Pomysły na (trochę) lepszą jesień – rozmowa z Mariolą Bojarską-Ferenc
Fot. mat. prasowe

Pomysły na (trochę) lepszą jesień – rozmowa z Mariolą Bojarską-Ferenc

To nie są czasy dla szarych myszek. Wzmacniaj się, dbaj o siebie, spróbuj minimedytacji – proponuje Mariola Bojarska-Ferenc, która niedawno sama przeszła covid.
Agnieszka Dajbor
05.11.2020

Tej jesieni mamy nie tylko sezonowy spadek nastroju czy depresję, ale jeszcze martwimy się o bliskich i o siebie w związku z pandemią koronawirusa. Na wielkie sprawy niewiele poradzimy, ale możemy trochę sobie pomóc, budując, tak potrzebną nam dzisiaj odporność. Poprawiając sobie nastrój. Mariola Bojarska-Ferenc niedawno chorowała na koronawirusa, walczyła też o wyzdrowienie męża. Uważa, że lżej przeszła chorobę dzięki temu, że zawsze dbała o zdrowie. A na kondycji zna się świetnie. Była pierwszą w Polsce promotorką fitness i zdrowego żywienia, należy do międzynarodowych stowarzyszeń  zajmujących się kondycją i zdrowiem. Właśnie wyszła jej nowa książka „Trener życia. Life  balance” (wyd. Świat Książki).

Agnieszka Dajbor: Pytałam ostatnio koleżankę, jaką dietą poprawia sobie jesienią samopoczucie. Powiedziała: „Dieta na jesień? Czekolada z orzechami albo serniczek i kawa!”. Pani by się pod tym podpisała?

Mariola Bojarska-Ferenc: Jednak nie, chociaż kawałek czekolady można od czasu do czasu zjeść. Dla mnie dieta to styl życia. Dlatego nie jestem za dietami typu jajeczna, Kwaśniewskiego itp. Trzeba się po prostu zdrowo i dobrze odżywiać całe życie. Wybieram takie produkty, które na 100 gramów mają dużo błonnika, witamin i wody, a jak najmniej tłuszczu i cukru. W moim domu kuchnia oparta jest przede wszystkim na warzywach, ale też rybach, białym mięsie, kaszach. Na śniadanie jem zwykle jajko na miękko, pomidora, parę listków sałaty i kromkę chleba pełnoziarnistego. Mam poczucie, że daje mi to intelektualnego kopa.

Takie odżywianie wzmacnia odporność?

Tak, wiemy już, że odporność buduje się w jelitach. Babcie mówiły nam: „Wyjdź na zimno bez skarpet, bez czapki. Wzmocnisz się”. Ale to niewiele daje. Trzeba się wzmacniać od wewnątrz. Niedawno przeżyłam covid. Miałam niewielką gorączkę i kaszel, a jeszcze opiekowałam się mężem, który miał ponad 40 stopni. Ponieważ sanepid się nami nie interesował, dzwoniłam do znajomego kardiologa, Adama Brzozowskiego, który telefonicznie udzielał nam porad i był naszym zbawcą. Ale to ja wzięłam na bary odpowiedzialność za męża, dniami i nocami czuwałam przy jego łóżku. Spałam koło mojego covidowca, bo bałam się, żeby nie dostał zapaści. Chwilami byłam przerażona, płakałam, ale trwałam. Miłość robi swoje. I dzisiaj sądzę, że przeszłam przez tę chorobę w miarę lekko, bo od zawsze zdrowo się odżywiam, nie piję, nie palę, ćwiczę, mam mocne serce i płuca. Mąż też szybko wyzdrowiał.

Jako pierwsza wypromowała pani w Polsce mnóstwo ćwiczeń...

Ponad 200.

Które by pani dzisiaj poleciła naszym czytelniczkom?

Teraz przede wszystkim barre – ćwiczenia oparte o balet klasyczny, jogę, pilates. Bardzo ładnie budują ciało, bo działają wzdłuż mięśni, a nie rozbudowują wszerz. A przy tym dają dużo przyjemności, uczą gracji. Natomiast dla kobiet dojrzałych konieczne są ćwiczenia siłowe, które wzmacniają kości i zapobiegają osteoporozie.

A co jest pani zdaniem takim minimum ruchu dziennie?

