Łąki zamiast trawnika: tak polskie miasta walczą z suszą i… kleszczami
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Łąki zamiast trawnika: tak polskie miasta walczą z suszą i… kleszczami

Pomagają walczyć z suszą i upałami. Są schronieniem dla pszczół, jeży, jerzyków i wróbli. No i wyglądają pięknie. Łąki kwietne pojawiły się w Warszawie, Krakowie i Łodzi, a my mamy nadzieję, że to dopiero początek ekorewolucji w Polsce.
Sylwia Arlak
21.05.2020

Świat przygotowuje się do zmian klimatycznych – miasta szukają skutecznych sposobów, aby ograniczyć smog (nie tylko ten zimowy, pochodzący z kominów, ale też tzw. kalifornijski, powstający w upalne dni w centach miast), zmniejszyć upał i zatrzymać wodę. Przykładem zdecydowanych działań może być Wiedeń, który w ostatnich tygodniach zerwał asfalt z jednej z głównych ulic: Trunnerstraße. Na jej miejscu już jesienią powstanie Else Feldman Park: zostaną zasadzone drzewa, trawa i krzewy, które lepiej niż miejska ulica chłoną ciepło i zmniejszają upał. Zburzono też 50-metrowy mur wzdłuż ulicy, który nie pozwalał na swobodną cyrkulację powietrza.

Ekologicznie i... ekonomicznie

Inny – i łatwiejszy – sposób na to, aby żyło nam się w miastach trochę lepiej, to wysiewanie kwietnych łąk z makami, rumiankami i koniczyną. Chociaż esteci kręcą nosem na „chwasty”, to ekolodzy przekonują, że kwietna łąka w porównaniu z trawnikiem to: mniejszy upał, mniej smogu i mniej kleszczy – za  to więcej wody, pszczół, jeży, jerzyków i wróbli.

Na stronie Fundacji Łąka czytamy, że rośliny łąkowe mają nawet 25 razy dłuższe korzenie niż trawniki, dzięki czemu nie potrzebują tak częstego podlewania. Poza tym kwietną łąkę w sezonie kosi się maksymalnie dwa razy (po okresie kwitnienia) – gdy trawnik wymaga koszenia około 20 razy. Rachunek jest prosty – łąka to mniej spalin z kosiarek i mniej miejskiego hałasu, poza tym łąkowe rośliny lepiej niż trawa wyłapują zanieczyszczenia z powietrza. Dodatkowo niektóre rośliny łąkowe, np. jaskry czy lawenda zawierają olejki eteryczne odstraszające kleszcze.

Kwietna łąka
Unsplash

Warszawskie władze już od czterech lat wysiewają kwietne łąki, m.in. wzdłuż Wisłostrady czy na torowiskach. Podobnie dzieje się w innych polskich miastach: już od kilku lat krakowskie łąki kwietne są częścią oficjalnej strategii antysmogowej miasta. W tym roku władze w Krakowie zdecydowali o wysianiu prawie 600 kilogramów nasion polnych kwiatów, m.in. gryki, dziurawca, maków i chabrów (czy też, jak to mówią w Krakowie: bławatków). Dzięki temu w tym roku na krakowskich błoniach, bulwarach i poboczach dróg zakwitnie aż 29 hektarów polnego dywanu. 

Ponad 20 hektarów łąk kwitnie już w Łodzi, a w Katowicach w tym roku na dzikie kwiaty zostanie przeznaczonych już 5 hektarów miejskich terenów zielonych. Pierwsze dwie łąki zakwitły też już w Kielcach, a władze miasta zapowiadają, że docelowo będzie ich nawet 60. Kwiatowe kobierce powstaną też w Lublinie, Białymstoku, Radomiu, Rybniku, Sanoku i wielu mniejszych miastach. Ekolodzy mają nadzieję, że za przykładem miejskich władz pójdą też mieszkańcy i zamiast wysiewać trawę w ogrodach i ogródkach działkowych, zdecydują się na kwiatowe mieszanki. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Koszmary i męczące sny
iStock

Podczas pandemii masz dziwne, intensywne sny? To bardzo dobrze!

