Chi-Chi Ude chce nas ubrać w mocny kolor i odważny wzór
Honorata Karapuda

Chi-Chi Ude chce nas ubrać w mocny kolor i odważny wzór

W kontrze do mody na minimalizm deklaruje, że jest maksymalistką. Wnosi do naszej rzeczywistości blask afrykańskiego słońca.
Wika Kwiatkowska
16.05.2020

Nie oddziela prywatności od pracy. Dlatego jej mieszkanie w centrum Warszawy to jednocześnie showroom i pracownia krawiecka. Bajecznie kolorowe żakardowe płaszcze z ostatniej kolekcji witają nas przy wejściu do salonu. Na stole piętrzą się próbki wzorzystych tkanin, a na podłodze – ścinki materiałów we wszystkich kolorach świata. 

Chi-Chi Ude
Honorata Karapuda

W tle, zamiast zgiełku miasta, słychać kojącą barokową muzykę i anielski głos Jakuba Józefa Orlińskiego, młodego rozchwytywanego kontratenora i fana wielobarwnych, odważnych garniturów Chi-Chi Ude. 

Muzykę i sztukę Chi-Chi kocha od dziecka. Ukończyła szkołę muzyczną w klasie fortepianu, a jej ulubioną książką w podstawówce był album o historii ubiorów. Wycinała z tektury lalki i ubierała je w stroje z różnych epok. Jednocześnie córka lekarzy, Polki i Nigeryjczyka, nosiła w sobie pamięć o soczystych kolorach i afrykańskim słońcu. 

W mieście Enugu we wschodniej Nigerii spędziła sześć lat dzieciństwa. Chi-Chi to zdrobnienie od Chinyere, czyli „Dar od boga” w języku ibo. – To tam wykształciła się moja wrażliwość – mówi. – Pamiętam kolorowe stroje mojej niani, która nosiła mnie na plecach. I przepięknie udrapowane wielobarwne spódnice mojej babci, do której przyjeżdżaliśmy na wieś na święta.

Z mamą i młodszą siostrą wróciły do Polski, kiedy Chi-Chi miała osiem lat. – W tym czasie w Opolu, gdzie zamieszkałyśmy, były tylko trzy mulatki. Lekko nie było – wspomina. Odetchnęła dopiero po kilkunastu latach w Paryżu, gdzie dostała stypendium w szkole biznesu. – Przeżyłam tam szok, bo zobaczyłam wokół tysiące takich jak ja. I zrozumiałam, że inność może być atutem.

Paryż uwiódł ją też jako stolica mody. Codziennie w drodze do pracy mijała butiki wielkich projektantów. Gucci, Kenzo, Dior. Obcowała z modą na najwyższym poziomie i sama zaczęła się inaczej ubierać. 

Przez niemal cztery lata pracowała w Warszawie w korporacji jako menedżer, jednak niebiesko-białe koszule, czarne żakiety i granatowe kostiumy – uniformy to nie było to. Ciągnęło ją do artystów, kreatywnych, kolorowych ptaków. 

Chi-Chi_Ude
Honorata Karapuda

Odeszła z korporacji, zaczęła szyć. Najpierw dla siebie i siostry, wówczas rozpoczynającej karierę wokalistki. Pojechała też do Nigerii, zobaczyć się po latach z ojcem. Kiedy na targu w Enugu zobaczyła stragany wypełnione belami tkanin iskrzących się kolorami, zrozumiała, że właśnie tego szuka. Że czas wrócić do korzeni, do geometrycznych wzorów i mocnego koloru. Dzień po dniu wyłuskiwała prawdziwe perełki, zawzięcie się przy tym targując. Ale gdy zjawiła się na lotnisku z 80 kilogramami tkanin, okazało się, że musi zapłacić 2 tys. dolarów za nadbagaż. Miała tylko 200. – Płakałam i błagałam. Powiedziałam, że tego nie zostawię, bo chcę szyć w Polsce ubrania – wspomina. – Kierownik lotniska stwierdził: „Przecież tam chodzą w garniturach”. A ja: „Tak, i właśnie uszyję z tego garnitury!”. „To wyślij zdjęcie, jak już to zrobisz”. Wysłałam. 

