Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo”
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo”

Zgodnie z nowymi obostrzeniami dotyczącymi COVID-19 dzieci z klas 1-3 znowu będą uczyć się zdalnie. Większość z nas też zostanie w domach. Jak to wpłynie na nasze relacje z bliskimi? Jak znaleźć w tych warunkach przestrzeń dla samej siebie?
Sylwia Arlak
05.11.2020

Przed nami mały lockdown. Od poniedziałku nawet najmłodsze dzieci wracają do zdalnego nauczania, a my do zdalnej pracy. Tak będzie wyglądał co najmniej najbliższy miesiąc. Zamknięci w czterech ścianach ze swoimi bliskimi możemy czuć się sfrustrowani i zmęczeni. Mamy prawo mieć dość, ale jednocześnie musimy poradzić sobie w tej trudnej sytuacji. Jak? Zapytałyśmy o to psycholożkę i psychoterapeutkę Katarzynę Kucewicz.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Pandemia stała się czymś realnym

 Z rozmów z moimi pacjentami wynika, że teraz boją się zachorowania na COVID-19 bardziej niż na wiosnę. Przez to, że jest coraz więcej zachorowań, pandemia z czegoś medialnego, dostępnego często tylko z ekranów telewizorów, stała się czymś bardzo lokalnym i bliskim. Koronawirus spotyka naszych znajomych, krewnych, co sprawia, że czujemy, jak realnie zbliża się do nas — mówi nam Kucewicz.

Nastroje w kontekście lockdownu będą różne. Część osób odczuje wręcz ulgę, mając wrażenie, że wreszcie wprowadzono kontrolę nad rozprzestrzenianiem się wirusa. Będzie zdania, że to próba opanowania sytuacji. Dla innych lockdown to kolejne w ostatnich miesiącach doświadczenie ogromnie męczące i frustrujące. Pierwszy lockdown był czymś nowym, dziwnym, nieoczekiwanym. Teraz wiemy już, z czym się wiąże, wiemy, że to ciężkie doświadczenie. Nie tylko kojarzy się ze strachem o zdrowie swoje i najbliższych, ale też z tym, że znowu jesteśmy wszyscy zamknięci w czterech ścianach. Znowu musimy dostosować swoją codzienność do nowych warunków, znowu mamy bardzo ograniczone pole manewru   dodaje.

Czytaj też: Maseczki, dezynfekcja i dystans: kobiety częściej przestrzegają zasad, niż mężczyźni, potwierdzają to badania!

Psycholożka jest zdania, że pierwszy lockdown nauczył nas, jak powinniśmy się zachowywać w tej sytuacji. Jej zdaniem warto przypomnieć sobie, co działało, a co się nie sprawdziło i co chcielibyśmy zmienić. I uzbroić się w cierpliwość.

Chcąc wesprzeć dziecko w czasie lockdownu, mówmy jednym głosem

Zapytałyśmy ją również o to, jak wspierać dziecko w tym trudnym czasie. Młody człowiek chciałby już spotkać się z rówieśnikami, może mieć też dość nieustannego przebywania z rodzicami. A to budzi konfliktowe sytuacje.

Na pewno młodszym osobom trudniej jest zrozumieć to, co się dzieje. Nie mają tak rozbudowanej wyobraźni w stronę katastrofizacji, jak starsze osoby. Czują się więc zwyczajnie zmęczone i mogą mieć poczucie krzywdy że zabiera się im możliwość zabawy, beztroski. Edukujmy, wyjaśniajmy, dlaczego lockdown jest konieczny. Nie straszmy i nie snujmy katastroficznych wizji, ale też nie unikajmy trudnych rozmów i mówienia „nie wiem”, kiedy dziecko zada nam pytanie, na które nie znamy odpowiedzi. Dziecko musi mieć świadomość, że to nie jest gra ani zakaz, który ktoś wymyślił, żeby zrobić nam na złość. Warto wyjaśniać, że to są właśnie procedury bezpieczeństwa, które mają nas chronić, a nie uprzykrzać nam życie. Że lockdown tak naprawdę jest po to, aby móc w przyszłości spotkać się znów ze znajomymi, z bliskimi, pojechać na wakacje i pożegnać się z maseczkami. Że jego celem jest odzyskanie kontroli i powrót do normalności — wyjaśnia Kucewicz, dodając:

Mówimy o dzieciach, ale nawet część dorosłych jest zdania, że koronawirus to wymysł, a lockdown to zbędna panika. Jeśli będziemy przestrzegać dzieci, ale mówić między sobą „a co oni znowu wymyślili” czy „mam już tego dosyć”, to nasz komunikat przestanie być spójny i wiarygodny. Pokazujmy swoją postawą, że czas zachować się dojrzale. To oczywiście trudne, ale konieczne.

