Sprawdź, jak działają Pracownicze Plany Kapitałowe
Adobe Stock

Sprawdź, jak działają Pracownicze Plany Kapitałowe

Najefektywniejszy sposób na oszczędzanie? W Pracowniczych Planach Kapitałowych nie oszczędzasz sam, pomaga Ci pracodawca i państwo. Jak działają PPK i dlaczego warto w nich pozostać do ukończenia 60. roku życia? Przeczytajcie nasz wywiad.
Materiał partnera
10.12.2020

O jesieni życia i emeryturze powinniśmy zacząć myśleć jak najwcześniej. Tymczasem wiele osób odkłada ten temat na bliżej nieokreśloną przyszłość. A oszczędzanie może być łatwe i nie wymagać od nas dużego zaangażowania, o czym rozmawiamy z Małgorzatą Smołkowską, członkiem zarządu PFR Portal PPK. 

Czym są Pracownicze Plany Kapitałowe i kto może do nich przystąpić?

To bardzo wyjątkowy model prywatnego oszczędzania. Taka propozycja jest dostępna na naszym rynku po raz pierwszy, a jego innowacyjność polega na tym, że nie oszczędzamy sami.

W składkach partycypuje też pracodawca i państwo. Jak to działa?

W uproszczeniu można powiedzieć, że do każdej złotówki, którą my odkładamy ze swojego wynagrodzenia, te dwa podmioty dokładają drugą złotówkę. Podobny model oszczędzania świetnie funkcjonuje już w innych państwach, np. w Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii.

Ile możemy zaoszczędzić w PPK?

Pracodawca ma obowiązek wpłacić na indywidualny rachunek pracownika prowadzony w PPK 1,5% wysokości jego wynagrodzenia. Podstawowa wpłata pracownika wynosi 2%. Państwo do tego dokłada po trzech miesiącach oszczędzania 250 zł i co roku 240 zł po spełnieniu odpowiednich warunków. To są wartości podstawowe, minimum, które określa ustawa. Maksymalnie obie wpłaty mogą wynosić 8% – po 4% każda (pracownika i pracodawcy).

Oszczędzanie
Adobe Stock

Kiedy można skorzystać ze środków zgromadzonych w PPK?

System jest dobrowolny, mamy więc swobodę dyspozycji. Wypłacić środki możemy w dowolnym momencie. Jednak z punktu widzenia ergonomii podatkowej, najbardziej opłaca się to zrobić po 60. roku życia. Wtedy jednorazowo możemy wypłacić 25% zgromadzonych oszczędności, a pozostałą kwotę w minimum 120 miesięcznych ratach. Co ważne, tylko wtedy te środki nie podlegają opodatkowaniu. Skorzystanie z    funduszy zgromadzonych w PPK wcześniej będzie skutkowało koniecznością zwrócenia środków od państwa, a 30% z wpłat pracodawcy zostanie zapisane na naszym koncie w ZUS. Wypłacając pieniądze przed 60. rokiem życia, zapłacimy też podatek od zysków kapitałowych, czyli tak zwany podatek Belki.

Co się dzieje z pieniędzmi gromadzonymi w PPK do czasu ich wypłaty? Czy są bezpieczne?

Środki są inwestowane w funduszach zdefiniowanej daty. Oznacza to, że do naszego wieku dopasowywany jest rodzaj instrumentu, w który inwestowane są pieniądze. Im jesteśmy starsi, tym mniejsze powinno być ryzyko inwestycyjne.

PPK jest dla wszystkich, ale do tej formy oszczędzania zachęca się szczególnie kobiety. Dlaczego?

Po pierwsze kobiety żyją dłużej – dlatego tak ważne jest zabezpieczenie przez nie swojej przyszłości. Po drugie, statystyka jest nieubłagana – wynagrodzenia kobiet są niższe niż wynagrodzenia mężczyzn. Te różnice sięgają nawet 20%. To oznacza, że kobiety zgromadzą w systemach emerytalnych zdecydowanie mniejsze kwoty. Po trzecie, w ten sposób chronią nie tylko siebie, ale i swoich najbliższych – system PPK przewiduje możliwość wypłaty w szczególnych sytuacjach życiowych. Z badań socjologicznych wynika, że ten aspekt jest bardzo ważny dla kobiet – chcą zabezpieczyć rodzinę na wypadek nieszczęścia, np. choroby. Po czwarte kobiety pracują krócej, więc zdecydowanie krótszy jest też ich okres składkowy. Rodzimy dzieci, chodzimy na urlopy macierzyńskie i wychowawcze – to sprzyja rozwojowi rodziny, ale nie sprzyja gromadzeniu środków.

MAŁGORZATA SMOŁKOWSKA, CZŁONEK ZARZĄDU PFR PORTAL PPK
mat. prasowe, MAŁGORZATA SMOŁKOWSKA, CZŁONEK ZARZĄDU PFR PORTAL PPK

Dlaczego PPK jest efektywniejszym systemem oszczędzania niż inne popularne sposoby?

