Zielony śnieg na Antarktydzie! Widać go już nawet z kosmosu 
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Zielony śnieg na Antarktydzie! Widać go już nawet z kosmosu 

Część Półwyspu Antarktycznego pokrył „zielony śnieg” – to jedna z widocznych konsekwencji zmian klimatycznych.
Sylwia Arlak
22.05.2020

Kwitnienie alg, spowodowane ociepleniem klimatu, powoduje, że śnieg na Półwyspie Antarktycznym coraz bardziej zielenieje. Zielony śnieg jest widoczny już nawet z kosmosu. 

Naukowcy tłumaczą, że do rozwoju alg przyczyniło się nie tylko ocieplenie klimatu, ale także dodatkowe czynniki, np. odchody, które pozostawiają okoliczne ssaki i ptaki i które działają na algi jak naturalny nawóz. To właśnie dlatego większość skupisk kwitnących glonów zaobserwowano w pobliżu gniazd pingwinów, ptaków, a także w miejscach, gdzie mieszkają foki.

Matt Davey, naukowiec, który już od 6 lat bada zmiany na Antarktydzie, mówi w „The Guardian”, że zielone dywany śnieżne obejmują one prawie 2 km kwadratowych powierzchni kontynentu. „Te liczby mogą wydawać się stosunkowo małe w skali globalnej, ale na Antarktydzie, gdzie żyje tak mało roślin, taka ilość biomasy jest bardzo znacząca” — wyjaśniał naukowiec. 

Zielony śnieg na Antarktydzie
YouTube/„The Guardian”

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Biało, zielono, tęczowo na Antarktydzie

Zieleń to niejedyny kolor, który pojawia się na śniegu Antarktydy. Części kontynentu wyglądają jak… tęcza, a to za sprawą kwitnących glonów czerwonych i pomarańczowych. Zakwity glonów, póki co nie wpływają jeszcze na zmiany klimatyczne, jednak naukowcy ostrzegają, że tak jak biały śnieg odbija światło słoneczne aż w 90 procentach, tak zielony o wiele więcej go pochłania, co w większej skali może przyczyniać się do wzrostu temperatury na kontynencie. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Adobe Stock
Adobe Stock

Dzień bez mięsa – zrób to dla siebie i dla świata! Dzienny jadłospis na wege posiłki od Kasi Bem 

Dzisiaj wybór diety to już nie tylko kwestia zdrowia czy etyki. W świecie na skraju katastrofy ekologicznej to wyraz wysokiej świadomości i dbałości o planetę. Lepszy świat zależy od naszych codziennych decyzji. Każda, najmniejsza zmiana ma znaczenie. Zacznij od wypróbowania wegetariańskiego jadłospisu przez jeden dzień.
Kasia Bem
29.07.2020

Całkowita rezygnacja z mięsa nie jest dla każdej z nas, ale gdyby tak wprowadzić do swojego życia jeden dzień w tygodniu, w którym jemy tylko wegetariańskie posiłki? Wbrew pozorom to właśnie te najdrobniejsze kroki mają największe znaczenie i wpływają pozytywnie na kondycję planety. Zainspiruj się jednodniowym jadłospisem od Kasi Bem, joginki i nauczycielki medytacji . *** Inspiracja: 
„Każda duża zmiana zaczyna się od małych pojedynczych działań” Coraz częściej myślę, że wegetarianizm to jedna z tych idei, które mogłyby ocalić świat. Sama jestem wegetarianką od wielu lat. Od wielu lat promuję ten styl odżywiana i namawiam innych do przemyślenia wyborów żywieniowych. Wegetarianizm to opcja, która wpływa nie tylko na osobisty dobrostan, ale ma również ogromny wpływ na kondycję planety. Jeśli udałoby się w samej tylko Unii Europejskiej zmniejszyć spożycie mięsa o połowę, zredukowałoby to produkcję gazów cieplarnianych o 40%! Produkcja i konsumpcja produktów pochodzenia zwierzęcego jest główną siłą napędową zmian klimatycznych. Badacze, naukowcy, ekolodzy trąbią o tym od lat. Wreszcie zaczynamy ich słuchać, bo zaczynamy się bać. Zmiany klimatu są najczęstszą przyczyną klęsk żywiołowych: susz, pożarów, powodzi, głodu i zagrożeniem dla całego ekosystemu. Dzisiaj wybór diety to już nie tylko kwestia zdrowia czy etyki. W świecie na skraju katastrofy ekologicznej to wyraz wysokiej świadomości i dbałości o planetę. Lepszy świat zależy od naszych codziennych decyzji. Każdy może ograniczyć spożycie mięsa, to żadne wyrzeczenie, a w dzisiejszych czasach konieczność. A zmiany trzeba wprowadzać błyskawicznie, bo Ziemia jest zagrożona. Grozi nam wyginięcie. To nie kasandryczne przepowiednie, tylko fakty. Jednocześnie taka świadomość może być paraliżująca....

