Migrena i klasterowy ból głowy – zobacz, jak sobie z nimi radzić. Objawy migreny mogą niszczyć życie!
getty images
#zdrowiekobiety

Migrena i klasterowy ból głowy – zobacz, jak sobie z nimi radzić. Objawy migreny mogą niszczyć życie!

Jej atak, to nie tylko ból, to czasowe wykluczenie z życia.
Beata Turska
24.02.2020

Młot pneumatyczny w głowie”, „ból, który ścina z nóg, a do tego nudności”, „piekło” – między innymi tak migrenę opisują osoby, które doświadczają jej niemal każdego dnia. Atak to dla nich nie tylko ból – to czasowe wykluczenie z życia. Jak skutecznie leczyć migrenę i co robić, by sobie dodatkowo nie zaszkodzić, wyjaśnia dr hab. Jacek Rożniecki.

Beata Turska „Uroda Życia”: Czym się różni migrena od zwykłego bólu głowy?

dr hab. Jacek Rożniecki: Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak „zwykły ból głowy”. W oficjalnej klasyfikacji – a jest to gruba książka – mamy ponad 280 typów takich bólów. Można je podzielić na pierwotne i wtórne. Pierwotne pojawiają się same z siebie, a potem mijają bez śladu, nie powodując żadnych trwałych szkód. Zdecydowanie rzadsze, stanowiące tylko 1–3 proc. wszystkich bólów, są bóle wtórne, czyli takie, które są objawem jakiejś choroby, niekoniecznie neurologicznej, bo może je także powodować na przykład jaskra albo zapalenie zatok. „Zwykłym bólem głowy” nazywamy pierwotny ból typu napięciowego, który może dokuczać od czasu do czasu albo bardzo często, nawet codziennie. Chorzy mówią, że czują się tak, jakby mieli na głowie obręcz, hełm albo za ciasną czapkę, ale ten ból ma niewielkie natężenie, a oni – mimo dyskomfortu – mogą normalnie funkcjonować: pracować, prowadzić samochód i tak dalej. Podczas napadu migreny to w zasadzie niemożliwe. Człowiek z migreną próbuje po prostu przetrwać, a każdy ruch sprawia, że czuje się jeszcze gorzej.

Według statystyk na migrenę cierpi około 3,5 do 4 mln Polaków. Skoro jest tak powszechna, ludzie pewnie wiedzą o niej wszystko…

Wiedzą o niej zdecydowanie za mało. Ci, którzy cierpią na migrenę, niekoniecznie rozumieją, na czym ona polega, i nie zawsze wiedzą, jak ją skutecznie leczyć. Czasem wręcz nieświadomie sobie szkodzą. Z kolei ich rodziny, pracodawcy wciąż zbyt rzadko zdają sobie sprawę z tego, że napad migreny nie jest wymówką, fanaberią ani czymś, co chory może zignorować, lecz całym zespołem bardzo dotkliwych objawów, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, a często nawet wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Bywa, że kłopot z rozumieniem, rozpoznaniem i leczeniem migreny mają nawet lekarze. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Migrena to choroba kobiet

Kogo dopada najczęściej? 

Migrena dotyczy 11 proc. populacji, ale trzykrotnie częściej chorują kobiety, zwłaszcza te w wieku 25–50 lat. Na migrenę cierpi co trzecia z nich. Oznacza to, że potrzebne są rozwiązania, które pomogą im przetrwać atak migreny na przykład w pracy. Potrzebne są więc miejsca, w których mogłyby spokojnie poczekać, aż zaczną działać leki. 

Dlaczego migrena dotyczy głównie kobiet?

