Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana! Kiedy warto zdobyć się na odwagę?  

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana! Kiedy warto zdobyć się na odwagę?  

Bez podejmowania ryzyka nie będziemy się rozwijać, nie będziemy się uczyć i – chociaż teraz zabrzmi to kontrowersyjnie – nie będziemy szanować siebie i swoich wartości. Oto pięć sytuacji, w których warto zaryzykować.
Kamila Geodecka
02.02.2021

W życiu zazwyczaj staramy się zachować stabilizację. Część z nas lubi żyć w swojej strefie komfortu i wychodzić z niej tak rzadko, jak to tylko możliwe. I nie ma w tym nic złego! W końcu nie każdy musi podbijać świat, by być szczęśliwym. Są jednak momenty, w których warto podjąć ryzyko, ponieważ dzięki temu będziemy mogli po prostu poczuć się lepiej, a także – być może coś zyskać.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Szansa na nowe doświadczenie

Zdobywanie nowych doświadczeń sprawia, że nie odczuwamy monotonii codzienności. Czasami jednak jest nam tak wygodnie w naszym poukładanym, a przynajmniej znanym już życiu, że nie chcemy podejmować ryzyka i sięgać po to, co nowe.

Pomyśl, ile okazji przeszło ci koło nosa i nie odważyłaś się, by zyskać szanse na nowe doświadczenie – małe lub duże. Każda z nas ma takie sytuacje i pewnie większość z nas żałuje teraz tego, że nie zdobyła się na odwagę.

Wyrażanie swoich przekonań

Badania pokazują, że prawie 40 proc. osób woli skłamać i wyrazić opinię ogółu niż wypowiedzieć się w swoim własnym imieniu i powiedzieć prawdę. Jesteśmy istotami społecznymi i czujemy się dobrze, gdy jesteśmy akceptowani przez innych. Taki konformizm powinien mieć jednak swoje granice!

Po pierwsze, takie zachowanie może prowadzić do stagnacji grupowej i braku rozwoju danej społeczności. Po drugie, każdy z nas ma prawo do wyrażania własnych opinii, bycia szanowanym i wysłuchanym. Nawet jeśli później okaże się, że twoje stwierdzenie było błędne lub nieprawdziwe, odwaga wyrażenia własnych poglądów to sposób ma okazywanie szacunku samej sobie.

Czytaj także: Naucz się stawiać na swoim i weź odpowiedzialność za swoje życie

Popełnianie błędów

Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie w danej rzeczy lepszy niż ty – to normalne. Każdy kiedyś zaczynał, każdy kiedyś potknął się po drodze, każdy kiedyś zaliczył wpadkę – większą lub mniejszą. Nawet mistrzowie świata musieli popełnić całą masę błędów, by dojść do tego miejsca, w którym są teraz. Co więcej, nawet ci najwięksi w swoich dziedzinach wciąż popełniają błędy.

Bez tego nie ma szansy na rozwój i osiągnięcie dużego lub małego sukcesu. Nie hamuj się tylko dlatego, że istnieje prawdopodobieństwo popełnienia błędu. Chcąc nie chcąc – i tak je popełniasz, w końcu jesteś człowiekiem. 

Odpuszczanie

Czasami może to być bolesne, czasami może być trudne, ale mimo wszystko w wielu sytuacjach warto zaryzykować i odpuścić. Spójrz na wszystkie relacje, którymi się otaczasz. Czy wszystkie z nich są dla ciebie zdrowe? A może sama doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że jest w twoim otoczeniu ktoś, kto jest wampirem emocjonalnym? Może już wielokrotnie starałaś się odzyskać kontrolę nad swoim życiem, ale po prostu się bałaś? Strach jest normalny, ale w takich momentach warto zaryzykować i po prostu odpuścić. Są rzeczy i są relacje, których nie da się naprawić.

Czytaj także: Psycholodzy mówią, jak osiągnąć cel. To tylko – i aż – 10 kroków!

Poczucie lęku przed odrzuceniem

Mało rzeczy boli człowieka tak, jak odrzucenie. Obawiamy się go, gdy zaczynamy flirtować z kimś, kto nam się podoba lub gdy aplikujemy na wymarzone stanowisko w pracy. Będą sytuacje, w których poczujesz się odrzucona i trudno od tego uciec, ale jeśli zaryzykujesz, masz również szanse na zyskanie czegoś wartościowego. Z szacunku do samej siebie i dla własnego spokoju warto podjąć próbę i dać z siebie wszystko. Będziesz czuła się lepiej, wiedząc, że dałaś  sobie szansę i pokonałaś swoje bariery.  

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
zerwanie z rodziną
Getty Images

Czy zerwanie kontaktu z rodziną może nam wyjść na dobre?