Daj szansę sobie i partnerowi

Psycholożka podkreśla, że warto, abyśmy zadbały też o same siebie, zgodnie z zasadą maski tlenowej w samolocie. To spore wyzwanie, ale możliwe do osiągnięcia, nawet jeśli mieszkamy w kawalerce, z całą rodziną. Warto wyznaczyć sobie nie tyle miejsce, ile czas, kiedy jesteśmy same. Np. założyć słuchawki i posłuchać ulubionej muzyki, by w ten sposób odciąć się od reszty domowników. Przekazać na ten czas nasze zadania partnerowi lub mężowi. Obejrzeć odcinek serialu, przeczytać rozdział książki, porozmawiać z koleżanką przez telefon. Powiedzieć bliskim, że np. od 19 do 20 nikt ma nam nie przeszkadzać. I dbać o to każdego dnia, a nie raz na tydzień. Ważna jest systematyczność. Inaczej na dłuższą metę będziemy tak umęczone i sfrustrowane, że ucierpimy na tym nie tylko my, ale i nasze relacje — radzi psycholożka.

A o to nie trudno. W czasie lockdownu musimy być szczególnie uważni na siebie. I pamiętać, że to, że w naszym związku zaczęło się coś psuć, nie musi być naszą winą.

Wiele osób mówi, że dopiero w lockdownie zobaczyli prawdę na temat swojego partnera i chcą się z nim rozstać. Ale ja uważam, że to niesprawiedliwe. Pandemia, lockdown to sytuacja kryzysowa, ekstremalna, w której nie zawsze zachowujemy się tak, jak w normalnych warunkach. Nasze reakcje są inne niż w przypadku zwykłych codziennych stresów, często nadmiarowe, przesadne. Trudno też porównywać lockdown ze wspólnym spędzaniem wakacji, kiedy też jesteśmy cały czas razem, ale zrelaksowani, wypoczęci. Teraz wszyscy mamy być prawo zmęczeni, rozdrażnieni, niepewni tego, co będzie dalej. A to może nas popychać do różnych, nie do końca racjonalnych reakcji. To, jakie skutki psychologiczne przyniesie ta pandemia, okaże się, dopiero kiedy ona minie i kiedy wszyscy poczujemy się bezpiecznie. Na razie jesteśmy globalnie w sytuacji bardzo niepewnej i kryzysowej. Większość ludzi w mojej ocenie naprawdę nie jest w swojej najlepszej formie — wyjaśnia Katarzyna Kucewicz.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Anna Dymna zabrała głos ws. wyroku Trybunału Konstytucyjnego
Damian Klamka/EAST NEWS

Anna Dymna o protestach kobiet: „To jest sprawa tak trudna, tak skomplikowana, tak bolesna i tak ważna, że nie wykrzyczy się tego na ulicy”

Koronawirus wywrócił nasz świat do góry nogami. Od miesięcy żyjemy w trybie awaryjnym – przyzwyczajamy się do „nowej normalności”, jednocześnie wypatrując powrotu starej. Ta „stara” może nie nadejść. Było źle, a nagle zrobiło się jeszcze gorzej, jakby połowa społeczeństwa dostała obuchem w łeb. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego rozsierdził kobiety, które po jego ogłoszeniu znalazły w sobie siłę, by wyjść na ulice, krzyczeć i domagać się swoich podstawowych praw. Zdaniem Anny Dymnej to jednak temat zbyt trudny, ważny i bolesny, by mówić o nim teraz, w obliczu pandemii.
Hanna Szczesiak
05.11.2020

