży w Wielkim Rowie Afrykańskim, pokrywają go sawanny i busz, z których gdzieniegdzie wystają wielkie skalne czopy, a na horyzoncie majaczą błękitne zarysy gór Karisia i Matthews Range. Na południowym skraju rezerwatu płynie duża, nigdy niewysychająca rzeka Ewaso Ng’iro,której dolinę znaczą smukłe palmy dum. To dzięki rzece tyle tu zwierząt. Stada słoni z niezwykłą regularnością pojawiają się nad wodą tuż przed zachodem słońca. Ciągną przez busz, z trzaskiem łamiąc gałęzie. W dolinie piją, polewają się wodą, polegują w rzecznym mule. 

Te parady słoni mogę oglądać, nie ruszając się z lodge – biwaku malowniczo rozłożonego na brzegu rzeki. Wystarczy, że usiądę z lornetką w hamaku wśród drzew. Zawsze towarzyszy mi strażnik, bo lodge nie jest ogrodzony, byśmy mogli cieszyć się obecnością zwierząt. Względy bezpieczeństwa wymagają jednak, by w dzień i w nocy dyżurowali uzbrojeni rangersi. Znają tutejsze zwierzęta, świetnie czytają tropy i wiedzą, jak nie dopuścić do zagrożenia, nie czyniąc zwierzętom krzywdy.

Glamping na safari

Wielkie brezentowe namioty, w których mieszkamy, wyposażone są po królewsku: łoża z moskitierami, rattanowe fotele, rzeźbione skrzynie i stoliki. Z tyłu są łazienki z prysznicem pod gołym niebem, by podczas kąpieli oglądać gwiazdy. Wieczorem zapala się lampy naftowe, a przy dróżkach wzdłuż ścieżek – małe pochodnie, żeby łatwiej nam było trafić po kolacji do łóżka. Kolację przy świecach jemy w dużym, otwartym namiocie. Świeże owoce, warzywa i nyama choma, czyli grillowana wołowina lub kozina, smakują wybornie. Do tego schłodzone wino, co budzi nasz podziw, bo przecież nie ma tu elektryczności. Nic bardziej mylnego, prąd jest, z baterii solarnych ustawionych daleko z tyłu, by nie psuły widoku!

Strażnicy budzą nas przed świtem na safari. Jest rześko, mocna kawa z kardamonem podana wprost do łóżka stawia na nogi. Wskakujemy do land cruiserów uzbrojeni w lornetki i aparaty. Nasze auta są przystosowane do fotograficznych safari: podnoszone dachy i brak bocznych ścian pozwalają wyglądać na wszystkie strony i robić zdjęcia na stojąco. Kierowcy-przewodnicy bezbłędnie prowadzą do miejsc, gdzie o poranku pasą się stada smukłych antylop impala, w busz, gdzie skryły się eleganckie oryksy, i na polany, na których zebry rozkosznie tarzają się w piasku. 

A skoro tylu tu roślinożerców, nie brakuje i łowców: ciemnogrzywych lwów i smukłych gepardów. W przeciwieństwie do lwów gepardy żyją i polują samotnie albo w siostrzanych czy braterskich parach. To najszybsze spośród zwierząt lądowych, potrafią biec z prędkością ponad 100 kilometrów na godzinę, ale tylko przez kilkanaście sekund. Potem dają za wygraną i czekają na kolejną okazję. Uroda i elegancja są ich przekleństwem. To jedyne dzikie koty, które można oswoić, dlatego dziś ich największymi wrogami nie są lwy czy lamparty, tylko ludzie. Kłusownicy często zabijają matki i zabierają małe gepardy, by sprzedać je bogatym snobom znad Zatoki Perskiej. W niektórych kręgach wypada przechadzać się z gepardem w obroży wysadzanej brylantami! 

Lud Samburu

Rezerwat wziął nazwę od pasterskiego ludu Samburu, którego terytoria rozciągają się od rzeki Ewaso Ng’iro na południu po jezioro Turkana na północy. To bliscy krewniacy Masajów, mówią dialektem języka maa i kultywują wiele podobnych zwyczajów. Ich rodzinne wioski – manyatta – otoczone wysokimi palisadami dla ochrony przed drapieżnikami, leżą na sąsiadujących z rezerwatem wzgórzach. 

