Mary Komasa choruje na endometriozę i wspiera „endowojowniczki”. Ten problem dotyka 1 na 10 kobiet
Artur Szczepanski/REPORTER

Mary Komasa choruje na endometriozę i wspiera „endowojowniczki”. Ten problem dotyka 1 na 10 kobiet

Mary Komasa postanowiła podzielić się historią swojej choroby oraz wesprzeć wszystkie kobiety, które z endometriozą muszą zmagać się na co dzień.
Kamila Geodecka
04.03.2021

Mary Komasa, a właściwie Maria Wiktoria Komasa-Łazarkiewicz, to polska wokalistka mieszkająca na co dzień w Berlinie, która od lat walczy o prawa kobiet. Na początku marca opowiedziała o swojej chorobie – endometriozie.

Czytaj także: Lekarka o raku piersi: „Pytam, czemu przyszła tak późno. I słyszę: czekałam, aż samo zniknie”

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Mary Komasa o endometriozie: „Jesteśmy Endowojowniczkami!”

„Marzec jest miesiącem endometriozy. Moja historia zaczęła się w momencie diagnozy w 2009 roku. Od tego czasu przeszłam dwie operacje. Przez lata byłam na terapii lekiem Visanne” – pisze Mary Komasa w poście opublikowanym w mediach społecznościowych. Artystka opublikowała też dwa zdjęcia ze szpitala. Na pierwszym leży w typowej szpitalnej pościeli, robi zadziorną minę, chce walczyć z chorobą. Na drugiej fotografii idzie pustym, szpitalnym korytarzem, trzymając się stojaka z kroplówką.

Wokalistka przypomniała, że endometrioza wcale nie jest rzadką chorobą. „Endometrioza dotyka 1 na 10 kobiet. Poziom bólu, z jakim się zmagamy, jest nie do opisania. Nie mówię tutaj tylko o ogromnym bólu fizycznym. Ból psychiczny, PTSD, zmagamy się z tym każdego dnia” – tłumaczy w poście, a następnie dodaje kilka ciepłych słów: „Jesteśmy Endowojowniczkami! Chciałabym was wszystkie dzisiaj przytulić” – kończy.

Problem endometriozy jest poważny, czego dowodem są komentarze opublikowane pod wyznaniem artystki. Wiele kobiet pisało o swojej historii choroby, dzieliło się doświadczeniem. Jedna z nich podziękowała Mary Komasie za jej słowa: „Świadomość, że nie jest się samemu w chorobie, dodaje sił” – pisała. Pod postem znalazł się także komentarz lekarki, która pisze o problemie diagnostyki endometriozy. „Jestem dogłębnie dotknięta, jak pomijana w diagnostyce i niedostrzegalna jest endometrioza, co wynika w dużej mierze z braku metod do jej wykrywania i nieświadomości, że to może być to!” – pisała. I miała rację.

Czytaj także: „Dzisiaj mamy ok. 450 miesiączek w życiu, nasze babki miały ich tylko 100”

Marzec miesiącem endometriozy

Czym dokładnie jest endometrioza? To choroba hormonalno-immunologiczna, u której podłoża leży rozrost błony śluzowej macicy (endometrium) poza jamą macicy. Jej przyczyny wciąż nie są nam do końca znane. Doskonale znany jest natomiast ból, który odczuwają kobiety zmagające się z endometriozą. Ból jest rwący, przeszywający, promieniujący do nóg i kręgosłupa. Najczęściej nasila się podczas miesiączki i w trakcie współżycia. W skrajnych przypadkach może stać się nawet przeszkodą do zbliżeń fizycznych.

Tak, jak wspominała Mary Komasa, endometrioza niesie za sobą nie tylko ból fizyczny, ale także psychiczny. Wiele kobiet cierpiących na tę chorobę odczuwa ciągłe zmęczenie, pojawiają się u nich częste stany depresyjne, a ich libido jest niskie. Pacjentki zmagające się z endometriozą mogą mieć także problem z zajściem w ciążę – i to dla wielu z nich jest największy cios. Szacuje się, że nawet połowa kobiet, które leczą się z powodu niepłodności, choruje na endometriozę.

Samej endometriozy wyleczyć się nie da. To choroba przewlekła, która zostaje z nami na całe życie. Jeśli mamy szczęście i trafimy do dobrego specjalisty, zostanie szybko zdiagnozowana, jednak dostępne dane mówią raczej o tym, że rozpoznanie endometriozy może trwać całymi latami. Wiele kobiet wykonuje badania, chodzi do specjalistów i zmaga się z bólem, by dopiero po niemal dekadzie usłyszeć diagnozę: „to endometrioza”.

