Magda Gessler wiele zawdzięcza dziadkowi: „Dziękuję mu, na pewno mnie słyszy”
mateusz stankiewicz

Magda Gessler wiele zawdzięcza dziadkowi: „Dziękuję mu, na pewno mnie słyszy”

Chociaż nieraz Magda Gessler opowiadała o tym, jak ważni dla niej byli i są: pierwszy mąż, obecny partner, syn – to jednak w ramach akcji #DZIĘKUJĘ zdecydowała się podziękować przede wszystkim innemu mężczyźnie: dziadziusiowi.
Sylwia Niemczyk
03.04.2020

Gotował zupy mleczne, ucierał kogiel-mogiel i przede wszystkim: uczył malutką Madzię radości życia! Magda Gessler wczesne lata dzieciństwa spędziła w domu dziadków, w podwarszawskim Komorowie i tamten okres wspomina jako jeden z najszczęśliwszych w swoim życiu. 

– Byłam otoczona miłością, zanurzona wręcz w niej – wspomina. – Dziadek nauczył mnie, że z niczego zawsze można robić coś. Że nie trzeba mieć pieniędzy, by robić piękne rzeczy i by okazywać miłość.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Rodzinny dom zaszczepił w Magdzie Gessler radość życia

Do dzisiaj Magda Gessler pamięta poczucie bezpieczeństwa, jakie towarzyszyło jej w rodzinnym domu. Chociaż dorastała w trudnych latach 60. i jej rodzina żyła bardzo skromnie, to jednak nie brak pieniędzy, ale poczucie radości życia, jakie zaszczepili jej rodzice i dziadkowie, jest jej najwyraźniejszym wspomnieniem z dzieciństwa. 

– Dziadek pisał dla mnie wiersze, robił dla mnie zabawki na choinkę z pudełek od zapałek, obklejał je kolorowym papierem, chował do środka jakieś drobiazgi, cukierki, dzięki czemu ta biedna PRL-owska choinka stawała się jedną wielką cudowną niespodzianką. Myślę, że mam wielkie szczęście, że zdążyłam mojemu dziadziowi i babci podziękować za to, jakie dzieciństwo mi stworzyli, że umiałam wyrazić im swoją wdzięczność i miłość.

Magda Gessler była w dzieciństwie niejadkiem 

Do zasług babci i dziadka Magdy Gessler należy także to, że… nauczyli ją, że jedzenie może być wyrazem troski, miłości i przyjemności! 

– Byłam niejadkiem i dziadek potrafił ugotować dla mnie 10 różnych zup mlecznych, bo żadna mi nie smakowała. Godzinami stał przy kuchni tylko po to, żeby jego mała wnuczka – nieznośna zresztą! – zjadła coś zdrowego. I, mimo że odsuwałam talerz albo waliłam łyżką w zupę, to on cierpliwie próbował dalej, aż wreszcie udało mu się zrobić coś, co byłam w stanie zjeść. Albo kręcił dla mnie kogiel-mogiel, co wtedy było moją ulubioną potrawą na świecie! Do dziś o tym myślę z wielką wdzięcznością – mówi. 

Opowieść Magdy Gessler przeczytasz w „Urodzie Życia” 5/2020. Kup wydanie na tablet lub telefon na Hitsalonik.pl

Okładka miesięcznika Uroda Życia

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Uroda Życia 2020
mat. prasowe

2020 to rok kobiet! Zobacz, jakie bohaterki gościliśmy w 2020 r. na okładkach „Urody Życia” 

Najsłynniejsza polska restauratorka, najpopularniejsza podróżniczka, najbardziej poczytna autorka kryminałów, kandydatka na Prezydentkę RP, wspaniałe aktorki i wokalistki – takie były bohaterki naszych okładek w 2020 roku!
Agnieszka Dajbor
16.12.2020

