Efekt pandemii koronawirusa: połowa Polaków ma trudności z seksem
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Efekt pandemii koronawirusa: połowa Polaków ma trudności z seksem

Jak wynika z najnowszych badań, ponad połowa z nas skarżyła się na problemy z seksem w czasie lockdownu. Co czwarty Polak myślał o rozwodzie.
Sylwia Arlak
04.11.2020

Od początku zastanawialiśmy się, jak pandemia koronawirusa i związany z nią lockdown, wpłynie na nasze relacje. Wiele mówiło się o tym, że przymusowe zamknięcie w czterech ścianach skończy się falą rozwodów. Albo wręcz przeciwnie — że czeka nas wielki „baby boom”.

Wiele odpowiedzi przynoszą najnowsze badania prof. Zbigniewa Izdebskiego, kierownika Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii na Wydziale Pedagogicznym UW. Wynika z nich, że u 22 procent badanych w pandemii związek się wzmocnił, 8 proc. przyznało, że widzą negatywne zmiany, a 66 procent, że ich relacja pozostała bez zmian.

Te same badania mówią jednak o tym, że co czwarty Polak myśli o rozwodzie. 8 procent zastanawiało się nad tym jeszcze przed wybuchem pandemii.

Dodatkowo wiemy już, że „baby boom” nam nie grozi. Niepewna przyszłość sprawiła, że aż 14 proc. ankietowanych postanowiło wstrzymać się z zakładaniem  lub powiększaniem rodziny.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Pandemia i lockdown groźne nie tylko dla singli 

Pandemia najbardziej dotknęła młodych ludzi od 18 do 29 roku życia. To im najbardziej doskwierało uczucie samotności i braku bliskich.  Z powodu przymusowego zamknięcia, częściej niż wcześniej (poprzednie badania dotyczące zdrowia i życia seksualnego Polaków ukazały się w 2007 roku) decydowali się na randki za pośrednictwem portali internetowych. Korzystało z nich aż 40 procent wszystkich respondentów. 17 procent szukało znajomości w innych miejscach w Internecie.

Seks w czasie pandemii najbardziej cieszył młodych ludzi. U osób w średnim wieku (30-49) zanotowano spadek zainteresowania tymi sprawami, a u seniorów (60 plus) — wzrost. Ale są też złe wiadomości. Okazuje się, że w ostatnich miesiącach aż połowa z nas miała problemy z seksem. 

Zmęczeniem tłumaczyło się 22 procent mężczyzn oraz co czwarta kobieta. Dla 14 procent mężczyzn i 18 procent kobiet problemem była stała obecność dzieci w domu.

„To nowość. W badaniu z 2017 roku nie pojawiła się taka odpowiedź. Ma to oczywiście związek z lockdownem. Rodzice pracowali z domu, a dzieci, zamiast chodzić do szkoły, uczyły się przy własnych biurkach” — tłumaczy prof. Izdebski, dodając: „Z drugiej strony z moich badań wynika, że Polacy od lat są zadowoleni ze swojego życia seksualnego. Aż 51 procent respondentów jest zadania, że dobrze im się wiedzie w łóżku także w czasie pandemii. Bardziej optymistyczni w tym temacie byli mężczyźni”. Podobnie jak w 2017 roku, także teraz większość z nas (61 procent) jest zdania, że ważniejsza niż sam seks jest bliskość cielesna. 

„To się nie zmienia. Obojętnie w jakich czasach żyjemy, niepewności czy spokoju, bardzo wysoka jest potrzeba dotyku i bliskości” – podkreśla profesor.

Czytaj też: Maseczki, dezynfekcja i dystans: kobiety częściej przestrzegają zasad, niż mężczyźni, potwierdzają to badania!

