Oto dlaczego Tomasz Sekielski robi dla ruchu body positive więcej niż influencerki
Wojciech Stróżyk/REPORTER

Oto dlaczego Tomasz Sekielski robi dla ruchu body positive więcej niż influencerki

Tomasz Sekielski w swoich produkcjach zawsze starał się pokazywać prawdę. Teraz również chce przekazać nam coś ważnego i to nie za sprawą filmu, ale poprzez swoją walkę z nadwagą.
Kamila Geodecka
05.11.2020

Tomasz Sekielski swoimi filmami za każdym razem wywołuje dyskusję wśród całego społeczeństwa nie boi się sięgać po trudne i kontrowersyjne tematy. Tak było w przypadku „Tylko nie mów  nikomu” czy późniejszej „Zabawie w chowanego”. Właśnie w tych produkcjach starał zmierzyć  się z tak delikatnym i trudnym problemem, jakim jest pedofilia w Kościele.  

W marcu ubiegłego roku o Sekielskim zaczęły pisać niemal wszystkie media, i to nie ze względu na jego kolejną produkcję. Reżyser ogłosił wtedy, że zaczyna się odchudzać. Z pozoru mogło się  wydawać, że temat jest tak błahy, że nawet nie warto się nad nim pochylać. Przecież co parę tygodni z mediów plotkarskich dochodzą do nas informacje, że gwiazdy czy celebryci przechodzą na dietę  i rozpoczynają regularne ćwiczenia. Historia Tomasza Sekielskiego jest jednak inna i warto poświęcić jej parę słów, zwłaszcza że w ostatnim czasie tak dużo mówi się o odpowiedzialnym  odchudzaniu i o ruchu body positive.  

Tomasz Sekielski – nadwaga za duża na wagę  

Dziennikarz i reżyser swoją walkę z nadwagą od początku prowadził odpowiedzialnie, kierując się zasadą „nie  rewolucją, a ewolucją”. Decyzję o tym, że chce zrzucić zbędne kilogramy, konsultował z lekarzami,  trenerami i dietetykami. Co ważne, znalazł także problem swojej otyłości. Jak przyznał,  wszystkie swoje stresy zajadał, co w końcu doprowadziło do uzależnienia, które można porównać chociażby do alkoholizmu.  

Sekielski swoją drogą do sukcesu starał się dzielić z fanami, podchodząc do tematu raczej z lekkością  i humorem. Na jednym z nagranych filmów postanowił między innymi się zważyć. Niestety, szybko okazało się, że nie może tego zrobić, ponieważ większość wag, na których stawał, miała limity 150 kg. A Tomasz Sekielski w tamtym czasie ważył więcej, bo 185 kg.  

Humorystyczne podejście do odchudzania oraz ogrom pracy włożony w treningi i utrzymanie surowej  diety nie były jednak wystarczające. Trzeba było podjąć decyzję, która z pewnością nie była łatwa.  Tomasz Sekielski mógł jednak liczyć na żonę.  

Czytaj też: Bój się i rób! 9 prostych rzeczy, które powinnaś zacząć  w życiu robić od zaraz

Wycięcie części żołądka jako konieczność  

Okazało się, że treningi i nawet najzdrowsza dieta nie zawsze mogą pomóc komuś, kto zmaga się  z otyłością. W przypadku Sekielskeigo rozwiązanie było jedno – poddanie się operacji. Oczywiście każdej  operacji towarzyszy strach. Reżyserowi pomogła jednak żona, która powiedziała wprost, że to ostatni  moment na dokonanie zmian. Otyłość była bowiem zagrożeniem dla życia i zdrowia mężczyzny. Decyzja  zapadła. Lekarze musieli wyciąć 70 procent żołądka.  

Body positive, czyli ciałopozytywność  

Historia Tomasza Sekielskiego może pokazać nam wiele. Wszystko zależy jednak od tego, jaką  soczewkę założymy, czytając o jego przemianie. W ostatnim czasie wiele bowiem mówi się o ruchu body  positive, który znany jest w Polsce także jako ciałopozytywność. Początkowo skierowany był głównie  do kobiet, którym kanon piękna dyktował to, jak mają wyglądać i do jakiego wyglądu dążyć. Oczywiście  dotyczyło to również wagi, która miała być jak najniższa.  

Z czasem w mediach społecznościowych zaczęło pojawiać się coraz więcej kont dotyczących  ciałopozytywności. Aktualnie na Instagramie wiele influencerek stara się przekonywać kobiety, że każde ciało jest piękne – zarówno to w rozmiarze 34, jak i 44. Trudno nie zgodzić się z takim przekazem,  prawda?  