To był rok nie do przewidzenia i nie do opowiedzenia. Pandemia Covid-19 wywróciła nasze życie do góry nogami. Zdalna praca, zdalna szkoła naszych dzieci, inna organizacja życia, strach o zdrowie swoje i najbliższych. Zabrakło wielu zwykłych, codziennych przyjemności, spotkań ze znajomymi, biesiadowania w ulubionych knajpkach. Ale było też trochę nadziei. Bo 2020 był także rokiem kobiet, które mimo zagrożenia wyszły na ulice, aby walczyć o swoje prawa. Jednym z symboli tego roku została błyskawica, która pojawiła się na maseczkach uczestniczek i uczestników demonstracji. W „Urodzie Życia” gościłyśmy w tym roku na okładkach kobiety, które potrafiły rozwijać się, zmieniać siebie i świat wokół. Znajdowały siły, by nie poddać się beznadziei i strachowi pandemii. Nie zostawały obojętne wobec naszych wspólnych spraw. Dzieliły się swoimi, często osobistymi przeżyciami, by czytelniczki mogły się do nich odnieść i lepiej zrozumieć siebie. Katarzyna Bonda: Znowu wierzę w miłość – „Uroda Życia” 1/2020 Z najpopularniejszą polską autorką kryminałów Katarzyną Bondą rozmawiałyśmy z okazji wydania jej nowej książki „Miłość leczy rany” (wyd. Muza 2020). Miłosna historia to było coś nowego w jej repertuarze. Katarzyna Bonda mówiła nam, że na uczucia, o których czasem już zapominała, otworzył ją związek z Remigiuszem Mrozem. Kiedy ogłosili, że są parą, dużo się mówiło. „Król i królowa polskich kryminałów wreszcie razem!”, donosiły media. I choć zaledwie po kilku miesiącach rozstali się, Katarzyna Bonda była mu wdzięczna za miłość i życzliwość. „To było wzajemne i niezależnie od tego, jak się skończyło, było piękne. Zadedykowałam mu nową książkę, bo przywrócił mi...

Czytaj dalej
Fot. materiały prasowe Wydawnictwa Marginesy

Ałbena Grabowska, autorka „Stulecia Winnych” o niezwykłych losach swojej rodziny i walce o samą siebie

„Trzeba było w końcu zdecydować, czy całe życie mam robić to, czego się ode mnie oczekuje, wmawiając sobie, że sama właśnie tego chcę, czy też mam własne pragnienia i odwagę, by coś zmienić, o coś zawalczyć”, opowiada Ałbena Grabowska.
Anna Zaleska
25.08.2020

Ałbena Grabowska z zawodu jest specjalistą neurologiem, zrobiła doktorat z epileptologii, przez wiele lat pracowała jako lekarz. 10 lat temu wydała swoją pierwszą książkę i wtedy odkryła w sobie wielką pasję do pisania. Trzytomowa saga „Stulecie Winnych”, na podstawie której powstał popularny serial, a potem książka „Matki i córki”, odniosły wielki literacki sukces. Ałbena Grabowska jest przekonana, że nie stałaby się pisarką, gdyby nie jej bułgarskie korzenie, ale polski dziadek też odegrał tu ważną rolę. Na początku polskiego rozdziału w historii jej rodziny była jednak romantyczna miłość. Przy okazji ukazania się nowej książki Ałbeny Grabowskiej „Uczniowie Hippokratesa. Doktor Bogumił” rozmawiamy o historii miłosnej rodziców pisarki, która zaczęła się na czarnomorskiej plaży. O codzienności samotnej matki trójki dzieci. I o tym, dlaczego nie warto tkwić w strefie komfortu. Anna Zaleska: To prawda, że Ałbena znaczy kwiat jabłoni? Ałbena Grabowska: Tak, to imię bułgarskie, stare, literackie. Moja mama jest Bułgarką i ona je dla mnie wybrała. W Bułgarii bardzo znane jest opowiadanie Jordana Jowkowa o dziewczynie imieniem Ałbena. Jaka to dziewczyna? Nadając imię często myślimy o historii, które ono w sobie niesie. Wydaje mi się, że w tym przypadku tak nie było. Ałbena z opowiadania Jowkowa to buntowniczka, femme fatale, która potrafi zawrócić w głowie wszystkim mężczyznom wokół siebie. Nie sądzę, żeby mojej mamie to przyświecało (śmiech). Nie mam w sobie takich cech. Raczej godzę się z tym, co dostaję, po bałkańsku uważając, że widocznie to dla mnie najlepsze. To typowo bałkańska postawa? Pogodzenie z losem? Gotowość przyjęcia tego, co nam przynosi? Tak, nawet się mówi, jeżeli coś nie dzieje się po naszej myśli: taki był...

Czytaj dalej
gessler
fot. Marta Wojtal

Magda Gessler: „Jeśli warto za czymś w życiu gonić, to za miłością”

„W perspektywie jednego życia, które mamy, trzeba zawsze próbować wszystkiego, aby pojednać się z ludźmi. Walczyć o miłość, troszczyć się o przyjaciół. Mieć w sobie empatię i miłość do świata” – mówi Magda Gessler.
Magdalena Żakowska
11.08.2020

