Zaproś na randkę na Tinderze… bezdomnego psa! Masz szansę na miłość na całe życie
Fot.Weronika Nowokuńska

Zaproś na randkę na Tinderze… bezdomnego psa! Masz szansę na miłość na całe życie

Szukasz wiernego kompana? Kogoś, kto nigdy cię nie zdradzi i zawsze będzie przy tobie? Kogoś, dla kogo będziesz najważniejsza? Wejdź na Tinder i zacznij randki z… bezdomnymi psami.
Sylwia Arlak
31.07.2020

Mamy środek wakacji, ale nie dla wszystkich to czas beztroski, odpoczynku i radości dzielonej z najbliższymi. Bezdomne psy i koty cierpią teraz bardziej niż kiedykolwiek. Pandemia pokrzyżowała plany wielu schroniskom. Wciąż brakuje rąk do pracy. Przystopowały adopcje, kończą się na środki na utrzymanie czworonogów. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zwierzęta nas potrzebują

– Nie wszystkie schroniska zniosły obostrzenia. Nie wszystkie wpuszczają już na swój teren wolontariuszy i innych ludzi. Sytuacja zwierząt wciąż jest więc bardzo trudna – mówi nam pomysłodawczyni ogólnopolskiej akcji „Biegamy z psiakami ze schroniska”, miłośniczka zwierząt, Monika Dąbrowska i dodaje: – Ludzie nie adoptują tak chętnie, jak wcześniej. Wielu ludzi w dalszym ciągu boi się, czy będzie miało pracę, a tym samym pieniądze na utrzymanie zwierzaka. Wielu wciąż boi się koronawirusa i woli siedzieć w domu. Zdają sobie sprawę, że pies potrzebuje się wybiegać, a oni nie mogą im teraz tego zapewnić.   

Co w takiej sytuacji możemy zrobić dla cierpiących zwierząt?

– Ja w pierwszej kolejności sprawdziłabym, gdzie jest najbliższa placówka, która pomaga czworonogom. Sprawdziłabym, czego im na ten moment najbardziej potrzeba. Mogą to być pieniądze na rehabilitacje, ale też koce i inne rzeczy, które często zalegają w naszych domach. Mogą też prosić o pomoc w wyprowadzaniu psa, bo mają ich coraz więcej, a nie chcą, żeby odzwyczaiły się od kontaktu z ludźmi. Te bezbronne stworzenia nas potrzebują – podkreśla nasza rozmówczyni.

Aplikacja, która gwarantuje miłość

Monika Dąbrowska od lat wspiera adopciaków na różne sposoby. Ostatnio wpadła na pomysł, żeby szukać domów dla bezdomnych psów za pomocą popularnej aplikacji dla poszukujących miłości, czyli oczywiście Tindera. Znajdziemy tam już konta czarujących Yuki i Krisa, ale już wkrótce dołączą do nich inne zwierzęta. Psiaki przebywają obecnie na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej UWM w Olsztynie.

– Wybraliśmy Tindera, bo chcieliśmy, aby nasze zwierzaki były życzliwie przyjęte. Sprawdziliśmy najpierw, z jakimi ludźmi można się tam spotkać. Jaki jest poziom komunikacji. A teraz ludzie mówią nam, że psy skradły im serca i chętnie przekażą informacje o nich znajomym, którzy planują adopcję – mówi Dąbrowska i dodaje: – Nikt nie ma wątpliwości, że to profil prowadzony przez zwierzaka. Są tam jego zdjęcia i najważniejsze informacje, a nawet jego ulubiona piosenka „Do piersi przytul psa”. Jest też nasze motto „Pokochaj psiaka bezdomniaka”.

Mylą się jednak ci, którzy myślą, że wystarczy „przesunąć w prawo” (na Tinderze w ten właśnie sposób wyraża się zainteresowanie daną osobą), a pies trafia prosto do naszego domu. 

– Cały czas podkreślam, że wybraliśmy Tindera, bo chcieliśmy wyjść poza schemat. Chcieliśmy dotrzeć z informacją do ludzi, którzy rozważają adopcję zwierzęcia, ale nie wchodzą na profile schronisk czy organizacji zwierzęcych. Chcemy szukać im domów w każdy możliwy sposób. Ale to, że ktoś wybierze sobie pupila na Tinderze, nie oznacza, że ten od razu trafi do jego domu. Zainteresowani będą musieli przejść przez cały proces adopcyjny, jak wszyscy inni. Chodzi o to, aby nasi podopieczni znaleźli domy na całe życie, a nie na chwilę – tłumaczy nam aktywistka.