Problem polega jednak na tym, że wiele osób zaczęło błędnie odczytywać cele tego ruchu społecznego.  Część influencerek przyjęła skrajną postawę i krytykuje osoby, które publikują w sieci zdjęcia  wysportowanych sylwetek. Kontrowersje wywołały także fotografie pokazujące efekty odchudzania.  Według niektórych mają one bowiem uczyć społeczeństwo, że tylko osoba chuda i wysportowana  może być szczęśliwa i uznawana za piękną.  

Wydaje się jednak, że najlepszym przykładem ciałopozytywności jest Tomasz Sekielski i jego walka z otyłością. Otyłością, która jest chorobą, i to taką, która podstępnie dotyka coraz większy procent  naszego społeczeństwa. Reżyser podjął decyzję o zrzuceniu kilogramów, a gdy  nieinwazyjne metody nie przynosiły skutku, zdecydował się na operację. Ta prawdopodobnie  uratowała mu życie, a z pewnością zdrowie.  

Wgłębiając się w temat idei body positive, pamiętajmy o tym, że gdzieś musi kończyć się bezkrytyczna akceptacja swojego ciała, a zaczynać troska. Bo żadne ciało nie będzie pozytywne, jeśli będzie  chore.  

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Olga Kozierowska
mat. prasowe

Olga Kozierowska: „Do zmiany nie jest potrzebna odwaga. Tylko ciekawość”

Założycielka Fundacji Sukces pisany Szminką, dziennikarka i mentorka – właśnie debiutuje w teatrze! Jej spektakl „Wysokie C” ma swoją premierę live 10 maja na Facebooku.
Magdalena Felis
09.05.2020

Olga Kozierowska założyła Fundację Sukces Pisany Szminką i od lat aktywuje kobiety zawodowo, a teraz na podstawie swoich doświadczeń napisała sztukę „Wysokie C”, w której zagra główną rolę. Wyznaje zasadę: nie rezygnujmy z wielkich rzeczy na rzecz przeciętności. Z zmianach w życiu, odwadze, i o tym „co ludzie powiedzą” rozmawia z nią Magdalena Felis. Magdalena Felis: Z czego w życiu zrezygnowałaś, bo bałaś się, co ludzie powiedzą? Ze sztuki. Chciałam śpiewać, tańczyć, zdawać na aktorstwo, ale skończyłam zarządzanie i marketing. Bo to miał być bezpieczniejszy fach.  Po drodze były jeszcze skrzypce. Tak, nawet chciałam zdawać na Akademię Muzyczną, ale okazało się, że mam zwyrodnienie ścięgien i musiałam zrezygnować. Marzyłam, żeby występować w  Gawędzie! Jednak rodzice nie chcieli o  tym słyszeć. Więc poszłam na skrzypce. Ja to nazywam realizacją marzenia pozornego. Niby muzyka, ale nie ta! Też marzyłam o Gawędzie, ale mi zabrakło wiary i odwagi.  Tobie zabrakło albo ktoś ci jej uszczknął. Jako rodzic trójki dzieci uważam, że moją rolą jest służyć dziecku tak, aby wzleciało jak najwyżej. Bo dziecko czuje, w czym mogłoby być najlepsze. Ma odwagę marzyć, że będzie prezydentem, aktorką, akrobatą, naukowcem. Idzie za tym marzeniem, staje na skraju skały, przed którą rozciąga się ocean możliwości, i wie, że ma skrzydła, wierzy, że może polecieć. Tylko się trochę boi. I  właśnie wtedy rodzic powinien dziecko z miłością i czułością „popchnąć”, a nie ściągać w dół z krzykiem: „Uważaj, bo spadniesz! Nie wiadomo, co tam jest! Podetnę ci skrzydła, wtedy będziesz bezpieczne!”.  Poprosiłam ostatnio moją 15-letnią córkę, żeby ścięła mi włosy. Choć nigdy wcześniej tego nie robiła. Powiedziała:...

