Palo Santo – kadzidła z Peru, które leczą duszę
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Palo Santo – kadzidła z Peru, które leczą duszę

Palo Santo, czyli „kadzidło ze świętego drzewa”, znane jest od setek lat. Oczyszcza ze złej energii, relaksuje i… odstrasza komary.
Sylwia Arlak
09.12.2020

Palo Santo to drzewo pochodzące z Peru, Ekwadoru i innych krajów Ameryki Południowej. Rośnie w suchych lasach tropikalnych i wytwarza pachnącą żywicę. W języku hiszpańskim Palo Santo oznacza „święte drzewo”. Rdzenni mieszkańcy od tysięcy lat używali kadzidła do celów leczniczych. Wierzyli, że oczyszcza ze złej energii.

Czytaj także: Co dziś dla siebie zrobiłaś miłego? Drobne przyjemności to sposób na szczęśliwe życie!

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Palo Santo: właściwości

Palo Santo najczęściej spotyka się w formie drewienek (są najwygodniejsze w użyciu), wiórów lub proszku. Popularne są także olejek i żywica. Palo Santo to drzewo o unikalnym zapachu. Ma właściwości oczyszczające umysł oraz wspierające medytację, ale nie tylko.

Odstrasza komary

Tradycyjnie Palo Santo stosuje się do odstraszania komarów. Mówi się również, że odstrasza mrówki, termity i muchy. Wszystko za sprawą jednego z jego składników   limonenu, substancji o właściwościach owadobójczych.

Zmniejsza ból

Uważa się, że Palo Santo łagodzi ból. Kadzidło może być pomocne przy bólach głowy, bólach gardła i artretyzmie.

Relaksuje

Wiele osób uważa, że aromat Palo Santo jest relaksujący. Mówi się, że ma on oczyszczający wpływ na ciało i umysł. 

Palo Santo: jak używać?

Sposób użycia Palo Santo jest bardzo prosty. Wystarczy chwila, żeby odczuć przyjemny, intensywny zapach kadzidła.

Zastosowanie olejku Palo Santo:

Olejek Palo Santo zwykle wdychamy podczas aromaterapii. To popularna metoda stosowana podczas uprawiania jogi, medytacji lub wykonywania innych czynności łagodzących stres. Olejek można również nakładać na skórę. Ta technika jest zwykle stosowana w leczeniu bólu.

Zastosowania drewienek Palo Santo:

Podczas spalania uwalnia się aromatyczny dym.

Zastosowania żywicy Palo Santo

Podobnie jak drewienek, żywicy możemy używać też w formie kadzidła. Bogate w żywicę drewno Palo Santo używane jest także do produkcji m.in. naczyń (matero) do picia Yerba Mate. 

Palo Santo: skutki uboczne

Używając Palo Santo, nie musimy martwić się o żadne poważne skutki uboczne. Należy jednak zachować ostrożność, jeśli:

  • Używasz oleju po raz pierwszy. Najpierw wykonaj test płatkowy. Jeśli na twojej skórze pojawią się podrażnienia, natychmiast zaprzestań używania oleju.
  • Masz problemy z płucami lub oddychaniem. Palo Santo może pogorszyć objawy.
  • Jesteś w ciąży lub karmisz piersią. W tym przypadku zaleca się unikanie olejku Palo Santo lub kadzidła.

Palo Santo: jak używać

Olejek:

  • Dodaj do dyfuzora lub palnika na olejki eteryczne.
  • Dodaj do garnka z gorącą wodą, aby uzyskać pachnącą parę.
  • Rozcieńcz olejem nośnikowym, takim jak olej rycynowy, i nałóż na skórę.

Drewno:

  • Zapal czubek Palo Santo świecą, zapalniczką lub zapałką.
  • Trzymaj drewienko pod kątem 45 stopni.
  • Pozwól mu palić się przez 30 sekund.
  • Zdmuchnij płomień. Umieść Palo Santo w żaroodpornym naczyniu.

Czytaj też: Techniki relaksacyjne, które działają – trening Jacobsona, trening autogenny Schultza, medytacja

Jeśli używasz wiórów lub proszków drzewnych, umieść je w żaroodpornym naczyniu. Zapal je zapalniczką lub zapałką, a po 30 sekundach zdmuchnij. I pamiętaj, żeby nigdy nie zostawiać palącego się kadzidła bez nadzoru.

Palo Santo: gdzie kupić?

