Pani Lucyna marzyła o ogródku dla wnucząt. Musi przetrwać za 6,80 zł dziennie – Raport o biedzie
Materiały prasowe Szlachetnej Paczki

Pani Lucyna marzyła o ogródku dla wnucząt. Musi przetrwać za 6,80 zł dziennie – Raport o biedzie

„Paweł w przyrodniej rodzinie był bity, poniżany, zastraszany. Nikt nie reagował, dopóki »bliscy« nie skatowali go tak, że trafił do pogotowia opiekuńczego” – tegoroczny „Raport o biedzie” jest pełen takich historii.
Kamila Geodecka
30.11.2020

„Raport o biedzie” co roku pokazuje nam, jak duża liczba osób w Polsce żyje w biedzie. Część nich jest skrajnie samotna, chora, bez ogrzewania w domu i ciepłej wody. Należą do nich także dzieci, które musiały dorastać w domu przemocowym, biednym czy patologicznym. U niektórych całą sytuację życiową zmienił wypadek.

Oto historie tych ludzi.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Dzieciństwo

Gdy Paweł miał 7 lat, zmarł mu ojciec, dlatego chłopiec musiał zostać przeniesiony do rodziny zastępczej, gdzie bito go i znęcano się nad nim. Zaraz przed 18. urodzinami trafił pod opiekę swojej mamy, której zainteresowanie synem trwało tak długo, jak mogła korzystać z przydzielonej mu renty socjalnej. O tym, że matka pobiera na niego jakiekolwiek pieniądze, dowiedział się dopiero po 5 latach.

„Załamany, nie miał już siły, by domagać się zadośćuczynienia. Tym bardziej że coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Epilepsja, uszkodzony wskutek pobicia błędnik, rzadka genetyczna choroba – zespół Ushera, przez którą stopniowo coraz mniej widzi i słyszy. Czasami wydaje mu się, że to nawet lepiej”.

Prawie połowa rodzin z dziećmi, którym pomogła akcja Szlachetna Paczka, nie miała w domu komputera. 300 tys. dzieci w Polsce żyło w minionym roku w skrajnym ubóstwie. Dodatkowo raport wskazuje na to, że to bieda może być konsekwencją tak wielu odnotowanych prób samobójczych wśród nastolatków. W 2019 roku statystycznie trzech nastolatków dziennie próbowało odebrać sobie życie.

Los

Pani Aneta miała dom i rodzinę: męża, dwóch synów i córkę. Czasami zdarzało jej się narzekać na monotonię. Dziś do bezpiecznego i stabilnego życia bardzo tęskni. Mąż niespodziewanie zmarł, potem została zwolniona z pracy. Przeprowadziła się do małego mieszkania i starała się wiązać koniec z końcem. Nie udało się. Dziury łatała chwilówkami. Do dziś komornik zabiera jej z konta 500 zł miesięcznie.

„Syn tego nie wytrzymał. Powiesił się. Znalazła go jego siostra. Rzuciła się, by ratować brata, ale było za późno. Przypłaciła to załamaniem nerwowym i pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Pani Aneta musiała się zająć jej dziećmi. Najmłodszy wnuk mieszka z nią zresztą do dzisiaj, a wnuczka, która już się usamodzielniła, pomaga im materialnie i finansowo. Marzenia? Brak. Potrzeby? W pierwszej kolejności buty i żywność”.

W zeszłym roku z powodu nieszczęśliwych wypadków na drodze zginęło prawie 3 tys. osób. W pożarach zginęło pół tysiąca osób. W miejscu pracy na skutek różnych wypadków zmarło ponad 80 tys. osób. W tym samym roku odnotowano ponad 11 tys. samobójstw.

Często osoby, które umierają w wyniku nieszczęśliwego wypadku lub odbierają sobie życie, pozostawią całe rodziny. Dla wielu z nich w sytuacji śmierci bliskiej osoby rozpoczyna się spirala nieszczęść, która może prowadzić do biedy.

