Jak ograniczyć jedzenie mięsa? Oto 10 kroków, które ci w tym pomogą!
Pexels.com

Jak ograniczyć jedzenie mięsa? Oto 10 kroków, które ci w tym pomogą!

Nie wymyślaj kolejnych wymówek. Kalafior może smakować jak tradycyjne skrzydełka z kurczaka, a boczniaki posłużą za boczek. Wystarczy trochę wyobraźni, a mięso w diecie stanie się zbędne.
Sylwia Arlak
14.01.2021

Osoby jedzące duże ilości roślin rzadziej cierpią na depresję, słabiej odczuwają stres, niepokój i wahania nastroju – czytamy w książce „Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą”, autorstwa Jennifer Ashton i Sarah Toland. Warzywa, owoce i orzechy zawierają w sobie mnóstwo antyoksydantów, które odżywiają nasz mózg, wspomagają odnowę komórkową i redukują stany zapalne. Naukowcy od dawna grzmią, że pochłanianie tak dużych ilości mięsa (pomimo wielu kampanii prozdrowotnych na naszych stołach wciąż króluje właśnie ono) wpływa na dewastację naszej planety, a w efekcie na ocieplenie klimatu.

Jeśli nie wyobrażasz sobie życia bez mięsa, zrób eksperyment. Przez miesiąc spróbuj je ograniczyć i postaw na dietę pełną produktów roślinnych. Oto dziesięć pomysłów, które ci w tym pomogą:

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Spersonalizuj swoją dietę

Ułóż trzydziestodniowy (na początek) plan żywieniowy, żebyś nie musiała sięgać po przypadkowe produkty. Przeanalizuj to, co jadłaś do tej pory, aby wyeliminować niezdrową i przetworzoną żywność. Zamień ją na zdrowe, naturalne posiłki. I nie wymagaj od siebie zbyt wiele. Jeśli do tej pory jadłaś czerwone mięso dwa razy dziennie, może być ci trudno zupełnie je wyeliminować. Na początek spróbuj je ograniczyć.

Planuj z wyprzedzeniem

Poszukaj w Internecie inspiracji, jak łatwo przyrządzić zdrowsze posiłki. Znajdź nowe restauracje i zrób remanent domowej spiżarni. Jeśli dalej będziesz stołować się w lokalach serwujących ciężkostrawne potrawy albo twoja lodówka będzie wypełniona mrożonymi kotletami mielonymi, pulpetami i bekonem, trudno będzie ci odnieść sukces.

Czytaj także: „Skąd się bierze to, co jesz?”. Aleksander Baron, słynny szef kuchni o tym, jak możemy jeść etyczniej

Skup się na dodawaniu, a nie na eliminowaniu

Będzie ci o wiele łatwiej, gdy zmienisz myślenie. Zamiast narzekać na to, że ograniczasz dietę (odstępując od produktów mięsnych), pomyśl, ile nowych produktów dodałaś do swojego jadłospisu. Aby urozmaicić dietę, poznałaś i polubiłaś wiele warzyw, owoców i nasion, które nigdy wcześniej nie lądowały na twoim stole.

Znajdź alternatywę, która będzie takim samym źródłem białka i satysfakcji z przeżuwania

„Dla mnie najciekawszym odkryciem okazał się wędzony łosoś w połączeniu z serkiem kremowym – zaspokaja apetyt i zapotrzebowanie na białko w takim samym stopniu jak moje ukochane żeberka, ale zawiera więcej zdrowych tłuszczów i składników odżywczych i nie wywiera złego wpływu na stan zdrowia” – czytamy w książce „Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą”. Wypróbuj przekąski złożone z marchewek i pokrojonego selera naciowego podawane z hummusem, przegryzaj orzechy, nasiona, surowe warzywa, zielony groszek albo prażoną kukurydzę.

Nie skupiaj się jedynie na wadze

Jeśli zamienisz mięso na produkty roślinne, prawdopodobnie zgubisz kilka kilogramów. Ale to nie powinien być twój główny cel. Do spadku wagi potrzeba czasu. Skup się na swoim zdrowiu i dobrym samopoczuciu. Zwracaj uwagę na to, co jesz, i naucz się słuchać swojego organizmu (jedne produkty będą sprawiać, że poczujesz się dobrze, inne będą cię spowalniać).

Czytaj też: „Diety odchudzające to kłamstwo! Jedzcie, co chcecie” – mówi dr Udo Pollmer, dyrektor Europejskiego Instytutu Żywienia.