Palo Santo znajdziecie w:

  • sklepach z roślinami
  • sklepach z drobiazgami, prezentami
  • sklepach z akcesoriami do jogi
  • sklepach ze zdrową żywnością
  • wybranych aptekach

Kadzidło zawsze kupuj od renomowanego sprzedawcy, aby mieć pewność, że twoje Palo Santo pochodzi ze sprawdzonych źródeł.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pexels.com

Perfumy najlepszym przyjacielem kobiety. Wybierz te naturalne

Zapach odzwierciedla naszą osobowość. Jakie wybrać perfumy? Jak pachnieć zmysłowo i naturalnie?
Ania Chomczyk
23.12.2020

Zmysł węchu jest jednym ze sposobów poznawania świata. Nie bez powodu mawia się, że ktoś leży i pachnie. Do kogoś możemy czuć miętę, a ktoś inny nie będzie nam odpowiadał olifaktorycznie. Zapachem możemy czarować i uwodzić...  Perfumy — są z nami od wieków Najstarszym sposobem utrwalenia naturalnego zapachu była znana już w starożytnym Egipcie metoda enfleurage, czyli nasycanie pomady (na ogół z tłuszczu zwierzęcego) zapachem. Właśnie w ten sposób pracował Jean Baptiste z „Pachnidła”. Obecnie wielkie koncerny kosmetyczno-perfumiarskie nie mają już zbyt wiele wspólnego z drobnymi, paryskimi laboratoriami, gdzie łączono ekstrakty świeżych kwiatów, owoców i roślin. Zapachy są w większości pozyskiwane syntetycznie, co oznacza, że z kwietną łąką mają naprawdę niewiele wspólnego.   Starożytni Grecy uważali, że perfumy stosowała sama Afrodyta, Rzymianie perfumowali nawet amfiteatry, aby sobie umilic oglądanie igrzysk. Jednak to Arabowie jako pierwsi dokonali destylacji alkoholowej perfum. Niewiele osób wie, że gdy chrześcijaństwo we wczesnych wiekach zdominowało Europę – perfum oficjalnie zakazano. Uznano, że prowadzą do grzechu. Piękne zapachy powróciły do nas dopiero w czasach wypraw krzyżowych...  Wysmakowana buteleczka, w gustownym pudełku z drogerii może być piękną ulotną iluzją. Podobnie jak popularne kosmetyki — popularne perfumy zawierają wysoce toksyczne składniki ropopochodne, aceton, na bazie węgla oraz liczne substancje rakotwórcze, mające związek z negatywnymi zmianami hormonalnymi, alergiami oraz zaburzeniami systemu rozrodczego. Nosząc na sobie cały dzień taki zapach — poza piękną wonią, my oraz nasze otoczenie wdycha całą tablicę Mendelejewa! Czytaj także:...

Czytaj dalej
Joga i ajurweda a Hashimoto
Unsplash.com

Joga i ajurweda pomagają w terapii choroby Hashimoto

Chorobę często traktujemy jako „dopust boży”, a każda zmiana w życiu, jaką ona generuje, budzi pytania w rodzaju: dlaczego ja? Tymczasem pierwszym krokiem do zdrowia, kiedy je tracimy, jest wewnętrzna zgoda na proces. Przekonałam się o tym sama, borykając się z zapaleniem tarczycy Hashimoto.
Agnieszka Mosak
15.12.2020

Z chwilą, gdy wcześniejsze pytanie zamienisz na: jak moje ciało stara się na mnie wpłynąć i mi pomóc? – zaczynasz doceniać mądrość jego sygnałów i możesz podjąć kroki ułatwiające reorganizację. Zmieniając dotychczasowe nawyki, wesprzesz te obszary, które wymagają zadbania. Zanim dostrzeżesz i pojmiesz źródło problemu, możesz ulec depresji albo irytacji, że wszystko na nic, bo to, co działa dobrze u innych, tobie nie pomaga albo nawet szkodzi. Pamiętaj wtedy, że ciało nie jest wrogiem, lecz sprzymierzeńcem. Słuchaj go i łagodnie zmierzaj ku zrozumieniu. Za to umysł wymaga dyscypliny. Czytaj też: Jak się leczy depresję? Kiedy psychoterapia, a kiedy psychiatra? Początki walki z chorobą Hashimoto Tym, co wyzwoliło uśpioną tendencję, była, jak u wielu kobiet, ciąża i demineralizacja po drugim porodzie. Wiele symptomów pojawiało się u mnie wcześniej, ale charakterem nadrabiałam niemoc ciała. Zanim więc dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy, próbowałam brać się w garść, odchudzać, nie spałam dobrze i nie czułam się sobą. Postanowiłam, że panaceum, którym przezwyciężę niezrozumiały stan beznadziei, będzie joga! Nie rozumiałam wtedy ani źródeł swojego problemu, ani tego, że joga nie działa jak plaster. Zanim zrobiono mi bardziej szczegółowe badania niż tylko TSH, które nie pokazuje całego spektrum zaburzeń, ustalenie terapii hormonalnej wcale nie szło tak szybko i gładko, była to droga przez mękę i mgłę niewiedzy. Dopiero anglojęzyczne portale otworzyły mi oczy na kwestie poza suplementacją hormonu tarczycy i przyniosły psychiczną ulgę, dostarczając przykładów, w których odnajdywałam swoje doświadczenia. Dotarłam też do niezastąpionej książki pt. „Jak żyć z Hashimoto”*,...

Czytaj dalej
do slow
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”: 1. Wstań wcześniej. 2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności. 3. Zjedz ciepłe śniadanie. 4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.
 5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.
 6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.
 7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.
 8....

Czytaj dalej