Migrena na podłoże genetyczne, przy czym nie chodzi tu o jeden gen, lecz całą konstelację genetyczną, która predysponuje bardziej do takiej właśnie reakcji na pewne bodźce. I tę konstelację dziedziczy się głównie właśnie w linii żeńskiej. Najczęściej jest tak, że migrenę miała babka i matka pacjentki, ma ją lub będzie miała jej córka i wnuczka. Drugi czynnik, który ją wyzwala i napędza, to gra hormonalna. Są kobiety, które mają napad migreny przy każdej miesiączce, rzadziej podczas owulacji. Bóle migrenowe może także nasilać przyjmowanie hormonów doustnych, choć bywa i tak, że je zmniejsza. Co ciekawe, napady prawie nigdy nie pojawiają się u kobiet w ciąży. Niestety, po urodzeniu dziecka na ogół wybuchają z jeszcze większą siłą. 

Jak silny może być ból, który towarzyszy migrenie?

Chorzy mówią, że czują się tak, jakby w środku ich czaszki ktoś walił młotem pneumatycznym. Ból zaczyna się po jednej stronie, a potem się rozprzestrzenia na całą głowę. Pulsuje w rytm bicia serca i czasem jest tak silny, że nie pozwala myśleć o niczym innym. Trwa zwykle od czterech do 72 godzin, najczęściej cały dzień. 

Migrena może mieć różne objawy

A w dodatku ból nie jest jedynym objawem migreny...

Ośmiu na dziesięciu migreników ma także nudności, niewielu mniej wymiotuje, niektórzy mają biegunkę. Większość pacjentów staje się nadwrażliwa na bodźce. Nie są w stanie znieść ostrego światła, hałasu, drażnią ich wszelkie zapachy. By jakoś to wszystko wytrzymać, izolują się od otoczenia i próbują przeczekać atak w cichym, ciemnym, chłodnym pomieszczeniu Migrena wyłącza ich z normalnego życia. Nie są w stanie uczyć się, pracować, zajmować dziećmi, jeść, czytać, krótko mówiąc – na czas napadu stają się niepełnosprawni. Częste, nieleczone migreny prędzej czy później odbijają się na ich karierze, życiu rodzinnym, towarzyskim i wszystkich innych sferach życia.

Ludzie cierpiący na migrenę wspominają czasem o aurze. 

Co dziesiąty chory już godzinę przed napadem migreny ma objawy, które ją zapowiadają. To właśnie aura. Najczęściej pacjent widzi błyski, obraz przed jego oczami faluje albo ma zaburzone proporcje, pojawiają się mroczki lub plama, która rozszerza się tak, że w końcu zajmuje całe pole widzenia. Ale aura może też objawiać się inaczej: chory ma słabszą rękę lub nogę – albo i rękę, i nogę – po jednej stronie ciała, czuje drętwienie, ma zaburzenia czucia na połowie twarzy lub ciała, trudności z mówieniem albo z rozumieniem tego, co mówią do niego inni. To wszystko trwa na ogół krótko, 5–10 minut, ale może być bardzo niepokojące, bo takie objawy przypominają udar mózgu lub tak zwane TIA – przejściowe niedokrwienie mózgu. 

Ostatnio usłyszałam też, że jest coś takiego jak migrena szyjna.

Nie ma takiej choroby, istnieje natomiast szyjnopochodny ból głowy, który z migreną nie ma nic wspólnego. Jest spowodowany bardzo rzadkimi zmianami w kręgosłupie, ale nie chodzi tu o zwyrodnienia, które ma prawie każda osoba po 50. roku życia. Te powszechne zmiany najczęściej są w dolnych partiach szyjnego odcinka kręgosłupa i nie mogą powodować bólu głowy, bo to po prostu anatomicznie i fizjologicznie niemożliwe. Mogą powodować natomiast bardzo dotkliwe bóle barków i ramion. 

Wróćmy więc do migreny: jak często pojawiają się napady?

To zależy. Absolutna większość osób cierpi na migrenę epizodyczną, co oznacza, że napady pojawiają się do 14 razy w miesiącu.

14 dni w miesiącu – przecież to przerażająco dużo.

