Proszenie o pomoc jest oznaką siły, nie słabości
Adobe Stock

Proszenie o pomoc jest oznaką siły, nie słabości

Nie wkładaj maski osoby, która nigdy nie potrzebuje pomocy i doskonale sobie radzi w każdej sytuacji. Twoja wrażliwość i świadomość, że nie zawsze musisz robić wszystko sama, to twoja siła.
Hanna Szczesiak
16.03.2021

Wyobraź sobie taką scenę: przedszkole, grupa dzieci wspólnie się bawi, żartuje. W pewnym momencie jeden z chłopców odkłada zabawkę na bok. Zwraca się do stojącej obok koleżanki: „Dlaczego jesteś taka mała?”. Gdy ona nie odpowiada, pyta po raz drugi. W końcu dołącza do niego innego dziewczynka: „Dlaczego tak wyglądasz?”, pyta. Michele – bo tak ma na imię ta „mała dziewczynka” – nie wie, jak zareagować. Mówi: „Nie wyglądam inaczej, nie jestem mała. Bawmy się!”, ale zauważa, że nikt już się nie bawi. Wszystkie dzieci, zaciekawione, patrzą na nią. Z małej Michele ulatuje cała radość i chęć zabawy. Jej pewność siebie znika, traci poczucie własnej wartości, które często zależy od tego, jak wygląda nasze dzieciństwo. Dostrzega, że jest inna. Czuje się wykluczona, a ten jeden dzień w przedszkolu wpłynie na kolejne lata jej życia. Za każdym razem, gdy ktoś na nią spojrzy, będzie myślała, że ją ocenia. Gdy usłyszy czyjś śmiech – pomyśli, że ktoś śmieje się z niej.

Czytaj też: Pewność siebie trzeba w sobie zbudować! Jak to możesz robić, mówi Kasia Malinowska, coach

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Problemów nie widać gołym okiem

Od tej historii mówczyni motywacyjna Michele L. Sullivan zaczęła swoje wystąpienie podczas konferencji TED. Dalej zwróciła uwagę, że każdy i każda z nas mierzy się z pewnymi ograniczeniami. Niektóre z nich – jak wzrost „małej Michele” – są od razu zauważalne, nawet przez kilkulatków. Inne – jak choroby psychiczne, problemy finansowe, odkrywanie własnej tożsamości płciowej, kłopoty dnia codziennego – nie są widoczne. Jednak to, że ich nie widzimy na pierwszy rzut oka, nie oznacza, że ich nie ma.

„Nigdy nie dowiem się, jak to jest być wami, a wy nigdy nie dowiecie się, jak to jest być mną. Nie poznam waszych lęków i nie dogonię waszych marzeń, wy też tego nie zrobicie. Możemy jednak się wzajemnie wspierać. Zamiast próbować wczuć się w czyjąś sytuację, musimy pomagać w inny sposób” – tłumaczy Michele L. Sullivan. Jak to zrobić? Po prostu: pomagać. Stworzyć sieć wzajemnej pomocy, w której czasem pomagamy, a innym razem to my prosimy innych o pomoc. Bez wstydu i poczucia, że proszenie o pomoc jest oznaką słabości.

By pokazać, jak wiele zmienia wzajemne wsparcie, Michele L. Sullivan dzieli się anegdotami ze swojego życia. Często zabawnymi, równie często – żenującymi, jak ta z samolotu. Jako osoba niskorosła często prosi o pomoc współpasażerów – np. przy schowaniu jej bagażu. Podczas jednej z podróży musiała skorzystać z toalety. Poprosiła stewardessę, by ta przytrzymała jej drzwi – z uwagi na swój wzrost nie dosięga do zamka. Nagle, gdy korzystała z toalety, w drzwiach stanął obcy mężczyzna. Wyglądał na przerażonego. Gdy Michele wróciła na miejsce – zawstydzona nie mniej niż mężczyzna, który nakrył ją w krępującej sytuacji – okazało się, że ów współpasażer siedzi kilka miejsc dalej. Widząc jego zakłopotanie, podeszła do niego i zaczęła z nim rozmawiać. O pracy, rodzinie, podróżach – i tak minął im lot. Przed wyjściem z samolotu mężczyzna zaproponował, że pomoże jej z bagażem. Choć oboje zapamiętają scenę w toalecie, będą pamiętać również wartościową rozmowę i relację, która zaczęła się od wstydu, a skończyła nawiązaniem znajomości i poznaniem swojego punktu widzenia na różne tematy.