Niepełnosprawność

„Kacper cierpi na autyzm, zapalenie tarczycy, a niedawno wykryto u niego nowotwór jamy ustnej i gardła. Jest agresywny. Zarówno wobec siebie, lekarzy, jak i swojej mamy. Pani Justyna wychowuje go sama. Konieczność całodziennej opieki nad Kacprem sprawia, że nie może podjąć regularnej pracy. Ich mieszkanie to jeden pokój, za łazienkę służy dziecięca wanienka ustawiona w kuchni. Kobieta wierzy, że syn ją kocha, choć na razie nie umie tego pokazać. Potrzeby? Łóżko. Kacper moczy się w nocy, przez co materac, na którym śpi, jest już w opłakanym stanie”.

Szacunkowo określa się, że w Polsce żyje około 3,5-4 milionów osób z niepełnosprawnościami. Nieco ponad 1/3 z tych osób podejmuje pracę. Dzieje się tak dlatego, że w Polsce niepełnosprawność często traktowana jest jako wyrok, a osoby niepełnosprawne są ubezwłasnowolniane.  

Czytaj także: „To nie heroski, to zmęczone, wykończone kobiety. Takie same jak ja i ty”

Nędza

„Pan Stefan właściwie nadal jest młody. Gdyby nie choroba, do emerytury zostałoby mu jeszcze dobrych kilka lat. Pracować jednak nie jest w stanie, do serca ma wstawiony rozrusznik. Co więc robi? W starym domu, bez bieżącej wody i elektryczności, całymi dniami przesiaduje w kuchni. – Słucham radia, czytam gazetę – mówi. – Nieraz to i dwadzieścia razy przeczytam tę samą. Czasem odwiedzają mnie koledzy, przyniosą wodę, naładują akumulator, pomagają. No i jest jeszcze Franio, piesek. Jak włączę piecyk, to przychodzi do mnie i tak się grzejemy. Czytam mu gazetę”.

W 2019 roku wyliczona granica skrajnego ubóstwa stanowiła 614 zł miesięcznie w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego. W przypadku czteroosobowej rodziny było to  1658 zł na miesiąc. Za takie pieniądze w zeszłym roku musiało przeżyć 1,6 miliona osób w Polsce.  Co szósta rodzina, która otrzymuje pomoc Szlachetnej Paczki, żyje bez dostępu do łazienki. 6 proc. z nich nie ma dostępu do bieżącej wody.

Pandemia

„Do tej pory sobie radzili. Pan Marcin pracował w restauracji jako kucharz, zarabiał nieźle, na początku roku zaczęli wspólnie z żoną remont mieszkania. Do czasu jego ukończenia zamierzali mieszkać – jak dotąd – w wynajmowanym pokoju. Jedyną ich bolączką był stan zdrowia syna. Leon cierpi na autyzm oraz afazję, wymaga stałej opieki i częstych wizyt u specjalistów. Wiosną tego roku wszystkie plany wzięły w łeb. Pan Marcin stracił pracę. Pozostały rachunki do opłacenia. Zamiast remontem i zdrowiem syna, mężczyzna zajmuje się odtąd szukaniem nowego zatrudnienia i dorabianiem, gdzie tylko się da”.

We wrześniu 2020 roku stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 6,1 proc. To najgorszy wynik od dwóch lat. W raporcie czytamy, że ponad 1/10 pytanych osób zadeklarowała, że przez obostrzenia związane z epidemią ona lub osoba z jej gospodarstwa domowego straciła pracę. 

Czytaj także: „Tegoroczne Święta będą inne, ale mogą nas dużo nauczyć” – mówi psycholożka Joanna Żółkiewska

Samotność

„– Cieszyłam się na tę operację – mówi pani Alicja, która od lat mieszka sama. – W szpitalu przynajmniej przez kilka dni miałabym opiekę i towarzystwo. A jednak i to się nie spełni. Przez COVID termin operacji został przesunięty. Kolano to wytrzyma, gorzej z duszą”.

