„Jestem niepełnosprawna i jestem za aborcją. Moja mama miała wybór”
archiwum domowe

„Jestem niepełnosprawna i jestem za aborcją. Moja mama miała wybór”

„Nie udawajcie, że wiecie lepiej od nas, jak to jest żyć z czymś, czego być może można było uniknąć. Bo nie macie bladego pojęcia” — skomentowała w poruszającym wpisie opinię Trybunału Konstytucyjnego, niepełnosprawna komiczka i aktywistka Ola Petrus.
Sylwia Arlak
30.10.2020

Polki i Polacy protestują przeciwko opinii Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji. W sprawie wypowiedziało się wielu ludzi kultury i sztuki (piszemy o tym tutaj). Za „wolnością” i „wyborem” opowiedziała się także komiczka i aktywistka Ola Petrus. 34-latka urodziła się z achondroplazją, co oznacza, że jest osobą niskorosłą.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Wybór, nie nakaz

„Kilka dni temu pewna osoba zapytała moją mamy o jej opinię na temat protestów. Moja mama jest zwolenniczką kompromisu, więc odpowiedziała, że je popiera. W odpowiedzi ów osoba, zamiast przyjąć to do wiadomości i łaskawie zamilknąć postanowiła dorzucić „Naprawdę? Patrząc na Twoją historię z Olą, myślałam, że będziesz przeciw” — zaczyna swój opis Ola Petrus, dodając: „Moja zamknęła dyskusję zdaniem „Ale ja miałam wybór”.

Jak pisze dalej, jej mama zdecydowała się zajść w ciążę, bo miała męskie wsparcie i dostęp do lekarzy.

„TAK, moja mama miała wybór. Ba, moja mama tego wyboru dokonała w momencie gdy zdecydowała się zajść w ciążę, bo nie jest tajemnicą, że nie jestem pierwszym przypadkiem achondroplazji w rodzinie. Więc z pełną świadomością i szansami 50/50 zdecydowała się zajść w ciążę […] Była w lepszej sytuacji od większości rodziców nawet obecnie dowiadujących się, że płód ma wady” — wyjaśnia. Wówczas — jak mówi Petrus — nie było możliwości uniknięcia przekazania mutacji genowej. Współcześnie, podczas zabiegu in vitro można sprawdzić, czy zarodek jest zdrowy, czy nie: „Czy z tego skorzystam? Oczywiście. Czy moja mama by z tego skorzystała te 33 lata temu gdyby była taka opcja? Oczywiście”.

Będąc dzieckiem, Petrus chodziła do ortopedów, laryngologów, i kilku innych lekarzy. Jej rodzice robili wszystko, aby pomimo jej wady genetycznej, była jak najzdrowsza i czuła się jak najlepiej. „Teraz jestem dorosła, samodzielna, w miarę ogarnięta, akceptuję siebie taką, jaką jestem. Ale gdy ktoś mnie pyta, czy wolałabym się urodzić zdrowa, to śmiało odpowiadam, że gdybym miała wybór to oczywiście, że tak” — podkreśla, dodając: „Skoro tak dbacie o osoby niepełnosprawne i za nich się wypowiadacie, to spytajcie je, czy gdyby istniał lek, szczepionka, zabieg, który by umożliwił, na etapie ciąży albo i wcześniej trwale wyeliminowanie tej choroby czy mutacji, to też by protestowali i próbowali zablokować? Naciskaliby, że skoro Bóg dał zarodkowi niepełnosprawność, to ma tak zostać i już? Nie znam osób, które by się na taką szansę nie zgodziły. Ale jeśli takie istnieją, to dopiero one są cholernymi egoistami.

Petrus opowiada się za wyborem. „Rozumiem, że są ludzie, których wiara czy sumienie nie pozwalają na takie radykalne decyzje. I to jest Ok. Po to jest wybór. Wy miejcie swój, nam zostawcie nasz. Ale nie udawajcie, że wiecie lepiej od nas, jak to jest żyć z czymś, czego być może można było uniknąć. Bo nie macie bladego pojęcia” — wyjaśnia.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Prawa LGBT
Adobe Stock

Za skrótem LGBT stoją ludzie z krwi i kości, którzy cierpią – rozmowa z psychiatrą dr. n. med. Bartoszem Grabskim

Trudno matematycznie określić, gdzie zaczyna się homoseksualność, gdzie hetero-, a gdzie biseksualność. Czy mężczyzna, który woli kobiety, a w jakiejś sytuacji ląduje z innym mężczyzną w łóżku i nie uznaje tego za najgorsze doświadczenie, chociaż nie zamierza go powtarzać, jest biseksualny? A może heteroseksualny z pewną płynnością orientacji? Rozmowa z dr. Bartoszem Grabskim.
Ewa Pągowska
30.10.2020

