Dorota Zawadzka o prawie do aborcji: „Kościół nie może decydować o tym, jak będzie wyglądało moje życie”
Jan Bielecki/East News

Dorota Zawadzka o prawie do aborcji: „Kościół nie może decydować o tym, jak będzie wyglądało moje życie”

„Ponad życie kobiety nie można stawiać życia płodu, bo martwa kobieta nie urodzi”, mówi w rozmowie z nami Dorota Zawadzka.
Kamila Geodecka
28.01.2021

Polki ponownie są zmuszone do wyjścia na ulice. Zabrano nam kolejne prawo: prawo do aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Garstka osób teraz triumfuje, jednak zdecydowana większość kobiet jest przerażona tą sytuacją. Pełna emocji jest także psycholożka Dorota Zawadzka, która w rozmowie z nami mówi, że opublikowany w Dzienniku Ustaw wyrok jest tak naprawdę wyrokiem na kobiety.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

– Myślę, że to jest zupełne niezrozumienie kobiety w sytuacji trudnej. Żeby było jasne, ja uważam, że o życie trzeba dbać i życie należy szanować. Ale to kobieta jest w ciąży przez dziewięć miesięcy, to kobieta to wszystko przeżywa, kobieta jest za to dziecko odpowiedzialna. To kobieta czuje lęk i potem to kobieta z dzieckiem zostaje. Nie umniejszam w żaden sposób roli partnerów, bo na szczęście są tacy, którzy stają na wysokości zadania, ale niestety często też znikają z życia kobiety i dziecka, które ma problemy rozwojowe czy genetyczne – mówi mi Dorota Zawadzka.

Psycholożka tłumaczy także, co może się stać w przyszłości, jeśli zakaz aborcji w przypadku poważnych wad płodu będzie obowiązywał. – Ponad życie kobiety nie można stawiać życia płodu, bo martwa kobieta nie urodzi. My sobie nie zdajemy sprawy z tego, że kobiety będą się bały zachodzić w ciążę. Lęk przed urodzeniem dziecka z niepełnosprawnością jest jednym z największych lęków, jakie mają kobiety w ciąży. Przy pierwszym dziecku jest duży, a przy drugim przeogromny. A jeszcze są przecież wady letalne. To największy dramat – tłumaczy Dorota Zawadzka.

– Gdy kobiety dowiedzą się, że z ich dzieckiem coś jest nie tak, to mogą starać się usunąć ciążę metodami naszych babć i prababć, metodami zagrażającymi ich życiu. Te bogatsze wyjadą oczywiście za granicę, te biedniejsze nie. Będziemy mieli śmierci kobiet, samobójstwa kobiet. I być może wtedy ktoś się zorientuje, że nie tędy droga. To jest wyrok na kobiety. Nie można nikogo zmusić do heroizmu. A w tym wypadku tak będzie. Kobiety pełne heroizmu mają rodzić dzieci z wadami letalnymi, a potem te dzieci chować – dodaje.

Czytaj także: Maja Ostaszewska o protestach i wyroku TK: „Nie zamkniecie nas w klatkach”

Aborcja a światopogląd

Jak tłumaczy Dorota Zawadzka, jej zadaniem jako psycholożki jest uszanowanie zdania, wyznania czy światopoglądu innej osoby. Podobnego podejście oczekuje od innych osób, między innymi od lekarzy. – Jeśli do mnie przychodzi kobieta i mówi, że chce usunąć ciążę, ja oczywiście z nią rozmawiam, pytając o powody jej decyzji. Pytam o to, czy to jest najlepsza z możliwych opcji. Ale jeżeli ona mówi tak, to ja jej nie zabraniam tego zrobić! Ja ją będę trzymała za rękę w czasie zabiegu. Taka jest moja rola. Podobnie jak lekarz – lekarz jest od tego, by kobietę wesprzeć w takiej sytuacji, a nie powiedzieć: „Mój światopogląd się na to nie zgadza” – mówi psycholożka.

Zawadzka podkreśla, że nawet na jej profilu w mediach społecznościowych pojawiają się osoby, które mówią, że nigdy nie dokonałyby aborcji ze względu na wiarę. Zdaniem psycholożki wierzenia Kościoła katolickiego nie powinny się jednak przekładać na ustanawianie zakazu aborcji dla wszystkich Polek.