Długotrwała samotność ma podobny wpływ na człowieka, jak otyłość czy palenie papierosów. W jej wyniku powstaje w ciele przewlekły, subkliniczny stan zapalny. Niestety samotność coraz częściej staje się normą. Co trzecia osoba w grupie powyżej 65. roku życia mieszka sama. Wśród osób po 80. roku życia to już połowa. Co dziesiąta osoba mieszkająca sama deklaruje, że nie ma nikogo zaufanego w swoim otoczeniu.

Starość

„Pani Lucyna kiedyś marzyła, że na starość będzie pielęgnowała ogródek. Że znajdą się w nim kwiaty, warzywa, może kawałek trawnika, dla wnucząt. Dziś, po zapłaceniu rachunków i wykupieniu leków, z emerytury zostaje jej 6 złotych i 80 groszy na dzień. Z dorosłą córką od lat nie utrzymuje kontaktu. Ogródek ma w doniczce na parapecie. Hoduje w nim pietruszkę i cebulę dymkę”.

Zaledwie 1/3 osób po 80. roku życia rozmawia codziennie z bliską osobą. Aż 17 proc. seniorów deklaruje, że doświadczyło braku pieniędzy na realizację podstawowych potrzeb (w tym na opłacenie rachunków i wykupienie leków).

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Rosół pociesza i leczy samotność? Cała prawda o „comfort food”

„Comfort food” przywołuje ulubione smaki z dzieciństwa i inne miłe wspomnienia. Ale to nie wszystko, bo pomaga nam załagodzić negatywne emocje i zwalczyć stres. Jak to możliwe?
Sylwia Arlak
24.06.2020

Na smutki najlepsze są lody, na samotność pomidorówka, a na złamane serce placki z jabłkami takie jak z dzieciństwa? Zamiast zmierzyć się z problemami, często próbujemy leczyć je jedzeniem. Zaglądamy do lodówki, „zajadamy” stres. I to naprawdę działa. Terapeutyczną moc „comfort food” udowodnił Jordan D. Trosi, psycholog z amerykańskiego Uniwersytetu w Buffalo.  Comfort food jedzone oczami Korzystnie na nasze samopoczucie wpływa już samo myślenie o „kojących” posiłkach. Troisi wraz z psycholog Shirą Gabriel przeprowadzili eksperyment, w którym podzielili grupę ochotników na dwa zespoły. Pierwszy z nich miał za zadanie przywołać w pamięci i następnie opisać kłótnię z bliską osobą. Takie wspomnienie miało w nich wywołać poczucie osamotnienia. Drugi zespół miał za zadanie opisać dowolne wydarzenie uznane za emocjonalne neutralne. Następnie część badanych z obu grup miała napisać o jedzeniu swojej ulubionej potrawy, a inni o próbowaniu nowych dań. Na koniec wszyscy uczestnicy dostali do wypełnienia specjalne kwestionariusze, które pozwalały ocenić skalę osamotnienia. Okazało się, że osoby piszące o ulubionym jedzeniu pod koniec eksperymentu rzadziej czuły się samotne. Comfort food to nie muszą być fast-foody Pozostaje pytanie, jakie potrawy uznajemy za „comfort food”. Czy wszyscy „pocieszamy się” w ten sam sposób? Nie. I wbrew stereotypom, wcale nie muszą być to fast-foody. „Comfort food” to potrawy, które przywołują miłe wspomnienia. Już w 1977 r. w słownikach zdefiniowano pojęcie, jako „tradycyjnie przygotowywane potrawy, które odwołują się do nostalgicznych i sentymentalnych wspomnień”. Zależą też od kultury. Dla Brytyjczyka czy Niemca nasze „jedzenie na pocieszenie” mogłoby...

Czytaj dalej