Zaraza, katastrofa, głód, spadanie, czy tonięcie. To nasze pandemiczne sny. Ale nie ma powodu do zmartwień – przekonuje psychiatra i neurofizjolog kliniczny, profesor Adam Wichniak.
Magdalena Żakowska
21.05.2020

Podczas pandemii śpimy inaczej niż zwykle. W ciągu dnia możemy nareszcie pozwolić sobie na drzemki. Potem do późnej nocy oglądamy seriale albo śledzimy w telefonie teorie spiskowe na temat koronawirusa i Billa Gatesa. Budzimy się nad ranem na skraju paniki, bo zżera nas stres związany z kryzysem. Wstajemy późno, bo nie musimy się zrywać o świcie, żeby rozwieść dzieci do szkoły. To wszystko ma swoje przełożenie na nasze sny. Ale jak to działa? Marzenia senne w pandemii Nasz sen ma kilka faz. Dwie podstawowe to NREM i REM. Pierwsza to tzw. sen wolnofalowy, który – w zależności od człowieka – trwa od kilkunastu minut do godziny. Ten typ snu występuje u większości ssaków i ptaków. U niektórych, na przykład delfinów, w odpowiedzi na czyhające zagrożenia ewolucja wytworzyła wyjątkową umiejętność zasypiania tylko jednej półkuli mózgu, podczas gdy druga w tym czasie odpowiedzialna jest za czuwanie. Dla człowieka znacznie ważniejsza jest druga faza snu, zwana REM (od ang. rapid eye movements, czyli gwałtownego poruszania gałek ocznych). To w tej fazie mamy marzenia senne – podróżujemy w czasie i przestrzeni, zakochujemy się, odbieramy Oscary i latamy w powietrzu jak ptaki. Tyle że podczas pandemii nasze sny o wiele częściej to koszmary. Lekarze śnią inaczej Nie wiem, jak u was. U mnie dziś w nocy znowu było strasznie – śniło mi się, że dostałam od koleżanki, z którą niedawno się pokłóciłam (w realu) pod opiekę trzy szczeniaki, na oko trzymiesięczne wyżły niemieckie. Miałam się nimi zająć podczas trwającej właśnie imprezy, na której było bardzo dużo dziwnych osób przypominających sopockiego „Krystka”, czarnego bohatera afery w Zatoce Sztuki. Mieszkanie, w którym odbywała się impreza, miało kilka pięter i strome kręte...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Pamiętajmy o pszczołach – bo bez nich wyginiemy też my sami! 

W Polsce żyje prawie pół tysiąca gatunków pszczół, ale prawie połowa z nich jest zagrożona wyginięciem. A to źle – nie tylko dla nich, ale i dla nas. Bez nich długo nie przetrwamy.
Sylwia Arlak
20.05.2020

