Rok 2021 jeszcze gorszy niż 2020? ONZ nie ma dla nas dobrych wiadomości
Pexels.com

Rok 2021 jeszcze gorszy niż 2020? ONZ nie ma dla nas dobrych wiadomości

„Jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań, w najbliższych miesiącach może nas czekać klęska głodu o biblijnych rozmiarach” – ostrzega David Beasley, szef Światowego Programu Żywnościowego.
Sylwia Arlak
18.11.2020

2020 rok wszystkim nam dał w kość. Jak nigdy wcześniej wyglądamy końca grudnia. A co, jeśli 2021 wcale nie będzie lepszy? Przestrzega przed tym uhonorowana w tym roku Pokojową Nagrodą Nobla agencja ONZ.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Jeszcze większy głód i ubóstwo

„W 2020 roku świat zmagał się z pandemią koronawirusa, a równocześnie był na krawędzi pandemii głodu. Póki co udało nam się temu zapobiec, ponieważ światowi przywódcy odpowiedzieli pieniędzmi, pakietami stymulacyjnymi, odroczeniem zadłużenia” — podkreśla David Beasley, szef Światowego Programu Żywnościowego (WFP) w wywiadzie dla agencji The Associated Press, dodając: „Bez podobnego wsparcia i natychmiastowych działań w ciągu kilku miesięcy możemy mieć do czynienia z klęską głodu o biblijnych rozmiarach”.

WFP potrzebuje w przyszłym roku aż 15 miliardów dolarów. 5 miliardów miałoby zostać przeznaczone na uniknięcie głodu, a 10 na realizację globalnych programów (m.in. na wsparcie dla niedożywionych dzieci). Agencja obawia się jednak, że przez pandemię COVID-19 państwa dotknięte wirusem nie będą w stanie wesprzeć funduszu tak, jak to miało miejsce w 2020 roku. „W tej chwili musimy skupić się na górach lodowych, a góry lodowe to głód. Głód, destabilizacja i migracja” — stwierdza Beasley, porównując nadchodzący kryzys do katastrofy Titanica.

Z danych agencji wynika, że na całym świecie jest 135 milionów ludzi dotkniętych głodem. Nowe analizy pokazują, że przez pandemię COVID-19 do końca 2020 roku niedożywionych będzie kolejnych 130 milionów.

Krytyczny poziom głodu po latach konfliktu lub innych wstrząsów osiągnęły m.in. północno-wschodnia Nigeria, Burkina Faso, Jemen i Sudan Południowy. Inne kraje, które wymagają pilnej pomocy to Afganistan, Kamerun, Republika Środkowoafrykańska, Kongo, Etiopia, Haiti, Liban, Mali, Mozambik, Niger, Sierra Leone, Somali, Sudan, Syria, Wenezuela, Zimbabwe.

W 2021 świat wróci do normalności?

Ale są też dobre wiadomości. Profesor Ugur Sahin, współzałożyciel firmy BioNTech, szacuje, że opracowana przez jego firmę szczepionka przeciw koronawirusowi przyniesie efekt latem przyszłego roku. Jest więc duża szansa, że w 2021 roku nasze życie wróci do normalności.

Czytaj teżKoniec pandemii koronawirusa ma być blisko. Wirusolodzy nie są tak optymistyczni

„Jestem przekonany, że szczepionka ograniczy przenoszenie się choroby między ludźmi.  Może nie w 90 proc., ale prawdopodobnie w 50 proc. Nie powinniśmy zapominać, że nawet to może doprowadzić do zdecydowanego zmniejszenia rozprzestrzeniania się pandemii” — mówi prof. Sahin w rozmowie z BBC.

Szczepionka została przetestowana w sześciu krajach. W badaniach wzięło udział około 43 tys. osób. Wszyscy otrzymywali lek w dwóch dawkach w odstępie trzech tygodni. Do kwietnia przyszłego roku firma ma dostarczyć ponad 300 milionów dawek na całym świecie. „Lato nam pomoże, bo wskaźnik zakażeń spadnie. Niezbędny jest wysoki wskaźnik szczepień przed jesienią i zimą przyszłego roku” — podkreśla ekspert.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
iStock

Tego nie wiedzieliście o pandemii. Wstrząsające informacje z pierwszej linii frontu walki z COVID-19

Politycy przekonują, że pandemia w Polsce była i jest pod kontrolą. Marcin Wyrwała i Małgorzata Żmudka w książce „Nadzwyczajni” udowadniają, że to scenariusz daleki od prawdy.
Sylwia Arlak
17.09.2020

Nadzwyczajni” , reportaż dziennikarzy Marcin Wyrwała i Małgorzaty Żmudki to dokonywany „na gorąco” zapis ostatnich miesięcy.  Autorzy zabierają nas do szpitali, w których brakuje odpowiedniego sprzętu i rąk do pracy. Przedstawiają medyków, lekarzy i ratowników, którzy pracowali ponad własne siły, po kilka dób. Pozostawionych bez środków ochrony — maseczek, rękawiczek i płynów do dezynfekcji. Zestresowanych, jak mają rozmawiać z pacjentami, kiedy sami nie wiedzą, co będzie dalej. Chroniących najbliższych.     *** Przeczytajcie fragment książki „Nadzwyczajni” Marcina Wyrwała i Małgorzaty Żmudki: Na początku kwietnia wybucha ognisko wirusa w domu pomocy społecznej w Bochni. Zakażenie zostaje potwierdzone u 54 osób, w tym 37 pod­opiecznych i aż 17 pracowników. Działanie DPS-u zostaje sparaliżowane. 9 kwietnia Burza przyjeżdża na miejsce z dwo­ma zespołami Zintegrowanej Służby Ratowniczej. Przed budynkiem spotyka się z urzędniczką ze sztabu kryzysowego miejscowego starostwa i dy­rektorką DPS-u, starszą osobą, która jego zdaniem nie do końca zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, a przede wszystkim z presji czasu i konieczności wdrożenia odpowiednich procedur. – Oczywiście, zapraszamy, działajcie – mówi Burzy. – Pani dyrektor, chcemy wam pomóc, ale że­bym mógł wpuścić ludzi do środka, to muszę mieć z panią umowę, że pani zleca nam konkretne czynności. Bo potem może się okazać, że wykona­liśmy coś, czego pani sobie nie życzyła, a mówimy tu o czynnościach medycznych – tłumaczy. – Proszę pana, ale mnie tu wszyscy wierzą na słowo – odpowiada dyrektorka. Burza nawet się jej nie dziwi. Skoro państwo nie jest przygotowane na taki kryzys, to jak ma być...