Tak, jednak pamiętajmy, że to wciąż migrena epizodyczna. W migrenie przewlekłej ból głowy, niekoniecznie wyłącznie typu migrenowego, pojawia się jeszcze częściej, co najmniej 15 razy w miesiącu, a jak już wspomniałem, może trwać nawet trzy doby. W praktyce oznacza to, że chorzy cierpią niemal każdego dnia. Takich osób jest w całej Polsce około 400 tysięcy.

To tak, jakby codzienny ból głowy wyłączał z aktywności życiowej prawie wszystkich mieszkańców Szczecina. Jak oni sobie z tym radzą? 

Sięgają po leki przeciwbólowe. Niektórzy robią to tak często, że do migreny dołącza ból głowy spowodowany nadużywaniem środków farmakologicznych.

Leki przeciwbólowe mogą szkodzić!

Leki przeciw bólowi głowy powodują ból głowy?

Stosowane w nadmiarze – tak. Bierzemy tabletkę i po godzinie, dwóch, trzech czujemy ulgę. Lek uruchamia jednak w układzie nerwowym mechanizm, który sprawia, że następnego dnia budzimy się z pękającą głową, więc znów łykamy proszki. To błędne koło. Dlatego tak ważne jest to, by chory trafił do lekarza, który dogłębnie zna te problemy, najlepiej do neurologa specjalizującego się w migrenach, który zaplanuje skuteczne leczenie. 

Migrenę da się wyleczyć raz na zawsze? 

Nie, ale można sprawić, że napady będą o wiele rzadsze i mniej uciążliwe albo nawet na jakiś czas znikną. Pierwsze zadanie lekarza to uświadomić pacjentowi, na czym polega istota jego choroby i co może prowokować napady. Osoby, które cierpią od lat, często same potrafią te przyczyny wskazać, ale nie zawsze. 

Co może prowokować napad?

Na przykład alkohol, zwłaszcza czerwone wino, ciemne piwo, nalewki. Wyzwalaczem może być zarwanie nocy, ale także zbyt długi sen, który powoduje tak zwany weekendowy napad migreny przydarzający się ludziom, którzy w sobotę i niedzielę odsypiają zaległości. Migrenę może zapoczątkować także stres, zmiana pogody i wilgotności powietrza, nadmiar słońca, wycieczka w wysokie góry (niskie stężenie tlenu), leki, zwłaszcza te, które rozszerzają naczynia krwionośne, oraz hormony, także te w postaci środków antykoncepcyjnych.

Regularny tryb życia pomaga?

Może sprawić, że napady będą pojawiać się rzadziej. Osoby, które cierpią na migreny, nie powinny też pomijać posiłków, zwłaszcza śniadań. Każdy głód trzeba zaspokoić. Tylko nie czekoladą, która może prowokować napad, ale czymś konkretnym, posiłkiem opartym na białku i tłuszczu, a nie na samych węglowodanach. Poprzez zmianę stylu życia można napadom zapobiec.

Ale to trwa i nie zawsze jest możliwe. Co robić, gdy głowa już pęka?

Najskuteczniejsze są znane od lat 90. tryptany, a ich lista stale się wydłuża. Większość pacjentów dobrze je toleruje, jednak, niestety, nie wszyscy. Stosuje się także paracetamol, kwas acetylosalicylowy, ibuprofen oraz wiele innych leków. Bardzo ważne jest jednak to, by brać je rozsądnie, bo to jedyny sposób, by uniknąć bólu głowy z nadużywania leków. 

Jak leczyć migrenę?

Trudno nie brać leków, jeśli się cierpi.

