Martyna Wojciechowska w poruszających słowach prosi o wsparcie!
Marta Wojtal

Martyna Wojciechowska w poruszających słowach prosi o wsparcie!

Dokładnie w Dzień Matki znana podróżniczka i dziennikarka Martyna Wojciechowska prosi o wsparcie jej nowego projektu, który realizuje w Polsce.
Sylwia Niemczyk
26.05.2020

Martyna Wojciechowska od lat pomaga kobietom: kiedy kilka lat temu podczas pracy nad programem „Kobieta na krańcach świata” poznała tragicznie okaleczoną albinoską dziewczynkę, Kabulę, nie tylko nagłośniła problem prześladowania albinosów w Tanzanii, lecz także zdecydowała się na o wiele większy krok: zaadoptowała Kabulę i zbudowała bezpieczny dom dla niej i dziewczyn w podobnej sytuacji. 

Teraz dziennikarka rozpoczyna budowę kolejnego domu – tym razem dla polskich dziewczyn, które także znajdują się w dramatycznej sytuacji życiowej:

„Dzisiaj DZIEŃ MATKI. Myśli biegną do naszych kochanych Mam, którym tak wiele zawdzięczamy… Jednak moje myśli biegną dziś także do młodych dziewczyn, które nie doświadczyły wspierającej obecności rodziny, miłości, troski. Pochodzą z patologicznych rodzin, mieszkają w domach dziecka, w poprawczakach. A teraz same stojąc u progu macierzyństwa, mogą zostać pozbawione takiej szansy wobec swoich dzieci. Te dziewczyny nie mają edukacji seksualnej, czasem nie rozumieją, co się dzieje z ich ciałami, jakie są konsekwencje ich decyzji. A co, kiedy zachodzą w ciążę? Kiedy nastolatka rodzi dziecko, to nie może się nim zająć, bo nie ma władzy rodzicielskiej. A nie zawsze może liczyć na wsparcie rodziny. Wtedy noworodek trafia do rodziny zastępczej, a młoda Mama jest pozostawiona sama sobie. Napiętnowana i odrzucona. Z kolei Dziecko pozbawione jest na starcie tego, czego każdy potrzebuje najbardziej – bliskości i czułości Mamy, której nie zastąpi nic na świecie. Oboje przepadają w bezdusznym systemie. Czuję niesprawiedliwość i żal, że ten świat został przez nas dorosłych tak urządzony. I nie mam na to zgody – pisze Martyna Wojciechowska na Instagramie. 

Dramat, o którym pisze dziennikarka, wbrew pozorom nie jest marginalny: według statystyk każdego roku w Polsce nieletnimi matkami zostaje ok.  9 tysięcy nastolatek.

Martyna Wojciechowska
mat. prasowe

Martyna Wojciechowska buduje kolejny dom dla młodych kobiet

O swoich planach opowiedziała już w kwietniu w wywiadzie dla „Urody Życia”: 

– Fundacja UNAWEZA wspólnie z Fundacją Po DRUGIE ma w planach budowę domu dla nieletnich i usamodzielniających się matek. Chcemy stworzyć dla nich bezpieczną przystań, pomóc w nauczeniu się macierzyństwa i w usamodzielnieniu się – mówiła. Zdradziła też, skąd wziął się pomysł na budowę domu dla nastoletnich matek: – O pomyśle na budowę domu dla nieletnich matek opowiedziała mi Sylwia Chutnik: pewnie nawet o tym nie wie, że to dzięki niej UNAWEZA zainteresowała się tym tematem. Ja Sylwię szczerze kocham i jestem bardzo wdzięczna jej za to, że ma odwagę mówić pełnym głosem o rzeczach, o których trzeba mówić.

Martyna Wojciechowska w Dzień Matki prosi o wsparcie i pomoc nas wszystkich:

– Na start potrzebujemy 500 tys. zł! Wierzę, że damy radę! Chcemy stworzyć prawdziwy DOM, w którym te dziewczyny zamieszkają, dostaną opiekę i nauczą się, czym jest macierzyństwo. A przy tym nie przerwą edukacji i zdobędą zawód. Po to właśnie powstała Fundacja UNAWEZA @unaweza.foundation – żeby DAWAĆ KOBIETOM SKRZYDŁA, szczególnie tym, które mają trudniej już na starcie – pisze w swoim apelu. 