Podczas jednego z trekkingów spotkaliśmy grupkę kobiet zbierających chrust. Najstarsza z nich, Mama Lange (do każdej mężatki wypada zwracać się Mama), zaprosiła nas do siebie. Jej chata, zbudowana z desek i kryta dachem z gliny zmieszanej z krowim łajnem, nie miała okien, a wewnątrz było aż gęsto od dymu. To dla ochrony przed muchami, od których roiło się w zagrodzie. Najmłodsze cielęta spały w chatach wraz z ludźmi.Usiedliśmy wokół paleniska i popijaliśmy bardzo słodką herbatę z mlekiem. Mama przyrządziła ją dla nas i nalała do dwóch metalowych kubków, które krążyły z rąk do rąk. Poznaliśmy także inne kobiety z rodziny. Wszystkie były już mężatkami, miały ogolone głowy i okrągłe kolczyki w uszach. Naręcza kolistych naszyjników zdobiły ich szyje – to codzienny strój, a liczba ozdób świadczy o zamożności rodziny. Dziewczyny zwykle wychodzą za mąż w wieku 15–17 lat. Małżeństwa są aranżowane przez starszyznę z obu rodzin, które negocjują posag – to średnio siedem krów. Panna młoda w dniu ślubu opuszcza rodzinny dom i wchodzi do klanu męża. Małżeństwa w obrębie tego samego klanu są zakazane, co bywa przyczyną miłosnych komplikacji. Zdarza się nieraz, że chłopak i dziewczyna z sąsiedztwa mają się ku sobie, ale nie mogą się pobrać. Jeśli mężczyzna jest zamożny, ma na ogół dwie lub trzy żony. Mieszkają w tej samej manyatta, ale każda w osobnej chacie. Decydujący głos w sprawach rodzinnych ma zawsze pierwsza żona. Tu, gdzie gościliśmy, była nią Mama Lange. 

Czas braterstwa

Mężczyzn w ogóle nie widzieliśmy. Nasz przewodnik powiedział, że część wypasa stada z dala od domu, a starsi oraz młodzi chłopcy są w lorora, specjalnym obozie stawianym w buszu. Nastolatkowie szykują się w nim do obrzezania, a potem do lmuget – inicjacji, podczas której z chłopców staną się młodymi wojownikami i strażnikami stad – moranami. Ten okres to najpiękniejszy czas w życiu mężczyzny Samburu: czas braterstwa, cielesnych uciech, kiedy trzeba – walki, gdy nadarzy się okazja – tańców, podczas których popisują się wysokimi podskokami. Młodzi wojownicy pięknie się ubierają, splatają włosy w warkoczyki, malują twarze, noszą mnóstwo biżuterii. Dziewczyny chętnie okazują im względy, a matki nazywają młodymi lwami. Mamie Lange aż oczy się zaszkliły, gdy nam o tym opowiadała – jej dwaj synowie właśnie szykowali się do ceremonii lmuget. 

Gdy nadeszła pora, by się pożegnać, powiedziała: „Safari njema”. Zdziwiliśmy się, czemu wspomina o safari, ale przewodnik szybko wyjaśnił, że safari w języku suahili znaczy podróż: „Mama życzy wam szczęśliwej podróży!”.

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 12/2018

1\5
Ewaso Ng’iro 
Ewaso Ng’iro 
Getty Images

Rzeka, która daje wytchnienie mieszkańcom rezerwatu Samburu. Wysokie skały są idealnymi punktami obserwacyjnymi dla drapieżników.

 

2\5
Słonie w kąpieli
Słonie w kąpieli
East News

Stada słoni z niezwykłą regularnością pojawiają się nad wodami niewysychającej rzeki Ewaso Ng’iro. Zawsze tuż przed zachodem słońca. Piją, polewają się wodą i polegują w rzecznym mule.

3\5
Glamping
Glamping
fot. Beata Lewandowska-Kaftan

Lodge to miejsce biwaku, ale biwaku dość luksusowego. Położone są w odległych od cywilizacji miejscach, tak by można było z nich komfortowo obserwować dzikie zwierzęta.

4\5
Młodzi wojownicy Samburu
Młodzi wojownicy Samburu
BEW

Podobnie jak Masajowie, podczas tańców wojownicy Samburu wykonują wysokie podskoki. Mają nagie torsy i wzorzyste spódnice, podczas gdy Masajowie owijają ciała czerwonymi chustami shuka.

5\5
Kobiety plemienia Samburu
Kobiety plemienia Samburu
Getty Images

Dziewczęta wychodzą za mąż z reguły w wieku 15-17 lat. Po ślubie noszą bogatą biżuterię. Charakterystyczne są naszyjniki oraz diadem z koralików z metalowym wisiorem zdobiącym czoło. Liczba ozdób świadczy o zamożności rodziny.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Rwanda
BEW

Rwanda – Afryka prawie nieodkryta

Jej krajobrazy znamy głównie z filmów o wojnie między Tutsi i Hutu. Ala dziś Rwanda jest jednym z najbezpieczniejszych krajów regionu. Zmienia się i przyciąga turystów.
Aleksandra Szajewska
15.05.2020