– Ja rozumiem, że z punktu widzenia Kościoła katolickiego aborcja jest niedopuszczalna. Ja to rozumiem. Natomiast Kościół nie może decydować o tym, jak będzie wyglądało moje życie, bo to jest moje sumienie i je będę musiała z tym żyć. Jeżeli ja urodzę chore dziecko, to Kościół mi nie pomoże go wychowywać. Kościół zapomni o nim, gdy tylko urodzę. Jesteś przeciwna aborcji? Nie rób jej sobie. Ale nie mów innej osobie, co ma robić, bo to jej życie, jej odpowiedzialność i jej sumienie – tłumaczy Zawadzka.

Czytaj także: Prawo aborcyjne zaostrzone! Sylwia Chutnik komentuje opublikowany wyrok i nie przebiera w słowach

Strajk Kobiet ponownie na ulicach

Zdaniem psycholożki najlepsze, co możemy teraz zrobić, to wyjść na ulicę, krzyczeć i solidarnie strajkować. – Teraz my, kobiety, musimy być razem. Musimy wyjść na ulicę i powiedzieć: „Dosyć tego! Nie ma tak, że jacyś faceci będą o nas decydować”. To będzie prowadziło tylko do tragedii kobiet, dzieci, całych rodzin – mówi o solidarności Dorota Zawadzka, a następnie dodaje: – Ja wiem, że jesteśmy w środku pandemii, ale wyniki badań nam mówią jasno, że jeżeli jesteśmy w maseczkach, mamy rękawiczki, nie rozmawiamy ze sobą twarzą w twarz dłużej niż 15 minut, jesteśmy na świeżym powietrzu, to szansa na zarażenie się jest minimalna.

– Uważam, że powinny wyjść wszystkie kobiety: matki, babki, wnuczki. Powinnyśmy strajkować, odmówić pracy, odmówić seksu, odmówić mówienia. Wiem, że jest dużo osób, które mówią, że życie jest święte – ja to rozumiem. Ale w takim razie wyjdź przeciwko temu, że ktoś będzie ci kazał coś zrobić. Bo następnym krokiem będzie to, że nie będziemy mogły wychodzić z kuchni. I co wtedy? – kończy psycholożka.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kolaż

Dramatyczne opowieści kobiet po opinii TK: „Bycie matką niepełnosprawnych dzieci to wojna”

Po opinii Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji cały kraj protestuje. Przerażone i zbulwersowane są także znane Polki.
Sylwia Arlak
26.10.2020

Od czasu wydania przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia, zgodnie z którym aborcja przeprowadzana ze względu na nieodwracalne wady lub ciężką chorobę płodu, jest niezgodna z Konstytucją, Polki i Polacy wyszli na ulice. Swój sprzeciw przeciwko tej decyzji wyraziła m.in. Martyna Wojciechowska i Olga Tokarczuk. Część gwiazd podzieliła się własnymi, dramatycznymi opowieściami. Agnieszka Chylińska, Agnieszka Szpila – o byciu matką Agnieszka Chylińska rzadko opowiada o swoim życiu prywatnym. Tym razem jednak zrobiła wyjątek. W poruszającym nagraniu ujawniła, że jej dzieci wymagają specjalnej troski. „Nie można nikogo do niczego zmuszać, nie można nikomu narzucać czegokolwiek, zakazywać czegokolwiek, to jest po prostu nieludzkie. Każda z nas jest inna, każda z nas ma prawo decydować o swoim życiu. Każda z nas ma zupełnie inną sytuację rodzinną, finansową, zdrowotną. Potem z naszą decyzją tak naprawdę zostajemy same i z tym żyjemy do końca naszych dni […] Nie przypominam sobie też, żeby ktoś mi w tym pomagał, wspierał, jeśli chodzi o tak zwane państwo. Dlatego szczególnie mnie, jako mamie, jest trudno na to wszystko patrzeć i znosić fakt, że nie dba się o dzieci i osoby niepełnosprawne w takim wymiarze, w jaki powinny być zaopiekowane” — wyznała Chylińska, której książki dla dzieci z serii „Zezia i Giler” opowiadają o temacie autyzmu. W podobnym tonie wypowiedziała się pisarka Agnieszka Szpila, matka dwojga niepełnosprawnych dzieci. „Myślę, że bycie matką Milenki i Helenki zrobiło ze mnie przez 14 lat psychopatkę. Żyję na wojnie. Każdego dnia. Walczę o to, by przetrwał we mnie, choć maleńki fragment człowieczeństwa niedotknięty niepełnosprawnością córek. Tracę czas, by sobie i światu udowodnić, że prawie wcale się od Was nie różnię. A różnię....