„To dzięki urodzeniu Marysi poczułam solidarność  z innymi kobietami”

Zanim Martyna Wojciechowska zaczęła wyjeżdżać na krańce świata, by rozmawiać z mieszkającymi tam kobietami, była dziennikarką motoryzacyjną, autorką programu „Automaniak”. Tematy kobiece były wtedy poza obszarem jej zainteresowań: 

– Od dzieciństwa wydawało mi się, że jeśli chcę robić to, o czym marzę, czyli zostać wyścigowym kierowcą motocyklowym, muszę być chłopakiem. A że nie mogłam nim być, to starałam się z całych sił być jak chłopak. Byłam zacięta, nieprzejednana, płakałam po nocach, ale zaciskałam zęby i parłam do przodu. Za wszelką cenę chciałam wejść do męskiego świata, co kosztowało mnie wiele upokorzeń. Przeszłam nawet coś w stylu wojskowej fali, bo chłopcy, odkąd pamiętam, chcieli mi udowodnić, że jestem słabsza, gorsza. Tak było w podstawówce, potem w liceum, ale też, kiedy zaczęłam pracę jako dziennikarka motoryzacyjna w wieku 21 lat. Moi koledzy przez pierwsze lata wyraźnie dawali mi do zrozumienia, że kobieta w tej branży jest pożyteczna tylko wtedy, kiedy włoży bluzkę z dekoltem i jako hostessa będzie rozdawać ulotki na targach”.

Dopiero narodziny córeczki i pierwsze trudne miesiące macierzyństwa, o których Martyna opowiadała wiele razy, uświadomiło jej, że podobne doświadczenia ma wiele kobiet – które po porodzie muszą zmierzyć się z utratą dawnego życia i przebudować myślenie o samej sobie. Dziennikarka nie ukrywa, że właśnie dzięki pojawieniu się Marysi zauważyła siłę kobiet:

– Od dziecka byłam feministką i obalałam stereotypy, tylko że nie myślałam o tym w ten sposób. Czułam się samotna, sama przeciwko całemu światu. Potem odkryłam wiele wspaniałych kobiet, które przetarły nam wszystkim szlaki w nauce, sporcie, w życiu publicznym. Ale dopiero dzięki urodzeniu Marysi poczułam solidarność doświadczeń z innymi kobietami i zaczęłam budować całkiem inne relacje – mówiła w wywiadzie dla „Urody Życia”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Martyna Wojciechowska w akcji #dziękuję
Marta Wojtal

Martyna Wojciechowska o wdzięczności i dziękowaniu

„Poczuć wdzięczność to jedno. Ale druga rzecz, ten szalenie ważny krok, do którego bardzo was namawiam, to jest to, żeby umieć powiedzieć to na głos. Dziękuję – proste, piękne, magiczne słowo, które możemy powiedzieć każdemu na naszej drodze”.
Sylwia Niemczyk
03.04.2020