Bądź otwarta i próbuj nowych, egzotycznych produktów

Próbuj rzeczy, których nie znasz albo których nie jadłaś od lat. Jest cała masa warzyw, owoców, orzechów i nasion, które można przyrządzić na dziesiątki różnych sposobów. „Nie zamykaj się na nowe smaki i nie przygotowuj posiłków jedynie na starą modłę, ani nie rezygnuj z nich, ponieważ zniechęciły cię w przeszłości. Twoje kubki smakowe zmieniają się – tak samo jak zmienia się moda na gotowanie” – radzą Jennifer Ashton i Sarah Toland, autorki poradnika.

Wyszukuj kreatywne przepisy na posiłki na bazie roślin w Internecie

„Szukasz nowej odsłony twojego ulubionego dania zawierającego czerwone mięso lub inne białko pochodzenia zwierzęcego? Internet na pewno podpowie ci jego wegańską wersję, która okaże się równie, a może i bardziej smaczna od standardowego posiłku” – przekonują autorki. Tak, to takie proste!

Jedz śniadanie na kolację

Wiele z nas uważa, że jaja jada się jedynie na śniadanie, a nie na obiad czy kolację. To błąd. Jajka są jednym z najbogatszych w białko składników diety i zawierają jedynie 75 kcal. Możesz przygotować z nich m.in. frittatę na bazie warzyw, szakszukę ze szpinakiem lub pomidorami czy jajeczne tacos.

Znajdź jakieś inteligentne rozwiązanie na dodanie warzyw do twojej diety

Zrób makaron z cukinii, buraków albo marchewki (użyj do tego obieraczki typu julienne lub temperówki do warzyw). Rozdrobniony kalafior może posłużyć jako zamiennik mięsa. Serwuje się go grillowanego lub przyrządzanego na ruszcie. Smakuje niemal tak samo jak tradycyjne skrzydełka z kurczaka. Z kolei boczniaki zastąpią ci boczek. Bądź kreatywna!

Pieniądze zaoszczędzone na mięsie przeznacz na zakup świeżych owoców i warzyw sezonowych

Wykorzystaj zaoszczędzone na mięsie pieniądze (będziesz zaskoczona, ile do tej pory na nie przeznaczałaś) i przeznacz je na zakup organicznych, sezonowych owoców i warzyw. Wybierz te produkowane lokalnie, a przynajmniej w twoim regionie. Kosztują nieco więcej od tych transportowanych całymi dniami czy wyprodukowanymi przy użyciu różnorodnych chemikaliów, ale smakują (i posłużą ci) o niebo lepiej.

Wszystkie porady pochodzą z książki „Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą” (Wydawnictwa MUZA) autorstwa Jennifer Ashton i Sarah Toland.

Mat.prasowe

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
objadanie się to zaburzenie odżywiania
getty images

„Kiedy życie nam nie smakuje, zaczyna nam smakować jedzenie…” – mówi coach żywienia

Jemy dużo, słodko, bez kontroli. Nie dlatego, aby zaspokoić zwykły głód, ale raczej głód zupełnie innego rodzaju: emocji, kontaktów z ludźmi.
Joanna Derda
04.01.2019

Kładziesz dzieci spać, mąż siada do komputera, a ty idziesz do kuchni. Jest poczucie osamotnienia i… Pan Lodówka. A potem moralny kac. Znacie to? Jak sobie radzić w takich sytuacjach – rozmowa z Martą Pawłowską, coachem zdrowia. Jeść, by żyć Joanna Derda: Po co człowiekowi jedzenie? Marta Pawłowska: Żeby mógł przeżyć. Podstawowa funkcja jedzenia to funkcja fizjologiczna. Po to dany nam jest głód.   A co się stało w przeciągu stuleci, że jemy, mówiąc oględnie, nie tylko z głodu? Bo jest jeszcze apetyt. Czujemy głód i zaczynamy myśleć: a co ja bym właściwie zjadła? Na co mam ochotę? To już nie jest fizjologia. Warto rozróżnić dwa pojęcia: ochota i lubienie. Lubienie kształtuje się na kanwie nawyków.   Na przykład wiem, że lubię czekoladę... I jest dłuższe w czasie. Ochota jest chwilowa. Tu i teraz. Zachcianka. Głód, apetyt, lubienie i ochota – to wszystko sprawia, że wybieramy pokarm. Jemy więc i w pewnym momencie następuje nasycenie. Stan fizjologiczny, który mówi: jest OK, mogę przestać jeść. I wtedy powinniśmy zrobić stop.   Tak, ale często nie robimy. Bo możemy przestać jeść, ale jeszcze nie musimy. Więc jemy, bo to przyjemne. W końcu jednak pojawia się sytość. Ani kęsa więcej... Tak. Jeśli chcemy być w zgodzie z naturą, powinniśmy przestać jeść już przy nasyceniu. Centrum sytości mamy w mózgu, potrzeba ok. 20 minut, żeby mózg wysłał sygnał: przez kilka godzin niczego nie potrzebuję. Nie mamy takiego sygnału od razu – to pierwsza trudność. Jest i druga: kwestie hormonalne, które zaburzają odczucie nasycenia i sytości. Np. kortyzol, hormon, który produkujemy w stresie. Jeśli jest nadprodukcja, obraz nasycenia mamy zafałszowany. I przejadamy się. Jeśli w...