Nie wstydź się prosić o pomoc

Michele L. Sullivan apeluje, byśmy nie oceniali się wzajemnie i nie próbowali wchodzić w swoją skórę – bo nikt, poza nami samymi, nie wie, co tak naprawdę czujemy, przez co przechodzimy. Możemy jednak podejść do siebie nawzajem z uprzejmością, życzliwością, współczuciem – by dzielić się swoimi troskami, prosić o pomoc i jej udzielać w razie potrzeby.

Czytaj też: Jak pomóc osobie z depresją? Zobacz, czego nie mówić nigdy!

Gdy następnym razem będzie potrzebowała wsparcia przy schowaniu bagażu, zajęciu miejsca, dosięgnięciu włącznika, wejściu po schodach – poprosi o pomoc. Nie dlatego, że jest słaba, ale właśnie dzięki swojej sile: zna swoje słabości i wie, że sukces, który osiągnęła, nie byłby możliwy bez pomocy innych ludzi. My możemy robić tak samo. Jeśli nie dajesz rady, jeśli masz dość, jeśli potrzebujesz pomocy – nie udawaj, że jest inaczej, nie wkładaj maski. Zamiast tego poproś o pomoc – przyjaciółkę, sąsiadkę, obcą osobę w komunikacji miejskiej, czasem psychologa czy psycholożkę. Jak przekonuje Michele L. Sullivan: „Proszenie o pomoc jest oznaką siły, nie słabości”. A czasem pomocy najbardziej potrzebuje ten, po kim tego nie widać.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kobiety nie powinny się obwiniać
Pexels.com

Poczucie winy: 7 rzeczy, za które nigdy nie powinnaś się obwiniać

Poczucie winy i wstydu to powszechne emocje, które są z nami już od dzieciństwa. Za niektóre rzeczy nie powinnaś się jednak nigdy obwiniać.
Kamila Geodecka
02.12.2020

Żyjemy w szybkim świecie, który bez przerwy czegoś od nas oczekuje. Mamy być perfekcyjne i nigdy się nie mylić. W sytuacji, gdy coś nie pójdzie po naszej myśli, często czujemy się winne. Zadajemy sobie pytania o to, co same zrobiłyśmy źle. Czasami rozmyślamy o jednej sytuacji całymi nocami, zastanawiając się, czy na pewno nie powinnyśmy postąpić inaczej. Takie zachowania nie są jednak zdrowe dla naszej psychiki. Mogą nas hamować i  blokować nasz potencjał. Oto 7 rzeczy, za które nigdy nie powinnaś się wstydzić. Odrzucenie Odrzucenie możemy poczuć w wielu sytuacjach. Czasem będzie to dotyczyło relacji romantycznej, innym razem spotka nas w miejscu pracy. Zawsze będzie to  trudne doświadczenie i być może poczujesz się winna. W twojej głowie zaczną się kłębić myśli związane z poczuciem własnej wartości. Być może bez końca będziesz zamęczała się pytaniami: co zrobiłam źle?  Czy nie jestem wystarczająco dobra? Czasami to trudne do zaakceptowania, ale pamiętaj, że odrzucenie nie jest twoją winą i nie warto się go wstydzić. Starałaś się, walczyłaś i dałaś z siebie wszystko – to wystarczy.  Nie spełniasz standardów innych Media, kultura, społeczeństwo, rodzina, znajomi, przyjaciele – każdy ma jakieś standardy, swoje wzorce zachowań. Czasami czujemy się przytłoczeni oczekiwaniami innych ludzi i zaczynamy żyć nie swoim życiem. Odczuwamy wstyd, gdy zrobimy coś, co nie jest zgodne z wartościami innych ludzi. Pamiętaj jednak, że masz pełne prawo żyć w taki sposób, jaki chcesz. Nie musisz czuć się winna tylko dlatego, że nie spełniasz oczekiwań mamy, koleżanki czy społeczeństwa.  Własne uczucia Emocje są częścią nas samych i czasami nie możemy ich kontrolować. Jeśli czujesz się smutna lub zdenerwowana, niewiele możesz...