Dąbrowska, która od wielu lat angażuje się w pomoc zwierzętom, jest znana ze swoich oryginalnych pomysłów. Współpracuje np. ze znajdującą się w Olsztynie pizzerią Ravioli Street i co miesiąc umieszcza na pudełkach do pizzy zdjęcie kolejnego psa poszukującego domu. Do każdego z nich dołączana jest ulotka z najważniejszymi informacjami o czworonogu. Od 2013 roku organizuje akcje „Bieg na sześć łap”. Ich uczestnicy (niekiedy bywa ich nawet ponad 200) biegają z psami ze schronisk z całej Polski. Na początku tego roku, aktywistka namówiła też księży, by przedstawili psy do adopcji w trakcie mszy.

Dużą popularnością cieszyła się też akcja „Dasz piątaka dla zwierzaka”, w której wzięły udział gwiazdy, np. Beata Sadowska. Monika Dąbrowska przyznaje, że nie spodziewała się aż tak pozytywnego odzewu:

– Rozkręcaliśmy to wydarzenie w czasie pandemii, a jednak znalazło się tyle osób, które postanowiło pomóc zwierzakom. Zgłosił się do nas m.in. pan Kamil, który prowadzi drużynę piłkarską w Wielkiej Brytanii. Chłopcy postanowili pokonać pieszo i rowerami drogę z Chicago do Los Angeles, a w międzyczasie zbierać pieniądze na naszą akcję.

„Ludzie muszą wiedzieć, że nie są bezkarni”

„Po co to wszystko?” – pytamy naszą rozmówczynię, a ona odpowiada bez chwili wahania: – Zwierzęta uczą nas uważności, cieszenia się chwilą, wybaczania, czerpania radości z tego, gdzie jesteśmy i co robimy. Uczą cierpliwości i okazywania bezgranicznej miłości. Pokazują nam, że życie jest zbyt krótkie, by wiecznie analizować, uważać na wszystko i cedzić słowa. Motywują nas do tego, żeby aktywnie spędzać czas. Są świetnymi kompanami dla osób nieśmiałych, które mają problem z nawiązywaniem jakichkolwiek relacji międzyludzkich. Chociaż bardzo by tego chcieli, nigdy nie wiedzą jak zacząć. Kiedy idziemy z psem na spacerze, nie ma możliwości, żeby ktoś nas nie zaczepił.

Zwierzęta są najlepszymi towarzyszami, ale my, ludzie mamy jeszcze sporo lekcji do odrobienia. Dąbrowska zwraca uwagę, że musimy edukować społeczeństwo, gdzie są granice zwierzęcia, co sprawia mu ból i jakie ma potrzeby.

– Od najmłodszych lat trzeba uczyć dzieci, jak dbać o zwierzęta, pielęgnować tę relację i ją podtrzymywać. A w przypadku osób, które przekraczają granice, bezwzględnie egzekwować prawo. Ludzie muszą wiedzieć, że nie są bezkarni – dodaje.

Dąbrowska zachęca też do przemyślanych decyzji adopcyjnych.

– Chcąc przygarnąć zwierzę, nie możemy kierować się tylko tym, czy nam się podoba wizualnie. Musimy przeanalizować, jaki jest nasz styl życia i charakter pracy. Mieć w głowie to ilu mamy członków rodziny i w jakim wieku. Musimy zastanowić się, jakie mamy warunki lokalowe.  Jeżeli mieszkamy w kawalerce, nie bierzmy huskiego, bo nie będzie z nami szczęśliwy. Warto też lepiej poznać zwierzę, którym się interesujemy. Niektóre boją się dzieci, inne nie tolerują zwierząt. Każdy ma swój charakter i przyzwyczajenia  – podkreśla Monika Dąbrowska.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
psi behawiorysta
Unsplash

Pies na kozetce u psychologa: w czym może mu (i nam!) pomóc psi behawiorysta?

„Przychodzą pacjenci i chcą, żeby zwierzak przestał gryźć lub szczekać. Dlaczego nie pytają, co on czuje? Jak funkcjonuje?” – mówi Aneta Awtoniuk, zoopsycholożka.
Paweł Sulik
04.08.2020

