Multitasking, czyli największy mit XXI wieku 

Multitasking, czyli największy mit XXI wieku 

Wielozadaniowość weszła do naszego świata już na dobre. Mamy umieć robić wszystko, w dodatku w tym samym czasie. Co więcej, mamy to robić bezbłędnie. Ale czy jest to w ogóle możliwe?
Kamila Geodecka
16.11.2020

Słowo multitasking, czyli wielozadaniowość, po raz pierwszy zostało użyte w 1965 roku. Właśnie wtedy firma IBM wyprodukowała swój komputer i opisując go, wykorzystała ten termin. Ale nawet systemy operacyjne nie potrafią wykonywać wielu czynności jednocześnie – każdy proces ma przydzielony krótki wycinek czasu na przetworzenie udostępnionych zasobów.

Człowiek chciał jednak przechytrzyć wszystko, łącznie z komputerami, i postanowił, że będzie wielozadaniowy. Możemy chcieć, możemy nawet próbować, ale wszelkie badania sugerują nam, że nie będzie to dla nas ani efektywne, ani zdrowe.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Multitasking, czyli mit XXI wieku

Po co marnować czas na spotkaniu, skoro w tym samym czasie możemy jeszcze dodatkowo odpisać szefowi na maila, ułożyć grafik i porozmawiać z koleżanką? Z pozoru wydaje się, że takie postępowanie to nic innego, jak oszczędność czasu. Okazuje się jednak, że w ten sposób, zamiast oszczędzać czas, marnujemy go.

Wielozadaniowość nie będzie przynosiła nam żadnych efektów, o których tak bardzo marzymy. Zostało dowiedzione, że wykonywanie kilku czynności jednocześnie zajmie nam więcej czasu, niż wykonywanie tych samych czynności jedna po drugiej.

Dzieje się tak dlatego, że nasz mózg nie jest przystosowany do częstego i szybkiego przełączania się na inne tryby działania. Oczywiście, możemy to robić (i często robimy), ale musimy liczyć się ze skutkami. Badacze z Uniwersytetu Stanford i Uniwersytetu Ohio wykazali, że wielozadaniowość często doprowadza do nadmiernego stresu, obniżenia koncentracji i motywacji oraz wpływa negatywnie na nasze samopoczucie.

Czytaj także: Chcesz się lepiej skupić? Nie wystarczy wyłączyć telefon, musisz schować go naprawdę głęboko

Nauka wielozadaniowości

Chociaż na różnych stronach internetowych możemy znaleźć techniki, które miałyby w nas wyszkolić umiejętność skupiania się na wielu rzeczach jednocześnie, na ten moment nic nie wskazuje na to, by nasz mózg mógł się tego nauczyć. Nawet najbardziej intensywne ćwiczenia nie przyniosą żadnego rezultatu.

Nie jest jednak tak, że nigdy nie wykonujemy dwóch czynności jednocześnie. Owszem, możemy to zrobić,  ale pod warunkiem, że jedna z tych czynności będzie w nas tak wypracowana, że stanie się wręcz automatyczna. W takim przypadku nie mówimy jednak o skupianiu uwagi.

Czytaj też: „Macie wpływ na swoje życie! Uwierzcie w końcu w siebie”, mówią twórczynie Her Impact

Technika Pomodoro i dobra organizacja

Musimy się pogodzić z tym, że przynajmniej w najbliższym czasie nie staniemy się wielozadaniowi. Czy istnieje jednak jakakolwiek metoda, która ułatwiłaby nam życie w tak szybkich i trudnych czasach, w których wymaga się od nas wielu rzeczy jednocześnie?

Możemy skorzystać np. z techniki Pomodoro, która polega na podzieleniu naszego czasu na 25-minutowe cykle. W tym czasie mamy koncentrować się na jednej czynności i wyeliminować jakiekolwiek bodźce, które mogłyby nas rozpraszać. Następnie robimy przerwę i możemy rozpocząć kolejną czynność, na której będziemy się skupiać przez kolejne 25 minut. U niektórych taka praktyka faktycznie przynosi pozytywne efekty.

Najważniejsza jest jednak nauka organizacji czasu oraz planowania działań. Możemy to robić za pomocą kartki i ołówka lub przy pomocy zaawansowanych planerów internetowych. Tylko w taki sposób nasza praca będzie efektywna, a my unikniemy dodatkowego stresu.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Ciągłe zmęczenie i senność? Powodem może być praca zdalna

Pijesz jedną kawę po drugiej, a i tak ziewasz cały dzień? Zasypiasz na kanapie o godzinie 19:00? To może być efekt uboczny pracy zdalnej.
Sylwia Arlak
27.08.2020

Kiedy zaczął się lockdown, a my przeniosłyśmy biuro na domu, część z nas była zachwycona. „Nareszcie się wyśpimy”, „odpoczniemy”, „przestaniemy tracić czas na dojazdy” — myślałyśmy. Tymczasem doszły nam nowe obowiązki (chociażby te związane z nauką zdalną dzieci), a czas jakby się skurczył. Okazało się, że trudno nam oddzielić życie rodzinne od zawodowego. Musiałyśmy nauczyć się nowych nawyków, wejść w nową rutynę dnia, a to nigdy nie jest łatwe. Zweryfikowałyśmy oczekiwania. Zamiast wymyślnych śniadań, codziennych ćwiczeń, cieszymy się, gdy wstajemy na czas i umyjemy sobie włosy. I cały czas jesteśmy zmęczone. Dlaczego? Przecież — bądź co bądź — zyskałyśmy jednak trochę czasu. Tylko sen nas może uratować? „Głównym powodem, dla którego brak aktywności sprawia, że jesteśmy zmęczeni, jest niedostateczne wykorzystanie naszych mięśni i przestój energii” — wyjaśnia dr Nerina Ramlakhan, psycholożka i terapeutka bezsenności, w rozmowie z The Stylist i dodaje: – „Najlepszą rzeczą, jaką możemy dla siebie zrobić, jest unikanie zbyt długiego siedzenia i wpatrywania się w ekrany komputerów i telewizorów. Równie ważne jest regularne wstawanie i ruch. Mniej więcej co godzinę spędźmy aktywnych kilka minut. Oczywiście dobrze jest zacząć regularnie trenować w domu, ale to małe rzeczy, takie jak wstawanie, aby zrobić filiżankę herbaty lub spacer po domu — mogą mieć największy wpływ na nasz poziom energii. Czytaj też :  Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego życia więcej zieleni Według doktor Ramlakhan drugim powodem, dla którego możemy czuć się tak senne, jest wejście w stan „transu hipnagonicznego”. „To się dzieje, gdy całymi dniami siedzimy...