Czytaj dalej
Anna Dymna zabrała głos ws. wyroku Trybunału Konstytucyjnego
Damian Klamka/EAST NEWS

Anna Dymna o protestach kobiet: „To jest sprawa tak trudna, tak skomplikowana, tak bolesna i tak ważna, że nie wykrzyczy się tego na ulicy”

Koronawirus wywrócił nasz świat do góry nogami. Od miesięcy żyjemy w trybie awaryjnym – przyzwyczajamy się do „nowej normalności”, jednocześnie wypatrując powrotu starej. Ta „stara” może nie nadejść. Było źle, a nagle zrobiło się jeszcze gorzej, jakby połowa społeczeństwa dostała obuchem w łeb. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego rozsierdził kobiety, które po jego ogłoszeniu znalazły w sobie siłę, by wyjść na ulice, krzyczeć i domagać się swoich podstawowych praw. Zdaniem Anny Dymnej to jednak temat zbyt trudny, ważny i bolesny, by mówić o nim teraz, w obliczu pandemii.
Hanna Szczesiak
05.11.2020

W ciągu ostatnich miesięcy życie społeczne zostało zdominowane przez jeden temat: pandemię koronawirusa . I choć przez krótką chwilę, łapiąc promienie letniego słońca, o niej niemal zapomnieliśmy, dziś wróciła, ze zdwojoną siłą. Części z nas kolejne rekordy zakażeń chyba spowszedniały, inni przed godziną 10:30 każdego dnia przebierają nogami, czekając na kolejne informacje z ministerstwa. Jak wyjaśniła psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz, dziś pandemia jest już realna. Czytaj też:   Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo” Dziś, kiedy to nasi bliscy, przyjaciele, sąsiedzi i ulubione sprzedawczynie z warzywników mogą stać się kolejnymi liczbami w statystykach. I właśnie w tym momencie – frustracji, strachu, wyczerpania – Trybunał Konstytucyjny wydaje wyrok: aborcja ze względu na wady letalne płodu jest niezgodna z konstytucją, kobiety tracą prawo wyboru i decydowania o swoich ciałach. Koronawirus a Strajk Kobiet Magda Umer na pytanie Magdy Żakowskiej , czy zgodzi się porozmawiać o obecnej sytuacji w Polsce i Strajku Kobiet, odpowiedziała: „Strasznie nie chcę być taką osobą, która wypowiada się na każdy temat. Ale ten temat jest naprawdę ważny. Dzwoń”. Innego zdania jest Anna Dymna. Aktorka pojawiła się w programie „Dzień Dobry TVN”, by porozmawiać o pandemii koronawirusa – jako prezeska fundacji „Mimo wszystko” i jako żona męża, który przebywa w szpitalu i toczy własną bitwę z COVID -19. Prowadzący zapytali również Dymną o jej zdanie na temat wyroku Trybunału. Aktorka jasno wyraziła, że jej zdaniem to nie miejsce i czas na takie rozmowy. Opowiedziała, że jako dziecko często chorowała, a jej rodzice dbali o to, by w tym trudnym czasie była otoczona...

Czytaj dalej
Fot. East News, Reporter

Murem za kobietami  – mężczyźni, którzy wspierają Strajk Kobiet

W przeciwieństwie do tych, którzy pod pretekstem „obrony kobiet i rodziny” atakują uczestniczki demonstracji, ci mężczyźni naprawdę stoją murem za kobietami, wspierając Strajk Kobiet. Ich wystąpienia są pełne emocji.
Anna Zaleska
03.11.2020