Pies albo kot to nie zabawka, którą można włączyć, wyłączyć albo oddać komuś innemu, kiedy już sie nam znudzi. Banał? A jednak wciąż trzeba o nim przypominać. Wychowanie domowego zwierzaka nie zawsze jest łatwe: zdarza się, że kot sika, pies wyje, szczeka, jest agresywny… – w takich sytuacjach pomoże psi behawiorysta. Dużo możemy też od niego dowiedzieć się o sobie samych. Paweł Sulik: Kim jest behawiorysta? Czy to osoba zajmująca się tresurą zwierząt? Aneta Awtoniuk: Behawiorysta to specjalista od zachowań. Wie, jakie zachowania są typowe, a jakie odbiegają od normy, potrafi je zmodyfikować. Szkolenie to domena treserów. Nie znoszę jednak tego słowa – treserzy są w cyrkach, wolę nazywać siebie trenerką. Szkolę bowiem nie tylko zwierzę, ale i człowieka. Podobnie w  przypadku terapii behawioralnej moimi pacjentami są zarówno zwierzęta, jak i ich opiekunowie. W 90 procentach kłopoty, których przysparzają zwierzęta, są wynikiem tego, co niewłaściwego w  relacji z  nimi robi człowiek. Z jakimi problemami styka się pani w pracy najczęściej? Jesteśmy otoczeni zdjęciami ślicznych piesków i kotków umieszczonymi na portalach społecznościowych, ale moi pacjenci przychodzą naprawdę sfrustrowani. Najczęściej słyszę, że pies gryzie kanapę, kot sika na pościel itd. Zdarza się, że koty są agresywne wobec gości w domu, polują na stopy, kiedy tylko ktoś zdejmie buty. Właściciele wierzą, że istnieje szybka i skuteczna metoda, żeby skorygować uciążliwe zachowania zwierząt. Myślą, że wystarczy sięgnąć po odpowiednią pastylkę, którą ja, behawiorystka zwierzęca, zalecę, a zwierzę momentalnie przestanie sprawiać problemy. Nikt nigdy nie przyszedł do mnie dowiedzieć się, co czuje i jak funkcjonuje jego pies czy kot, zawsze przychodzą pacjenci, którzy...

Czytaj dalej
Adopcja psa
Weronika Nowokuńska

Zaadoptuj psa prosto z… kościoła. Niezwykła akcja na mazurskiej wsi

Ksiądz Wojciech Płoszek zaprosił do kościoła bezdomne psy, mając nadzieję, że znajdą nowe domy wśród wiernych. „Jesteśmy odpowiedzialni za całą planetę, która została nam powierzona. Nie możemy być obojętni na los braci mniejszych” — mówi w rozmowie z nami.
Sylwia Arlak
15.09.2020

Wieś Łęguty w województwie warmińsko-mazurskim. To właśnie tam mieści się zabytkowy kościół ewangelicki, w którym pracuje ksiądz Wojciech Płoszek. Duchowny, który już nie raz brał udział w akcjach charytatywnych, tym razem postanowił wesprzeć inicjatywę, organizowaną przez Monikę Dąbrowską, organizatorkę akcji „Bieg na sześć łap”. Dąbrowska od wielu lat angażuje się w pomoc zwierzętom. O jej innych inicjatywach pisaliśmy tutaj: Zaproś na randkę na Tinderze… bezdomnego psa! Masz szansę na miłość na całe życie . Psy ze schroniska szukają nowego domu Ksiądz zaprosił do kościoła bezdomne psy, zachęcając do ich adopcji swoich parafian.  – Kilka miesięcy temu przeczytałam artykuł o księdzu z Brazylii, który jak tylko może, pomaga okolicznym bezdomnym zwierzętom. Wystawia im miski z wodą i karmą, a w czasie niesprzyjającej pogody, zaprasza ich do kościoła. Daje im schronienie. Podczas mszy próbuje znaleźć im dom, zachęcając do adopcji swoich wiernych. Niektórym z nim, pogarszający się stan zdrowia, dawał małą szansę na znalezienie nowego domu – tłumaczy nam Monika Dąbrowska i dodaje: – Uznałam, że to genialny pomysł, który warto wprowadzić także u nas. Odwiedziliśmy już trzy parafie. Jedną pod Olsztynem, drugą w stolicy Warmii i Mazur, a ostatnio pojechaliśmy do wsi Łęguty. Nie nagłaśnialiśmy wcześniej tej sprawy, chcieliśmy poczekać na pierwsze efekty. Ludzie zaczęli się do nas zgłaszać i pytać, jak mogą pomóc schroniskom, co mogą przynieść, czy mogą zacząć wyprowadzać psy, albo wesprzeć je w jakiś inny sposób. Organizatorkę akcji „Bieg na sześć łap” odnalazła księdza Płoszka dzięki wspólnym znajomym. Usłyszała od nich, że to bardzo otwarty człowiek, który ogromnie kocha...

Czytaj dalej
Beata Sadowska
Beata Sadowska

Piątak dla zwierzaka – nowa akcja, której kibicujemy z całego serca!

