Migrena i klasterowy ból głowy – zobacz, jak sobie z nimi radzić. Objawy migreny mogą niszczyć życie!
getty images
#zdrowiekobiety

Migrena i klasterowy ból głowy – zobacz, jak sobie z nimi radzić. Objawy migreny mogą niszczyć życie!

Jej atak, to nie tylko ból, to czasowe wykluczenie z życia.
Beata Turska
24.02.2020

Młot pneumatyczny w głowie”, „ból, który ścina z nóg, a do tego nudności”, „piekło” – między innymi tak migrenę opisują osoby, które doświadczają jej niemal każdego dnia. Atak to dla nich nie tylko ból – to czasowe wykluczenie z życia. Jak skutecznie leczyć migrenę i co robić, by sobie dodatkowo nie zaszkodzić, wyjaśnia dr hab. Jacek Rożniecki.

Beata Turska „Uroda Życia”: Czym się różni migrena od zwykłego bólu głowy?

dr hab. Jacek Rożniecki: Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak „zwykły ból głowy”. W oficjalnej klasyfikacji – a jest to gruba książka – mamy ponad 280 typów takich bólów. Można je podzielić na pierwotne i wtórne. Pierwotne pojawiają się same z siebie, a potem mijają bez śladu, nie powodując żadnych trwałych szkód. Zdecydowanie rzadsze, stanowiące tylko 1–3 proc. wszystkich bólów, są bóle wtórne, czyli takie, które są objawem jakiejś choroby, niekoniecznie neurologicznej, bo może je także powodować na przykład jaskra albo zapalenie zatok. „Zwykłym bólem głowy” nazywamy pierwotny ból typu napięciowego, który może dokuczać od czasu do czasu albo bardzo często, nawet codziennie. Chorzy mówią, że czują się tak, jakby mieli na głowie obręcz, hełm albo za ciasną czapkę, ale ten ból ma niewielkie natężenie, a oni – mimo dyskomfortu – mogą normalnie funkcjonować: pracować, prowadzić samochód i tak dalej. Podczas napadu migreny to w zasadzie niemożliwe. Człowiek z migreną próbuje po prostu przetrwać, a każdy ruch sprawia, że czuje się jeszcze gorzej.

Według statystyk na migrenę cierpi około 3,5 do 4 mln Polaków. Skoro jest tak powszechna, ludzie pewnie wiedzą o niej wszystko…

Wiedzą o niej zdecydowanie za mało. Ci, którzy cierpią na migrenę, niekoniecznie rozumieją, na czym ona polega, i nie zawsze wiedzą, jak ją skutecznie leczyć. Czasem wręcz nieświadomie sobie szkodzą. Z kolei ich rodziny, pracodawcy wciąż zbyt rzadko zdają sobie sprawę z tego, że napad migreny nie jest wymówką, fanaberią ani czymś, co chory może zignorować, lecz całym zespołem bardzo dotkliwych objawów, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, a często nawet wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Bywa, że kłopot z rozumieniem, rozpoznaniem i leczeniem migreny mają nawet lekarze. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Migrena to choroba kobiet

Kogo dopada najczęściej? 

Migrena dotyczy 11 proc. populacji, ale trzykrotnie częściej chorują kobiety, zwłaszcza te w wieku 25–50 lat. Na migrenę cierpi co trzecia z nich. Oznacza to, że potrzebne są rozwiązania, które pomogą im przetrwać atak migreny na przykład w pracy. Potrzebne są więc miejsca, w których mogłyby spokojnie poczekać, aż zaczną działać leki. 

Dlaczego migrena dotyczy głównie kobiet?

Migrena na podłoże genetyczne, przy czym nie chodzi tu o jeden gen, lecz całą konstelację genetyczną, która predysponuje bardziej do takiej właśnie reakcji na pewne bodźce. I tę konstelację dziedziczy się głównie właśnie w linii żeńskiej. Najczęściej jest tak, że migrenę miała babka i matka pacjentki, ma ją lub będzie miała jej córka i wnuczka. Drugi czynnik, który ją wyzwala i napędza, to gra hormonalna. Są kobiety, które mają napad migreny przy każdej miesiączce, rzadziej podczas owulacji. Bóle migrenowe może także nasilać przyjmowanie hormonów doustnych, choć bywa i tak, że je zmniejsza. Co ciekawe, napady prawie nigdy nie pojawiają się u kobiet w ciąży. Niestety, po urodzeniu dziecka na ogół wybuchają z jeszcze większą siłą. 