Dlatego bardzo ważne, zwłaszcza w przypadku osób z migreną przewlekłą, jest leczenie prewencyjne. Stosuje się je niezależnie od samopoczucia w danym dniu właśnie po to, by uniknąć napadów lub zmniejszyć ich liczbę. Klasyczne podejście opierało się na lekach stosowanych przy nadciśnieniu, chorobach serca czy depresji. Choć nie stworzono ich z myślą o migrenie, były skuteczne. Powodowały jednak tyle niepożądanych objawów, czasem trudnych do zniesienia, że pacjenci rezygnowali z kuracji. Na szczęście od kilkunastu lat dysponujemy już środkami, które zapobiegają napadom praktycznie bez efektów ubocznych. Wśród nich jest toksyna botulinowa, skuteczna w leczeniu prewencyjnym migreny przewlekłej. 

Ta sama, którą stosuje się w medycynie estetycznej? 

Tak, ale w leczeniu migreny zastosowanie ma tylko jeden z kilku dostępnych na rynku preparatów. Podaje się go choremu podskórnie, wstrzykując preparat w punkty na czole, skroniach, potylicy, szyi i ramionach według zasady „stała dawka, stałe punkty”. Wprowadzenie tej terapii było ogromnym postępem w leczeniu migreny, bo lek nie powoduje efektów ubocznych i istotnie zmniejsza liczbę napadów. Dzięki temu chory przyjmuje mniej leków doraźnych i ma szansę uniknąć dodatkowego bólu głowy spowodowanego nadużywaniem środków przeciwbólowych. Poza tym mamy jeszcze jedną innowację: pojawiły się leki biologiczne ukierunkowane na sam mechanizm wyzwalania migreny. Działają bezpośrednio na miejsce nazywane generatorem migreny, a także na przewodzenie w szlakach bólowych. Niwelują niekorzystne zjawiska na styku naczyń i nerwów w oponach mózgowych. 

Generator migreny? Co to takiego?

To struktury w pniu mózgu, w których dochodzi do pierwotnego pobudzenia skutkującego potem napadem migreny. To właśnie stąd impulsy elektryczne wędrują wzdłuż nerwów tak zwanego układu nerwu trójdzielnego, odpowiedzialnego za czucie w największej części głowy i twarzy. Gdy dotrą do opon mózgowo-rdzeniowych, na zakończeniach nerwowych uwalniają się substancje chemiczne, wskutek czego powstaje neurogenny stan zapalny. To skomplikowane procesy, których efekt jest taki, że chory zaczyna odczuwać ból. Wracając do leków: te najnowocześniejsze, czyli biologiczne, potrafią wpływać na mechanizm wyzwalania migreny, skutecznie zmniejszają liczbę napadów, nie powodują efektów ubocznych i są wygodne w stosowaniu. Podaje się je raz na miesiąc – a istnieje też już taki, który stosuje się tylko raz na trzy miesiące – i można je wstrzykiwać samodzielnie. Pacjenci korzystają z nich chętnie, a to oznacza, że nie przerywają kuracji i dzięki temu albo całkowicie uwalniają się od migreny, albo cierpią rzadziej. Jest jednak i minus: takie leczenie nie jest refundowane. 

Czy migrena, poza tym, że utrudnia życie, może prowadzić do innych chorób?

Migrena z aurą nieznacznie zwiększa ryzyko niedokrwiennego udaru mózgu. To ryzyko rośnie 40-krotnie, jeśli chora z aurą przyjmuje estrogeny i pali papierosy. Podkreślam: jeśli kobieta ma migrenę z aurą, absolutnie nie wolno jej palić papierosów i powinna korzystać z innych niż hormonalna rodzajów antykoncepcji, na przykład spirali. Warto wziąć sobie tę radę do serca, bo miałem już pacjentki, które doznały niedokrwiennego udaru mózgu, mając 20–22 lata. 

A co z migreną bez aury?

Jest uciążliwa, ale nie zwiększa ryzyka udaru mózgu. Trzeba ją jednak leczyć, by się nie nasilała i z epizodycznej nie zmieniła się w przewlekłą.