Z tamtych tkanin pięć lat temu powstały pierwsze męskie wielobarwne garnitury, które stały się znakiem rozpoznawczym projektantki. Potem przyszła kolej na damskie. Chi-Chi nie spieszy się, tworzy jedną kolekcję rocznie. City Made Of Dreams, powstała pod wpływem podróży do Izraela. 

Chi-Chi_Ude
Honorata Karapuda

Inspirują ją podróże, nowe zapachy, smaki, wrażenia. W słonecznym Tel Awiwie Chi-Chi zachwyciła się pięknymi żakardowymi tkaninami, z których zaprojektowała wielobarwne płaszcze. Marzyła o tym od 10 lat.

Kiedyś jechała na rowerze po Nowym Świecie ubrana w jeden ze swoich garniturów. Przypadkiem zobaczyła ją tam Grażyna Torbicka. Po jakimś czasie odnalazła ją i zadzwoniła: „Chcę go mieć!”. Pasował idealnie. 

Lista stałych klientów Chi-Chi robi wrażenie, jest wśród nich wiele osób ze świata show-biznesu, artystów i dziennikarzy, ale są też lekarki, prawniczki, panie domu. Chi-Chi wierzy, że dzięki ubraniu możemy stać się lepszą wersją siebie. Rozkwitnąć jak piękny, egzotyczny kwiat. – Te projekty to moje małe dzieci, które idą w świat. Dlatego muszę wiedzieć, że nie trafiają do przypadkowych osób. 

Często słyszy od swoich klientek: „Czuję się w tym garniturze jak królowa! Promienieję!”. I właśnie to jest dla niej najlepszą recenzją. 

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 1/2019

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Rwanda
BEW

Rwanda – Afryka prawie nieodkryta

Jej krajobrazy znamy głównie z filmów o wojnie między Tutsi i Hutu. Ala dziś Rwanda jest jednym z najbezpieczniejszych krajów regionu. Zmienia się i przyciąga turystów.
Małgorzata Sobońska-Szylińska
15.05.2020

Od północy osłaniają go pasma wulkanicznych wzgórz, od zachodu oblewają wody jeziora Kiwu – maleńki kraj nazywany Szwajcarią Afryki leży w samym centrum kontynentu. Wielkością można go porównać do województwa warmińsko-mazurskiego. Rozciąga się na bardzo górzystym terenie i jest jednym z najgęściej zaludnionych państw w Afryce, a średnia wieku jego mieszkańców to zaledwie 19 lat. Mimo małych rozmiarów słyszał o nim prawie każdy mieszkaniec Ziemi.  O Rwandzie nakręcono wiele filmów i niemal wszystkie dotyczą tragicznej wojny domowej z początku lat 90., w rzeziach między Tutsi i Hutu zginęły wtedy setki tysięcy ludzi. Ale przez lata Rwanda się zmieniała, dzisiaj można o niej pomyśleć jako o celu wakacyjnego wyjazdu. Przekonałam się o tym na własnej skórze, gdy nie bez lęków wsiadłyśmy z przyjaciółką do samolotu i poleciałyśmy sprawdzić, jak tam naprawdę jest.  Kigali zaskakuje nowoczesnością Z Warszawy do stolicy Rwandy Kigali najwygodniej leci się przez Brukselę. Chociaż Belgia oficjalnie nie roztacza już protektoratu nad swoją byłą kolonią, trwa z nią w silnej więzi gospodarczej i historycznej. Już pierwszy kontakt z Rwandą, jakim jest podróż z lotniska do centrum stolicy, uświadamia nam, że kraje afrykańskie z impetem wkraczają w XXI wiek, a Rwanda pozytywnie wyróżnia się na tle innych państw regionu. Po ulicach jeżdżą nowoczesne, klimatyzowane autobusy, do których wsiada się, przykładając kartę magnetyczną do elektronicznego czytnika. Na przedmieściach dla wygody mieszkańców dostępne są charakterystyczne zajezdnie taksówek rowerowych velotaxi z miękkim siedzeniem dla pasażera zainstalowanym na bagażniku. Jednocześnie, dbając o porządek i bezpieczeństwo na miejskich arteriach, władze miasta zakazały rowerom wstępu do ścisłego...