Jak silny może być ból, który towarzyszy migrenie?

Chorzy mówią, że czują się tak, jakby w środku ich czaszki ktoś walił młotem pneumatycznym. Ból zaczyna się po jednej stronie, a potem się rozprzestrzenia na całą głowę. Pulsuje w rytm bicia serca i czasem jest tak silny, że nie pozwala myśleć o niczym innym. Trwa zwykle od czterech do 72 godzin, najczęściej cały dzień. 

Migrena może mieć różne objawy

A w dodatku ból nie jest jedynym objawem migreny...

Ośmiu na dziesięciu migreników ma także nudności, niewielu mniej wymiotuje, niektórzy mają biegunkę. Większość pacjentów staje się nadwrażliwa na bodźce. Nie są w stanie znieść ostrego światła, hałasu, drażnią ich wszelkie zapachy. By jakoś to wszystko wytrzymać, izolują się od otoczenia i próbują przeczekać atak w cichym, ciemnym, chłodnym pomieszczeniu Migrena wyłącza ich z normalnego życia. Nie są w stanie uczyć się, pracować, zajmować dziećmi, jeść, czytać, krótko mówiąc – na czas napadu stają się niepełnosprawni. Częste, nieleczone migreny prędzej czy później odbijają się na ich karierze, życiu rodzinnym, towarzyskim i wszystkich innych sferach życia.

Ludzie cierpiący na migrenę wspominają czasem o aurze. 

Co dziesiąty chory już godzinę przed napadem migreny ma objawy, które ją zapowiadają. To właśnie aura. Najczęściej pacjent widzi błyski, obraz przed jego oczami faluje albo ma zaburzone proporcje, pojawiają się mroczki lub plama, która rozszerza się tak, że w końcu zajmuje całe pole widzenia. Ale aura może też objawiać się inaczej: chory ma słabszą rękę lub nogę – albo i rękę, i nogę – po jednej stronie ciała, czuje drętwienie, ma zaburzenia czucia na połowie twarzy lub ciała, trudności z mówieniem albo z rozumieniem tego, co mówią do niego inni. To wszystko trwa na ogół krótko, 5–10 minut, ale może być bardzo niepokojące, bo takie objawy przypominają udar mózgu lub tak zwane TIA – przejściowe niedokrwienie mózgu. 

Ostatnio usłyszałam też, że jest coś takiego jak migrena szyjna.

Nie ma takiej choroby, istnieje natomiast szyjnopochodny ból głowy, który z migreną nie ma nic wspólnego. Jest spowodowany bardzo rzadkimi zmianami w kręgosłupie, ale nie chodzi tu o zwyrodnienia, które ma prawie każda osoba po 50. roku życia. Te powszechne zmiany najczęściej są w dolnych partiach szyjnego odcinka kręgosłupa i nie mogą powodować bólu głowy, bo to po prostu anatomicznie i fizjologicznie niemożliwe. Mogą powodować natomiast bardzo dotkliwe bóle barków i ramion. 

Wróćmy więc do migreny: jak często pojawiają się napady?

To zależy. Absolutna większość osób cierpi na migrenę epizodyczną, co oznacza, że napady pojawiają się do 14 razy w miesiącu.

14 dni w miesiącu – przecież to przerażająco dużo.

Tak, jednak pamiętajmy, że to wciąż migrena epizodyczna. W migrenie przewlekłej ból głowy, niekoniecznie wyłącznie typu migrenowego, pojawia się jeszcze częściej, co najmniej 15 razy w miesiącu, a jak już wspomniałem, może trwać nawet trzy doby. W praktyce oznacza to, że chorzy cierpią niemal każdego dnia. Takich osób jest w całej Polsce około 400 tysięcy.

To tak, jakby codzienny ból głowy wyłączał z aktywności życiowej prawie wszystkich mieszkańców Szczecina. Jak oni sobie z tym radzą? 

Sięgają po leki przeciwbólowe. Niektórzy robią to tak często, że do migreny dołącza ból głowy spowodowany nadużywaniem środków farmakologicznych.

Leki przeciwbólowe mogą szkodzić!

Leki przeciw bólowi głowy powodują ból głowy?