Ile tak naprawdę mamy płci? A może nie ma sensu zadawać tego pytania, bo ono już świadczy o tym, że biorą nad nami górę mity, które narosły wokół tematu osób LGBT? O płeć i orientację seksualną pytamy specjalistę w tym temacie dra n. med. Bartosza Grabskiego, psychiatrę i seksuologa. Ewa Pągowska: Symbolem wielkiego bałaganu, który jako społeczeństwo mamy w głowie w kontekście LGBT, jest dla mnie zdarzenie, do którego doszło niedawno we Wrocławiu. Mężczyzna zniszczył stoisko będące częścią kampanii „Wrocław bez smogu”, na którym widniało hasło „Zmień piec”, bo przeczytał „Zmień płeć”. A co dla pana jest symbolem takiego bałaganu, nieporozumienia, braku wiedzy? Bartosz Grabski: Chyba to, że homoseksualność jest utożsamiana z pedofilią – nawiązuję do haseł widniejących na tych strasznych furgonetkach – i to, że w naszym kraju ludzie nie mają pojęcia, co znaczy słowo „ideologia”. Chociaż nie wiem, ile w tych nieporozumieniach wokół skrótowca LGBT jest rzeczywiście niewiedzy, a ile złej woli, cynizmu i okrucieństwa. Martwi mnie, że cierpią niewinni ludzie, że w tym całym zamieszaniu, jakiego jesteśmy świadkami, z pola widzenia zniknął człowiek, który kryje się za tym akronimem. Może więc dla porządku wyjaśnię, co on oznacza: L to lesbijki, G to geje, B to osoby biseksualne, T – transpłciowe.  Proszę jeszcze powiedzieć, co kryje się za plusem, który jest czasem do LGBT dodawany.  Cała społeczność, która doświadcza seksualności i płciowości w inny sposób niż ludzie heteroseksualni czy przynależący do grup, które wymieniłem. To na przykład osoby niebinarne, czyli takie, które nie identyfikują się ani z płcią męską, ani z żeńską.  No...

Czytaj dalej
catherine deneuve
East News

Catherine Deneuve: „Zawsze mówiłam to, co myślę”. Wyklęto ją, gdy przyznała, że miała aborcję

Catherine Deneuve w latach 70. była na ustach wszystkich, gdy publicznie oświadczyła, że dokonała aborcji. Podobnie jak wiele lat później, gdy skrytykowała niektóre z założeń ruchu #MeToo.
Sylwia Arlak
30.10.2020

Jedni nazywali Catherine Deneuve feministką, inni „czarownicą” albo jeszcze dostatniej — dziwką. Dla jednych była rewolucjonistką, a dla innych zdrajczynią narodu. W 1972 roku Catherine Deneuve, wraz z innymi Francuzkami podpisała się pod słynnym „Manifestem 343”. Nie tylko pokazała swoje wsparcie dla złagodzenia ustawy antyaborcyjnej, ale sama oświadczyła, że dokonała zabiegu. „Aborcja jest nielegalna i wiele zabiegów przeprowadza się w warunkach niebezpiecznych dla zdrowia. Na temat tych milionów kobiet panuje zmowa milczenia. Oświadczam, że poddałam się aborcji – pisała. – Żądam prawa do niej […] Nie uważam tego za akt odwagi, dla mnie to kwestia uczciwości. Każdy powinien mieć prawo do swobodnego kierowania swoim życiem” — podkreślała. W tamtym czasie we Francji aborcję karano więzieniem. Manifest, którego tekst napisała pionierka feminizmu Simone de Beauvoir, zaczynał się od słów:  Każdego roku milion Francuzek poddaje się zabiegowi aborcji. Ryzykują zdrowie i życie, gdyż skazano je na dokonywanie aborcji w ukryciu, mimo iż sam zabieg przeprowadzony pod właściwą kontrolą lekarską należy do jednego z najprostszych. Francja milczy nad losem tych milionów kobiet. Oświadczam, że jestem jedną z nich. Oświadczam: Ja też usunęłam ciążę. Żądamy wolnego dostępu do środków antykoncepcyjnych. Żądamy prawa do aborcji. Manifest podpisało 343 znanych kobiet Francji. Konserwatyści ochrzcili ich wyznanie manifestem 343 suk lub nawet manifestem 343 dziwek.  Catherine Deneuve: 130 filmach u 60 reżyserów Catherine Deneuve zawsze była odważna. Chociaż jej rodzice byli aktorami, nie marzyła o błyskach fleszy. Na udział w jednym z castingów namówiła ją starsza siostra. Szybko okazało się, że jest stworzona do...