Czytaj dalej
iStock

Masz już serdecznie dość wiadomości o koronawirusie i COVID-19? Zobacz, co robić!

Z jednej strony masz już naprawdę dość śledzenia kolejnych wiadomości o koronawirusie, z drugiej chcesz jak najlepiej chronić siebie i swoich bliskich. To stresujące i wyczerpujące.
Sylwia Arlak
04.09.2020

Wszyscy jesteśmy w tym razem. Na bieżąco śledzimy informacje dotyczące koronawirusa. Najchętniej zapomnielibyśmy o pandemii, ale wciąż towarzyszy nam strach o własne zdrowie i zdrowie bliskich. Światowa ekspertka w dziedzinie zdrowia publicznego Allana Shakish w wystąpieniu TED tłumaczy, jak radzić sobie z tym nadmiarem informacji, zachowując bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek. Skup się na najważniejszych informacjach Kiedy docierają do ciebie kolejne wiadomości na temat  COVID-19, zadaj sobie pytanie: „Czy posiadanie tych informacji przyniesie korzyści mojemu życiu? Czy pozwoli mi podejmować bardziej przemyślane decyzje?”. Gromadzenie masy informacji, których nie możesz w żaden sposób wykorzystać, nic ci nie przynosi. Czy naprawdę musisz śledzić postępy poszczególnych badaczy, pracujących nad szczepionką? Chociaż sama myśl o przyszłej szczepionce, może dać ci poczucie nadziei, szczegóły mogą nie być tak ważne. Dla większości z nas najważniejszą informacją, którą należy śledzić, jest sposób przenoszenia wirusa. Tak samo wg lekarzy ważna jest nie sama liczba zarażonych – bo dziś wiemy, że większość z nich przechodzi chorobę w łagodny lub nawet bezobjawowy sposób – ale liczba osób, które z powodu COVID-19 znajdują się w szpitalach, bo dopiero te dane pokazują nam, jak poważna jest sytuacja.  Przeglądaj zaufane źródła COVID-19 jest mocno upolityczniony. Niektóre główne źródła wiadomości opierają swoje treści bardziej na opiniach niż na nauce. Ponadto organizacje medialne i publikacje (nieakademickie i akademickie) są pod ogromną presją. Nie czytaj tekstów napisanych przez samozwańczych analityków  i znawców-celebrytów.  Jeśli naprawdę chcesz pogłębić wiedzę o koronawirusie, czytaj...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Efekt pandemii koronawirusa: połowa Polaków ma trudności z seksem

Jak wynika z najnowszych badań, ponad połowa z nas skarżyła się na problemy z seksem w czasie lockdownu. Co czwarty Polak myślał o rozwodzie.
Sylwia Arlak
04.11.2020

Od początku zastanawialiśmy się, jak pandemia koronawirusa i związany z nią lockdown, wpłynie na nasze relacje. Wiele mówiło się o tym, że przymusowe zamknięcie w czterech ścianach skończy się falą rozwodów. Albo wręcz przeciwnie — że czeka nas wielki „baby boom”. Wiele odpowiedzi przynoszą najnowsze badania prof. Zbigniewa Izdebskiego, kierownika Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii na Wydziale Pedagogicznym UW. Wynika z nich, że u 22 procent badanych w pandemii związek się wzmocnił, 8 proc. przyznało, że widzą negatywne zmiany, a 66 procent, że ich relacja pozostała bez zmian. Te same badania mówią jednak o tym, że co czwarty Polak myśli o rozwodzie. 8 procent zastanawiało się nad tym jeszcze przed wybuchem pandemii. Dodatkowo wiemy już, że „baby boom” nam nie grozi. Niepewna przyszłość sprawiła, że aż 14 proc. ankietowanych postanowiło wstrzymać się z zakładaniem  lub powiększaniem rodziny. Pandemia i lockdown groźne nie tylko dla singli  Pandemia najbardziej dotknęła młodych ludzi od 18 do 29 roku życia. To im najbardziej doskwierało uczucie samotności i braku bliskich.  Z powodu przymusowego zamknięcia, częściej niż wcześniej (poprzednie badania dotyczące zdrowia i życia seksualnego Polaków ukazały się w 2007 roku) decydowali się na randki za pośrednictwem portali internetowych. Korzystało z nich aż 40 procent wszystkich respondentów. 17 procent szukało znajomości w innych miejscach w Internecie. Seks w czasie pandemii najbardziej cieszył młodych ludzi. U osób w średnim wieku (30-49) zanotowano spadek zainteresowania tymi sprawami, a u seniorów (60 plus) — wzrost. Ale są też złe wiadomości. Okazuje się, że w ostatnich miesiącach aż połowa z nas miała problemy z seksem.  Zmęczeniem tłumaczyło się 22 procent...

Czytaj dalej