Jeśli wyginą pszczoły, to zaraz po nich wyginą ludzie – tak powiedział Albert Einstein i miał rację. Nie chodzi tutaj o miód i pierzgę (czyli superzdrowy pyłek kwiatowy) – pszczołom zawdzięczamy dużo więcej! Właściwie prawie cała produkcja żywności na świecie zależy od tych pracowitych owadów, więc jeśli zabraknie pszczół, to czeka nas głód, jakiego nie jesteśmy sobie dziś w stanie wyobrazić. 20 maja obchodzimy Światowy Dzień Pszczół ustanowiony przez ONZ na wniosek pszczelarzy słoweńskich. Wybór tego dnia jest nieprzypadkowy (to data urodzin Antona Janšy'ego, XVIII-wieczny słoweńskiego pioniera nowoczesnego pszczelarstwa). Światowy Dzień Pszczół  to wspaniała inicjatywa, ale ważne jest, abyśmy pamiętali o pszczołach przez cały rok. Tymczasem na całym świecie – w tym także w Polsce –dochodzi do masowego wymierania pszczół, szacuje się, że w naszym kraju co sekundę ginie ponad 100 tych pożytecznych owadów. Do tego aż 222 z około 470 gatunków pszczół żyjących w Polsce jest zagrożonych wyginięciem. Co możemy dla nich zrobić? Np. nie spalać w ogródkach suchych łodyg ani zeszłorocznych kwiatów. Możemy sadzić rośliny, które zawierają odpowiednio dużo nektaru i pyłku, np. lawendę czy macierzankę, a na działce nie stosować sztucznych nawozów oraz środków ochrony.  I nawet jeśli nie czujemy się na siłach, żeby własnoręcznie zbudować domek dla dzikich pszczół, to przynajmniej możemy nie kosić trawnika albo – jeśli jednak marzymy o zielonym dywanie – to chociaż zostawić kawałek ogrodu na tzw. kwietną łąkę.  Na ratunek pszczołom Na świetny pomysł wpadli sadownicy z powiatu Hanyuan w chińskim Syczuanie. Co roku na wiosnę zastępy...

Czytaj dalej
Beata Sadowska
Beata Sadowska

Piątak dla zwierzaka – nowa akcja, której kibicujemy z całego serca!

Beata Sadowska, Bartek Jędrzejak i inne gwiazdy wsparły akcję „Dasz piątaka dla Zwierzaka?”, która ma pomóc schroniskom i organizacjom prozwierzęcym w czasie pandemii. „Możemy pomóc, nawet jeśli mamy puste portfele. Czasem wystarczy przewietrzyć nasze szafy” — zachęca inicjatorka akcji, Monika Dąbrowska.
Sylwia Arlak
19.05.2020

Przez pandemię koronawirusa cierpimy wszyscy, także nasi czworonożni przyjaciele. Schroniska dla zwierząt zostały zamknięte, wstrzymano adopcję. Wolontariusze nie mogą na razie wspierać czworonogów, a i darczyńców jest coraz mniej. Jak możemy pomóc? Dołączając do akcji „Dasz piątaka dla Zwierzaka?” organizacji „Bieg na sześć łap”. – Widziałam, jak w ostatnim czasie angażujemy się, aby pomagać innym. Wszystkie te inicjatywy były bardzo potrzebne, ale dotyczyły nas, ludzi. Nie znalazłam ani jednej, która wspierałaby bezdomne zwierzęta. Musiałam coś z tym zrobić. Bramy schronisk zamknęły się z dnia na dzień, a ludzie, którzy do tej pory wspierali czworonogów, tracąc pracę czy zdrowie, sami często potrzebują pomocy – mówi nam inicjatorka akcji, Monika Dąbrowska. Od 15 maja do 26 czerwca w każdy piątek facebookowe konto „Biegu na sześć łap” zostaje przekazane w ręce wybranego schroniska czy organizacji prozwierzęcej, która dzięki temu może dokładnie opisać, czego aktualnie najbardziej potrzebuje i w jaki sposób możemy im pomóc. – Możemy pomóc nawet jeśli mamy puste portfele. Może się przecież okazać, że placówka, która działa w naszej miejscowości, potrzebuje koców, kołder, czy ręczników. Czasem wystarczy przewietrzyć nasze szafy. Może my nie potrzebujemy rzeczy, które dla innych okazałyby się niezbędne — zwraca uwagę Monika Dąbrowska. Oferować możemy także swój czas. Wiele schronisk potrzebuje silnych rąk do pomocy. Ale to nie wszystko. W ramach pierwszego filaru każde ze schronisk publikuje zdjęcie jednego zwierzaka, które najpilniej potrzebuje domu. To automatycznie zwiększa szansę na jego adopcję. Kudłate randki online Druga odsłona akcji...

Czytaj dalej