Czytaj dalej
H&M współpracuje z projektantami i wypuszcza boho sukienki i ponadczasowe garnitury
mat. prasowe

Romantyczne sukienki kontra modne garnitury? Nowa kolekcje H&M na jesień zaskakuje! Również tym, kto ją zaprojektował...

Dla szwedzkiej marki pracowali już Lagerfeld, Marant i Valli. Sprawdź jakich projektantów H&M zaprosił do współpracy jesienią 2020. Możesz się zdziwić!
Zuzanna Szustakiewicz
28.08.2020

Karl Lagerfeld, Marni czy Giambattista Valli. Szwedzka marka przyzwyczaiła nas do limitowanych jesiennych kolekcji , które tworzy we współpracy ze światowej sławy projektantami . Czekamy na nie w napięciu od maja, kiedy ogłaszana jest współpraca, do listopada, kiedy kolekcja trafia na półki. Tym razem w miejsce jednego designera H&M zaprosiła do współpracy aż dwie marki, a zamiast późną jesienią kolekcje te mają swoje premiery już teraz . Modne ubrania od Sandry Mansour dają moc W centrum zainteresowań Sandry Mansour  jest sztuka, natura i kobieta. Inspirację do tworzenia swoich kolekcji libańska projektantka czerpie z obrazów, książek i snów... Sandra mówi, że wyjątkowo dużo i intensywnie śni, a sny zapisuje w specjalnym notatniku, który trzyma na nocnym stoliku. Nic więc dziwnego, że założona przez nią w Bejrucie w 2010 marka słynie właśnie z sennej, fantazyjnej, marzycielskiej, a jednocześnie odważnej estetyki . Bo Sandra projektuje piękne ubrania, których zadaniem jest wzmocnić kobiety. Nowa kolekcja H&M – nadzieja i światło dla wszystkich Pomysł na kolekcję dla H&M zrodził się, jak mówi Sandra „z potrzeby niesienia przesłania nadziei i światła dla kobiet na całym świecie”. Kolekcja zaprojektowana dla szwedzkiej sieciówki nosi tytuł „Fleur de Solei”, bo słonecznik jest idealnym połączeniem natury i słońca. Oprócz natury inspiracją do powstania kolekcji były surrealistyczne prace Toyen, obrazy Dorothei Tanning oraz poezja Leny Leclercq. Z tego mariażu wątków powstała kolekcja modnych sukienek, bluzek i spódnic , w których jednocześnie widać motywy damskiej mody z początków XX wieku....

Czytaj dalej
Anna Sławińska
Albert Zawada

Anna Sławińska z projektu „Serce od serca” pomaga kobietom po mastektomii

Co roku w Polsce operację przechodzi ok. 10 tys. kobiet.
Aleksandra Pezda
01.05.2019