Nie ma na rynku aktualnie lepiej radzącego sobie funduszu niż PPK. Kryzys związany z COVID-19 z jednej strony obnażył inne systemy oszczędzania i inwestowania, a z drugiej pokazał, ile tak naprawdę zyskali ci, którzy w programie PPK już są. Najlepsze instytucje finansowe zarządzające funduszami zdefiniowanej daty, w tym trudnym gospodarczo okresie, zanotowały nawet 20% wzrostu. Co ważne, ustawodawca zabezpieczył te środki nie tylko co do sposobu pobierania kosztów i polityki inwestycyjnej, ale także wskazując na ich prywatność. Dodatkowo w przypadku upadłości podmiotu zarządzającego PPK aktywa funduszy PPK będą wyłączone z masy upadłościowej tego podmiotu. Patrząc z perspektywy takiej kryzysowej sytuacji, oszczędności w PPK będą lepiej chronione niż pieniądze w banku.

Materiał powstał z udziałem PFR Portal PPK

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Wakacje/Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne
Wakacje/Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

1000+ na wakacje dla każdego? Rząd proponuje wsparcie, ale stawia warunki

Aby wesprzeć branżę turystyczną w Polsce, państwo przygotuje dla nas bony turystyczne o wartości 1000 złotych. By je zdobyć, trzeba jednak spełniać pewne warunki.
Sylwia Arlak
12.05.2020

Bony turystyczne o wartości 1000 zł mają powędrować aż do siedmiu milionów Polaków. Będzie je można wykorzystać w ciągu dwóch lat na noclegi, atrakcje turystyczne i wypady do restauracji. Aby otrzymać bon, trzeba będzie jednak spełnić pewne określone warunki. Najwięcej kontrowersji budzi to, że dodatek turystyczny będzie przysługiwał wyłącznie osobom zatrudnionym na umowę o pracę. Ponadto, ich zarobki nie mogą przekraczać przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, czyli 5,2 tys. zł brutto. „Nie będziemy sięgać do kieszeni pracodawców, bo ten rok nie jest rokiem na to, żeby zmuszać pracodawców do wzmożonych wydatków, dlatego w tym roku taki bon będzie w 90 procentach sfinansowany z budżetu państwa, a 10 procent to będzie wkład własny pracodawcy” — powiedziała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Pieniądze nie będą wypłacane na konto pracownika. Każdy, kto będzie uprawniony do otrzymania wsparcia, otrzyma kartę przedpłaconą, którą będzie mógł płacić za usługi. Kolejny warunek skorzystania ze wsparcia? Wakacje trzeba spędzić w kraju. Wszystko wskazuje jednak na to, że i tak nie będziemy mieli większego wyboru. Wiceminister rozwoju, Andrzej Gut-Mostowy ujawnił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że Polska rozważa otwarcie granic, ale tylko z państwami Grupy Wyszehradzkiej. Jak argumentował — Czechy, Słowacja i Węgry to kraje, w których pandemia nie zagraża obywatelom tak mocno, jak chociażby we Włoszech, Hiszpanii czy Stanach Zjednoczonych.

Czytaj dalej
depresja
Getty Images

Depresja maskowana może trwać latami i skazywać nas na niewidoczne cierpienie

Śmiech, żart, pogoda ducha. Pozornie.
Karolina Rogalska
23.06.2019

Depresja? Jaka depresja – przecież się śmiejemy, żartujemy. Fakt. Ale pod uśmiechem może kryć się prawdziwe cierpienie. O tym, dlaczego ukrywamy swoje prawdziwe emocje i czym może się to skończyć, pytamy dr Magdaleną Nowicką, psycholożkę, psychoterapeutkę i autorkę publikacji poświęconych depresji.  Karolina Rogalska, „Uroda Życia” : Na zewnątrz świetnie funkcjonują, odnoszą sukcesy, wzorowo odgrywają społeczne role. O tym, że zmagają się z ogromnym cierpieniem, czasem dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy dochodzi do tragedii. W mediach pojawił się nawet termin opisujący to zjawisko – uśmiechnięta depresja. Podobno bije on rekordy klikalności w wyszukiwarkach internetowych. Dr Magdalena Nowicka: Część osób pomimo ogromnego cierpienia, jakie niesie ze sobą depresja, potrafi się zmobilizować i założyć taką społeczną maskę, udawać, że wszystko jest OK, i  w miarę sprawnie funkcjonować. Ale do czasu. Nasze zasoby w zakresie samoregulacji i samokontroli są wyczerpywalne, a depresja jest chorobą postępującą, w związku z czym wcześniej czy później i  tak dojdziemy do momentu, że w żaden sposób już nie będziemy w stanie jej kontrolować. Często jest tak, że ignorujemy pierwsze oznaki choroby albo szukamy szybkich rozwiązań, np. w lekach czy alkoholu. Nie słuchamy swojego organizmu, a  przecież ten smutek, to cierpienie, które odczuwamy, jest dla nas bardzo ważnym komunikatem. Depresja jest zazwyczaj odpowiedzią organizmu na pewne sytuacje, które nas w życiu spotykają, często są to sytuacje straty. Bywa też wynikiem przeciążenia, długotrwałego stresu, jakichś traumatycznych doświadczeń. Tu potrzebna jest pomoc specjalisty, która musi dotyczyć nie tylko łagodzenia objawów, ale także przeciwdziałać przyczynom depresji. Czyli coraz częściej funkcjonujemy w...

