Czujesz, że stoisz w miejscu? Nie ma w tym nic złego, nie musisz doganiać innych
Pexels.com

Czujesz, że stoisz w miejscu? Nie ma w tym nic złego, nie musisz doganiać innych

Nic ci się nie chce, a wokół wszyscy chwalą się wypełnioną po brzegi listą zadań? Nic nie szkodzi. Zasłużyłaś na odpoczynek. Czasami dobrze nie mieć planu i wrzucić na luz.
Sylwia Arlak
08.01.2021

Początek roku to zwykle czas podsumowań. Co udało nam się zrobić w 2020 roku? Ilu postanowień noworocznych się trzymałyśmy, jakie marzenia spełniłyśmy? I co zabrały nam te ostatnie miesiące? 2020 rok pokrzyżował plany wielu z nas. Nie każda z nas nabyła nowe umiejętności, nie każda przez pandemię nauczyła się gotować albo odkryła w sobie duszę ogrodnika. Nie wszystkim  udało się wybrać na superwakacje, zapisać na mnóstwo kursów czy odnowić stare znajomości. W tej dziwnej pandemicznej rzeczywistości możemy nie mieć siły i ochoty na nadproduktywność. Koniec z  wyrzutami sumienia. To też jest w porządku.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Nie jesteś ze wszystkim na bieżąco

To OK, że nie masz ochoty śledzić wszystkich wiadomości ze świata, a kiedy znajomi karmią cię kolejnymi informacjami o liczbie zakażonych, szybko zmieniasz temat. Nie musisz być ze wszystkim na bieżąco. Masz prawo odpocząć od nadmiaru bodźców.

Pozwalasz sobie na lenistwo

To OK, że potrzebujesz odpoczynku. Niepewna sytuacja na świecie i strach o bliskich „wysysają” z ciebie wystarczająco dużo energii. Nie musisz wciąż zastanawiać się, jak kreatywnie spędzać czas. Wystarczy, że sprawisz sobie odrobinę przyjemności.

Nie stawiasz na rozwój

To OK, że wciąż nie nauczyłaś się piec chleba i nie stworzyłaś „małej dżungli” w mieszkaniu. Teraz potrzebujesz spokoju, odpoczynku, a nie gonitwy. 

Czytaj też: Odpoczynek należy się każdej z nas. Dawajmy go sobie, nie tylko w wakacje

Cieszysz się z tego, co masz

To OK, że cieszysz się z tego, co masz, i z tego, co udało się osiągnąć. Nie musisz zapisywać się na kolejne kursy czy zakładać własnego biznesu, by komukolwiek cokolwiek udowadniać. Jest dobrze tak, jak jest. 

Potrzebujesz pobyć sama

To OK, że nie nawiązujesz nowych znajomości ani nie starasz się odnowić starych kontaktów. Potrzebujesz pobyć z własnymi myślami. Musisz poukładać sobie pewne sprawy w głowie, żeby wrócić do świata z nową energią. 

Nie planujesz urlopu

To OK, że nie zastanawiasz się, gdzie pojedziesz w kolejną podróż. W tych czasach trudno cokolwiek planować. Nikt z nas nie wie, czy na pewno nie odwołają nam lotów, nie zamkną granic, czy będą otwarte hotele i restauracje. Nie ma w tym nic złego, że musisz zająć się teraz innymi, pilniejszymi wydatkami. Możemy odkrywać nieznane uliczki w swoim mieście i nie stresować się rzeczami, na które nie mamy wpływu. Na dalsze podróże przyjdzie jeszcze czas. 

Nie robisz wszystkiego

To OK, że nie robisz wszystkiego i delegujesz obowiązki. To, że pracujesz zdalnie (i masz teoretycznie więcej czasu, bo nie tracisz go na dojazdy), nie oznacza, że musisz przeznaczać ten czas na prace domowe. Bez wyrzutów sumienia sprawiaj sobie małe przyjemności. 

Obserwuj samą siebie

Nie zawsze musimy mieć plan (w czasie pandemii lub poza nią) i nie zawsze musimy kipieć energią. Czas, w którym zamiast podbijać świat, wolimy zaszyć się pod kocem, jest naturalny i potrzebny. Jeśli jednak uważasz, że trwa to za długo i nie potrafisz się zmotywować, wypróbuj tych kilka kroków:

Zadbaj o siebie

Przyjrzyj się swojej codziennej diecie (może brakuje w niej witamin i minerałów, a przeważają słodycze i niezdrowe przekąski) i zacznij się więcej ruszać. To poprawi twoje samopoczucie i przywróci energię. 

Przerwij monotonię

Jeśli każdy dzień wygląda tak samo, łatwo wpaść w codzienną rutynę. Postaraj się każdego dnia zrobić coś inaczej. Coś, na co będziesz czekała. Zarezerwuj poniedziałki  na gry planszowe z rodziną, w czwartki rób sobie domowe spa, a w soboty zamawiaj jedzenie na wynos. Możliwości jest wiele. 