Od marca do maja jedna piąta Polaków uprawiała seks codziennie, 45 procent — kilka razy w tygodniu. Najchętniej kochaliśmy się w soboty (48 procent) i robiliśmy to w domu, we własnej sypialni. Przestaliśmy za to uprawiać seks w miejscu zatrudnienia: w wyniku pandemii wielu z nas straciło pracę albo pracowało zdalnie.

Przed nami być może kolejny lockdown i kolejne ważne pytania. Czy w gorszej sytuacji są zamknięci sami w czterech ścianach single? A może partnerzy, którzy nie są przyzwyczajeni do tego, by być ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę? Z badań prof. Izdebskiego wynika, że i jednym i drugim jest równie trudno. Mierzą się tylko z innymi problemami. 

*** 

Badania były przeprowadzone wiosną 2020 i wzięło w nich udział 3 tys. respondentów

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo”

Zgodnie z nowymi obostrzeniami dotyczącymi COVID-19 dzieci z klas 1-3 znowu będą uczyć się zdalnie. Większość z nas też zostanie w domach. Jak to wpłynie na nasze relacje z bliskimi? Jak znaleźć w tych warunkach przestrzeń dla samej siebie?
Sylwia Arlak
05.11.2020

Przed nami mały lockdown. Od poniedziałku nawet najmłodsze dzieci wracają do zdalnego nauczania, a my do zdalnej pracy. Tak będzie wyglądał co najmniej najbliższy miesiąc. Zamknięci w czterech ścianach ze swoimi bliskimi możemy czuć się sfrustrowani i zmęczeni. Mamy prawo mieć dość, ale jednocześnie musimy poradzić sobie w tej trudnej sytuacji. Jak? Zapytałyśmy o to psycholożkę i psychoterapeutkę Katarzynę Kucewicz. Pandemia stała się czymś realnym –  Z rozmów z moimi pacjentami wynika, że teraz boją się zachorowania na COVID-19 bardziej niż na wiosnę. Przez to, że jest coraz więcej zachorowań, pandemia z czegoś medialnego, dostępnego często tylko z ekranów telewizorów, stała się czymś bardzo lokalnym i bliskim. Koronawirus spotyka naszych znajomych, krewnych, co sprawia, że czujemy, jak realnie zbliża się do nas — mówi nam Kucewicz. – Nastroje w kontekście lockdownu będą różne. Część osób odczuje wręcz ulgę, mając wrażenie, że wreszcie wprowadzono kontrolę nad rozprzestrzenianiem się wirusa. Będzie zdania, że to próba opanowania sytuacji. Dla innych lockdown to kolejne w ostatnich miesiącach doświadczenie ogromnie męczące i frustrujące. Pierwszy lockdown był czymś nowym, dziwnym, nieoczekiwanym. Teraz wiemy już, z czym się wiąże, wiemy, że to ciężkie doświadczenie. Nie tylko kojarzy się ze strachem o zdrowie swoje i najbliższych, ale też z tym, że znowu jesteśmy wszyscy zamknięci w czterech ścianach. Znowu musimy dostosować swoją codzienność do nowych warunków, znowu mamy bardzo ograniczone pole manewru –   dodaje. Czytaj też:   Maseczki, dezynfekcja i dystans: kobiety częściej przestrzegają zasad, niż mężczyźni, potwierdzają to badania! Psycholożka jest zdania, że pierwszy lockdown nauczył nas, jak powinniśmy się zachowywać w tej...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej
Pexels.com

Niewierność może być zapisana w naszych genach? 