Czytaj dalej
Rozstanie w związku
Will Davidson/Trunk Archive

Zdrada wcale nie jest najczęstszą przyczyną rozwodów!

Psycholog wyjaśnia prawdziwe powody rozstania w związku.
Sylwia Niemczyk
04.11.2018

Postawa „ja sama, ja sam” to do pewnego stopnia to samo, co: „Ty mi do niczego nie jesteś potrzebny”. To jest właśnie coś, co powoduje, że ludzie się od siebie oddalają, prosta droga do zdrady. Nikt nie chce być z kimś, komu jest niepotrzebny – mówi psychoterapeuta Jacek Masłowski* w rozmowie z Anną Maruszeczko.   Jacek Masłowski - psychoterapeuta i filozof. Prowadzi warsztaty rozwoju osobistego dla mężczyzn, prezes Fundacji Masculinum. Pracuje w Warszawskim Ośrodku Psychoterapii i Psychiatrii.   Anna Maruszeczko: Czy to prawda, że główną przyczyną rozwodów wcale nie jest zdrada, tylko brak wsparcia partnera? Jacek Masłowski: Rozwód to efekt tak zwanego związku pustego, w którym pomiędzy dwojgiem ludzi właściwie ustała więź, a to mogło dać efekt w postaci braku wsparcia. Ludzie przestają być sobą zainteresowani, nie widzą w sobie współtowarzyszy życia. Przestają wierzyć, że ta druga osoba jest jeszcze w stanie coś dla nich zrobić, bo chyba są już dla niej nieważni.   I zdrada może wynikać z braku wsparcia. Otóż to. Znam taki przypadek: pewien mężczyzna, odprowadzając córkę do klubu sportowego, spotykał regularnie mamę dziecka, które również tam trenowało. Rozmawiali o postępach dzieci. Z biegiem czasu ta kobieta zaczęła angażować nowego znajomego w osobiste problemy, opowiadała mu o różnych rzeczach, najczęściej o tym, że mąż nie jest nią zainteresowany, że dużo pracuje, często go nie ma w domu, a ona nie ma z kim porozmawiać o ważnych rzeczach i czuje się zostawiona, samotna.   Szukała wsparcia i zrobiło się niebezpiecznie? Niedużo brakowało, a doszłoby do zdrady. Ów mężczyzna też przeżywał jakiś małżeński kryzys i – co ciekawe – nowa znajomość spowodowała, że...

Czytaj dalej
Marek Grechuta z żoną Danutą
Jakub Guca / Newspix.pl

To dla niej Marek Grechuta śpiewał: „I ty, tylko ty, będziesz moją panią”. Historia miłości Marka i Danuty Grechutów

W piosenkach pisanych dla żony był liryczny i romantyczny, ale na co dzień Marek Grechuta nie nadużywał wielkich słów. Proponując ślub, przekonywał ją: „To jest sprawa szybciutko do realizacji i zakontraktowania”.
Anna Zaleska
07.09.2020