Planuj

Gdy jesteśmy w gorszej formie, trudno nam cokolwiek zaplanować. Zapisuj w kalendarzu codzienne obowiązki, a  kiedy skończysz, od razu je wykreślaj. Zobaczysz, ile udało ci się zdziałać i zyskasz dalszą motywację. 

Daj sobie czas, ale jeśli twój stan nie zacznie się poprawiać, skonsultuj się z psychologiem. Szukanie pomocy to nie wstyd, a dowód, że stawiasz siebie na pierwszym miejscu. 

Czytaj też: Depresja czy lenistwo? Oto 5 sygnałów ostrzegawczych

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Masz depresję? Zrób test
Unsplash.com

Test na depresję. Odpowiedz na 9 pytań

Test Dziewięciu Pytań PHQ-9 to narzędzie, które często wykorzystywane jest (nawet przez lekarzy pierwszego kontaktu) w celu postawienia bardzo wstępnej diagnozy dotyczącej depresji. Odpowiedz na pytania i dowiedz się, czy powinnaś skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą.
Karolina Morelowska-Siluk
07.01.2021

Skuteczność testu na depresję PHQ-9 sięga aż 88 proc. Może być on wykorzystywany do samodzielnej analizy i oceny obecności oraz nasilenia ewentualnych objawów depresji . Jedak, co jest szalenie ważne, wynik testu nie stanowi diagnozy depresji ! Wiarygodną diagnozę może postawić wyłącznie lekarz psychiatra, po osobistym kontakcie z pacjentem! Czy mam depresję? Test Dziewięciu Pytań Poniżej znajduje się 9 pytań. Na każde z nich można odpowiedzieć na cztery sposoby. Do każdej odpowiedzi przypisane są punkty: odpowiedź A – 0 punktów; odpowiedź B – 1 punkt; odpowiedź C – 2 punkty; odpowiedź D – 3 punkty. Odpowiedzi mają dotyczyć samopoczucia z ostatnich dwóch tygodni. Czytaj też: 7 głównych typów depresji – to z nimi lekarze spotykają się najczęściej Odpowiedz na każde z pytań. Na kartce zapisz liczbę punktów przypisanych twojej odpowiedzi. Na końcu poznasz wynik testu. Pytanie 1. Niewiele mnie interesuje i prawie nic nie sprawia mi przyjemności. nigdy (o pkt.) od czasu do czasu (1 pkt.) mniej więcej przez połowę tego czasu (2 pkt.) prawie codziennie (3 pkt.) Pytanie 2. Czuję się smutny, załamany, nie mam nadziei. nigdy (o pkt.) od czasu do czasu (1 pkt.) mniej więcej przez połowę tego czasu (2 pkt.) prawie codziennie (3 pkt.) Pytanie 3. Mam problemy ze snem – nie mogę spać lub śpię ciągle. nigdy (0 pkt.) od czasu do czasu (1 pkt.) mniej więcej przez połowę tego czasu (2 pkt.) prawie codziennie (3 pkt.) Pytanie 4. Czuję się zmęczony, mam mało energii. nigdy (0 pkt.) od czasu do czasu (1 pkt.) mniej więcej przez połowę tego czasu (2 pkt.) prawie codziennie (3 pkt.) Pytanie 5. Jem za dużo lub dokucza mi brak apetytu. nigdy (0 pkt.) od czasu do czasu (1 pkt.)...

Czytaj dalej
Depresja sezonowa. Czym jest?
Unsplash.com

Depresja sezonowa może dotknąć każdego. Psycholożka tłumaczy, jakie objawy powinny nas zaniepokoić

Depresja sezonowa, depresja jesienna, SAD – wszystkie te nazwy mają określać to samo: obniżony nastrój w okresie jesienno-zimowym.
Kamila Geodecka
30.11.2020

Depresja sezonowa to zaburzenie, które zazwyczaj pojawia się w okresie jesienno-zimowym i trwa kilkanaście dni. Zazwyczaj odczuwamy wtedy obniżony nastrój, senność i spadek energii. Chociaż dolegliwości związane z jesienną  depresją mogą minąć samoistnie, zawsze warto być czujnym i w razie jakichkolwiek wątpliwości zgłosić się do specjalisty. Depresja sezonowa – przyczyny Ludzie już od wieków odczuwają obniżony nastrój w okresie jesienno-zimowym. Według naukowców jest to naturalna reakcja człowieka na zmniejszony dostęp do światła słonecznego, wskutek czego dochodzi do zaburzeń w wydzielaniu pewnych substancji w naszych  organizmach – np. melatoniny lub serotoniny.  – Być może wchodzą też w grę inne procesy, ale to jeszcze nie jest do końca zbadane. Wiemy natomiast, że depresja sezonowa częściej spotyka ludzi, którzy mieszkają w tych częściach geograficznych, w których dostęp do światła słonecznego jest faktycznie mniejszy.  Być może jest to mechanizm związany z witaminą D3, dlatego dużo mówi się teraz o konieczności jej suplementacji – tłumaczy nam dr Magdalena Nowicka,  psycholożka oraz psychoterapeutka. Istnieje także teoria, która mówi, że depresja sezonowa jest związana z naturalnym rytmem, którym żyje przyroda. W okresie zimowym wiele zwierząt zapada w sen, a cała natura nieco obumiera. Przez wiele wieków także człowiek był zmuszony do życia podporządkowanego rytmowi zmieniającej się przyrody. Rutynę dnia dyktowało m.in. słonce będące często głównym źródłem światła. Czytaj także: Sprawdź, czy to smutek czy już depresja Depresja sezonowa – objawy – W przypadku depresji sezonowej mamy coś, co nazwalibyśmy melancholią, utratą energii....