W ciągu ostatnich miesięcy życie społeczne zostało zdominowane przez jeden temat: pandemię koronawirusa . I choć przez krótką chwilę, łapiąc promienie letniego słońca, o niej niemal zapomnieliśmy, dziś wróciła, ze zdwojoną siłą. Części z nas kolejne rekordy zakażeń chyba spowszedniały, inni przed godziną 10:30 każdego dnia przebierają nogami, czekając na kolejne informacje z ministerstwa. Jak wyjaśniła psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz, dziś pandemia jest już realna. Czytaj też:   Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo” Dziś, kiedy to nasi bliscy, przyjaciele, sąsiedzi i ulubione sprzedawczynie z warzywników mogą stać się kolejnymi liczbami w statystykach. I właśnie w tym momencie – frustracji, strachu, wyczerpania – Trybunał Konstytucyjny wydaje wyrok: aborcja ze względu na wady letalne płodu jest niezgodna z konstytucją, kobiety tracą prawo wyboru i decydowania o swoich ciałach. Koronawirus a Strajk Kobiet Magda Umer na pytanie Magdy Żakowskiej , czy zgodzi się porozmawiać o obecnej sytuacji w Polsce i Strajku Kobiet, odpowiedziała: „Strasznie nie chcę być taką osobą, która wypowiada się na każdy temat. Ale ten temat jest naprawdę ważny. Dzwoń”. Innego zdania jest Anna Dymna. Aktorka pojawiła się w programie „Dzień Dobry TVN”, by porozmawiać o pandemii koronawirusa – jako prezeska fundacji „Mimo wszystko” i jako żona męża, który przebywa w szpitalu i toczy własną bitwę z COVID -19. Prowadzący zapytali również Dymną o jej zdanie na temat wyroku Trybunału. Aktorka jasno wyraziła, że jej zdaniem to nie miejsce i czas na takie rozmowy. Opowiedziała, że jako dziecko często chorowała, a jej rodzice dbali o to, by w tym trudnym czasie była otoczona...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Efekt pandemii koronawirusa: połowa Polaków ma trudności z seksem

Jak wynika z najnowszych badań, ponad połowa z nas skarżyła się na problemy z seksem w czasie lockdownu. Co czwarty Polak myślał o rozwodzie.
Sylwia Arlak
04.11.2020

Od początku zastanawialiśmy się, jak pandemia koronawirusa i związany z nią lockdown, wpłynie na nasze relacje. Wiele mówiło się o tym, że przymusowe zamknięcie w czterech ścianach skończy się falą rozwodów. Albo wręcz przeciwnie — że czeka nas wielki „baby boom”. Wiele odpowiedzi przynoszą najnowsze badania prof. Zbigniewa Izdebskiego, kierownika Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii na Wydziale Pedagogicznym UW. Wynika z nich, że u 22 procent badanych w pandemii związek się wzmocnił, 8 proc. przyznało, że widzą negatywne zmiany, a 66 procent, że ich relacja pozostała bez zmian. Te same badania mówią jednak o tym, że co czwarty Polak myśli o rozwodzie. 8 procent zastanawiało się nad tym jeszcze przed wybuchem pandemii. Dodatkowo wiemy już, że „baby boom” nam nie grozi. Niepewna przyszłość sprawiła, że aż 14 proc. ankietowanych postanowiło wstrzymać się z zakładaniem  lub powiększaniem rodziny. Pandemia i lockdown groźne nie tylko dla singli  Pandemia najbardziej dotknęła młodych ludzi od 18 do 29 roku życia. To im najbardziej doskwierało uczucie samotności i braku bliskich.  Z powodu przymusowego zamknięcia, częściej niż wcześniej (poprzednie badania dotyczące zdrowia i życia seksualnego Polaków ukazały się w 2007 roku) decydowali się na randki za pośrednictwem portali internetowych. Korzystało z nich aż 40 procent wszystkich respondentów. 17 procent szukało znajomości w innych miejscach w Internecie. Seks w czasie pandemii najbardziej cieszył młodych ludzi. U osób w średnim wieku (30-49) zanotowano spadek zainteresowania tymi sprawami, a u seniorów (60 plus) — wzrost. Ale są też złe wiadomości. Okazuje się, że w ostatnich miesiącach aż połowa z nas miała problemy z seksem.  Zmęczeniem tłumaczyło się 22 procent...

Czytaj dalej
Dystans społeczny. Jak sobie z nim radzić
Pexels.com

„Mały lockdown” zabiera nam chęci do życia. Oto 4 strategie, które pomogą przetrwać

Ostatnie miesiące nieźle dały nam wszystkim w kość – mamy prawo być zmęczone, sfrustrowane i niepewne tego, co przyniesie jutro. Jak sobie radzić w tym trudnym czasie? Co zrobić, by „mały lockdown”, który będzie obowiązywał jeszcze przynajmniej przez najbliższe tygodnie, nie był tak wyczerpujący?
Hanna Szczesiak
12.11.2020