Beata Sadowska, Bartek Jędrzejak i inne gwiazdy wsparły akcję „Dasz piątaka dla Zwierzaka?”, która ma pomóc schroniskom i organizacjom prozwierzęcym w czasie pandemii. „Możemy pomóc, nawet jeśli mamy puste portfele. Czasem wystarczy przewietrzyć nasze szafy” — zachęca inicjatorka akcji, Monika Dąbrowska.
Sylwia Arlak
19.05.2020

Przez pandemię koronawirusa cierpimy wszyscy, także nasi czworonożni przyjaciele. Schroniska dla zwierząt zostały zamknięte, wstrzymano adopcję. Wolontariusze nie mogą na razie wspierać czworonogów, a i darczyńców jest coraz mniej. Jak możemy pomóc? Dołączając do akcji „Dasz piątaka dla Zwierzaka?” organizacji „Bieg na sześć łap”. – Widziałam, jak w ostatnim czasie angażujemy się, aby pomagać innym. Wszystkie te inicjatywy były bardzo potrzebne, ale dotyczyły nas, ludzi. Nie znalazłam ani jednej, która wspierałaby bezdomne zwierzęta. Musiałam coś z tym zrobić. Bramy schronisk zamknęły się z dnia na dzień, a ludzie, którzy do tej pory wspierali czworonogów, tracąc pracę czy zdrowie, sami często potrzebują pomocy – mówi nam inicjatorka akcji, Monika Dąbrowska. Od 15 maja do 26 czerwca w każdy piątek facebookowe konto „Biegu na sześć łap” zostaje przekazane w ręce wybranego schroniska czy organizacji prozwierzęcej, która dzięki temu może dokładnie opisać, czego aktualnie najbardziej potrzebuje i w jaki sposób możemy im pomóc. – Możemy pomóc nawet jeśli mamy puste portfele. Może się przecież okazać, że placówka, która działa w naszej miejscowości, potrzebuje koców, kołder, czy ręczników. Czasem wystarczy przewietrzyć nasze szafy. Może my nie potrzebujemy rzeczy, które dla innych okazałyby się niezbędne — zwraca uwagę Monika Dąbrowska. Oferować możemy także swój czas. Wiele schronisk potrzebuje silnych rąk do pomocy. Ale to nie wszystko. W ramach pierwszego filaru każde ze schronisk publikuje zdjęcie jednego zwierzaka, które najpilniej potrzebuje domu. To automatycznie zwiększa szansę na jego adopcję. Kudłate randki online Druga odsłona akcji...

Czytaj dalej
psy do adopcji
iStock

„To chyba jedyny plus tej pandemii” – mówi Anna Elgert. Coraz więcej adopcji adopciaków w Polsce!

Schroniska są teraz zamknięte, ale serca osób wrażliwych na los zwierząt w ostatnim czasie otworzyły się szeroko. Adopcje zwierzaków są coraz częstsze!
Kamila Geodecka
17.12.2020

Okazuje się, że czas pandemii, tak dokuczliwy dla ludzi, dla psów i kotów okazał się rokiem szansy na lepsze. W ostatnich miesiącach wielu z nas zdecydowało się na adopcję adopciaka. O tym, jak teraz wygląda praca w schronisku i jak wygląda proces adopcyjny zwierzaków, opowiada  Anna Elgert z „OTOZ Animals” oraz zastępczyni kierownika w schronisku „Ciapkowo” w Gdyni. Kamila Geodecka: Mówi się, że w czasie pandemii więcej osób decyduje się na adopcję psa. To prawda? Anna Elgert: Tak, to chyba jedyny plus tej pandemii. Ale chcę zaznaczyć jedną rzecz. Czasami zarzuca się nam, że pozwalamy na adopcję, a po pandemii te psy będą wracały do schroniska. Ale my prowadzimy weryfikację osób, które chcą przygarnąć zwierzaki, żeby takie sytuacje się nie zdarzały. Zawsze pytamy się o to, ile godzin dziennie pies będzie zostawał sam. Ale w normalnym trybie pracy. Pytania dotyczą normalnego trybu życia, nie tylko tego w czasie pandemii. I mogę powiedzieć, że póki co nie mieliśmy żadnych zwrotów z adopcji. Faktycznie na początku była obawa, bo nagle wszyscy zaczęli zgłaszać się po psy. Niektórzy podejrzewali, że to może dlatego, że na początku w czasie lockdownu tylko z psem można było wychodzić na spacery, a inni nie mogli tak spacerować. Ale my naprawdę bardzo mocno weryfikujemy te domy. Starsze psy mają najmniejszą szansę na adopcje?  Tak i kładziemy bardzo duży nacisk na wydanie tych psów. Szczególny problem jest ze starszymi i do tego dużymi psiakami. Wiadomo, że jak przychodzi mały szczeniak, to tych zgłoszeń jest dużo. Ale pieski, które są już po 2-3 lata w schronisku, to często są już starsze zwierzęta. Dla nas adopcja starszego psa to naprawdę cud. My w schronisku staramy się też dbać o te starsze zwierzęta i dajemy im...

Czytaj dalej