Stosowane w nadmiarze – tak. Bierzemy tabletkę i po godzinie, dwóch, trzech czujemy ulgę. Lek uruchamia jednak w układzie nerwowym mechanizm, który sprawia, że następnego dnia budzimy się z pękającą głową, więc znów łykamy proszki. To błędne koło. Dlatego tak ważne jest to, by chory trafił do lekarza, który dogłębnie zna te problemy, najlepiej do neurologa specjalizującego się w migrenach, który zaplanuje skuteczne leczenie. 

Migrenę da się wyleczyć raz na zawsze? 

Nie, ale można sprawić, że napady będą o wiele rzadsze i mniej uciążliwe albo nawet na jakiś czas znikną. Pierwsze zadanie lekarza to uświadomić pacjentowi, na czym polega istota jego choroby i co może prowokować napady. Osoby, które cierpią od lat, często same potrafią te przyczyny wskazać, ale nie zawsze. 

Co może prowokować napad?

Na przykład alkohol, zwłaszcza czerwone wino, ciemne piwo, nalewki. Wyzwalaczem może być zarwanie nocy, ale także zbyt długi sen, który powoduje tak zwany weekendowy napad migreny przydarzający się ludziom, którzy w sobotę i niedzielę odsypiają zaległości. Migrenę może zapoczątkować także stres, zmiana pogody i wilgotności powietrza, nadmiar słońca, wycieczka w wysokie góry (niskie stężenie tlenu), leki, zwłaszcza te, które rozszerzają naczynia krwionośne, oraz hormony, także te w postaci środków antykoncepcyjnych.

Regularny tryb życia pomaga?

Może sprawić, że napady będą pojawiać się rzadziej. Osoby, które cierpią na migreny, nie powinny też pomijać posiłków, zwłaszcza śniadań. Każdy głód trzeba zaspokoić. Tylko nie czekoladą, która może prowokować napad, ale czymś konkretnym, posiłkiem opartym na białku i tłuszczu, a nie na samych węglowodanach. Poprzez zmianę stylu życia można napadom zapobiec.

Ale to trwa i nie zawsze jest możliwe. Co robić, gdy głowa już pęka?

Najskuteczniejsze są znane od lat 90. tryptany, a ich lista stale się wydłuża. Większość pacjentów dobrze je toleruje, jednak, niestety, nie wszyscy. Stosuje się także paracetamol, kwas acetylosalicylowy, ibuprofen oraz wiele innych leków. Bardzo ważne jest jednak to, by brać je rozsądnie, bo to jedyny sposób, by uniknąć bólu głowy z nadużywania leków. 

Jak leczyć migrenę?

Trudno nie brać leków, jeśli się cierpi.

Dlatego bardzo ważne, zwłaszcza w przypadku osób z migreną przewlekłą, jest leczenie prewencyjne. Stosuje się je niezależnie od samopoczucia w danym dniu właśnie po to, by uniknąć napadów lub zmniejszyć ich liczbę. Klasyczne podejście opierało się na lekach stosowanych przy nadciśnieniu, chorobach serca czy depresji. Choć nie stworzono ich z myślą o migrenie, były skuteczne. Powodowały jednak tyle niepożądanych objawów, czasem trudnych do zniesienia, że pacjenci rezygnowali z kuracji. Na szczęście od kilkunastu lat dysponujemy już środkami, które zapobiegają napadom praktycznie bez efektów ubocznych. Wśród nich jest toksyna botulinowa, skuteczna w leczeniu prewencyjnym migreny przewlekłej. 

Ta sama, którą stosuje się w medycynie estetycznej? 

Tak, ale w leczeniu migreny zastosowanie ma tylko jeden z kilku dostępnych na rynku preparatów. Podaje się go choremu podskórnie, wstrzykując preparat w punkty na czole, skroniach, potylicy, szyi i ramionach według zasady „stała dawka, stałe punkty”. Wprowadzenie tej terapii było ogromnym postępem w leczeniu migreny, bo lek nie powoduje efektów ubocznych i istotnie zmniejsza liczbę napadów. Dzięki temu chory przyjmuje mniej leków doraźnych i ma szansę uniknąć dodatkowego bólu głowy spowodowanego nadużywaniem środków przeciwbólowych. Poza tym mamy jeszcze jedną innowację: pojawiły się leki biologiczne ukierunkowane na sam mechanizm wyzwalania migreny. Działają bezpośrednio na miejsce nazywane generatorem migreny, a także na przewodzenie w szlakach bólowych. Niwelują niekorzystne zjawiska na styku naczyń i nerwów w oponach mózgowych. 