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
choroby psychosomatyczne
Getty Images

Choroby psychosomatyczne świadczą o tym, że ciało wariuje ze stresu

Klasyczna „chicagowska siódemka” chorób psychosomatycznych to: astma, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa i reumatoidalne zapalenie stawów. Obecnie lista jest poszerzona m.in. o migrenę, AZS i inne. Każda z tych chorób może mieć podłoże psychiczne.
Karolina Morelowska-Siluk
18.07.2020

Są ludzie, którzy zamiast przeżywać, chorują. Emocje to komunikaty. Muszą znaleźć jakąś formę wyrazu. Jeśli nie uda się na scenie psychicznej, będzie to teatr ciała. O chorobach psychosomatycznych rozmawiamy z psychoterapeutką Danutą Golec. Karolina Morelowska-Siluk: Pojęcie „psychosomatyka” większość z nas już gdzieś kiedyś zapewne słyszała. Ale niewielu z nas wie dokładnie, co to właściwie jest. Danuta Golec: Jest to sposób myślenia o tym, co łączy psychikę z somą, czyli, mówiąc bardziej poetycko: co łączy ciało z duszą. To pytanie zaprząta ludzkość od wieków. Zastanawiali się nad tym wybitni filozofowie, począwszy od Sokratesa.  Myślałam, że to stosunkowo nowy „nurt”. Dla medycyny – owszem. Przez setki lat medycyna nie brała tego wątku pod uwagę, a dziś można w zasadzie powiedzieć, że cała medycyna jest psychosomatyczna. To znaczy? To znaczy, że czynniki psychiczne są coraz częściej uwzględniane przez lekarzy. Lekarze już wiedzą, że choćby uwarunkowania osobowościowe pacjenta mają ogromny wpływ na to, jak choruje i jak wraca bądź nie wraca do zdrowia.  Chicagowska siódemka: astma, nadciśnienie i inne Jest pewna pula chorób psychosomatycznych. Tak. Po raz pierwszy opisali je psychoanalitycy w latach 50. ubiegłego wieku. Członkowie chicagowskiej szkoły psychoanalitycznej opracowali tak zwaną „chicagowską siódemkę”, czyli listę klasycznych chorób psychosomatycznych. Zaliczyli do nich: astmę oskrzelową, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna (przewlekła choroba zapalna jelit), wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa (forma nadczynności tarczycy) i reumatoidalne zapalenie stawów. Ta lista była potem, w toku badań, modyfikowana. Dodano migrenę,...

Czytaj dalej
Ewa Bem
East news

Ewa Bem w pierwszym wywiadzie po śmierci córki: „Jest jakieś światełko”

Marta Kwiatkowska
24.05.2020

Ewa Bem na antenie RadioJazz udzieliła pierwszego wywiadu po śmierci starszej córki. Wybitna wokalistka jazzowa opowiedziała o załamaniu, którego doświadczyła, kiedy jej córka, 39-letnia Pamela umarła na nowotwór mózgu. „Kiedy Pamelka odeszła, ja odeszłam razem z nią. Udawałam, że żyję, choć mnie nie było” powiedziała wokalistka w rozmowie z Jerzym Szczerbakowem. Córka Ewy Bem, Pamela Bem-Niedziałek była dziennikarką i wydawczynią w telewizji TVN24 i TVN24 BiŚ. O swojej chorobie dowiedziała się, będąc w drugiej ciąży. Terapię rozpoczęła tuż po przyśpieszonym porodzie, ale postępującego nowotworu nie udało się zatrzymać. Dziennikarka zmarła 30 września 2017 r., osierocając dwoje dzieci.  Ewa Bem wróci do muzyki? Jak opowiadała w wywiadzie w RadioJazz Ewa Bem, rodzinna tragedia złamała ją. Wokalistka odwołała koncerty, w tamtym czasie była przekonana, że już nie zdoła wrócić do śpiewania. Pół roku po śmierci córki ogłosiła zakończenie kariery artystycznej, nie udzielała wywiadów. „Nie mam w planach powrotu na scenę, na której i tak jest duży tłok. Proszę okazać zrozumienie”, pisała. Rozmowa w RadioJazz była jej pierwszym wystąpieniem publicznym od tamtego czasu. W wywiadzie zapowiedziała, że na nowo pojawiła się w niej myśl o koncertowaniu: „Zaczynam powoli odczuwać chęć pobycia na scenie, zaśpiewania i posłuchania muzyków jak inspirują. Potrzebuję inspiracji i kocham muzyków. (…)  Dla wszystkich, którzy oczekują, że ja jeszcze coś zaśpiewam, mogę powiedzieć, że jakieś światełko, w jakimś tunelu się zapaliło”. Wokalistka, znana m.in. z „Moje serce to jest muzyk” czy „Podaruj mi trochę słońca” zdradziła też, że na wydanie...