Czytaj dalej
zmartwienie
unsplash.com

Przestań zadręczać się myślami! Oto 5 sposobów na to, jak to zrobić

Często zadręczamy się pytaniami, analizujemy wydarzenia z przeszłości i bez końca rozważamy, „co by było gdyby”. Być może sama wciąż odtwarzasz sobie w głowie wczorajszą rozmowę ze współpracownikiem albo rozmyślasz o tym, jak będzie wyglądało jutrzejsze spotkanie. Pora z tym skończyć!
Kamila Geodecka
13.01.2021

Ciągłe rozmyślanie i analizowanie w kółko tego samego tematu to ruminacje . Jest to mechanizm obronny naszej psychiki. Niestety zazwyczaj przynosi więcej złego niż dobrego. Zobacz, jak możesz uniknąć zadręczania się myślami. Skoncentruj się na rozwiązaniu sytuacji Czasami nasze myśli nas pochłaniają i sprawiają, że zaczynamy rozmyślać jedynie o tym, co może pójść źle lub jaki błąd popełniłyśmy w minionej sytuacji. Takie analizy nic nam jednak nie dają – poza tym, że obniżają nasz nastrój. Gdy zadręczasz się jakąś konkretną myślą lub gdy „coś cię gryzie”, spróbuj znaleźć rozwiązanie kłopotliwej sytuacji. Wypisz dokładne kroki, które musisz wykonać i daj sobie szansę. Jeśli twoje myśli dotykają tematu związanego z twoją przeszłością – odpuść. Nie możemy zmienić tego, co już się wydarzyło. Czytaj także:   To może być coś więcej niż stres. 5 objawów, które powinny cię zaniepokoić Porzuć perfekcjonizm Czasem zdarzy ci się popełnić gafę, być może nie zawsze jesteś perfekcyjnie przygotowana do pracy, nie masz siły na to, by biegać o poranku i mieć kreatywne hobby. To normalne!  Dobra wiadomość jest taka, że wszystkim nam zdarzają się wpadki – mniejsze lub większe. Wszyscy popełniamy też błędy i boimy się o naszą przyszłość. Kiedy znowu zaczniesz wytykać sobie własne błędy i po raz kolejny pochłoną cię myśli o perfekcjonizmie, przypomnij sobie, że ideały nie istnieją. Bądź wdzięczna Uwielbiamy narzekać, użalać się nad sobą i myśleć o tym, jak jest nam źle. Taka jest już nasza natura. Spróbujmy jednak raz na jakiś czas zmienić punkt widzenia. Postaraj się być wdzięczna za to, co masz. To mogą być nawet najmniejsze rzeczy. Spróbuj zobaczyć plusy w sytuacji, w której się...

Czytaj dalej
Monika Honory Program Przemian
Jacek Piątek

Monika Honory, Królowa Zup: "Otyłość przesłaniała mi życie". 