To jedno „dziękuję” sprawia, że nasze relacje z ludźmi wyglądają zupełnie inaczej – mówi Martyna Wojciechowska  i zachęca do udziału w naszej akcji #DZIĘKUJĘ.    Wdzięczność to jest wyraz dojrzałości Według dziennikarki i podróżniczki wdzięczność i umiejętność docenienia tego, co dostaliśmy od życia i od innych ludzi, to wyraz naszej wewnętrznej dojrzałości. Przekonanie, że wszystko, co osiągnęliśmy, zawdzięczamy sobie, być może i jest przyjemne – ale na pewno nie jest prawdziwe.  – Zachęcam was do tego, żebyśmy się rozejrzeli i żebyśmy zastanowili się, ile jest jednak cudownych osób i cudownych rzeczy, które mamy. Bardzo chciałabym, żebyście zatrzymali się na chwilę i zastanowili, jak wiele zawdzięczacie innym ludziom. Nikt z nas nie byłby w tym miejscu, gdyby nie pomoc tych ludzi.   Powiedz: dziękuję Martyna Wojciechowska rozdziela uczucie wdzięczności i umiejętność wyrażenia jej. To dwie zupełnie inne rzeczy: bywa, że jesteśmy komuś za coś wdzięczni, ale z różnych powodów nie decydujemy się powiedzieć tego jednego słowa: dziękuję. A to błąd, na którym cierpimy my sami. Dziennikarka przekonuje, że słowo „dziękuję” to jest najpiękniejsza rzecz, którą możemy dać drugiemu człowiekowi, lepsza, ważniejsza i bardziej wartościowa niż nawet najwspanialszy prezent.  – Czasem warto wziąć telefon i zadzwonić do kogoś z przeszłości i powiedzieć: „Dziękuję ci za to, że wtedy i wtedy...” i przekonacie się, jak niesamowitą energię niesie to słowo. Zastanówcie się, komu chcielibyście podziękować. Takich osób jest na pewno w waszym życiu bardzo wiele. Może jeszcze nie zdążyliście, może zapomnieliście. Dzisiaj jest do tego...

Czytaj dalej
Martyna Wojciechowska w akcji #DZIĘKUJĘ
Marta Wojtal

Martyna Wojciechowska dziękuje mamie, córce i kobietom, które ją dziś wspierają

„Gdyby nie wsparcie innych, nie byłoby mnie tu, gdzie dzisiaj jestem” – mówi. W akcji #DZIĘKUJĘ pytamy Martynę Wojciechowską o to, komu i za co jest wdzięczna w życiu. A ona długo wylicza.
Sylwia Niemczyk
03.04.2020

Chociaż Martyna Wojciechowska osiągnęła w życiu najwyższe szczyty – także popularności – to nigdy, nawet przez sekundę nie miała pokusy, aby przyznać z dumą, że wszystko osiągnęła sama. Przeciwnie, w rozmowie w ramach akcji #DZIĘKUJĘ wylicza kolejne i kolejne osoby, którym jest wdzięczna za wsparcie. Wśród nich – mama, córka, współpracowniczki w fundacji UNAWEZA, redaktorki programu „Kobieta na krańcu świata”. Sylwia Niemczyk: Umiesz wskazać jedną osobę, której zawdzięczasz najwięcej? Mama. Poświęciła mi mnóstwo czasu i  energii na etapie mojego dorastania, dojrzewania, potem też w dorosłym życiu, kiedy sama urodziłam córkę. Ale nawet nie za ten czas jestem jej najbardziej wdzięczna. Zarówno jej, jak i mojemu tacie zawdzięczam przede wszystkim to, że z bardzo nieśmiałej dziewczynki stałam się tą odważną kobietą, którą jestem dzisiaj. Patrząc dziś na ciebie, trudno uwierzyć w tę nieśmiałość. Byłam tak nieśmiałym dzieckiem, że nie chodziłam nawet do przedszkola! Po dwóch tygodniach zajęć mnie z niego wyrzucili, bo nie potrafiłam się zaadaptować. To była dla mnie trauma, do dziś pamiętam to bardzo dokładnie. Moja mama nigdy na mnie nie podnosiła głosu, więc kiedy w przedszkolu znalazłam się w zupełnie innym świecie: krzyku pań opiekunek, ale też wyrywania sobie zabawek przez dzieci, rozpychania się łokciami – od razu się wycofałam. I  moja mama mi na to pozwoliła.  Nigdy nie czułam się przez nią oceniana i  krytykowana. Nigdy nie usłyszałam od niej: „A nie mówiłam?!”. Mama po prostu nie potrzebuje podkreślać swojej wiedzy, doświadczenia i  mądrości, a  wręcz przeciwnie: zawsze pozwalała mi doświadczać, popełniać błędy. A przecież tylko poprzez...

Czytaj dalej