To o swojej żonie, Danucie, Marek Grechuta śpiewał: „Cicha jak sen / dobra jak ten / promyk jej ciepłych oczu / Wierna jak cień / w pogodny dzień / w twoim życiowym roztoczu...”. Ona z kolei mówiła o nim: „Marek jest jak chmurka”. Był wrażliwy, delikatny, życiowo nieporadny. Ale też jak nikt umiał ją rozśmieszyć, wzruszyć i zachwycić. Właśnie od zachwytu ich historia się zaczęła. Pani pachnie jak tuberozy… Na Sylwestra 1967 roku – byli wtedy studentami – oboje przyszli z innymi partnerami. I z tymi innymi też jeszcze nad ranem wyszli. Marek odprowadził już towarzyszącą mu dziewczynę i wracał do swojego akademika, gdy na ścieżce natknął się na blondynkę, która się do niego uśmiechnęła. Potem mówił, że to właśnie jej uśmiech go zaciekawił. Zagadnął: „To ty tu mieszkasz?”. Próbował od razu dopytać o numer pokoju, ale dobrze wychowana panienka odpowiedziała: „A tego nie mogę ci powiedzieć”. Przyszły ferie, Marek wyjechał z Krakowa, ale zaraz po powrocie rozpoczął poszukiwania dziewczyny. I pewnego dnia zapukał do drzwi jej pokoju. Jeśli chciał zrobić wrażenie, nie mógł wybrać lepszego momentu – akurat w radiu akademickim puszczali jego „Serce”, o artyście z wydziału architektury zaczynało być głośno. Dana nie odmówiła, gdy zaprosił ją na występ kabaretu Anawa, który założył z kolegami z wydziału. Wieczorem w klubie Bambuko po raz pierwszy usłyszała: „Pani pachnie jak tuberozy / to nastraja i to podnieca…”. Marek śpiewał, patrząc tylko na nią, ona czuła się tak, jakby dla niej. Ale nie byli jeszcze parą, uczucie rodziło się powoli. Przychodził po nią, wyciągał na spacery po Krakowie, dużo rozmawiali. Któregoś dnia znów wyjechał do domu, a wkrótce potem przyszedł list. Dana...

Czytaj dalej
Szlachetna Paczka
materiały prasowe Szlachetnej Paczki

Marzą o zdrowiu, komputerze dla dziecka i ciepłym posiłku. „Najtrudniej, gdy w rodzinie jest choroba"

Dla nich bieżąca woda w domu to luksus. Dzieci nie mogą uczyć się zdalnie, bo nie mają komputera. Czasami nawet nie chcą tego robić, bo wciąż myślą o chorobach swoich rodziców. Nie dla wszystkich Święta są magiczne.
Kamila Geodecka
19.11.2020

O tych rodzinach i ich trudnej sytuacji wie dużo Dorota Bugajska, wieloletnia wolontariuszka Szlachetnej Paczki i Menadżerka Zespołu Operacyjnego w Stowarzyszeniu Wiosna.  Kamila Geodecka: Od lat jest Pani wolontariuszką Szlachetnej Paczki. Co najbardziej utkwiło Pani w pamięci? Dorota Bugajska: Pamiętam jedną taką sytuację, jedną taką rodzinę. Gdy byłam u nich na rozmowie, to tam praktycznie wszyscy byli chorzy. Mama była po nowotworze, tata też miał wcześniej nowotwór. Był syn, który był niepełnosprawny i miał upośledzenia umysłowe. Była też dziewczynka, w wieku mojej córki, więc szczególnie mnie to ruszyło. Też miała problemy zdrowotne. Pamiętam, że zapytałam całej rodziny, jakie jest ich największe marzenie. Wtedy zapadła taka cisza i nagle ta dziewczynka powiedziała, że jej największym marzeniem jest to, żeby wszyscy w jej domu byli zdrowi. Żeby ona nie musiała się martwić o to, że będzie ciężko. Ta dziewczynka była dopiero w wieku gimnazjalnym, powinna marzyć o zupełnie innych rzeczach… Zorganizowaliśmy tej rodzinie pomoc razem z klubem sportowym, do którego należała moja córka. Pamiętam, że wszyscy płakali, gdy przywieźliśmy prezenty. Matka przywitała nas tacą pączków, które usmażyła specjalnie dla nas. Chłopaki z klubu wnosili prezenty i byli w szoku, nie wiedzieli, co powiedzieć. Panowie z klubu sportowego, twardzi faceci, ale mieli łzy w oczach. Nie zapomnę już chyba nigdy momentu, gdy podałam paczkę temu niepełnosprawnemu chłopakowi i powiedziałam, że to dla niego prezent. Jego mama chciała mu pomóc go rozpakować, a ten pokazał na mnie, że ja mam mu pomóc. Otwierałam z nim tę paczkę i to było tak wzruszające. Wtedy sama się rozkleiłam. Jak znajduje się rodziny, które potrzebują pomocy? Pierwszymi instytucjami, z którymi...

Czytaj dalej