Generator migreny? Co to takiego?

To struktury w pniu mózgu, w których dochodzi do pierwotnego pobudzenia skutkującego potem napadem migreny. To właśnie stąd impulsy elektryczne wędrują wzdłuż nerwów tak zwanego układu nerwu trójdzielnego, odpowiedzialnego za czucie w największej części głowy i twarzy. Gdy dotrą do opon mózgowo-rdzeniowych, na zakończeniach nerwowych uwalniają się substancje chemiczne, wskutek czego powstaje neurogenny stan zapalny. To skomplikowane procesy, których efekt jest taki, że chory zaczyna odczuwać ból. Wracając do leków: te najnowocześniejsze, czyli biologiczne, potrafią wpływać na mechanizm wyzwalania migreny, skutecznie zmniejszają liczbę napadów, nie powodują efektów ubocznych i są wygodne w stosowaniu. Podaje się je raz na miesiąc – a istnieje też już taki, który stosuje się tylko raz na trzy miesiące – i można je wstrzykiwać samodzielnie. Pacjenci korzystają z nich chętnie, a to oznacza, że nie przerywają kuracji i dzięki temu albo całkowicie uwalniają się od migreny, albo cierpią rzadziej. Jest jednak i minus: takie leczenie nie jest refundowane. 

Czy migrena, poza tym, że utrudnia życie, może prowadzić do innych chorób?

Migrena z aurą nieznacznie zwiększa ryzyko niedokrwiennego udaru mózgu. To ryzyko rośnie 40-krotnie, jeśli chora z aurą przyjmuje estrogeny i pali papierosy. Podkreślam: jeśli kobieta ma migrenę z aurą, absolutnie nie wolno jej palić papierosów i powinna korzystać z innych niż hormonalna rodzajów antykoncepcji, na przykład spirali. Warto wziąć sobie tę radę do serca, bo miałem już pacjentki, które doznały niedokrwiennego udaru mózgu, mając 20–22 lata. 

A co z migreną bez aury?

Jest uciążliwa, ale nie zwiększa ryzyka udaru mózgu. Trzeba ją jednak leczyć, by się nie nasilała i z epizodycznej nie zmieniła się w przewlekłą.

Rozmowa z dr hab. Jackiem Rożnieckim ukazała się w „Urodzie Życia” 3/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
ALZHEIMER: OBJAWY, PRZYCZYNY, LECZENIE
Adobe Stock

Alzheimer: objawy, przyczyny, leczenie

Ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera wzrasta wraz z wiekiem. Postępująca utrata pamięci ostatecznie prowadzi do tego, że chory jest zdany na pomoc bliskich. Jakie są przyczyny występowania choroby Alzheimera, jak ją diagnozować i czy da się ją wyleczyć?
Karolina Morelowska-Siluk
09.11.2020

Alzheimer jest, mówiąc najprościej, zwyrodnieniem układu nerwowego powodującym ogólne otępienie. Chorobę określa się jako przedstarczy zanik mózgu. Zapadają na nią przede wszystkim osoby po 65. roku życia, dlatego bardzo często wiązana jest z mniejszą sprawnością umysłową z powodu wieku. Proces chorobowy powoduje uszkodzenia w korze mózgowej, co powoduje kłopoty z mową, pamięcią czy myśleniem. Alzheimer rozwija się bardzo powoli, krok po kroku wyniszcza mózg, aż dochodzi do jego zaniku, co widoczne jest podczas tomografii czy rezonansu magnetycznego. Objawy choroby Alzheimera Na pierwszym etapie choroby pojawiają się niewielkie zaniki pamięci, to zwykle nas nie niepokoi, bo dotyczy większości ludzi. Chory „pomaga” sobie – robi notatki, przygotowuje listę tego, co trzeba zrobić, itd. Jednak zaburzenia pamięci, ale także obniżenie ogólnej aktywności psychicznej, stopniowo narastają i prowadzą do coraz większych trudności w codziennym funkcjonowaniu. Dochodzą do tego zaburzenia orientacji w czasie i przestrzeni, a także zmiany nastroju. Pojawia się apatia, która czasem przypomina depresję i może być z nią mylona. Objawy dzieli się ze względu na etap choroby i wyróżnia się trzy rodzaje otępienia: Otępienie łagodne – to problemy z zapamiętywaniem nowych informacji oraz rozproszenia uwagi. Chorzy mają zaburzenia pamięci, która dotyczy aktualnie wykonywanych czynności, np. zapominamy, gdzie odłożyliśmy telefon, kilka razy pytamy bliskich o to samo. Pojawiają się huśtawki nastrojów. Otępienie łagodne powoduje, że chory unika kontaktów z innymi osobami, rezygnuje z życia towarzyskiego, ale zwykle na tym etapie jest jeszcze w stanie sam się sobą zajmować. Otępienie o średnim nasileniu – na tym etapie poza problemami z pamięcią dochodzi do zaburzeń mowy i...