Czytaj dalej
Technologiczny detoks
Adobe Stock

Żeby odpocząć i uspokoić się, naprawdę potrzebujemy detoksu od świata – pisze joginka, Kasia Bem

Z okazji sezonu urlopowego spraw sobie prezent i odłącz się od internetu i technologii. Tylko wtedy twoja głowa naprawdę odpocznie. Jak to zrobić? Metodą drobnych kroków.
Kasia Bem
15.07.2020

Jesteśmy coraz bardziej cyfrowo uzależnione – od ciągłego kontaktu na messengerze, od „lajków”, od bycia na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami i informacjami ze świata. Obecnie czas spędzony poza zasięgiem sieci, telefonu czy innego rodzaje elektroniki skraca się drastycznie każdego dnia. Warto jednak znaleźć balans pomiędzy życiem w świecie wirtualnym i realnym. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem podpowiada kilka praktycznych sposobów, które pomogą odnaleźć złoty środek pomiędzy światem technologii a tym, który dzieje się poza ekranem. Inspiracja: „Opróżniając życie ze spraw, które nas rozpraszają, napełniamy studnię. Gdy nic nie zakłóca naszej uwagi, znów zanurzamy się w świecie zmysłów” – Julia Cameron „Masz telefon z internetem, możesz wszystko!” Ostatnio trafiłam na badania, których wyniki zjeżyły mi włosy na głowie. Wynikało z nich, że Amerykanie spędzają nawet do 11 godzin (!), patrząc w ekran komputera, telefonu, tabletu, telewizora i innych nowoczesnych gadżetów. Nie trzeba być badaczem, wystarczy się rozejrzeć, żeby zaobserwować, że cały świat zmierza w tym samym kierunku. Jechałam ostatnio metrem i uderzyło mnie nieprawdopodobne spiętrzenie stymulacji zewnętrznej i różnorodnych bodźców tylko w jednym wagonie: liczba reklam, ruchomych paneli, ludzi bawiących się komórkami, tabletami. Wszyscy zajęci klikaniem. Do tego na jednym z ekraników wyświetliło się hasło telefonii komórkowej: „Masz telefon z internetem, możesz wszystko!”. Przeraziłam się. Co to za ściema?! Z mojego punktu widzenia – nauczycielki jogi i medytacji – hasło, jakie należałoby zaproponować światu, to: „Masz spokojny umysł, możesz wszystko”. Jak...

Czytaj dalej
detoks dla organizmu
Adobe Stock

Wystarczy ci jeden dzień, żeby zrobić zdrowy detoks organizmu – mówi Kasia Bem

Oczyszczanie organizmu najlepiej robić przynajmniej dwa razy w roku: wiosną i jesienią. Jeszcze lepiej – zawsze wtedy, gdy jesteśmy zmęczone, osłabione. Detoks organizmu nie musi być rewolucją, wystarczy jeden dzień, by oczyścić ciało.
Kasia Bem
16.06.2020

Regularne oczyszczanie organizmu to nawyk znany i praktykowany w wielu tradycjach jako post, który często inspiruje do pozytywnych zmian w diecie i życiu. Taki detoks nie musi trwać dłużej niż 24 godziny: skuteczna kuracja oczyszczająca wymaga jednak skupienia i przestrzegania zdrowych zasad. Warto połączyć oczyszczanie organizmu z oczyszczeniem umysłu: medytacją, wyciszeniem się. Nie planuj tego dnia nic, poza spokojnym spędzeniem czasu. Zobacz, co o detoksie pisze Kasia Bem, joginka, nauczycielka medytacji. *** Inspiracja: „Zadbaj o swoje ciało. To jedyne miejsce, w którym mieszkasz”. Jim Roth W literaturze dotyczącej oczyszczania organizmu istnieje określenie „chodzący chorzy”, które dotyczy, niestety, większości z nas i opisuje stan, kiedy na skutek stylu życia, w którym królują stres, byle jaka dieta, używki, brak ruchu i czasu dla siebie, zapominamy, jak to jest czuć się naprawdę dobrze i co to oznacza pełnia sił.  Większość z nas już tak się przyzwyczaiła do bylejakości swojego życia, że nawet nie zdaje sobie z niej sprawy. Funkcjonujemy jak roboty, w stanie ciągłego braku równowagi, a kiedy organizm próbuje nam zakomunikować swoje potrzeby, to my zwykle go ignorujemy. A to jest tak, jakby lekceważyć w samochodzie świecącą na czerwono lampkę, która ostrzega nas, że zaraz skończy się benzyna. Tymczasem na rezerwie daleko nie zajedziemy.  Żeby przywrócić stan optymalnego zdrowia i równowagi w organizmie, potrzebujemy detoksu. Znam przynajmniej 20 powodów zarówno fizycznych, jak i psychicznych, dla których warto go przeprowadzić: począwszy od odzyskania promiennej cery i redukcji cellulitu, przez głęboką regenerację psychofizyczną i jasny umysł, aż po zauważalny gołym okiem efekt odmłodzenia i poczucie, że możemy góry...

Czytaj dalej