Najsłynniejsza polska restauratorka ma rozmach, fantazję i cięty język. Fani programu „Kuchenne rewolucje”, który dzięki jej osobowości stał się telewizyjnym hitem, powtarzają sobie jej powiedzenia typu: „karta dań wygląda jak akt zgonu”, czy „żadne danie nie jest jadalne prócz herbaty”. Świat bez niej byłby na pewno mniej kolorowy – i ciekawy. Ale w rozmowie z nami mówi o kameralnych relacjach, bliskich uczuciach i tym, że dzisiaj, w tych dziwnych czasach lepiej gonić za miłością niż za jakimikolwiek dobrami materialnymi. Magdalena Żakowska: Gdybyś miała teraz zamknąć oczy i przenieść się w wymarzone miejsce sprzed epidemii, to gdzie by to było? Magda Gessler: Floryda lat 60. Jadę obłędnym kabrioletem, włosy schowane pod jedwabnym szalem w kolorze lodów malinowych. Morelowa sukienka na prawdziwej halce, z bawełnianej satyny, wcięta w talii, z głębokim dekoltem, bardotka. Koralowe usta. Skośne, kocie okulary dopełniają całość. Za mną unosi się woń perfum o zapachu gardenii. Niebieskie niebo, mocne słońce i orzeźwiająca bryza znad oceanu. W radiu Sinatra. Sama tak jedziesz? No co ty?! Oczywiście z mężczyzną. I wyglądam jak hollywoodzka gwiazda! Ale to wszystko dlatego, że oglądałam ostatnio film z lat 60. z Rockiem Hudsonem, którego kocham. To pierwszy aktor, który zmarł na AIDS, był homoseksualistą, ale jak wszyscy wtedy musiał to ukrywać. Żył w fikcyjnych związkach, prowadził fikcyjne życie na pokaz. Tragiczna postać. Jeśli miałabym zinterpretować to marzenie, obstawiałabym, że tęsknisz za mężczyzną. Waldek [Kozerawski, partner Magdy Gessler – red.] jest w Kanadzie, ja w Polsce. Miałam lecieć do niego w sobotę 14 marca ostatnim samolotem. Ale poczułam odpowiedzialność i ciężar tego, kim jestem i co się z tym wiąże. Poza tym paniczny strach...

Czytaj dalej
Magdalena Umer
Jacek Poremba

Magda Umer o Zuzannie Łapickiej: „Od lat choruję na depresję. Zuzia pomagała mi żyć”

Magda Umer opowiada o swoich najważniejszych związkach w życiu: przyjaźni z Zuzią Łapicką i Agnieszką Osiecką, a także miłości do męża.
Magdalena Żakowska
01.11.2020

Dziś, jak myślę o tych wszystkich moich miłościach, zastanawiam się, co w tym było prawdziwym uczuciem. Leciałam za czymś na oślep, życie mi się sypało, a może to była tylko chemia?”, mówi piosenkarka Magda Umer i wspomina swoje ważne związki, nie tylko z mężczyznami. Magdalena Żakowska: Sushi? Magda Umer: Wybrałam to miejsce spotkania nieprzypadkowo. Po raz pierwszy byłam tu z Zuzią Łapicką, którą też dobrze znałaś. Zuzia niedawno umarła, a my jesteśmy na jej osiedlu, sto metrów od jej domu… Byłyście najlepszymi przyjaciółkami, możemy o tym rozmawiać? To trudne. Potrafię o nas tylko coraz ciszej milczeć. Każde słowa wydają mi się banalne i nie oddają tego, co się czuje po stracie kogoś aż tak bliskiego. Trudno nazwać to, co nas łączyło. Poznałyście się w latach 70. W 1977 roku. Oczekiwałam narodzin Mateusza, który jest jej synem chrzestnym, a dziś ma 41 lat. Ale wcześniej poznałam jej przyszłego męża Daniela. Występowałam z nim w różnych programach telewizyjnych Krysi i Michała Bogusławskich, a potem graliśmy razem w „Weselu” Hanuszkiewicza [1974 – red.]. Ale co śmieszniejsze, byłam też wcześniej koleżanką jej taty, Andrzeja Łapickiego, bo w „Weselu” grał Pana Młodego, co było dla mnie szokiem, wydawał mi się wówczas potwornie stary... a miał prawie 50 lat. A pani miała 25 lat. Nie uległa pani urokowi Łapickiego?! Chyba każda kobieta ulegała jego urokowi. Andrzej rzeczywiście był fantastycznym „menem”, potrafił zauważyć i docenić kobietę, szczególnie młodą. Typ przedwojennego, zabójczo przystojnego inteligenta. Lubiłam z nim rozmawiać, ale interesowali mnie inni mężczyźni. Olbrychski był do Łapickiego podobny? Nie. Daniel to kompletnie inny typ. Mimo że od czasu roli Kmicica...

Czytaj dalej