Czytaj dalej
choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Praca ponad siły, stres, pośpiech. Nasz styl życia funduje nam choroby psychosomatyczne

Nawet dziesięć na sto dolegliwości, z którymi zgłaszamy się do lekarzy, ma podłoże psychosomatyczne. Nie łagodzą ich farmaceutyki, ale otwarta rozmowa z lekarzem i umiejętne radzenie sobie ze stresem.
Katarzyna Podhorecka
12.06.2020

Lekarze zazwyczaj bardzo nie lubią pacjentów z objawami psychosomatycznymi. Z prostej przyczyny – że zwykle nie wiedzą, jak im pomóc. Dlatego bywa, że chorzy z dolegliwościami psychosomatycznymi są traktowani w gabinetach lekarskich jak hipochondrycy, którzy próbują skupić na sobie uwagę, opowiadając o swoich wyimaginowanych dolegliwościach. Albo jeszcze gorzej: jak zwykli naciągacze, którzy próbują wyłudzić zwolnienia lekarskie. Lekarze w takiej sytuacji na odczepnego przepisują suplementy diety w nadziei, że pacjentowi „przejdzie samo”, albo że zmienią lekarza – problem w tym, że ludzie, którzy zmagają się z objawami psychosomatycznymi, nie symulują! Oni naprawdę odczuwają fizyczny ból i potrzebują pomocy.  – Najczęściej to ból głowy, brzucha, stawów, częste są także bóle w klatce piersiowej, duszności albo uporczywy kaszel, omdlenia, uczucie kołatania serca, zawroty głowy – wymienia dr Anna Plucik-Mrożek, specjalistka chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego Medicover w Warszawie i dyrektor Fundacji Exercise is Medicine Polska. Rzadziej, ale zdarzają się też szumy uszne czy pogorszenie widzenia. Osobom, które pracują głosem, z powodu nadmiernego napięcia zdarza się go stracić. Muzykom z niewyjaśnionych przyczyn sztywnieją nadgarstki.  Jeszcze inni pacjenci nie mają konkretnych dolegliwości, ale tracą apetyt, od rana czują się wyczerpani, a wieczorem nie mogą zasnąć. Tym, co łączy ich wszystkich, jest źródło dolegliwości – czyli emocje, najczęściej przewlekły stres, którego doświadczają w związku z pracą czy sytuacją rodzinną.  – To wcale nie musi być traumatyczne przeżycie, np. nieuleczalna choroba kogoś bliskiego czy utrata pracy – mówi dr Izabela Pawłowska, psycholog zdrowia,...