Od północy osłaniają go pasma wulkanicznych wzgórz, od zachodu oblewają wody jeziora Kiwu – maleńki kraj nazywany Szwajcarią Afryki leży w samym centrum kontynentu. Wielkością można go porównać do województwa warmińsko-mazurskiego. Rozciąga się na bardzo górzystym terenie i jest jednym z najgęściej zaludnionych państw w Afryce, a średnia wieku jego mieszkańców to zaledwie 19 lat. Mimo małych rozmiarów słyszał o nim prawie każdy mieszkaniec Ziemi.  O Rwandzie nakręcono wiele filmów i niemal wszystkie dotyczą tragicznej wojny domowej z początku lat 90., w rzeziach między Tutsi i Hutu zginęły wtedy setki tysięcy ludzi. Ale przez lata Rwanda się zmieniała, dzisiaj można o niej pomyśleć jako o celu wakacyjnego wyjazdu. Przekonałam się o tym na własnej skórze, gdy nie bez lęków wsiadłyśmy z przyjaciółką do samolotu i poleciałyśmy sprawdzić, jak tam naprawdę jest.  Kigali zaskakuje nowoczesnością Z Warszawy do stolicy Rwandy Kigali najwygodniej leci się przez Brukselę. Chociaż Belgia oficjalnie nie roztacza już protektoratu nad swoją byłą kolonią, trwa z nią w silnej więzi gospodarczej i historycznej. Już pierwszy kontakt z Rwandą, jakim jest podróż z lotniska do centrum stolicy, uświadamia nam, że kraje afrykańskie z impetem wkraczają w XXI wiek, a Rwanda pozytywnie wyróżnia się na tle innych państw regionu. Po ulicach jeżdżą nowoczesne, klimatyzowane autobusy, do których wsiada się, przykładając kartę magnetyczną do elektronicznego czytnika. Na przedmieściach dla wygody mieszkańców dostępne są charakterystyczne zajezdnie taksówek rowerowych velotaxi z miękkim siedzeniem dla pasażera zainstalowanym na bagażniku. Jednocześnie, dbając o porządek i bezpieczeństwo na miejskich arteriach, władze miasta zakazały rowerom wstępu do ścisłego...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Polska jest piękna od gór do morza! Te miejsca w Polsce docenił Google

Google wyróżnił 16 największych atrakcji turystycznych w całej Polsce, przyznając im Złote Pinezki. Brane pod uwagę były wszystkie województwa, a na liście znalazły się przede wszystkim zabytki, muzea i parki.
Sylwia Arlak
13.08.2020

Google zaprezentował listę 16 największych atrakcji turystycznych w Polsce. Zwycięzców wybrali użytkownicy aplikacji Google Maps. W każdym z województw wskazali jeden najciekawszy obiekt wyróżniony Złotą Pinezką. Śladem zabytków w Polsce „To szczególne wyróżnienie, bo chociaż przyznane przez nas, to tak naprawdę nagroda w imieniu samych podróżników i użytkowników Map. To właśnie dzięki ich ocenie i zaangażowaniu mogliśmy wyłonić najlepiej oceniane atrakcje turystyczne w każdym z województw – miejsca szczególne i warte odwiedzenia” – powiedziała Elżbieta Różalska z Google Polska. Na liście znalazł się m.in. zamek w Malborku, mosty w Stańczykach, wrocławskie Afrykarium, zamek na Wawelu w Krakowie, Filharmonia Opolska i warszawskie Łazienki Królewskie. Zamek w Malborku to słynny zamek krzyżacki z XIII wieku. Największy na świecie pod względem powierzchni znajduje się na liście zabytków UNESCO.  Zamek na Wawelu to największa atrakcja Krakowa. Rezydencja królewska ma  7040 m² powierzchni i 71 sal wystawowych. Wraz ze Starym Miastem, Kazimierzem i Stradomiem został wpisany w 1978 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warszawskie Łazienki Królewskie zachwycają turystów o każdej porze roku. Letnią rezydencję króla Stanisława Augusta tworzą klasycystyczne zabytki i historyczne ogrody. Mosty w Stańczykach wyglądają jak wyjęte z przygodowego filmu. Należą do najwyższych w Polsce i przypominają rzymskie akwedukty. Filharmonia Opolska mieści się  w samym centrum miasta, przy Kanale Młynówka. Rozbudowa nowego gmachu kosztowała miliony, ale było warto. Nowoczesny budynek przyciąga miłośników muzyki symfonicznej, operowej, kameralnej, musicalu, jazzu czy poezji śpiewanej. Z...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Myślicie, że u nas jest gorąco? W Dolinie Śmierci w USA zarejestrowało rekord upałów!