Czytaj dalej
Ekologiczne święta
iStock

Po pierwsze: nie wyrzucaj, nie marnuj – mówi Sylwia Majcher, promotorka zero waste

Co szósty Polak i co szósta Polka nie robi listy zakupów. I kupuje masę niepotrzebnych rzeczy – to jeden z trzech powodów marnowania jedzenia.
Magdalena Felis Igor Nazaruk
09.12.2020

Święta to festiwal kupowania i marnowania. W przedświątecznej gorączce gromadzimy wszystkiego za dużo, dajemy nabrać się na „okazje” i „ekonomiczne” opakowania – a gdy miną świąteczne dni, wyrzucamy żywność, nietrafione prezenty, jednorazowe ozdoby, które cieszyły oko przez tydzień i będą się rozkładać latami. Coraz wyraźniej widzimy, że takie świętowanie nie ma zupełnie sensu. Jak żyć, nie marnując czasu, pieniędzy i zasobów naszej planety mówi Sylwia Majcher, promotorka ruchu zero waste w Polsce, autorka książek: „Gotuję, nie marnuję” oraz „Wykorzystuję, nie marnuję”. Magdalena Felis i Igor Nazaruk: Mamy wrażenie, że pionierkami i mistrzyniami zasady zero waste, czyli „nic się nie marnuje”, którą dopiero staramy się wdrożyć w życie, były nasze babcie i mamy – choć nieświadomie. Sylwia Majcher: Oczywiście! Moja babcia do sklepu chodziła tylko po kawę, a w jej gospodarstwie nic się nie marnowało. Była całkowicie samowystarczalna, a jak wykarmiła już całą rodzinę, to nadwyżki, np. masła czy śmietany, sprzedawała na targu. Babcia przeżyła tragedię wołyńską, zaznała głodu, więc miała wielki szacunek do jedzenia. To ją ukształtowało. Pamiętam, że nasze mamy i babcie używały wielorazowych siatek na zakupy, na zimę robiły weki, kosz na śmieci wykładały gazetą, a resztki – jeśli miały swoją ziemię – wyrzucały do kompostownika. Sto procent zero waste.            Wyświetl ten post na Instagramie.                       Post udostępniony przez Sylwia Majcher (@sw.majcher)   A ty?...

Czytaj dalej
Miłosz Brzeziński, empatia
Unsplash

Miłosz Brzeziński: „Świat jest coraz lepszy. Ludzie też”

O tym, jak być szczęśliwym w życiu i dlaczego konieczne jest do tego zaufanie do innych, mówi coach Miłosz Brzeziński.
Bartosz Janiszewski
04.01.2019

Empatia jest nam potrzebna do życia tak samo jak woda i powietrze. To mit, że sami jesteśmy w stanie osiągnąć cokolwiek – zawsze potrzebujemy do tego innych ludzi, którzy będą nas wspierać i motywować. I tak samo my jesteśmy potrzebni innym. „Empatyczna współpraca jest po prostu opłacalna. Choć najefektywniejsi wcale nie postępują w taki sposób, dlatego, że to się opłaca, ale dlatego, że uważają, iż tak po prostu trzeba” – mówi Miłosz Brzeziński, jeden z najbardziej znanych coachów, autor m.in: „Pracować i nie zwariować”, „Życiologia”, „Jak pies z kotem” i „Głaskologia”. Być człowiekiem Bartosz Janiszewski: Muszę się panu do czegoś przyznać. Trochę się obawiam tej rozmowy. Miłosz Brzeziński: Dlaczego? Przecież mamy rozmawiać o empatii, pozytywnym motywowaniu. Same dobre rzeczy. No właśnie. Trudno ciekawie mówić w mediach o dobrych rzeczach. Po kwadransie oglądania telewizji można mieć wrażenie, że to relacja z apokalipsy. Zło, tragedia, agresja, konflikty. Jak ktoś opowiada publicznie o dobrych rzeczach, to naiwniak, oszust albo ma w tym interes. Wbrew temu, co oglądamy, ludzie statystycznie stają się coraz mniej agresywni względem siebie i dostają od siebie więcej empatii i zrozumienia. Być może oglądając telewizję, nie mamy takiego wrażenia, ale te dane – jak to się brzydko mówi – „nie zrobią newsa”. Jak z samolotami – gdybyśmy na podstawie statystyk z telewizji mieli podjąć decyzję dotyczącą tego, czy polecimy gdzieś samolotem, to pewnie byśmy samolotu unikali. W mediach samoloty głównie spadają. Media nie mówią o tym, że zdecydowana większość dolatuje, bo o czym tu mówić? Inną sprawą jest to, że także nasz próg akceptacji agresji się przesuwa....

Czytaj dalej