Czytaj dalej
Ucieczka z miasta
Getty Images

Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego życia więcej zieleni

Nasz związek z przyrodą jest czymś podstawowym. Jasne, dziś w większości mieszkamy w miastach, ale to stosunkowo nowa sytuacja. Jest wiele badań, które pokazują, że o wiele lepiej żyje nam się gdy mamy choć namiastkę kontaktu z naturą, zielenią.
Paulina Nowosielska
12.06.2020

Wysyp książek o sekretnym życiu drzew, tajnikach duszy zwierząt. W kinach – filmy pokazujące nasz świat z perspektywy psów czy kotów. Natura w wersji dzikiej i oswojonej staje się bohaterką masowej wyobraźni. Nauczyliśmy się na nowo dostrzegać jej bogactwo, niezwykłą obecność wokół nas. To wewnętrzna potrzeba, konieczność czy moda? Rozmowa z psychologiem, doktorem Adrianem Wójcikiem. Jak odnaleźć szczęście? Paulina Nowosielska: Coraz wyraźniej czujemy, że czegoś nam brakuje. Oddechu, zieleni, słońca. Betonowy świat nie jest naszym naturalnym środowiskiem Adrian Wójcik: Usiłując wytłumaczyć przyrodę, zyskujemy najpewniejsze poznanie samych siebie, nawet wtedy, kiedy błądzimy w poznawaniu przyrody”, mówił pisarz i pedagog Adolf Dygasiński. Tylko czy naprawdę chcemy zrozumieć naturę? I co z tą wiedzą dalej zrobimy? Nasz związek z przyrodą jest czymś podstawowym. Jasne, dziś w większości mieszkamy w miastach, ale to stosunkowo nowa sytuacja. Gwałtowny rozwój metropolii zaczął się raptem 300, 400 lat temu, a dopiero w 2007 roku odsetek osób żyjących w miastach przekroczył 50 procent...  Jedynie kilka wieków, cóż to jest!  Niewiele, biorąc pod uwagę rozwój naszego gatunku. W środowisku miejskim, jakkolwiek byśmy się starali, nadal jesteśmy nieosadzeni. Uczymy się go.  Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Są ludzie, którzy znają tylko realia domów z betonu.  I coraz wyraźniej czują, że czegoś im brakuje. Jest wiele badań, które pokazują, że o wiele lepiej żyje nam się w miastach, które dają, choć namiastkę kontaktu z naturą, zielenią. Bo to pozytywnie wpływa na nasze procesy uwagowe, pamięciowe.  W jaki sposób?  Weźmy mój gabinet, w którym rozmawiamy. Ma fantastyczny...

Czytaj dalej
ile rozkłada się plastik
Getty Images

To już ostatni dzwonek na globalne otrzeźwienie! Zróbmy to, zanim będzie za późno

