Myślicie, że u nas jest gorąco? W Dolinie Śmierci w USA zarejestrowało rekord upałów!
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Myślicie, że u nas jest gorąco? W Dolinie Śmierci w USA zarejestrowało rekord upałów!

Padł nowy rekord temperatury na świecie. Poznajecie Dolinę Śmierci w USA, gdzie zarejestrowano ponad 54 stopnie Celcjusza!
Sylwia Arlak
18.08.2020

Tak gorąco jeszcze nie było. W kalifornijskiej Dolinie Śmierci (Death Valley) zarejestrowano temperaturę 130 stopni Fahrenheita (54,4 stopni Celsjusza). Jak podają amerykańskie Narodowe Służby Meteorologiczne, to najwyższa temperatura zmierzona za pomocą nowoczesnych urządzeń pomiarowych w historii. Rekord padł w niedzielę (16 sierpnia) o godz. 15:41. Odczytu dokonano dzięki elektronicznemu termometrowi zamkniętemu w zacienionym pudełku.

„Ta zanotowana wysoka temperatura jest uważana za wstępną i jeszcze nieoficjalną” — podkreślają członkowie Narodowych Służb Meteorologicznych z siedzibą w Genewie.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Burze, pożary i trąba powietrzna

Do tej pory oficjalny rekord świata —134 stopni Farnheita (56,7 stopnia Celsjusza) zanotowano zaledwie pół godziny drogi od tego miejsca (na ranczu Greenland) 10 lipca 1913 roku. Wcześniej mówiło się, że najwyższa temperatura na świecie padła w Libii we wrześniu 1922 roku. W 2013 roku okazało się jednak, że odczyt 58 stopni Celsjusza był prawdopodobnie błędny (przez problem z termometrami) i niezgodny z temperaturą panującą w regionie.

Ale Christopher Burt, z prywatnej amerykańskiej służby meteorologicznej, który rozpoczął śledztwo w sprawie zapisów w Libii, zakwestionował też odczyty z Doliny Śmierci z 1913 roku. Twierdził, że są one „zasadniczo niemożliwe z meteorologicznego punktu widzenia”. Inny rekord temperatury (55,0 stopni Celsjusza) zanotowano w lipcu 1931 roku w Kebili w Tunezji. Ale podobnie, jak wiele innych poprzednich odczytów i ten został zakwestionowany.

„Jest całkiem prawdopodobne, że odczyt w Dolinie Śmierci ustanowi nowy światowy rekord upałów. Ekstremalny charakter pogody na świecie sprawia, że taki odczyt jest wiarygodny” — napisał meteorolog Bob Henson na blogu American Geophysical Union.

Jak pisze „The Guardian”, w innym miejscu w Kalifornii rekordowo wysokie temperatury doprowadziły do pożarów, z których co najmniej jeden zamienił się w rzadko odnotowywane zjawisko „firenado”.  To trąba powietrzna, która przenosi gorące powietrze, a niekiedy zamienia się w ognisty wir. W 2018 roku ogniste tornado zabiło jedną osobę. Tym razem na szczęście nikt nie ucierpiał. Fala upałów na zachodnie Stanów Zjednoczonych spowodowała gwałtowne burze z piorunami. Te mogą zaś wywołać dalsze pożary w regionie.

Najbardziej niepokojąca dla klimatologów była „fala upałów” zarejestrowana w Arktyce. Z pomiarów z ostatnich 40 lat wynika, że zasięg lodu morskiego w Arktyce zarówno w miesiącach zimowych, jak i letnich stopniowo się zmniejszał. Klimatolodzy biją na alarm, że przy obecnych temperaturach, na Arktyce może zabraknąć lodu już latem 2035 roku. Rekordową temperaturę 38 stopni Celsjusza zaobserwowano na Syberii w czerwcu tego roku. Od stycznia do czerwca to ponad 5 stopni Celsjusza powyżej średniej. Na całym świecie pięć najgorętszych lat w historii miało miejsce w ciągu ostatnich pięciu lat.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kenia
East News

Safari w języku suahili znaczy podróż – jedziemy do Kenii!

Ale zamiast do słynnego rezerwatu Masai Mara wyruszamy na północ. Tam, gdzie akacje rzucają ażurowy cień, stada słoni ciągną ku rzece, a wszystko to oglądamy, leżąc w hamaku.
Beata Lewandowska-Kaftan
28.05.2020

Najpierw sądziłam, że to mi się śni: potężny ryk tuż za ścianą naszego namiotu. Rankiem rangersi – uzbrojeni strażnicy rezerwatu – pokazali nam na piasku wielkie odciski łap. Duży samiec nawoływał lwicę. Gdy odpowiedziała, pobiegł w jej kierunku. Poszliśmy jego tropem przez busz wprost nad rzekę. Lwów nie zobaczyliśmy, ale ślady miłosnej schadzki były wyraźne. Samca i jego partnerkę spotkaliśmy jeszcze tego samego dnia. Podczas popołudniowego safari ujrzeliśmy, jak pochrapują pod akacją. Obok nas zatrzymał się samochód z grupką młodych Angielek. Podekscytowane trzaskały zdjęcia. Dwie z nich mimo protestów przewodnika wyszły na dach auta. W ułamku sekundy lwica znalazła się tuż za ich samochodem gotowa do skoku, a obie dziewczyny równie szybko umknęły do środka. Zastygliśmy z przerażenia. Nasz przewodnik, by rozładować napięcie, rzucił: „Pokazała, kto tu rządzi!”. Zasady obowiązujące w rezerwatach są jasne: na safari, gdzie żyją drapieżniki, nie wolno wychodzić z auta.  Parady słoni Samburu National Reserve to niewielki rezerwat w porównaniu z kenijskimi olbrzymami: Tsavo czy Masai Mara, liczy zaledwie 165 kilometrów kwadratowych. Leży w Wielkim Rowie Afrykańskim, pokrywają go sawanny i busz, z których gdzieniegdzie wystają wielkie skalne czopy, a na horyzoncie majaczą błękitne zarysy gór Karisia i Matthews Range. Na południowym skraju rezerwatu płynie duża, nigdy niewysychająca rzeka Ewaso Ng’iro, której dolinę znaczą smukłe palmy dum. To dzięki rzece tyle tu zwierząt. Stada słoni z niezwykłą regularnością pojawiają się nad wodą tuż przed zachodem słońca. Ciągną przez busz, z trzaskiem łamiąc gałęzie. W dolinie piją, polewają się wodą, polegują w rzecznym mule.  Te parady słoni mogę oglądać, nie ruszając się z lodge –...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Polska jest piękna od gór do morza! Te miejsca w Polsce docenił Google