Czytaj dalej
choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Praca ponad siły, stres, pośpiech. Nasz styl życia funduje nam choroby psychosomatyczne

Nawet dziesięć na sto dolegliwości, z którymi zgłaszamy się do lekarzy, ma podłoże psychosomatyczne. Nie łagodzą ich farmaceutyki, ale otwarta rozmowa z lekarzem i umiejętne radzenie sobie ze stresem.
Katarzyna Podhorecka
12.06.2020

Lekarze zazwyczaj bardzo nie lubią pacjentów z objawami psychosomatycznymi. Z prostej przyczyny – że zwykle nie wiedzą, jak im pomóc. Dlatego bywa, że chorzy z dolegliwościami psychosomatycznymi są traktowani w gabinetach lekarskich jak hipochondrycy, którzy próbują skupić na sobie uwagę, opowiadając o swoich wyimaginowanych dolegliwościach. Albo jeszcze gorzej: jak zwykli naciągacze, którzy próbują wyłudzić zwolnienia lekarskie. Lekarze w takiej sytuacji na odczepnego przepisują suplementy diety w nadziei, że pacjentowi „przejdzie samo”, albo że zmienią lekarza – problem w tym, że ludzie, którzy zmagają się z objawami psychosomatycznymi, nie symulują! Oni naprawdę odczuwają fizyczny ból i potrzebują pomocy.  – Najczęściej to ból głowy, brzucha, stawów, częste są także bóle w klatce piersiowej, duszności albo uporczywy kaszel, omdlenia, uczucie kołatania serca, zawroty głowy – wymienia dr Anna Plucik-Mrożek, specjalistka chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego Medicover w Warszawie i dyrektor Fundacji Exercise is Medicine Polska. Rzadziej, ale zdarzają się też szumy uszne czy pogorszenie widzenia. Osobom, które pracują głosem, z powodu nadmiernego napięcia zdarza się go stracić. Muzykom z niewyjaśnionych przyczyn sztywnieją nadgarstki.  Jeszcze inni pacjenci nie mają konkretnych dolegliwości, ale tracą apetyt, od rana czują się wyczerpani, a wieczorem nie mogą zasnąć. Tym, co łączy ich wszystkich, jest źródło dolegliwości – czyli emocje, najczęściej przewlekły stres, którego doświadczają w związku z pracą czy sytuacją rodzinną.  – To wcale nie musi być traumatyczne przeżycie, np. nieuleczalna choroba kogoś bliskiego czy utrata pracy – mówi dr Izabela Pawłowska, psycholog zdrowia,...

Czytaj dalej
Leonardo DiCaprio
Screen Youtube

Praca marzeń? Leonardo DiCaprio i Robert De Niro oferują rolę w filmie Scorsese!

Czegoś takiego jeszcze nie było! Każdy z nas ma szansę zagrać w filmie Martina Scorsese obok takich gwiazd jak Leonardo DiCaprio i Robert De Niro. Artyści zbierają w ten sposób pieniądze na rzecz walki z pandemią koronawirusa. Spróbujecie swoich szans?
Sylwia Arlak
20.04.2020

Na taką okazję czekało wielu ludzi na całym świecie! Nie dość, że wybrany szczęśliwiec zagra w najnowszym filmie Martina Scorsese, to spotka się na planie z takimi gwiazdami jak Leonardo DiCaprio i Robert De Niro. Jakby tego było mało, czeka na niego jeszcze kolacja z ekipą i spacer po czerwonym dywanie podczas światowej premiery „Killers of the Flower Moon”. W pakiecie jest również bilet na samolot, dwie noce w hotelu, a także transport helikopterem do miejsca, w którym odbędą się zdjęcia i premiera produkcji. „ Robert i ja wystąpimy w nowym filmie Martina Scorsese, "Killers of the Flower Moon". Pragniemy wam zaoferować epizodyczną rolę, dzień na planie w towarzystwie naszej trójki oraz zaproszenie na premierę (…) Najbardziej wrażliwe i słabe jednostki potrzebują naszego wsparcia bardziej niż kiedykolwiek. Prosimy was więc o wsparcie i pomoc w #AllinChallenge. Jeśli zastanawialiście, się jak to jest pracować ze wspaniałym Martinem Scorsese, Robertem De Niro i mną, to właśnie jest wasza szansa ” – napisał DiCaprio w poście na Instagramie.         Wyświetl ten post na Instagramie.                   We recently launched #AmericasFoodFund to help make sure every family in need gets access to food at this critical time. Our most vulnerable communities need our support now more than ever. That’s why we’re asking you to help us with the #AllinChallenge. If you’ve ever wondered what it’s like to be able to work with the great @martinscorsese_, Robert De Niro and myself, this is your chance. Robert and I are going to be starring in a new movie called Killers of the Flower Moon, directed by Martin Scorsese. We want to...

Czytaj dalej