Rozmowa z dr hab. Jackiem Rożnieckim ukazała się w „Urodzie Życia” 3/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Rak piersi
Adobe Stock

Lekarka o raku piersi: „Pytam, czemu przyszła tak późno. I słyszę: czekałam, aż samo zniknie”

Nawet profilaktyczna mastektomia nie chroni do końca przed rakiem piersi. Profilaktyczne badania: USG piersi i mammografia nigdy nie zastąpią samobadania – mówi specjalistka, dr Karolina Donocik.
Sylwia Niemczyk
20.02.2020

Ryzyko raka piersi dotyczy wszystkich kobiet. Nawet profilaktyczna mastektomia nie wyklucza go w stu procentach. Tak samo mammografia ani USG piersi nie wystarczą, bo guzek w piersi może rozwijać się bardzo szybko. Jedynie regularne samobadanie skutecznie zmniejsza ryzyko. „Co druga pacjentka nowotowór piersi wykryła sobie sama”, mówi dr n. med. Karolina Donocik, chirurg onkolog. Sylwia Niemczyk: Co mówią kobiety po diagnozie?  Dr Karolina Donocik:  Tutaj nie ma jednej reguły, diagnoza nowotworowa to ogromny stres, który u każdego objawia się inaczej. Najczęściej pacjentki pytają, jak w szybki sposób mogą pozbyć się choroby. Denerwują się, gdy słyszą, że w ich przypadku nie można zastosować leczenia, które np. sprawdziło się u kogoś innego. Czasem to my, lekarze, pytamy je, dlaczego przyszły tak późno i ciągle się zdarza, że słyszymy: „Czekałam, aż guzek sam zniknie”. Czuły pod palcami jakąś zmianę, ale oszukiwały się, że to nic takiego.  Umiem sobie wyobrazić, że gdy kogoś ćmi ząb, to zwleka z dentystą, ale guzek w piersi to jednak coś innego. Pacjentki tłumaczą, że po prostu wstydziły się przyjść i rozebrać przed ginekologiem. I to dotyczy kobiet z każdej grupy społecznej i wiekowej. Wyjaśniają nieraz, że czuły się bezpiecznie, bo w rodzinie nikt nie chorował, tymczasem nowotwory dziedziczne, np. związane z mutacją genów BRCA1 i BRCA2 to tylko jeden z rodzajów raka piersi.  Ale też, kiedy rozmawiam z kobietami, to słyszę jedną bardzo ważną i właściwie bardzo dobrą rzecz. Już co druga moja pacjentka mówi, że zgłosiła się do lekarza, bo któregoś dnia sama wyczuła zgrubienie. To znaczy, że świadomość raka piersi jest wśród kobiet coraz większa, chociaż wciąż nie tak duża, jak byśmy...

Czytaj dalej
borelioza: objawy, leczenie
iStock

Borelioza może podszywać się pod inne choroby: jak ją rozpoznać? Objawy i leczenie boreliozy

Już co trzeci kleszcz w Polsce jest nosicielem krętka Borrelia, a borelioza to podstępna choroba. Przybiera różne postaci, dlatego jest niezwykle trudna do leczenia i jeszcze trudniejsza do diagnozowania.
Maria Zawała
18.07.2020