Pukali się w głowę: »To jest niemożliwe«. A jednak!", opowiada Monika Honory.
Anna Maruszeczko, red. naczelna miesięcznika „Uroda Życia”
04.01.2019

Monika Honory - (39 lat) przez 10 lat trenerka i doradca na rynku SPA. Absolwentka MBA. Promotorka holistycznego podejścia do ciała i zdrowia - przemiana fizyczna wymaga higieny psychicznej. Stworzyła bezstresowy i bezpieczny, oparty na doświadczeniach własnej „otyłej przeszłości" program redukcji wagi „Przemiany wg Moniki Honory". Autorka sześciu książek na temat zdrowego odchudzania, ostatnia to „Skuteczne odchudzanie zupami z Moniką Honory". Jej grupa na Facebooku „Zupomania® - Monika Honory odchudza" dziś liczy 121 tysięcy członków. Zauważyłam, że ludzie, którzy się odchudzają, są nerwowi albo smutni, albo dwa w jednym. Ty emanujesz dobrą energią. Znasz jakiś sekret? To dlatego, że już się nie odchudzam. (śmiech) Ale owszem, też tak siebie pamiętam - zamkniętą w sobie, niedopuszczającą ludzi z zewnątrz: „Nie ingeruj w to, co robię, bo ja mam teraz jeden cel. Przecierpię to, zacisnę zęby, ale dam radę, więc mnie nie rozpraszaj, nie krytykuj, nie oceniaj!". Każda dieta była dla mnie wielkim dyskomfortem, wprowadzała bardzo dużo zmian w moim życiu, do których w ogóle nie byłam przygotowana. I najczęściej to był słomiany zapał, którego wystarczało na dwa tygodnie, a później była mordęga. Towarzyszył temu głód, a jak głód, to rozdrażnienie, złość. Źródłem frustracji było też nastawienie na szybkie widoczne rezultaty, które zwykle były inne, niż się spodziewałam... Zaczynasz się obwiniać, tracisz szacunek do siebie. Brzmi gorzej, niż myślałam. To jak wycięcie z życia. Nie ma mowy o radości życia, nie ma w nas życzliwości wobec ludzi. Mamy poczucie, że walczymy. I na zewnątrz, i wewnątrz siebie. Nie idziemy wtedy ze sobą ramię w ramię, nie idziemy ze sobą na kompromis. To jest walka. A z kim zwykle walczysz? Z wrogiem! I ta...

Czytaj dalej
Choroba hashimoto
IStock

Chorujemy na chorobę Hashimoto i celiakię, bo… jesteśmy kobietami?

Hashimoto, celiakia, stwardnienie rozsiane. Choroby immunologiczne są kobiecą domeną. O tym, dlaczego chorujemy na nie znacznie częściej niż mężczyźni, i jak się przed nimi bronić, z doktorem Wojciechem Sydorem rozmawia Katarzyna Podhorecka.
Katarzyna Podhorecka
30.07.2020

Choroba Hashimoto to jeden z typów zapalenia tarczycy, a jej przyczyną jest to, że mówiąc najprościej, organizm zaczyna zwalczać jeden ze swoich organów: tarczycę, co prowadzi do stanu zapalnego. W poczatkowej fazie może nie dawać żadnych niepokojących objawów, bywa, że chora dowiaduje się o chorobie podczas badania kontrolnego tarczycy. Z czasem pojawia się senność, zaczyna łuszczyć się skóra, wypadaja włosy, problemy z koncentracją, ciągła senność i uczucie rozbicia, a nawet depresja. O tym, jak leczyć Hashimoto i inne choroby z autoagresji mówi dr n. med. Wojciech Sydor, specjalista w zakresie chorób wewnętrznych, immunologii klinicznej oraz angiologii ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Katarzyna Podhorecka: Dlaczego kobiety częściej niż mężczyźni chorują na choroby autoimmunologiczne? Wojciech Syd or: Nie na wszystkie. Na łuszczycę i na cukrzycę typu 1 choruje więcej panów. Na wrzodziejące zapalenie jelita grubego chorujemy mniej więcej po równo. Ale rzeczywiście, jeśli chodzi o takie choroby, jak reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń układowy, choroba Hashimoto czy Gravesa-Basedowa, to kobiety stanowią nawet 75 proc. chorych. Przyczyną tego prawdopodobnie są hormony płciowe. Wahania poziomu estrogenów i progesteronu u kobiet wpływają na pobudzenie ich układu odpornościowego i osłabienie tolerancji immunologicznej. Tak samo np. antykoncepcja hormonalna lub hormonalna terapia zastępcza nieco zwiększa ryzyko niektórych chorób autoimmunologicznych. Przykładem burzy hormonalnej jest też ciąża. Jak wpływa na przebieg chorób autoimmunologicznych? Ciąża to rodzaj transplantacji, bo płód rozwijający się w ciele matki tylko w połowie składa się z jej komórek. Druga połowa to obce białko – silnie immunogenne antygeny ojcowskie. Aby...

Czytaj dalej