Odpowiada psychoterapeutka, Ewa Chalimoniuk.
Karolina Rogalska
15.10.2018

Rodzina to źródło ciepła, bezpieczeństwa, miłości, a czasem ogromnego cierpienia. Bo konflikty, które bolą najbardziej, to te z najbliższymi. Czasami konflikty rodzinne są tak silne, że łatwiej zerwać relacje z krewnymi, niż utrzymywać więzi i spotykać się przy stole. Co zrobić, kiedy ranimy się tak mocno, że łatwiej zerwać więź, niż o nią walczyć? O tym, dlaczego bliscy nas ranią najmocniej i czy zerwanie kontaktów z rodziną może być dla nas dobre, opowiada Ewa Chalimoniuk, psychoterapeutka. Karolina Rogalska: Artyści z grupy Twożywo zrobili kiedyś plakat z napisem: „Tarcie to ciepło, ciepło to rodzina”. Czy ci, których kochamy najbardziej, mogą najmocniej nas zranić? Ewa Chalimoniuk:  Rodzina jest po to, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby emocjonalne człowieka: bezpieczeństwa, przywiązania, bezwarunkowej akceptacji i miłości. Jeśli tego nie dostajemy, to cierpimy. W stosunku do najbliższych mamy też największe oczekiwania, więc te zawody bardzo bolą. Ktoś, kogo nie kochamy, nie może sprawić nam głębokiego bólu. Jeżeli ubliży pani pijak na ulicy, to zezłości się pani i pójdzie dalej, ale jeśli zrobi to ukochany syn czy rodzic? Miłość i nienawiść to dwa końce tej samej liny. Czasem ten ból jest tak wielki, że ludziom łatwiej zerwać kontakt niż pozostać w relacji, ale czy cena, jaką za to płacą, nie jest zbyt wysoka? Jest bardzo wysoka. Myślę jednak, że rzadko kto zrywa kontakt z rodziną bez ważnego powodu. Musimy czuć się mocno zranieni, nierozumiani czy nieakceptowani w jakiejś swojej decyzji – wyboru partnera, wiary czy ścieżki życiowej – że dokonujemy tak ostatecznego gestu. Najczęściej decydują się na to ludzie, którzy nie mieli bezpiecznej więzi z rodzicami. Doświadczający w tej relacji upokorzeń, odrzucenia albo przemocy psychicznej, fizycznej czy...

Czytaj dalej
syndrom DDA
iStock

DDA – dorosłe dzieci alkoholików mogą wyzwolić się z przekleństw przeszłości

DDA mają wiele atutów. Są wytrzymałe, zachowują zimną krew w sytuacjach skrajnych, radzą sobie z wyzwaniami. To mocna baza, na której można zbudować siebie na nowo.
Karolina Rogalska
10.09.2020

Dorosłe dzieci alkoholików (DDA) mają w sobie często nieświadomy, silny strach przed porzuceniem. W miłości starają się zaspokoić wszystkie potrzeby ukochanej osoby. A gdy cokolwiek idzie nie tak, wpadają w panikę. Jak sobie pomóc, co zrobić, by życie nie było straszne, tłumaczą psychoterapeuci Anna Maria Seweryńska i Cezary Biernacki. Karolina Rogalska: Umieć kochać i pracować – to najbardziej uniwersalna definicja zdrowia psychicznego, której autorem jest Zygmunt Freud. Dorosłe dzieci alkoholików doskonale radzą sobie w życiu zawodowym. To w miłości zazwyczaj im nie wychodzi. Cezary Biernacki: DDA funkcjonują w modelu skrajności – wszystko albo nic. Jeżeli się uczą, to najlepiej. Zawodowo są perfekcjonistami: ofiarni, lojalni, gotowi do poświęceń, nie boją się podejmowania ryzykownych działań czy pracy ponad siły. Ale pod maską kompetencji kryją się głęboki lęk i niskie poczucie własnej wartości. To emocjonalna huśtawka, balansowanie pomiędzy poczuciem „jestem najlepszy” a „jestem najgorszy, beznadziejny, jestem nikim”. Anna Maria Seweryńska: Jeśli dziecko ma potencjał intelektualny, to prze do przodu. Ale jeśli nie jest zdolne, szybko odłącza się od systemu: rzuca szkołę, kolejne prace. Uważa, że skoro nie jest perfekcyjne, to nigdzie się nie nadaje. Że człowiek jest godny szacunku tylko wtedy, gdy jest godny podziwu. C.B.: Taki komunikat jako dzieci dostały w domu. Dlatego w kolejnych relacjach towarzyszy im lęk, że ktoś je odrzuci. Wszędzie szukają zagrożenia. Żeby poczuć się bezpiecznie, starają się przejąć kontrolę nad relacją miłosną lub przyjacielską. I często jest tak, że gdy już są z kimś blisko, to z lęku przed odrzuceniem sami ją zrywają. Wycofują się, prowokują, żeby wydarzyło się to, czego podświadomie najbardziej się boją. W kółko powtarzają ten...