Dzisiaj życie etyczne znaczy: życie ekologiczne.
Magdalena Żakowska
04.06.2019

Powodzie, upały, susze, znowu powodzie – to nie przyroda oszalała, ale my, ludzie. Bez naszej pomocy Ziemia nie poradzi sobie sama z globalnym ociepleniem. I wcale to nie znaczy,  że wszyscy musimy nagle wywrócić swoje życie do góry nogami. Wystarczą minimalne, właściwie nieodczuwalne zmiany, a każdy z nas ocali takiego żółwia, jak na zdjęciu powyżej. Cały rok segregujesz śmieci, jeździsz do  pracy rowerem, a na zakupy chodzisz z płócienną torbą. Zastanawiasz się dwa razy, zanim kupisz nową sukienkę, bo wiesz, że kupowanie ubrań w sieciówkach oznacza generowanie śmieci. Ale wystarczy, że kupisz bilety lotnicze na wakacje na drugim końcu świata, żeby ktoś życzliwy skomentował to krótkim: „I po co było się tak cały rok starać?”. Bo przecież teoretycznie jedna podróż samolotem do Tajlandii to większa krzywda dla naszej planety niż codzienna jazda samochodem do pracy i te kilkadziesiąt reklamówek, które zużyjesz w ciągu roku na zakupy. Czy to znaczy, że cały twój wysiłek idzie na marne? Po co się starać, jeśli przekreśla to jedna podróż samolotem? Ale czy naprawdę przekreśla?! – Wszyscy jesteśmy hipokrytami. Każdy z nas ma coś na sumieniu – mówi filozofka, profesor UMK w Toruniu Ewa Bińczyk. – Nie jesz mięsa, ale nosisz skórzane buty. Sprzedałeś samochód i  używasz roweru, ale latasz samolotem i kupujesz ubrania w tanich sieciówkach, uszyte w łamiących prawa człowieka fabrykach w Bangladeszu. I tak dalej, i tak dalej. Często podświadomie szukamy argumentów, które nas usprawiedliwią i zwolnią z obowiązku myślenia o tym, jaki świat zostawimy naszym dzieciom. A  przecież nie wszyscy muszą się zmieniać w stu procentach. Jeżdżąc rowerem, zachęcasz do tego innych. To już dużo. Dyskomfort,...

Czytaj dalej
Praliny DOTS
archiwum prywatne

Co wyjdzie z połączenia malarstwa i miłości do czekolady? Praliny DOTS!

Wymyśla je i tworzy absolwentka ASP Katarzyna Malczewska. Wzbudzają pożądanie i u wyrafinowanych estetów, i poszukiwaczy nowych smaków. Bo jak wiadomo, czekolada łączy ludzi (a kobiety na pewno!).
Wika Kwiatkowska
29.05.2020

Przypominają planety. Czasem perły. Albo oszlifowane kamienie. Mają różne kolory, nasycone lub subtelne, z fantazyjnymi smugami, delikatnymi plamkami. Połyskujące, matowe, idealnie gładkie albo z wyraźną fakturą – łączą się w wysmakowane kompozycje. Bo powierzchnia czekoladowych pralin stała się dla Kasi Malczewskiej płótnem do malowania swojego świata, nastroju, emocji. W miniaturowej skali.  Pomysłu na siebie szukała dosyć długo. Miała wiele zainteresowań, tyle że wszystkie drogi wydawały jej się za wąskie. Najbardziej lubiła malować, ale najpierw studiowała etnologię i gender na uniwersytecie, potem architekturę wnętrz i modę na ASP , a na koniec psychologię. Każdy z tych kierunków dał jej różne narzędzia i perspektywy, z których czerpie: szersze spojrzenie na świat, umiejętność pracy nad przestrzenią i bryłą, świadomość wagi inspiracji, skupienie na człowieku i jego zmysłach.  – Zawsze interesowała mnie praca ze wzrokiem, węchem, smakiem… Jestem bardzo wrażliwa na zapachy, nie lubię ich mieszać. Przez kilka lat szukałam perfum, które by mi odpowiadały. Słodkie smaki nigdy jej nie pociągały, nawet w dzieciństwie nie dało się jej przekupić cukierkiem. Później zaczęła ją zastanawiać specyficzna estetyka wyrobów cukierniczych. Brakowało jej tej wyrafinowanej, dla bardziej wymagającego odbiorcy. I pomyślała, że mogłaby to zmienić. Jej czekoladki miały być minimalistycznie piękne, a do tego wytrawne.  – Chciałam robić słodycze nie tylko ładne , ale przede wszystkim takie, które mnie też by smakowały. I zaskakiwały innych. Poszła na warsztaty z czekolady. Poczuła, że jest w tej materii miejsce na kreatywność, że może stworzyć coś nowego, oryginalnego: – Bo nie chcę i nie potrafię kopiować – tłumaczy. ...

Czytaj dalej