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Depresja częściej spotyka sowy niż skowronki! Wczesne pobudki zmniejszają ryzyko depresji

Naukowcy z University of Colorado przeprowadzili badania na grupie 32 tys. kobiet. Odkryli, że osoby, które wcześnie kładą się spać i wcześnie wstają, są mniej narażone na depresję.
Sylwia Arlak
25.08.2020

Depresja dotyka nas niezależnie od wieku i płci. W Polsce zmaga się z nią nawet 1,5 mln osób. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia do 2030 roku to właśnie depresja będzie najczęściej występującą chorobą na świecie. Czy mamy na nią wpływ? I tak i nie. Często zakrada się do naszego życia niepostrzeżenie. Ale nie dbając o higienę psychiczną, jesteśmy na nią bardziej podatni. Sowy i skowronki w depresji Naukowcy z University of Colorado odkryli, że osoby, które wstają wcześnie rano, są mniej podatne na depresję i innego rodzaju zaburzenia psychiczne. Przeprowadzili badania na grupie 32 tys. kobiet i przeanalizowali ich rytm dobowy. Wyniki opublikowali w „Journal Psychiatric Research”. W eksperymencie wzięło udział 32 470 pielęgniarek (średnia wieku 55 lat), które nigdy nie zmagały się z depresją.  Naukowcy podzielili je na grupy. W jednej z nich znajdowały się „sowy” (osoby, które późno kładą się stać i późno wstają) i „skowronki” (kładą się wcześnie i wcześnie wstają). 37 procent badanych zadeklarowało, że kładą się i wstają wcześnie, 10 procent, że późno, a 53 procent, że ani wcześnie, ani późno. W badaniu uwzględniono sprzyjające depresji czynniki  m.in. masę ciała, aktywność fizyczną, przewlekłe choroby i czas trwania snu. Przez cztery lata analizowali ich stan i rytm dobowy. Czytaj też:  Jak NIE rozmawiać z osobą chorą na depresję? U niektórych z badanych na przestrzeni tych lat rozwinęła się depresja albo innego rodzaju schorzenia psychiczne. Badacze zaobserwowali, że te panie, które budziły się wcześniej, były mniej podatne na depresję. Tę zależność tłumaczą większą ekspozycją na naturalne światło dzienne, które zapewnia lepszą kondycję psychiczną. Zdaniem naukowców osoby,...

Czytaj dalej
Kasia Bem: medytacja, joga
Mat. prasowe

Oczyść umysł i odzyskaj spokój – słuchaj podcastu Kasi Bem

Poznaj 12 wskazówek do medytacji
Kasia Bem
10.02.2020

Medytacja to najlepsze antidotum na wszystko to, co dopada nas codziennie: hałas, pośpiech, nadmiar bodźców i informacji. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem przekonuje, że już 20 minut domowej medytacji pomoże zapanować nas myślami i stresem. Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Słuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja: „Znajdź swój spokój i wszystko się ułoży” – Marianne Williamson Wczesny zimowy poranek. Zimny i ciemny. Na niebie tylko kilka świetlistych smug. Powoli wstaję. Lubię ten moment na pograniczu snu i jawy, kiedy ciało jest jeszcze ciepłe, leniwe, zaspane, ale umysł już zaczyna przyśpieszać i odróżniać zarysy dnia. Idę do kuchni i przygotowuję sobie wodę z cytryną i odrobiną miodu. Przez chwilę trzymam w dłoniach ciepły kubek. Jest ręcznie robiony, nierówny, organiczny. Z każdym łykiem umysł budzi się ze snu. Jestem gotowa do medytacji. Medytując, zaobserwuj i uwolnij wszystkie myśli Przechodzę do ciemnego pokoju i zapalam świecę. Siadam na poduszce medytacyjnej. Najpierw poświęcam chwilę na ustawienie pozycji ciała. Ma być wygodna i stabilna. Kieruję uwagę na oddech, staram się go wyrównać, gdyż to przynosi spokój. Myśli opadają jedna po drugiej jak płatki śniegu, a czasem zaczynają wirować jak szalone. Wtedy upragniony spokój nie przychodzi, głowa jest pełna i męczy. Znam umysł, wiem, jak pracuje, nieobce są mi jego sztuczki, siedzę zatem dalej, delikatnie pogłębiam oddech i spokojnie obserwuję to, co pojawia się w głowie. Widzę z pozycji obserwatora cały ten zgiełk, ale nie oceniam...

Czytaj dalej