Padł nowy rekord temperatury na świecie. Poznajecie Dolinę Śmierci w USA, gdzie zarejestrowano ponad 54 stopnie Celcjusza!
Sylwia Arlak
18.08.2020

Tak gorąco jeszcze nie było. W kalifornijskiej Dolinie Śmierci (Death Valley) zarejestrowano temperaturę 130 stopni Fahrenheita (54,4 stopni Celsjusza). Jak podają amerykańskie Narodowe Służby Meteorologiczne, to najwyższa temperatura zmierzona za pomocą nowoczesnych urządzeń pomiarowych w historii. Rekord padł w niedzielę (16 sierpnia) o godz. 15:41. Odczytu dokonano dzięki elektronicznemu termometrowi zamkniętemu w zacienionym pudełku. „Ta zanotowana wysoka temperatura jest uważana za wstępną i jeszcze nieoficjalną” — podkreślają członkowie Narodowych Służb Meteorologicznych z siedzibą w Genewie. 🥵Yep it was HOT out there today... So hot in fact, that the PRELIMINARY high temperature @DeathValleyNPS was 130°F. If verified, this will be the hottest temperature officially verified since July of 1913. For more info... https://t.co/qFXcIVoPig #DeathValley #Climate #CAwx pic.twitter.com/lAl8NQDCyp — NWS Las Vegas (@NWSVegas) August 17, 2020 Burze, pożary i trąba powietrzna Do tej pory oficjalny rekord świata —134 stopni Farnheita (56,7 stopnia Celsjusza) zanotowano zaledwie pół godziny drogi od tego miejsca (na ranczu Greenland) 10 lipca 1913 roku. Wcześniej mówiło się, że najwyższa temperatura na świecie padła w Libii we wrześniu 1922 roku. W 2013 roku okazało się jednak, że odczyt 58 stopni Celsjusza był prawdopodobnie błędny (przez problem z termometrami) i niezgodny z temperaturą panującą w regionie. Ale Christopher Burt, z prywatnej amerykańskiej służby meteorologicznej, który rozpoczął śledztwo w sprawie zapisów w Libii, zakwestionował też odczyty z Doliny Śmierci z 1913 roku. Twierdził, że są one „zasadniczo niemożliwe z meteorologicznego punktu widzenia”. Inny rekord temperatury (55,0 stopni Celsjusza) zanotowano w lipcu 1931 roku w Kebili w Tunezji. Ale podobnie,...

Czytaj dalej
Karaiby, podróże
Małgorzata Sobońska-Szylińska

Marzysz o wakacjach w raju? Wybierz się z nami w rejs po Karaibach!

Podobno uczucie błogości to tutaj podstawowy stan ducha. Kto raz dopłynie do Wysp Szczęśliwych, nie chce stąd wracać...
Małgorzata Sobońska-Szylińska
12.05.2020

Wyprawę zorganizowała nam koleżanka – prawniczka z Waszyngtonu. Tylko ona zna nas wszystkie. Postanowiła zebrać nas w jednym miejscu, mając pewność, że się polubimy, a ona przy okazji nadrobi zaległości towarzyskie. Same silne osobowości. Kobiety, które zawsze mają coś do powiedzenia, więc nudy nie będzie. Spędzimy ze sobą siedem kolejnych dni i nocy. 24 godziny na dobę na niewielkiej przestrzeni. Zapowiada się niezłe wyzwanie w pięknych okolicznościach przyrody. Wiatr prowadzi nas w stronę małej wysepki Saint Lucia, będącej samodzielnym państwem zrzeszonym w brytyjskiej Wspólnocie Narodów. Pogoda jest wymarzona. Żagle co i raz napinają energiczne podmuchy. Podwójny dziób naszej łodzi to wznosi się, to opada. Mimo to próbujemy działać w kambuzie, obejmując ramionami naczynia, które przesuwają się rytmicznie we wszystkie strony. Gotowanie przy przechyłach tak nam się podoba, że każdego dnia robimy z niego rytuał. Nasze salwy śmiechu udzielają się kapitanowi, który specjalnie wywija kołem sterowym, żebyśmy nie miały za łatwo. W końcu docieramy do Saint Lucia. Witają nas charakterystyczne dla wyspy zielone spiczaste stożki gór, z których najwyższa sięga aż 950 metrów. Wpływamy do kameralnej zatoczki Marigot Bay oddzielonej od morza wąskim półwyspem porośniętym szpalerem palm kokosowych. Rzucamy kotwicę i zażywamy pierwszej morskiej kąpieli o zachodzie słońca. Woda jest cieplejsza od powietrza. Nocą ciężkie od gwiazd niebo nie daje oderwać od siebie wzroku. Gorące źródła Następnego ranka ruszamy na podbój lądu. Krajobraz jest nadzwyczajnie pofałdowany. Jedziemy niewielkim busem. Co chwilę zatrzymujemy się przy punktach widokowych. Z góry możemy obserwować bujny tropikalny las i poszarpaną linię brzegową. W pewnym momencie kierowca informuje nas, że...

Czytaj dalej