Google wyróżnił 16 największych atrakcji turystycznych w całej Polsce, przyznając im Złote Pinezki. Brane pod uwagę były wszystkie województwa, a na liście znalazły się przede wszystkim zabytki, muzea i parki.
Sylwia Arlak
13.08.2020

Google zaprezentował listę 16 największych atrakcji turystycznych w Polsce. Zwycięzców wybrali użytkownicy aplikacji Google Maps. W każdym z województw wskazali jeden najciekawszy obiekt wyróżniony Złotą Pinezką. Śladem zabytków w Polsce „To szczególne wyróżnienie, bo chociaż przyznane przez nas, to tak naprawdę nagroda w imieniu samych podróżników i użytkowników Map. To właśnie dzięki ich ocenie i zaangażowaniu mogliśmy wyłonić najlepiej oceniane atrakcje turystyczne w każdym z województw – miejsca szczególne i warte odwiedzenia” – powiedziała Elżbieta Różalska z Google Polska. Na liście znalazł się m.in. zamek w Malborku, mosty w Stańczykach, wrocławskie Afrykarium, zamek na Wawelu w Krakowie, Filharmonia Opolska i warszawskie Łazienki Królewskie. Zamek w Malborku to słynny zamek krzyżacki z XIII wieku. Największy na świecie pod względem powierzchni znajduje się na liście zabytków UNESCO.  Zamek na Wawelu to największa atrakcja Krakowa. Rezydencja królewska ma  7040 m² powierzchni i 71 sal wystawowych. Wraz ze Starym Miastem, Kazimierzem i Stradomiem został wpisany w 1978 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warszawskie Łazienki Królewskie zachwycają turystów o każdej porze roku. Letnią rezydencję króla Stanisława Augusta tworzą klasycystyczne zabytki i historyczne ogrody. Mosty w Stańczykach wyglądają jak wyjęte z przygodowego filmu. Należą do najwyższych w Polsce i przypominają rzymskie akwedukty. Filharmonia Opolska mieści się  w samym centrum miasta, przy Kanale Młynówka. Rozbudowa nowego gmachu kosztowała miliony, ale było warto. Nowoczesny budynek przyciąga miłośników muzyki symfonicznej, operowej, kameralnej, musicalu, jazzu czy poezji śpiewanej. Z...

Czytaj dalej
fot. East News
fot. East News

Wszystkie Rosjanki kochają Putina? Opowiada znawczyni Rosji, Anna Wojtacha

Te na wsi pracują ponad siły i znoszą niewyobrażalną biedę. Te w Moskwie kupują brylanty i ubrania od Chanel. Co je łączy?  Opowiada Anna Wojtacha, dziennikarka, która przejechała Rosję wzdłuż i wszerz.
Bartosz Janiszewski
10.08.2020

Między Warszawą a Moskwą są dwie godziny różnicy. Między Moskwą a Władywostokiem ponad siedem, a ludzie żyją tam kompletnie inaczej. To całkiem odmienne światy. A kobiety z tych światów łączą wyłącznie religia, język i prezydent Putin, którego kochają niemal wszystkie. Dla Rosjanek Putin to ulepszona wersja samca alfa. Nie pije, za to ma władzę. O tym jak wygląda życie kobiet w Rosji, dlaczego wiele z nich wybiera na męża Chińczyka i czym jest słynna rosyjska dusza, rozmawiamy z Anną Wojtachą,  dziennikarką i korespondentką wojenną. Od lat zafascynowana Rosją, po której samotnie podróżowała. Jej książka „Zabijemy albo pokochamy” (wyd. Znak Literanowa) to zbiór opowieści o spotkanych tam ludziach. Bartosz Janiszewski: Ze wszystkich Rosjanek, które pojawiają się w pani książce, najmocniej zapamiętałem Ninoczkę.  Anna Wojtacha: Ja też. Długo nie mogłam się uporać z jej śmiercią.  Myślałem, że jako reporter wojenny nauczyła się pani na to znieczulać.   Bohaterów do tej książki poznawałam przypadkiem. Nie chciałam szukać konkretnych postaci do konkretnych tematów. Brałam kilka miesięcy urlopu w redakcji, plecak i podróżowałam po Rosji. Ninę zapytałam o drogę na ulicy.  Godzinę później siedziałyśmy przy herbacie, a ona mówiła mi prosto w oczy, że jest dziwką. Było coś, co sprawiło, że się zaprzyjaźniliśmy. Nina łączyła w sobie dwie dusze, które teoretycznie nie powinny się spotkać w jednej osobie. Dziecko i kurwę. Dostawała amoku w sklepie z zabawkami na widok pluszowego misia, a kilka godzin później z zimnym wyrafinowaniem prostytutki negocjowała z klientem cenę i zakres usług. Dualizm słabości i siły u kobiety jak w rosyjskiej literaturze. ...

Czytaj dalej