Stwardnienie rozsiane, depresja, bóle stawów i mięśni, zaburzenia rytmu serca i wiele innych chorób. Borelioza może udawać każdą z nich. Tylko nieliczni pacjenci usłyszą od razu właściwą diagnozę. Większość będzie latami chodzić od lekarza do lekarza i leczyć skutki, a nie przyczyny. Tymczasem borelioza wymaga leczenia antybiotykami i odpowiedniego wspomagania układu immunologicznego.  Komary, ptaki, meszki, co jeszcze? Sprawcą ludzkich nieszczęść związanych z boreliozą jest głównie kleszcz. Żyje przede wszystkim w lasach: na paprociach, w trawie, ale zarażone kleszcze można też spotkać w naszych ogródkach, na łąkach czy miejskim parku. Najaktywniejsze są o poranku i późną nocą.  – Wbrew obiegowym opiniom nie skaczą na nas z góry, raczej wchodzą po naszych butach – mówi prof. dr hab. n. biol. Krzysztof Solarz, kierownik Zakładu Parazytologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. – Ocenia się, że odsetek kleszczy zarażonych krętkiem Borrelia cały czas rośnie. W różnych rejonach Polski może już wynosić nawet ponad 30 procent – mówi profesor. Jego zdaniem najwięcej zakażonych kleszczy jest na Podlasiu, także na Mazowszu, w Zachodniopomorskiem, na Dolnym Śląsku, w Beskidzie Żywieckim i Makowskim. Wydaje się, że najmniej jest na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.  Poza boreliozą, za którą odpowiada bakteria Borrelia burgdorferi, kleszcze wywołują też kleszczowe zapalenie mózgu, anaplazmozę, babeszjozę, poza tym przenoszą pierwotniaka Toxoplasma gondii. I każda z tych chorób jest dla nas groźna. Anaplazmoza przypomina nieco boreliozę, ale po pierwszych objawach podobnych do grypy szybko występują komplikacje ze strony układu krążenia, stawów i serca. Babeszjoza daje objawy podobne do malarii. Z kolei toksoplazmoza jest szczególnie...

Czytaj dalej
choroby psychosomatyczne
Getty Images

Choroby psychosomatyczne świadczą o tym, że ciało wariuje ze stresu

Klasyczna „chicagowska siódemka” chorób psychosomatycznych to: astma, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa i reumatoidalne zapalenie stawów. Obecnie lista jest poszerzona m.in. o migrenę, AZS i inne. Każda z tych chorób może mieć podłoże psychiczne.
Karolina Morelowska-Siluk
18.07.2020

Są ludzie, którzy zamiast przeżywać, chorują. Emocje to komunikaty. Muszą znaleźć jakąś formę wyrazu. Jeśli nie uda się na scenie psychicznej, będzie to teatr ciała. O chorobach psychosomatycznych rozmawiamy z psychoterapeutką Danutą Golec. Karolina Morelowska-Siluk: Pojęcie „psychosomatyka” większość z nas już gdzieś kiedyś zapewne słyszała. Ale niewielu z nas wie dokładnie, co to właściwie jest. Danuta Golec: Jest to sposób myślenia o tym, co łączy psychikę z somą, czyli, mówiąc bardziej poetycko: co łączy ciało z duszą. To pytanie zaprząta ludzkość od wieków. Zastanawiali się nad tym wybitni filozofowie, począwszy od Sokratesa.  Myślałam, że to stosunkowo nowy „nurt”. Dla medycyny – owszem. Przez setki lat medycyna nie brała tego wątku pod uwagę, a dziś można w zasadzie powiedzieć, że cała medycyna jest psychosomatyczna. To znaczy? To znaczy, że czynniki psychiczne są coraz częściej uwzględniane przez lekarzy. Lekarze już wiedzą, że choćby uwarunkowania osobowościowe pacjenta mają ogromny wpływ na to, jak choruje i jak wraca bądź nie wraca do zdrowia.  Chicagowska siódemka: astma, nadciśnienie i inne Jest pewna pula chorób psychosomatycznych. Tak. Po raz pierwszy opisali je psychoanalitycy w latach 50. ubiegłego wieku. Członkowie chicagowskiej szkoły psychoanalitycznej opracowali tak zwaną „chicagowską siódemkę”, czyli listę klasycznych chorób psychosomatycznych. Zaliczyli do nich: astmę oskrzelową, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna (przewlekła choroba zapalna jelit), wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa (forma nadczynności tarczycy) i reumatoidalne zapalenie stawów. Ta lista była potem, w toku badań, modyfikowana. Dodano migrenę,...

Czytaj dalej