Pół godziny spaceru. Można iść szybkim marszem, ja robię takie codzienne marsze z psem wokół osiedla, ale jeśli ktoś nie ma siły, niech idzie wolniej i krócej. Tu chodzi przede wszystkim o wypracowanie nawyku, że codziennie o godzinie X wychodzę. Także po to, żeby zresetować głowę. Telefon najlepiej zostawić w domu, bo inaczej dzieci będą dzwonić, przyjaciółka będzie kusiła, żeby wpaść na plotki. Nie! Ważny jest sam ruch. Nie po to wychodzimy, żeby przemyśleć trudne zadania czy ułożyć sobie w głowie plan pracy. Mamy się wzmocnić, oczyścić umysł. To nie jest łatwe, dlatego zachęcam do czegoś, co nazwałam minimedytacją: uruchamiamy zmysł słuchu, żeby usłyszeć odgłosy przyrody, śpiew ptaków; potem zmysł węchu – poczujmy, jak pachną liście, ziemia; wreszcie zmysł wzroku – zobaczmy piękno zieleni, drzew. A potem spróbujmy te zmysły uruchomić równocześnie. Wrócimy do domu pełne nowych sił.

Lubi pani film „Jedz, módl się, kochaj”. Gdyby pani jako trenerka życia miała zestawić swoje trzy hasła – wskazówki, to jakie by były?

Dbaj o zdrowie, bo bez zdrowia nie ma sukcesu, nie ma nic. Rozwijaj się, nie bądź przeciętna. Uwierz w siebie i bądź sobą. Wiara w siebie, pewność siebie, dobra samoocena – tego uczę w swojej książce. Żeby kobiety nie bały się wyrażać siebie, bo lepiej być jakąś niż żadną. A widzę, że jest z tym problem. Dlatego zawsze proszę uczestniczki moich szkoleń, żeby wypisały na kartce 50 pozytywnych cech, które mają…

50?!

…i codziennie przed lustrem je sobie powtarzały – jestem wspaniała, znam trzy języki, jestem ambitna – każdy wie, co ma najlepszego. Nie bójmy się o sobie mówić dobrze. Jesteśmy matkami, żonami, kochankami, pracujemy, gotujemy, sprzątamy, ile zadań potrafimy wziąć na siebie? Uwierzmy w swoją siłę. Nauczmy się też delegować zadania. Jeśli trochę zarobiłyśmy, dajmy zarobić innym.

Nie musimy być cierpiętnicami, które same wszystko zrobią, same zrobią sobie włosy, paznokcie, uszyją sukienkę, posprzątają. No i co z tego, kiedy potem, kochana, życia nie masz? Stawiam na zdrowy egoizm, czas dla siebie i realizację marzeń.

Pani nowa książka „Trener życia. Life balance” to summa życia kobiety szczęśliwej. Każdy by tak chciał.

Ale proszę pamiętać, że suma moich sukcesów jest wyznaczona sumą porażek. Mnóstwem pracy, wylanych łez. Pokazuję w książce, jak porażki przekuwać na sukcesy, iść pod prąd, nie bać się życia. W tej książce otworzyłam się, opisałam również swoje trudne przeżycia i to, jak sobie z nimi radziłam, żeby uświadomić kobietom, że nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba mieć w życiu cel i marzenia, żeby mieć do czego dążyć. Wiem, co mówię, bo jestem kobietą czynu, a nie kanapową kotką. Do wszystkiego doszłam sama, ciężko pracując nad sobą.

Pytała pani, co jest ważne. W drodze do sukcesu najważniejszy jest rozwój. Świat dzisiaj tak szybko się zmienia, że kto stoi w miejscu, ten się cofa. Pamiętajmy o tym. Oczywiście trzeba pomyśleć również o balansie życiowym: mieć czas na dom, rodzinę, na wyśmianie się z przyjaciółkami, bo to jest też inwestycja w siebie. Ja zapisałam się na balet klasyczny, żeby zresetować mózg, odciążyć się od tego, co robię na co dzień. Nie zapominajmy o sobie i o małych rzeczach, które dają szczęście!

***

Rozmowa z Mariolą Bojarską-Ferenc ukazała się w „Urodzie Życia" 9/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kasia Bem: medytacja, joga
Mat. prasowe

Bardziej dbamy o swoje auto, niż o swoje ciało! Posłuchaj podcastu Kasi Bem

„Dlaczego bardziej dbacie o swoje samochody niż o siebie?" - to pytanie zadane przez Swami Sivananda stało się inspiracja do rozważań nad tym o co faktycznie troszczymy się w życiu.
Kasia Bem
11.02.2020