Protesty Strajku Kobiet mają poparcie ponad 60 procent Polaków – tak wynika z badań przeprowadzonych przez IBRiS dla Wirtualnej Polski. Na pytanie: „Czy w obecnej sytuacji epidemicznej protesty powinny dalej trwać?” pozytywnie odpowiedziało 58 proc. kobiet i aż 63 proc. mężczyzn! Mężczyźni są obecni na protestach, ale też w mediach społecznościowych udzielają strajkującym kobietom silnego poparcia. Często nie przebierając w słowach. Przemysław Kossakowski Dziennikarz i podróżnik prowadzący program „Down the Road. Zespół w trasie” 28 października napisał na swoim profilu na Instagramie: „Kobiety powinny mieć prawo do wyboru. Strajk kobiet. Popieram”. Jego wpis dostał ogromne poparcie, ale niektórzy komentatorzy zarzucili mu hipokryzję, twierdząc, że osoba, która robi program z osobami z Zespołem Downa, nie powinna propagować takich poglądów. Kossakowski odpowiedział na to: „ Uważam, że każdy porządny człowiek powinien wspierać ludzi niepełnosprawnych i ich rodziny. Ale to nie oznacza, że mamy prawo zmuszać kobiety do rodzenia trwale i nieodwracalnie uszkodzonych płodów. Kobiety powinny mieć prawo wyboru. Mam nadzieję, że ci, którzy mają inne zdanie, zamiast trwonić energię kanalizowaną w internetowych komentarzach, zainwestują ją, angażując się w wolontariat lub inną pomoc ludziom niepełnosprawnym. Jestem wolontariuszem od ponad roku. To doświadczenie ostatecznie nauczyło mnie, że nie mamy prawa nakazywać kobietom, aby poświęcały swoje życie dla jakiejkolwiek wizji świata ”. A na koniec dodał: „Domy dziennej pomocy, warsztaty terapii zajęciowej, stowarzyszenia i fundacje czekają. Może, zamiast klepać w klawiatury, zróbcie dla odmiany coś, co zmieni świat na lepsze”. Wojciech Chmielarz „Miałem kilka pomysłów, w jaki...

Czytaj dalej

Ada Fijał o Strajku Kobiet: „O tematach dotyczących kobiet z kobietami się nie rozmawia”

Jeżeli Polskie Towarzystwo Pediatryczne pisze, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego zaprzecza dorobkowi ostatnich 40 lat polskiej medycyny, rozrodu, neonatologii i pediatrii, to chyba racja jest po naszej stronie – zauważa aktorka, która przyłączyła się do Strajku Kobiet.
Anna Zaleska
06.11.2020

Ada Fijał to jedna z czterech członkiń punkowego zespołu feministycznego Żelazne Waginy, który w swoich piosenkach i spektaklach w groteskowo-absurdalny sposób komentował polską rzeczywistość i sytuację kobiet, nagrywając między innymi utwór „Podręczne”. Teraz dzieli się swoimi spostrzeżeniami w mediach społecznościowych, brała też udział w Strajku Kobiet. Anna Zaleska: Jesteśmy tydzień po Marszu na Warszawę, wielkiej manifestacji Strajku Kobiet. Jak się pani czuje? Ada Fijał: Cały czas podobnie. Jestem zaniepokojona. Tym, że znowu musimy walczyć o to, co kobiety już dawno wywalczyły, o prawa, które wydawały się już oczywistością. Teraz się cofamy. Najgorsze i najbardziej niepokojące jest to, że o tematach dotyczących kobiet z kobietami się nie rozmawia. Odczuwam to tak, jakby celowo ktoś chciał nam odebrać głos. Myślę, że głównie stąd wynika tak wielkie oburzenie. Setki tysięcy kobiet, które wyszły na ulice, to nie był tłum, który mówił jednym głosem. Tam były bardzo różne poglądy, postawy, oczekiwania, doświadczenia życiowe. Były zwolenniczki kompromisu i radykalnych rozwiązań. Ateistki i osoby wierzące. Nastolatki i kobiety dojrzałe. Pani gdzie się na tej mapie sytuuje? Nie jestem skrajna w swoich poglądach. Uważam, że powinniśmy po prostu rozmawiać i słuchać różnych stron. Przede wszystkim opowiadam się za wyborem, za prawem człowieka do decydowania o swoim życiu. Nie oceniam żadnej ze stron. Trybunał Konstytucyjny odebrał nam prawo decydowania w naprawdę skrajnie dramatycznych sytuacjach, gdy płód nie ma szansy na przeżycie. To już są sprawy, które powinny być pozostawione ludzkiemu sumieniu. Nawet wielu księży wypowiada się w takim duchu, że do heroizmu nikt nikogo nie może zmuszać. Zastanawia mnie też, że nikt nie rozmawia z matkami dzieci...

Czytaj dalej