Zostaliśmy stworzeni do niewierności i zdrada –  z punktu widzenia ewolucji – nam się po prostu opłaca?
Sylwia Arlak
08.10.2020

Biologicznie rzecz biorąc, mężczyzna dąży do „wyprodukowania jak największej liczby zdolnego do przeżycia potomstwa”, natomiast kobieta szuka mężczyzny, który ma dobre geny i będzie chciał opiekować się nią i jej dzieci. Aby mieć jedno i drugie często prowadzi podwójne życie. Oto, czego jeszcze mogłyście nie wiedzieć na temat niewierności. Co z tą niewiernością? 1. Z danych Roczników Demograficznych Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczących 97 społeczeństw z lat 1947–1992 wynika, że około 93,1 proc. kobiet i 91,8 proc. mężczyzn zawarło związek małżeński do 49 roku życia. Najnowsze badania pokazują, że związek małżeński ostatecznie zawrze około 85 proc. Amerykanów. 2. Wielu z nich nie dochowa wierności. Aktualne badania amerykańskich par wskazują, że 20–40 proc. heteroseksualnych żonatych mężczyzn i  20–25 proc. zamężnych kobiet heteroseksualnych zaliczą tzw. „skok w bok”. 3. Winna jest temu architektura mózgu. Popęd seksualny wyewoluował, aby motywować nas do poszukiwań partnera do rozrodu. Romantyczna miłość wyewoluowała, żebyśmy mogli skupić się na konkretnych partnerach. Przywiązanie do partnera, aby pozostać z nim na przynajmniej do momentu zakończenia wczesnego dzieciństwa wychowywanego potomstwa. W tej grze skok w bok jest więc naturalny, bo zwiększa możliwość zapłodnienia. Czytaj też:  Cytaty o miłości – co mówią filozofowie, artyści i psycholodzy? 4. Niewierność nie jest wymysłem naszych czasów. Zdrada była powszechna w okresie klasycznym wśród Greków i Rzymian, a także wśród Europejczyków w czasie przedindustrialnym. Niewierni byli mieszkańcy Arktyki, dżungli Brazylii, plemiona Nigerii, Tanzanii i wiele innych społeczności plemiennych. 5. Według...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjcie ilustracyjne

Więcej rozwodów po pandemii? Nieprawda! 

Sylwia Arlak
22.05.2020

„Kiedy to się skończy, prawnicy zajmujący się rozwodami będą bardzo zajęci” — czytamy co chwilę. A co jeśli jest zupełnie na odwrót? Jeśli koronawirus tylko nas do siebie zbliżył? Takie właśnie wnioski płyną z najnowszego badania opublikowanego na stronie Psychology Today. „To logiczne, że stres wywołany pandemią może negatywnie wpływać na nasze relacje. Postanowiłem jednak sprawdzić, jak radzą sobie pary w Stanach Zjednoczonych. Aby to zrobić, poprosiłem o pomoc Monmouth University Polling Institute. Wspólnie przepytaliśmy 808 osób, które pozostawały w tym czasie  w związkach romantycznych” — pisze psycholog Gary W. Lewandowski. Czy wirus zmienił twój związek? Zdecydowana większość (74 proc.) badanych uznała, że ich związek właściwie nie zmienił się od czasu wybuchu pandemii. Z kolei prawie co piąta osoba wskazała, że ich związek stał się „lepszy” bądź „dużo lepszy”. Tylko 5 proc. uważa, że w ich związkach jest teraz gorzej. Co prawda w ostatnich miesiącach jesteśmy bardziej zestresowani, ale dzięki temu, że spędzamy teraz o wiele więcej czasu z tymi, których kochamy, jest nam lżej. Ankietowani mieli też odpowiedzieć na pytanie: „Jak często się teraz kłócicie?”. Spędzamy ze sobą zdecydowanie więcej czasu, co na pierwszy rzut oka zwiększa przecież ryzyko konfliktu. Praktyka mówi jednak co innego. Aż 70 proc. z nich wskazało, że „kłóci się mniej więcej tyle samo czasu, co przed wybuchem pandemii”. Tylko co dziesiąty ankietowany stwierdził, że w związku kłóci się więcej. Za to co piąty badany przyznał, że kłótni teraz jest mniej. Wniosek? „Możliwe, że spędzając ze sobą więcej czasu, pary zmuszone są przegadać problem. Zamiast pozwalać, aby...

Czytaj dalej