Czytaj dalej
Kobiecy zawał serca
Adobe Stock

Kobiecy zawał serca jest inny! Masz godzinę, żeby go rozpoznać

Sprawy sercowe u kobiet
Sylwia Niemczyk
28.09.2019

Zdarza ci się słyszeć bicie własnego serca w trudnych sytuacjach? Pod wpływem stresu serce kurczy się szybciej i mocniej po to, żeby lepiej zaopatrzyć organizm w tlen i substancje odżywcze, niezbędne do walki z wrogiem lub ucieczki.  – Jeśli takie głośne bicie serca zdarza się rzadko i szybko mija, to nie ma powodów do niepokoju – tłumaczy dr n. med. Patrycja Wachowska-Kelly, specjalistka chorób wewnętrznych ze szpitala Medicover w Warszawie . Ale jeśli w ten sposób serce reaguje na najmniejszy stres, to byłoby dobrze, gdyby jego pracy przyjrzał się kardiolog. Takie nerwowe sytuacje fundują sercu dodatkową pracę, a to nie jest dla niego korzystne. Jeśli powtarzają się często, mogą doprowadzić do arytmii, którą potem trzeba leczyć do końca życia. Lepiej zawczasu się zastanowić, co możemy zrobić, żeby uchronić przed nią serce.  Oczywiście trudno byłoby wyeliminować stres z życia, ale co na pewno możemy zrobić, to nauczyć się lepiej sobie z nim radzić. Pomagają w tym rozmaite techniki relaksacji, specjalne treningi rozbrajania stresu, mindfulness i joga.  Kobiecy zawał serca jest inny Przesadne reakcje na stres wynikają z nieco bardziej wrażliwej natury kobiecego serca, a konkretnie większej u kobiet niż u mężczyzn aktywnością układu współczulnego odpowiedzialnego za reakcję na stres. Dowodem na to jest typowo kobieca przypadłość, jaką jest przypominający zawał zespół takotsubo, nazywany także zespołem złamanego serca. Jego przyczyną jest nagły skurcz naczyń wieńcowych spowodowany wyrzutem do krwi dużej ilości hormonów stresu. Prawie zawsze zdarza się to pod wpływem silnych emocji, takich jak np. utrata pracy, śmierć bliskiej osoby czy wygrana w totolotka. Skurcz naczyń zmniejsza dopływ krwi do serca i prowadzi do niedokrwienia.  – Objawy zespołu takotsubo,...

Czytaj dalej
Aleksandra Pezda
Piotr Porebsky

Rodzice przemycają medyczną marihuanę dla swoich dzieci, bo w Polsce nie mogą jej kupić

Medyczna marihuana pomaga chorym z lekooporną padaczką, glejakiem, stwardnieniem rozsianym. Nie można jednak jej dostać w aptekach, a lekarze boją się ją przepisywać swoim pacjentom.
Bartosz Janiszewski
02.10.2020

Jeśli jest coś, co pomaga chorym, to nie powinniśmy się wahać ani sekundy. Nieważne są wtedy nasze uprzedzenia, polityka, kultura ani religia. Chory powinien dostać to, co go leczy. Natychmiast”. Z Aleksandrą Pezdą, autorką książki „Zdrowaś Mario. Reportaże o medycznej marihuanie”, rozmawia Bartosz Janiszewski. Bartosz Janiszewski: Publicznie przyznam ci się do przestępstwa. Załatwiałem olej z konopi bliskiej osobie chorej na glejaka. Aleksandra Pezda: Wcale mnie to nie dziwi. Odkąd zaczęłam pracę nad książką o medycznej marihuanie, nie było dnia, żebym nie usłyszała historii o kimś, kto łamie prawo, żeby zdobyć ten lek. Ponad milion osób w Polsce choruje na raka i gwarantuję ci, że większość z nich słyszała, że marihuana pomaga w walce z nowotworem oraz niweluje skutki uboczne chemioterapii. Padaczka lekooporna u dzieci – to samo: każdy rodzic wie o marihuanie. Chorzy na stwardnienie rozsiane albo już się leczą marihuaną, albo szukają sposobu, żeby to zrobić. I nikt o tym głośno nie mówi? Tabu? Strach? Chorzy wiedzą, że to jest coś, co może im pomóc, mimo że to nielegalne. Wiedzą też lekarze, ale większość udaje, że to nieprawda. Pacjenci boją się więc ryzykować. Poznałam wiele historii, które udowadniają, że strach jest uzasadniony. Jeden z moich bohaterów, Karol, spróbował marihuany, kiedy miał 30 lat, a od 10 cierpiał na chorobę Leśniowskiego-Crohna. To całkowicie upośledza pracę jelit. Przez lata przyjmował tonę leków, bez rezultatów. Lekarze wycięli mu część jelita, założyli stomię, żywił się kleikiem, tracił siły. Wreszcie kupił trawkę od dilera, zapalił i brzuch przestał go boleć, a trawienie wróciło do normy. Ale marihuana od dilera z ulicy jest droga, a jej jakość niepewna – nie wiesz, czy dla zarobku diler czegoś do niej nie dodał....

Czytaj dalej