Czytaj dalej
Vedrana Rudan
Fot. Kamil Szkopik

Vedrana Rudan: List otwarty do polskich sióstr

Jesteście daleko, moje Polki, ale jesteście w moim sercu. Jestem z Wami zawsze i na zawsze. Kocham Was, siostry moje, córki moje, wnuczki moje! – pisze Vedrana Rudan w liście dla „Urody Życia”
Vedrana Rudan
28.10.2020

Siostry moje! Kto wie, który to już raz przechodzicie przez piekło, Wy wszystkie, żyjące w kraju rządzonym przez monstra. Już raz wyszłyście na ulice i powiedziałyście im, że Wasze ciała są tylko Wasze, a aborcja jest sprawą kobiet i tylko kobiet. Sprawa kobiet? Niestety, te, które zwiemy kobietami, nie zawsze są normalnymi kobietami. Wiele wśród nas jest samców przebranych za kobiety, wbijających nam nóż w plecy. Łatwo je rozpoznać. Są głośne, są pozbawione uczuć, uważają, że kobieta musi urodzić, nawet jeśli została zgwałcona, nosi w sobie ciężko chory płód, nosi płód, którego nie będzie mogła wykarmić, nosi płód, którego nie będzie mogła pokochać, nosi płód... Siostry, podziwiam Was tak samo, jak podziwiałam Was zawsze. Kocham Polskę, jest dla mnie drugą ojczyzną, kocham Polki, od lat się z Wami przyjaźnię. Jesteście wykształcone, pracowite i dzielne, dzielne, dzielne. Wyjść na barykady i krzyczeć przeciw zbrodniarzom w sutannach i zbrodniarzom w garniturach mogą tylko kobiety gotowe oddać życie w walce o prawa do swojego ciała. Jesteście wspaniałe. Rozdajecie wieszaki, przy pomocy których wasze matki rozdzierały swoje wnętrzności, bo wiedziały, że aborcja to samoobrona, a nie zbrodnia. Cieszę się, że są z wami na ulicach, choć wokół szaleje wirus, tysiące młodych: i kobiet, i mężczyzn, którzy uważają, że średniowiecze należy wyprzeć z głów chorych istot, które w imię Boga sieją strach, śmierć i nienawiść. Jestem z Wami! Wiem, że zwyciężycie, bo w tej walce nie ma alternatywy. Walczycie o siebie, swoje córki, wnuczki, które widząc was na ulicach polskich miast i wsi, zrozumieją, że kobieta jest Istotą Ludzką. Ona nie jest kawałkiem mięsa, który Kościół, samce u władzy albo perwersyjne samice...

Czytaj dalej
Magdalena Umer
Jacek Poremba

Magda Umer: „Gdyby jakaś kobieta zapytała mnie, czy ma urodzić śmiertelnie chore dziecko, nie umiałabym odpowiedzieć”

Miałam brata chorego na zanik mięśni. Miał 14 lat, kiedy zmarł. Ciężko pojąć komuś, kto tego nie doświadczył, ogrom takiej tragedii. Ale też ciężko wytłumaczyć, jakie to szczęście, że mogłam poznać mojego brata, że mogłam z nim być – mówi pieśniarka i poetka.
Magdalena Żakowska
30.10.2020

Poetka, pieśniarka, scenarzystka, reżyserka, autorka recitali i programów telewizyjnych. Rzadko udziela wywiadów, rzadko zabiera głos w sprawach publicznych. Kiedy do niej napisałam z prośbą o rozmowę, odpisała „Strasznie nie chcę być taką osobą, która wypowiada się na każdy temat. Ale ten temat jest naprawdę ważny. Dzwoń”.   Magda Żakowska:  Jest eś zaniepokojona czy wkurwiona? Magda Umer:  Z jednej strony jestem zachwycona tym, co się dzieje. Nareszcie kobiety powiedziały „nie” mężczyznom, którzy chcą o nas decydować, chociaż sami nie zachodzą w ciążę, nie rodzą dzieci, nie wiedzą, co to znaczy. Oczywiście, że jestem z nimi. Oczywiście, że gdybym była młodsza, tańczyłabym z nimi poloneza na ulicy. Oczywiście, że moi synowie i synowe biorą udział w Strajku Kobiet. Ale z drugiej strony nie wstydzę się przyznać, że strasznie się boję.  Czego się boisz? Rozszerzenia się pandemii i tego że  protestujący zostaną sprowokowani, pobici, aresztowani. Widziałam nagranie, na którym  samochód specjalnie potrąca protestujące dziewczyny i trudno mi o tym zapomnieć. Przypomina mi się jak w marcu 1968 roku bito studentów. Boję się, że po tym strasznym orędziu Kaczyńskiego, po tych chorych słowach chorego człowieka, stanie się coś niedobrego. Boję się, że faszyzm, który się do tej pory w Polsce tlił, teraz wybije jak lawa. Jak mawiała Marysia Czubaszek... Strasznie trudno dziś na ulicy odróżnić tych, którzy są z nami, od tych, którzy są przeciw nam. A do tego jeszcze wszyscy nosimy maski, co sprawia, że niektórzy czują się dużo bardziej bezkarni. To wszystko przypomina jakiś ponury film science-fiction. Ale na ulicach jest też dużo pozytywnej energii, muzyki, śmiesznych haseł.  I to jest...

Czytaj dalej