Nie bez powodu mówi się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Na co dzień potrzebujemy interakcji z innymi ludźmi, potrzebujemy bliskości, kontaktu fizycznego, rozmowy – czasem nawet zwykłego „dzień dobry” z ust sąsiada czy kasjerki w supermarkecie. Dziś nie możemy sobie na to pozwolić. Podczas „małego lockdownu ” po raz drugi większość czasu spędzamy w domach, a jeśli już wychodzimy, nasze twarze zasłaniają maski. Ta nowa rzeczywistość może być obciążająca psychicznie nawet dla osób, której do tej pory uważały się za introwertyków uwielbiających spędzać czas w domowym zaciszu. Jak zatem sobie z nią poradzić? Zamiast „dystans społeczny”, myśl „dystans fizyczny” Jedną z najbardziej podstawowych rzeczy, jakie możemy zrobić, jest zaprzestanie używania sformułowania „dystans społeczny”. To określenie od razu kojarzy się z samotnością i odizolowaniem, choć tak naprawdę powinniśmy się dystansować wyłącznie fizycznie. W końcu to zachowywanie bezpiecznej odległości od innych ludzi i zostawanie w domu, jeśli mamy taką możliwość, może pomóc zmniejszyć transmisję koronawirusa . Choć nie możemy spędzać długich godzin w ulubionej kawiarni, sączyć wina z przyjaciółkami, a czasem nawet zjeść niedzielnego obiadu z rodziną, nie oznacza to, że jesteśmy skazani na samotność. Wręcz przeciwnie, podtrzymujmy kontakt przy pomocy środków, które są w zasięgu naszych rąk: łączmy się na Zoomie, rozmawiajmy godzinami przez telefon, a może nawet piszmy listy? Dzieli nas dystans fizyczny, jednak myślami i sercem możemy być ze sobą bliżej niż kiedykolwiek. Czytaj także: Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo” Zrób coś dobrego dla innych Izolacja...

Czytaj dalej
tłumy we Władysławowie
iStock

„Na plaży koronawirusa nie ma!” Dlaczego już nie boimy się pandemii – mówi psycholog, Katarzyna Kucewicz

Jeszcze niedawno wszyscy z powodu pandemii siedzieliśmy w domach, a teraz tłumnie wyszliśmy na plaże i tworzymy kilometrowe kolejki na górskich szlakach. O co chodzi? Czy nie boimy się już koronawirusa?
Sylwia Arlak
07.08.2020

Zdjęcie Kacpra Kowalskiego z tegorocznych wakacji we Władysławowie: dziki tłum, człowiek na człowieku, prawie nikt w maseczce. Nie lepiej jest w górach i na Mazurach. Każdego dnia rośnie liczba zarażonych koronawirusem, ale jakoś – przestaliśmy się go już bać. Dlaczego tak się dzieje? Psycholożka Katarzyna Kucewicz wśród przyczyn wskazuje… wakacje! Pandemiczne carpe diem!  Ludzie zachowują się na wakacjach, tak, jakby epidemii nie było. Jak to możliwe? – Na wakacjach świat wygląda inaczej, to znany mechanizm psychologiczny. Wydaje nam się, że przenosimy się w inną rzeczywistość. Żyjemy tak, jakby jutra miało nie być. Sądzimy, że skoro jesteśmy na wakacjach, nic złego nas się nie stanie, więc nie musimy się kontrolować. Wakacje kojarzą nam się z czymś, lekkim, zabawnym i przyjemnym. Myślimy, że skoro mamy słońce, plaże, czas na zabawę, alkohol, dobry humor to musi być pięknie. Często wyłącza nam się racjonale myślenie i oddajemy się typowo emocjonalnym uciechom. Stąd co roku tyle wypadków i bezmyślnych śmierci w okresie wakacyjnym — mówi nam psycholożka z  gabinetu Inner Garden, Katarzyna Kucewicz i dodaje:   – Plażowicze we Władysławowie, których widzimy na słynnym zdjęciu, również zaklinali rzeczywistość.  Wyłączyła im się ostrożność, którą mają w miejscu zamieszkania. W domach pryskamy ręce środkami antybakteryjnymi, nosimy maski. Ale wydaje nam się, że na wakacjach obowiązują nas inne zasady, bo i my się inaczej czujemy. A może jest tak, że tłumy nas demotywują? Myślimy sobie, że skoro inni nie muszą być ostrożni, to ja też nie? – To dotyczy osób, które żyją według zewnętrznych zakazów i nakazów, a nie wewnętrznych. Traktują obostrzenia, jako coś, przeciw czemu trzeba się...

Czytaj dalej