Paradoks naszych czasów – łatwiej nam zostać godzinę w pracy, niż przeznaczyć taką samą godzinę na siebie: na jogę czy medytację. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem w swoim podcaście proponuje, abyśmy uważnie przyjrzeli się temu, o co tak naprawdę troszczymy się w życiu.  Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Posłuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja na dziś: „Dlaczego bardziej dbacie o swoje samochody niż o siebie? Dlaczego nie troszczycie się z taką samą uwagą o pojazd, jakim jest wasze ciało, i kierowcę, jakim jest wasz umysł?” – Swami Sivananda Zostałam ostatnio zaproszona do radia z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Rakiem. Gdy tak sobie rozmawialiśmy jeszcze poza anteną o tym, co jest najważniejsze w profilaktyce tej choroby, ktoś powiedział, że badania. Nie mogę się z tym zgodzić. Oczywiście, badania są bardzo ważne, ale stawianie ich na pierwszym miejscu to nieporozumienie. Przecież nie chodzi o to, żeby zacząć o siebie dbać, dopiero gdy usłyszymy wyrok.  Rzecz nie w tym, żeby chodzić do lekarza, tylko żeby zdrowo żyć. Może więc lepiej odwrócić kolejność: postawić na zdrowie, a nie leczenie. Zadbać o codzienną dawkę ruchu, zdrową dietę, oddech, spokój, profilaktykę stresu.  Fakt, to wymaga więcej czasu i zachodu niż łykanie leków. I rzeczywiście o samochody dbamy bardziej niż o siebie. Gdy w aucie zapala się czerwona lampka, pędzimy na stację, by dolać benzyny. Kiedy nasz organizm próbuje zakomunikować swoje potrzeby, zwykle go ignorujemy. Na zmęczenie aplikujemy sobie zamiast...

Czytaj dalej
odchudzanie
Adobe Stock

„Jemy i odchudzamy się, by nie myśleć o swoich prawdziwych problemach”

Problemy z wagą, czy z pewnością siebie? Według terapeutki Marty Szydłowskiej-Pierzak nasze zaburzenia jedzenia bardzo często wynikają z niskiego poczucia własnej wartości.
Katarzyna Olkowicz
02.01.2020

Zajadamy stres, jemy kompulsywnie, uciekamy w objadanie się, aby nie myśleć o problemach. Terapeutka Marta Szydłowska-Pierzak przekonuje, że żadna dieta odchudzająca nie pomoże na nasze problemy z wagą, jeśli nie zmienimy myślenia o nas samych.  Katarzyna Olkowicz: Zna pani kogoś, kto nigdy nie był na diecie? Marta Szydłowska-Pierzak: Nie. Słowo dieta stało się bardzo popularne, jest to indywidualny sposób odżywiania i wszyscy jesteśmy na jakiejś diecie – odchudzającej, zdrowotnej, wegetariańskiej, sportowej, dla nabrania kilogramów itd. A jednocześnie ponad połowa ludzi na świecie ma nadwagę. I to w momencie, gdy wydaje się, że wiemy wszystko o zdrowym stylu życia. Co stoi na przeszkodzie, byśmy byli szczupli? Żyjemy w dużym pośpiechu, mamy ciągłe oczekiwania w stosunku do siebie, innych. Poczucie nieustannej presji sprawia, że nasze wymagania wciąż rosną. W trudnym momencie, kiedy mamy mniej energii, włącza się wewnętrzny autopilot. Podsuwa destrukcyjne myśli, na przykład: „Dziesięć razy próbowałam schudnąć, za każdym razem skończyło się fiaskiem, więc nie spróbuję jedenasty raz. Po co mam znów się męczyć, skoro wiadomo, jak się to skończy?”. Dążymy do tego, by chudnąć, ale nasze życie, wielość obowiązków i komplikujące sprawę myśli często uniemożliwiają posuwanie się naprzód. Podejmujemy bezcelowe, automatyczne zachowania i nie zdajemy sobie sprawy z tego, co robimy. Przeszkodą może być też zbyt duży cel, który zakładamy, np. „Chcę schudnąć 10 kilogramów w ciągu miesiąca”. A gdy nam to nie wychodzi, bo ma prawo nie wyjść, poddajemy się. Warto zauważać wysiłek, który wkładamy w dojście do wyznaczonego celu, a nie tylko efekt. Dieta odchudzająca nie rozwiąże problemu braku pewności siebie I wtedy następuje bezwarunkowa...