Czytaj dalej
Magdalena Umer
Jacek Poremba

Magda Umer: „Gdyby jakaś kobieta zapytała mnie, czy ma urodzić śmiertelnie chore dziecko, nie umiałabym odpowiedzieć”

Miałam brata chorego na zanik mięśni. Miał 14 lat, kiedy zmarł. Ciężko pojąć komuś, kto tego nie doświadczył, ogrom takiej tragedii. Ale też ciężko wytłumaczyć, jakie to szczęście, że mogłam poznać mojego brata, że mogłam z nim być – mówi pieśniarka i poetka.
Magdalena Żakowska
30.10.2020

Poetka, pieśniarka, scenarzystka, reżyserka, autorka recitali i programów telewizyjnych. Rzadko udziela wywiadów, rzadko zabiera głos w sprawach publicznych. Kiedy do niej napisałam z prośbą o rozmowę, odpisała „Strasznie nie chcę być taką osobą, która wypowiada się na każdy temat. Ale ten temat jest naprawdę ważny. Dzwoń”.   Magda Żakowska:  Jest eś zaniepokojona czy wkurwiona? Magda Umer:  Z jednej strony jestem zachwycona tym, co się dzieje. Nareszcie kobiety powiedziały „nie” mężczyznom, którzy chcą o nas decydować, chociaż sami nie zachodzą w ciążę, nie rodzą dzieci, nie wiedzą, co to znaczy. Oczywiście, że jestem z nimi. Oczywiście, że gdybym była młodsza, tańczyłabym z nimi poloneza na ulicy. Oczywiście, że moi synowie i synowe biorą udział w Strajku Kobiet. Ale z drugiej strony nie wstydzę się przyznać, że strasznie się boję.  Czego się boisz? Rozszerzenia się pandemii i tego że  protestujący zostaną sprowokowani, pobici, aresztowani. Widziałam nagranie, na którym  samochód specjalnie potrąca protestujące dziewczyny i trudno mi o tym zapomnieć. Przypomina mi się jak w marcu 1968 roku bito studentów. Boję się, że po tym strasznym orędziu Kaczyńskiego, po tych chorych słowach chorego człowieka, stanie się coś niedobrego. Boję się, że faszyzm, który się do tej pory w Polsce tlił, teraz wybije jak lawa. Jak mawiała Marysia Czubaszek... Strasznie trudno dziś na ulicy odróżnić tych, którzy są z nami, od tych, którzy są przeciw nam. A do tego jeszcze wszyscy nosimy maski, co sprawia, że niektórzy czują się dużo bardziej bezkarni. To wszystko przypomina jakiś ponury film science-fiction. Ale na ulicach jest też dużo pozytywnej energii, muzyki, śmiesznych haseł.  I to jest...

Czytaj dalej
terapia raka
iStock

Rak często wyzwala w nas siłę, o której nie miałyśmy pojęcia

„Rak zawsze zaskakuje. Myślimy, że przytrafia się komuś, gdzieś. Historia sąsiadki. Ale nie moja. Kiedy staje się „moja”, najpierw jest szok, niedowierzanie, potem, paradoksalnie, nabiera się siły. Nie tylko do walki, ale też do przewartościowania życia”, mówi Adrianna Sobol, psychoonkolog.
Joanna Derda
21.06.2020

Rak jajnika, rak piersi albo nowotwór trzustki pojawiają się u kobiet 40-, 50-letnich. Czasem młodszych. Zawsze diagnoza: nowotwór – ścina z nóg, tymczasem psychoonkolog, Adrianna Sobol przekonuje, że nasze nastawienie do terapii ma ogromne znaczenie. Rak może być przystankiem, którego nieraz bardzo potrzebujemy. Nie traktujmy go jako wyroku. Wykorzystajmy go jako okazję, aby przyjrzeć się sobie i swojemu życiu. Rak to lekcja, nie wyrok Joanna Derda: Coraz częściej słyszymy, że rak to choroba psychosomatyczna. Że wydarzyła się pod wpływem stresu, problemów. Co, mówiąc inaczej, oznacza, że sami ją na siebie sprowadziliśmy. Jak sobie radzić z poczuciem winy? Adrianna Sobol: Zawsze kiedy pojawia się rak, zadajemy sobie pytanie: dlaczego. Szukamy i nie potrafimy znaleźć odpowiedzi. Oczywiście bywają i tacy, którzy traktują chorobę jako rodzaj kary. Kłócę się z tym! Rzeczywiście etiologia chorób nowotworowych ciągle nie do końca jest wyjaśniona. Naukowcy się sprzeczają, a pewnie przyczyn jest wiele. Geny, kwestie środowiskowe, styl życia. Ale faktycznie coraz więcej mówi się o czynnikach psychologicznych, emocjonalnych. Nie wolno się winić za chorobę, ale na pewno warto zwracać uwagę na to, jak żyjemy. No tak, ale z tym łatwo nie jest. Jesteśmy w coraz większym pędzie, zestresowani, nasz układ odpornościowy nie ma siły. A tu psycholog mówi, że mamy żyć bez stresu. Wiemy, że to niemożliwe, więc stres narasta. Zaklęte koło… To prawda. Biegniemy, pracujemy na okrągło, bierzemy kredyty, co obciąża nas też psychicznie, wszystko chcemy mieć – a zapominamy o odpoczynku. Gdybym miała się odnieść do mojego doświadczenia, widzę, że właściwie każdy pacjent przeszedł coś trudnego, chorobę czy śmierć kogoś bliskiego, rozwód, problemy w...

Czytaj dalej