Czytaj dalej
unieważnianie psychologiczne
Milan Popovic/unsplash.com

9 zdań, których nie powinnaś mówić, by nie „unieważnić” bliskiej osoby

„Mogło być gorzej” – słyszymy w naszym życiu już tak często, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, że wypowiadając takie słowa, „unieważniamy” kogoś psychologicznie.
Kamila Geodecka
25.11.2020

Możemy unieważniać kogoś psychologicznie – celowo lub nie. Za każdym razem będzie to jednak odebranie drugiemu człowiekowi prawa do odczuwania. Sugerujemy, że jego ogląd na daną sytuację jest błędny, a tok rozumowania nielogiczny. W takim wypadku osoba unieważniona nie będzie w stanie zaufać sama sobie, a także będzie wpędzona w poczucie winy. Do unieważnienia psychologicznego dochodzi zaskakująco często, nawet jeśli obracamy się w środowisku pełnym empatii. Kto z nas nie usłyszał przynajmniej raz w życiu: „Mogło być gorzej” lub „Już daj spokój”. Żeby nie unieważniać ludzi wokół nas, powinniśmy unikać poniższych zdań: Przestań o tym myśleć Zwykle dajemy taką radę, gdy ktoś zwierza nam się z problemu. Sami jednak doskonale wiemy, że porzucenie dręczących myśli wcale nie jest takie proste. Jeśli mówimy komuś „Przestań o tym myśleć”, nie dajemy mu żadnego pocieszenia ani ulgi. W takim przypadku zdecydowanie lepiej zapytać bliską nam osobę, co się stało, że nie może zapomnieć o danej sprawie. Lub po prostu, co możemy dla niej zrobić, by poczuła się lepiej. A nie mówiłem? Zadanie tego retorycznego pytania jest bardzo kuszące, prawda? W końcu moglibyśmy utwierdzić siebie w przekonaniu, że byliśmy mądrzejsi. Jeśli jednak zależy nam na samopoczuciu drugiej osoby, powinniśmy się powstrzymać. Jeśli ktoś przechodzi właśnie kryzys i popełnił błąd, nie przypominajmy mu o tym. Ludzie popełniają błędy i to się nie zmieni. Taka osoba może potrzebować od nas wsparcia. By jej pomóc, możemy na spokojnie przeanalizować sytuację, w której zrobiła coś niewłaściwego. Nie bądź taka wrażliwa Każdy ma prawo do własnej wrażliwości. Mówienie komuś, że jego uczucia i emocje są zbyt intensywne, wcale nie jest dobre ani pomocne. Jedynie upewni...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Przyjaźń może być toksyną! Kiedy nam nie służy, lepiej ją zakończyć

To nieprawda, że prawdziwa przyjaźń nigdy się nie kończy. Rozpad przyjaźni może boleć równie mocno, co rozpad związku. Ale toksyczna przyjaźń osłabia i nie warto jej ciągnąć na siłę.
Sylwia Arlak
14.08.2020

Czasami wymagamy od przyjaźni za dużo. Wydaje nam się, że prawdziwa przyjaciółka to ta, która zawsze, nawet w środku nocy odbierze nasz telefon. Nie chcemy słuchać, że zakłócamy jej spokój, a nasza sprawa (zazwyczaj) może poczekać do rana. Czasami wprost przeciwnie: nie wymagamy od przyjaźni nic poza tym, żeby trwała. A czasami się kończy i nie do końca wiemy dlaczego.  A jeszcze kiedy indziej bywa tak, że przyjaźń powinna się zakończyć – a jednak ciągniemy ją na siłę.  Dajemy drugie i kolejne szanse, pozwalając, by relacja, która powinna nas karmić, niszczyła nas.  Skąd mamy wiedzieć, kiedy zakończyć przyjaźń? Czasami jest to oczywiste — tzw. „przyjaciel” kradnie nam pieniądze, albo mężczyznę. Ale co zrobić w przypadku, gdy nie radzimy sobie z przyjacielem zmagającym się z nałogiem? Albo czy potrafimy przyjaźnić się z kimś, kogo wartości ulegają diametralnej zmianie? Czy zostawisz przyjaciela, z którym nie macie już wspólnych tematów? Co zrobić, gdy licealna relacja po prostu się wypaliła? Czy mam prawo odpuścić? Oto sześć pytań, które mogą rozwiać niektóre wątpliwości. 1. Czy to jest prawdziwa przyjaźń, czy to już transakcja? Niektórzy ludzie przyjaźnią się z tobą, bo wiedzą, że możesz coś dla nich zrobić. Bądź czujna, jeśli bliska się osoba wielokrotnie próbuje ci coś sprzedać, wciąż prosi o pożyczkę albo o kolejne przysługi („Jesteś mi to winien, bo opiekowałem się twoim psem”.). Ci „przyjaciele” regularnie przekraczają granicę pomiędzy przyjaźnią a biznesem. Możesz też przyjaźnić się z kimś tylko dlatego, że ta osoba darzy cię uwielbieniem. Przeglądasz się w ich oczach i rośniesz. 2. Czy macie na siebie dobry wpływ? Słynne badanie z 2007 roku w New...

Czytaj dalej