Czytaj dalej
Danuta Wałęsa
Magdalena Łuniewska/Buku Team

Danuta Wałęsa: „Zostałam sama z ośmiorgiem dzieci”

Rok temu skończyła 70 lat, niedawno razem z byłym prezydentem Polski obchodzili 50. rocznicę ślubu. – Ale małżeństwem z Wałęsą byliśmy tak naprawdę tylko 11 lat – mówi Danuta Wałęsa, Pierwsza Dama wolnej Polski. – Polityka okazała się naszym przekleństwem.
Magdalena Żakowska
31.08.2020

„Czasem zastanawiam się, jak dałam radę. Przecież ja co dwa lata rodziłam dziecko! Byłam wiecznie zmęczona. Długo walczyłam o małżeństwo. Prosiłam, tłumaczyłam, krzyczałam, płakałam. Ale nie udało się. Polityka wciągnęła mojego męża jak narkotyk. Dziś już tylko ze mną mieszka” – mówi I Prezydentowa II RP.  Magdalena Żakowska: Jak pani zapamiętała 1989 rok? Danuta Wałęsa: Nie chcę o nim pamiętać. Nigdy nie lubiłam polityki, chociaż byłam do niej na siłę wciągana. Z dzisiejszej perspektywy Czerwiec '89 to dla mnie gorzkie wspomnienie. Mąż poświęcił się wtedy polityce, moje dzieci nie miały ojca, ja nie miałam męża i mam poczucie, że ta ofiara była po nic. W książce pisała pani, że marzy pani o tym, żeby mąż i ojciec do was wrócił. Spełniło się? Nie. Teoretycznie 8 listopada będziemy obchodzili z mężem 50. rocznicę ślubu, ale tak naprawdę małżeństwem byliśmy tylko 11 lat. Bo od Sierpnia ’80 jego w zasadzie interesowała już tylko polityka. W jakimś sensie ojciec opuścił nasze dzieci i odszedł wtedy od rodziny. Trochę stał się w naszym domu gościem. A jak już był, to nie lubił słuchać o problemach.  Marzyłam o tym, żeby wrócił nie tylko dla siebie, także dla dzieci – żeby poczuły wreszcie, że mają ojca. Ale mąż nie potrafi odciąć się od polityki. Ma swój świat, który wciągnął go jak narkotyk. Moja książka nosi tytuł „Marzenia i tajemnice”. Marzenie się nie spełniło, a tajemnicą pozostaje dla mnie, dlaczego on nie chciał w jakiś sposób podzielić się z nami swoim czasem. Dziś już tylko ze mną mieszka. A przez te 11 lat, zanim polityka wkroczyła w wasze życie, byliście szczęśliwą rodziną? Choć męża co chwilę wyrzucali z pracy, a ja byłam albo w ciąży, albo właśnie urodziłam...

Czytaj dalej
Kasia Bem: medytacja, joga
Mat. prasowe

Czemu warto medytować i chodzić na jogę? – posłuchaj podcastu Kasi Bem 

Joga dla początkujących i niezdecydowanych
Kasia Bem
06.02.2020

Jeśli potrzebujesz twardych danych – znajdziesz je w tym podcaście. Joga i medytacja wyciszają hałas w naszej głowie, oczyszczają umysł, wzmacniają odporność i nawet wydłużają życie – to fakty, które są potwierdzone badaniami  naukowymi.  Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Posłuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja: „Gdy zamiatasz podłogę, jesteś szczotką, a gdy malujesz, jesteś pędzlem” – mistrz zen o medytacji My, ludzie Zachodu, potrzebujemy na wszystko twardych danych, faktów, dowodów, analiz. Działając pod dyktando umysłu, chcemy wiedzieć i rozumieć. Nic w tym złego, tylko szkoda, że zamiast po prostu doświadczać korzyści płynących z praktykowania jogi i medytacji (i dalej wpisz dowolnie: akupresury, mindfulness, prawidłowej techniki oddechu itd.), często skupiamy się tylko na teorii. Nie chcę przez to powiedzieć, że naukowe potwierdzenie skuteczności metod o kilkutysięcznej tradycji nie jest niczego warte. Przeciwnie, bardzo się cieszę, że badania dostarczają kolejnych faktów, które uwiarygodniają narzędzia, takie jak: joga, ajurweda czy tradycyjna medycyna chińska – że wymienię tylko kilka z tych, które proponuje dziś medycyna integralna. Joga Sivananda a formuła: 0, 5, 10, 30, 150  Dla mnie jako nauczycielki jogi osiągnięcia współczesnej nauki są pomocne, bo niestety wiem, że gdy w sceptycznym gronie powiem, że w jodze według Sivanandy istnieje gotowy pięcioskładnikowy przepis na zdrowe i długie życie: joga, relaks, właściwy oddech, medytacja i dobra dieta, przekonam mniej osób niż...

Czytaj dalej