Poduszki-serduszka, które Anna Sławińska szyje w ramach akcji „Serce od serca” trafiły już do kilku tysięcy kobiet w Polsce i przyniosły im ulgę po operacji piersi.  Pomagają kobietom po całkowitej lub częściowej mastektomii – nie tylko koją ból, lecz także są namacalnym dowodem kobiecego wsparcia. Anna Sławińska,  założycielka pierwszej w Polsce Szkoły Patchworku, projekt „Serce od Serca rozpoczęła w lipcu 2018 roku. Jest jedną z naszych kandydatek do głównej nagrody w plebiscycie Kobiety Kobietom 2019. W rozmowie dla „Urody Życia” mówi: „Ja tylko rzuciłam pomysł, lawina sama ruszyła”.  Przeczytaj wywiad: „Uroda Życia”: Tworzy pani patchworkowe obrazy i pocztówki, kołdry, poduszki. Co panią pociąga w nudnym szyciu? Anna Sławińska: Dla mnie szycie jest podobne do ćwiczenia jogi – ja przy tym medytuję. Pomaga mi też chwytać moje „tu i teraz”, takie mindfulness, jak to dzisiaj lubimy mówić. Kiedy szyję i myślę o czymś innym, zawsze zepsuję ścieg. Z kolei skupienie na szyciu przynosi mi pełen odpoczynek i relaks. Przez wiele lat wieczory z maszyną były dla mnie nagrodą za długi, przepracowany dzień. Wracałam z pracy, ogarniałam obowiązki domowe i siadałam do maszyny, jak przy święcie. Wyłączałam wszystko, nawet radio. Przychodziło wyciszenie.   Skąd pomysł na poduszki – serca? Zostałam zaproszona na wystawę patchworku do Hiszpanii, pokazywałam na niej 10 moich prac. Organizatorka, Oksana Mader, zwołała wokół tej wystawy kilka akcji charytatywnych i właśnie jedną z nich było szycie takich poduszek dla Amazonek, czyli kobiet po mastektomii. Poprosiła mnie o kilka, więc na naszym comiesięcznym spotkaniu Patchworku Mazowieckiego wspomniałam o tym pomyśle quilterkom – tak nazywają się...

Czytaj dalej
Leonard Coehn i Marianne Ihlen, początek lat 70.
Fot. Aviva Layton

Leonard Cohen i Marianne Ihlen. Muza od pierwszego wejrzenia

Był niewierny i miał obsesję na punkcie kobiet. Ale o miłości do niej nigdy nie zapomniał – kim była Marianne Ihlen, tajemnicza muza Leonarda Cohena, twórcy słynnego „Hallelujah”
Magdalena Żakowska
13.10.2020

Jeśli miłość poznaje się po tym, jak się kończy, to Leonard Cohen i Marianne Ihlen doświadczyli uczucia z najwyższej półki. Krótko przed śmiercią chora na białaczkę Marianne poprosiła ich wspólnego przyjaciela, żeby przekazał Cohenowi, że ona umiera. Chociaż niezmiennie przysyłał jej zaproszenia na wszystkie swoje koncerty, nie widzieli się i nie kontaktowali od wielu lat, nie wiedziała więc, że Cohen też jest śmiertelnie chory. Jego odpowiedź przyszła natychmiast: „Najdroższa Marianne, jestem tuż za tobą, dość blisko, by wziąć cię za rękę. Nigdy nie zapomniałem twojej miłości i urody, ale przecież o tym wiesz. Nic więcej nie muszę mówić. Bezpiecznej drogi, stara przyjaciółko. Zobaczymy się nieco dalej. Z wyrazami bezkresnej miłości i wdzięczności – twój Leonard”. Oboje zmarli wkrótce później, daty ich śmierci dzielą trzy miesiące. Marianne była muzą Cohena w czasach gdy stawał się wielkim bardem. To dla niej napisał m.in. słynną piosenkę „So long Marianne”. Leonard Cohen: Byłem przejazdem, zostałem na 7 lat Mówi się, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu. Jeśli tak, to artysta ze swoją muzą dobrze wychodzi tylko w piosenkach, listach i wspomnieniach. Tak było przynajmniej w tym przypadku. Przez większość ich wspólnego życia Marianne była głęboko nieszczęśliwa i samotna. Ale czy muza może być w ogóle szczęśliwa? I właściwie jakie warunki musi spełniać kobieta, żeby zostać muzą artysty? Nie oszukujmy się, musi być piękna. Fajnie, jeśli jest do tego inteligentna. Artyści przez wieki doceniali też w muzach otwartość seksualną, ale nie była ona nigdy obowiązkowa. Zawsze ważne były natomiast opiekuńczość, bezgraniczne oddanie i życiowa mądrość, która w praktyce sprowadzała się do zaradności....

Czytaj dalej